Trasa z dnia dzisiejszego jest kontynuacją moich jazd po wielkiej weekendowej trasie, powolnym odrabianiu strat i powrotu do rowerowej rzeczywistości. A zbyt dużo czasu na odpoczynek przed kolejnymi działaniami nie mam. Dość mocno ogranicza mnie czas, bowiem w zbliżającym się weekendzie (08-09.08) będzie mnie czekać kolejna duża jazda tym razem z Gryfusem - szlakiem muru Berlińskiego. Będzie to wyjątkowa trasa, i moja pierwsza dwudniowa. Do tej pory robiłem wyjazdy jednodniowe, nawet jeśli miałyby zająć sporo czasu to były to jednodniowe wyjazdy. A teraz wiele się zmienia, nadchodzą zmiany a wraz z nimi wielodniowe wyjazdy. Nie mniej nie zwalniam tempa i wciąż trenuję, wciąż działam - z różnym skutkiem. Wczorajsza trasa zrozumiale była o wiele krótsza (Mglista i deszczowa Trasa 20-stka). W końcu pokonałem znaczny dystans, który swoje zrobił (zmęczenie po trasie). A już dzisiaj mogłem normalnie powrócić do normalnych dłuższych dystansów! Nie oszukujmy się ale jakoś wielkich dystansów to ja nie pokonuję. Moja średnia długość trasy od początku roku do dzisiejszej to tylko 43 km. Trochę więcej niż udało mi się dzisiaj zrobić, na takim normalnym nie wielkim wyjeździe - tradycyjnym zresztą do pałacyku w Iglicach, którego regularnie w tym roku odwiedzam - w końcu takie mam postanowienie noworoczne i staram się aby mimo trudności te postanowienie realizować. A tak niestety widzę, że w okolicy Pałacu w Iglicach zaczynają się pojawiać nowe utrudnienia.. Poprzednie pojawiły się dość szybko bowiem jeszcze w Lutym: Iglice: "Pałacyk jak ze snu" - Luty 2. Zamknięcie wjazdu na teren nie jest dość mądrym pomysłem. Muszę się przenosić rowerem przez murek, przedzierać przez chaszcze, pokrzywy, chwasty i inne takie. A to jeszcze obecnie na wejściu na teren pałacyku (od strony dziury w murze), jest wysypane wiele skoszonego drewna, nałamanych gałęzi, które są przynoszone na pobliskie ognisko. A to nie koniec niepokojących zmian. Kolejne tyczą się zrobienia małego "boiska" na siatkówkę, właśnie przy nieformalnym wejściu do pałacyku. To zawsze wiąże się z ryzykiem, że ktoś może widzieć rowerzystów, którzy się tu wdzierają.. A to może być problem. Dzisiaj jednak nikogo nie widziałem, nie mniej każde takie zmiany, każdy sygnał mogący świadczyć o tym, że coś się może dziać jest dla mnie mocno niepokojący.. Na szczęście przynajmniej w planach ;) Odwiedzę Pałacyk w tym miesiącu ponownie już w przyszłym tygodniu. Tym razem z kolegą MM. I może będzie coś więcej wiadomo co tu się "odpierdala"..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 652
Trasa nr [łączna]: 734
Trasa nr [na blogu]: 648
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 128
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 725 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 639 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3994 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4037 km
Maksymalna prędkość: 37.9 km/h
Przejechałem: 42.16 km
Przejechałem [msc]: 283.19 km
Przebieg roweru [rok]: 5472.28 km
Przebieg roweru [suma]: 28038.01 km
Przejechalem w 2020: 5472.28 km
Podroż dookoła świata (2020) 13.6807 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 70.095 [%] km
Czas jazdy: 02:26:23 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1769:40:14 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1546:14:06 h
Czas Jazdy Suma (2020): 347:50:46 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:39:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 05:33:12 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:03 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:17 h
Średnia: 17.33 km/h
Na dzisiejszy wyjazd do Pałacyku w Iglicach, skłoniły mnie sny jakie miałem. Sam Pałacyk nie śnił mi się dzisiaj a wczoraj. Jak to często w takich snach bywało, nie przypominał tego z rzeczywistości, owiewała go jakaś tajemnica.. I chroniły złe osoby, pseudo rzekomy właściciel, który napuścił na mnie niebieskie skurwysyny zwane przez niektórych policją, choć ja mam osobiście osobisty uraz do tych organów podwładnego ścierwa. To nie tylko moje negatywne odczucia związane z dawną pracą w KWP a także jebane kolesiarstwo jakie ciągnie się w tym jebanym syfie formacji policji, które zrujnowało moją jedyną szansę na naprawdę fajne zatrudnienie, i to blisko w domu w KPP Kołobrzeg. Od wydarzenia mija ale do dzisiaj mi to ciąży.. I tak się niefortunnie zdarzyło, że we śnie milicja / nawet nie będę mówił, że mamy w kraju policję.. Złapała mnie i chcieli wlepić 100 zł mandatu za wejście do Pałacyku. Nie wiem jak odczytywać ten sen. Jak dla mnie jest coś nie tak, coś się dzieje, że to miejsce mnie znów do siebie przyzywa. Wczoraj nie, ale dzisiaj już miałem więcej sił i pojechałem. Oczywiście z rana bo na po południe były inne plany. To pojechałem i zobaczyłem. Nie przyglądałem się zmianom od wewnątrz, z zewnątrz widać dalszą degradację tego miejsca - powolną ale stanowczą. Sypiący się tynk ze ścian, wybijane bądź pękające okna, wylatujące okna z futryn. Nie jest dobrze.. Do środka jeszcze zajrzę ale już nie dzisiaj. Na następnej wizycie, która prawdopodobnie nastąpi któregoś pięknego dnia przyszłego tygodnia! A tym czasem sama droga do Iglic. W pierwszą stronę jechało mi się bardzo ciężko. Do tego robi mi się smutno. Wieje taki zimny wiatr.. W powietrzu czuć nadchodzącą jesień. Z drzew lecą żółte liście i "noski" z klonów.. Do tego wyharatane, zamordowane drzewa na drodze od Łabunia Wielkiego do Iglic. Smutno mi się zrobiło. Wieje posępny chłodny wiatr zmian.. Idzie kolejna jesień, zima a po niej noc, po której obudzimy się w nowej nieznanej nam rzeczywistości.. Na tym świecie opuszczonym przez Boga dzieje się coraz gorzej..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)