05.11.2022
Jazda nr: 1127

Tagi: makowice_sludwia, makowice, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa a w zasadzie dzień taki ciężki był od wczesnoporonnych godzin. Już wtedy spać nie mogłem nie czułem się za dobrze. Dzisiaj chemia szła i to w dużych ilościach. Jednak dość ograniczona była bo w zasadzie niczego poza kończącym się apapem nie miałem a też było tak, że nic mi przejść nie chciało. I tak do nieco późniejszych porannych godzin (gdzieś 9-10) - nieco lepiej się poczułem więc pojechałem do apteki po coś skuteczniejszego. Jednak brać tego nie musiałem bo zaczęło mi przechodzić. Gdy poczułem się lepiej aby umocnić ten stan w którym czuję się lepiej - wybrałem się w krótką przejażdżkę. Ograniczał mnie czas i możliwości które dziś miałem. Więc jechać gdzieś dalej niż na Makowice nie miało sensu. Więc pojechałem w ten piękny dzień. Słoneczne było fajnie. Nawet ciepło jak na listopadowe dni. Postanowiłem jechać właśnie tą cykliczną trasą przez Makowice na Słudwia. A gdy byłem na Makowicach pomyślałem o tym, że może zbadałbym taką jedną drogę. Być może coś tam kiedyś istniało. Trzeba byłoby przejrzeć stare niemieckie mapy gdyż za czasów powojennych gdzieś lata 40-ste, 50-te ubiegłego wieku faktycznie na terenie lotniska w Makowicach była jeszcze jedna wieś. Dziś nie wiele z niej zostało poza wspomnieniami starszych ludzi, od których o tym wiem. I być może droga, którą niepozornie próbowaliśmy przedrzeć się z MM była pozostałością po tamtych czasach? A mam teraz na myśli wpis: Trasa 50-tka & "Makowice - Lotnisko". Tylko wówczas w eksploracji tej drogi przeszkadzał zmasowany atak robactwa. Dzisiaj niejako 5 msc później - w nadchodzącą zimę - również przeszkadzał zmasowany atak robaków. Nawet nie zdążyłem się zbliżyć tak daleko jak w czerwcu, już mnie obsiadły. Aż czarno od nich było... Musiałem skapitulować. No ale nie można odpuszczać! Droga nie poznana i wciąż nie odkryta na to będzie właśnie czekać. Fajnie by było jeszcze w tym roku jakby się udało wrócić i w końcu tam wjechać. Być może nie będzie wtedy tak mocno strzeżona jak dziś. A atakowały mnie takie dziwne stwory. To takie jakby latające "pająki". Wkurwiające stworzenia, które ciężko zabijać - w odwecie za bezpośredni atak. One celowo nas atakują, i się wbijają w ofiarę. Tylko to nie są "pająki" nie mam pewności ale prawdopodobnie chodzi o strzyżaki.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1133

  • Trasa nr [łączna]: 1213
  • Trasa nr [na blogu]: 1127
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 171

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1201 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1115 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11281.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11301.07 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11294.91 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23895 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 23915 km

  • Maksymalna prędkość: 33.3 km/h

  • Przejechałem: 19.67 km
  • Przejechałem [msc]: 38.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6746.23 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48000.54 km

  • Przejechalem w 2022: 6746.23 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 16.8656 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 120.0014 [%] km

  • Czas jazdy: 01:09:18 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3039:00:11 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2815:34:03 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 444:39:52 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:14:08 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:07:04 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:01 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:06 h

  • Średnia: 17.1 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego chociaż taka wątpliwa jak ten cały dzień, no ale ważne, że się udała. Mimo wszystko pojechałem i dobrze, w sumie tak się nie wybierałem daleko żeby raz dwa wrócić, zdążyć zjeść i jechać w dalszą podróż. A dziś trochę w planie było i do Goleniowa i do Łobza. Męczący dzień się zapowiadał. A to takie wątpliwe plany wobec tego, że ja w zasadzie nie tylko od dziś się za dobrze nie czułem. No ale dobra, trochę mi przeszło. Rower oczywiście zaszkodzić nie zaszkodził. Fajna pogoda - więc czemu nie. W drogę... ruszyć czas! Jedynym mankamentem dzisiejszego wyjazdu jest to, że nie zdołałem się wbić w tą jedną z tajemniczych dróg, którą w zasadzie w czerwcu bieżącego roku odkrył MM, któremu dedykuję dzisiejszą trasę! ;) A tak chciałem sobie na boczku pojechać, bo to nie wiadomo kiedy z nim (z MM) znowu gdziekolwiek pojadę. Czas mija a tych tras jakoś nie przybywa. Jeden ze słabszych roków rowerowych się pod tym względem zapowiada. No ale nic - za to sobie pomyślałem dzisiaj tak, że w zasadzie tylko pogodę potrzebuję. I wbijam w końcu na lotnisku w celu robienia zdjęć wszystkiego co tu zostało (z naciskiem na te po wojskowe elementy) - temat krąży tutaj po blogu, co jakiś czas do jego tematu się odwołuję. Po raz kolejny w tym wpisie przynajmniej nie ma to sensu. Napiszę o co znów chodzi (ostatni raz) z szerszym komentarzem dopiero gdy przyjadę robić te zdjęcia. A ci z was, drodzy czytelnicy co czytali nieco więcej wpisów na moim blogu z pewnością będą wiedzieli o co chodzi. Tak swoją drogą doczekałem się listopada jako miesiąca w którym to mogę działać! I robić te zdjęcia. Nie ma już tylu liści na drzewach - no miejscami są. No ale nie tam gdzie mieliby mi przeszkadzać. No i przynajmniej teoretycznie nie powinno być już robactwa a te nadal się pojawia... I nadal atakuje!...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05listopada2022zdj1.jpgtrasa05listopada2022zdj2.jpgtrasa05listopada2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)