W dniu dzisiejszym przejechałem dość ciekawą trasę, ładne okolice - okolice lasów Północy, w których już byłem i już spotkałem się z ich obrońcami w trasie z 11.06.2017 (Lasy północy i jego obrońcy). Dziś szlaki ścieżek przeznaczenia i poznawania tutejszych terenów przywiodły mnie wraz z kolegą znów w te strony - gdzie jest pięknie <3 W końcu sama przyroda, ale jest także od groma robactwa co, co chwila atakuje. Tak zostałem dziś pogryziony.., że minie sporo czasu nim tu na nowo wrócę. Dziś chyba jeszcze bardziej niż 11.06 zostałem zgryziony przez obrońców tych terenów! Dzisiejsza trasa rozpoczęła się w po południowych godzinach, nieco szybciej niż powinienem (co jest dla mnie normalne ;p zawsze się spieszę za bardzo) wyjechałem z rodzinnej mieściny i pojechałem krajową 6-stką (DK6) do skrzyżowania Modlimowo-Dąbie. Mijałem te nieszczęsne roboty drogowe ciągnące się od mojego zadupia po wieś Słudwia, które de facto wchodzą w skład mojego rodzimego miasta. Zdjęcie asfaltu z drogi nie było dobrym pomysłem - szczególnie w środku letniego sezonu, gdy natężenie ruchu jest o wiele większe - a już samo natężenie ruchu na tej drodze do małych nie należy. I za Gimnazjum w stronę Słudwi leci sobie most. I tam w wyniku zdjęcia asfaltu są takie garby. Każda jedna osobówka i nie tylko dojeżdżając do Garba wręcz się zatrzymuje - a tych garbów przez cały most jest z 4-5 i to powoduje ogromne kolejki i korki - szczególnie, że to miejsce bezpośrednio styka się ze skrzyżowaniem z drogą wojewódzką 109 w stronę Gryfic, która też należy do dość obleganych dróg. Ja właśnie z tej 109 wyjechałem, wjechałem na DK6. Chwilę postałem za samochodami ale mnie to zdenerwowało i jadąc prawą stroną po omijałem wolno jadące i co chwila zatrzymujące się samochody na tym moście i pognałem prosto w stronę Gdańska. Od strony Gdańska do mnie utworzył się tu gigantyczny korek aut - ciągnął się prawie pod skrzyżowanie Modlimowo-Dąbie (ok. 3 km). Więc tu przejechać to masakra - w nie które dni może być jeszcze gorzej jak się zrobi znacznie większy ruch aut i będzie problem z wyjazdem. Wyjechałem z DK6 w stronę Dąbia, minąłem Dąbie i zaczęło z lekka kropić. Postanowiłem więc skręcić na wieś Luciąża. Nie miałem okazji tam być, to sobie zajechałem a co tam. I tam jadąc taką drogą wyłożoną z kamiennych płyt zostałem gwałtownie zaatakowany przez jakiegoś starego psa :P Ujada i ujada. Widać po nim, że młody nie jest ale szybki ;) I tak dojechałem do końca wsi gdzie była ukryta tuż przy czyimś gospodarstwie przystanek autobusowy tam przeczekałem deszcz i ruszyłem w późniejszej porze w dalszą drogę w stronę Łabunia Wielkiego - gdzie się po prostu chwilę kręciłem - kręciłem się między dwoma przystankami na drodze i nabiłem w ten sposób ok. 5 km. Spokojnie sobie jeżdżąc i czekając na mojego kompana na dzisiejszą trasę, który wkrótce przybywał i pojechaliśmy dalej, w lasy północy, które tym razem chroniło znacznie więcej obrońców przed przybyszami z zewnątrz niż ostatni raz. Na tyle tego cholerstwa tam było, że długo w takie strony nie przyjadę.. Chwila i już cały jest się pogryziony.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 136
Trasa nr [łączna]: 221
Trasa nr [na blogu]: 135
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 71
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 218 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 132 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1381.4 km
Stan Licznika Końcowy: 1432.6 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1449 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1466 km
Maksymalna prędkość: 35.2 km/h
Przejechałem: 51.2 km
Przejechałem [msc]: 884.19 km
Przebieg roweru [rok]: 2883.64 km
Przebieg roweru [suma]: 8750.26 km
Przejechalem w 2017: 2883.64 km
Podroż dookoła świata (2017) 7.2091 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 21.8756 [%] km
Czas jazdy: 03:50:17 h
Czas Jazdy Suma (ever): 551:46:12 h
Czas Jazdy Suma (blog): 328:20:04 h
Czas Jazdy Suma (2017): 192:41:08 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 54:03:19 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 04:09:29 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:50 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:51 h
Średnia: 13.36 km/h
Przejechaliśmy trochę się tym lasem :) Było dość ładnie, rozpogodziło się, nic nie zapowiadało, że miałoby wkrótce padać, ale tego robactwa od zajebania i co to za przyjemność jazdy jak nawet jadąc jest się atakowanym i gryzionym :( Komary, muchy końskie, i inne cholerstwo - wszystko tu jest - chroni te miejsca ;) Nie zbaczając na to, trzeba było jechać dalej. Najgorsze jest to, że w trakcie jeżdżenia przez ten las, gdzieś w środku lasu musiałem wymienić baterię na nową - robactwo wykorzystało tą okazję i było nieprzyjemnie. Z lasów tych jadąc od strony wsi Dąbie - wyjechaliśmy z kolegą na drodze w stronę Starej Dobrzycy z Wicimic, skąd pojechaliśmy jeszcze do wsi Darszyce a z Darszyc do Dalimierz - spokojniejsze tereny - bardzo zalesione, pola, łąki i tego cholerstwa tu tyle. Jak tu ludzie mogą żyć normalnie? Dziwne aż jak sobie z tym radzą, że ich nie zżerają te robaki a z drugiej strony to takie małe wsie, bardzo na uboczu, z dala od miasta i cywilizacji - tak jak było za dawnych czasów, gdy wszystko nie było tak z urbanizowane jak obecnych czasach, gdzie znaleźć takie miejsca gdzie ta ingerencja ludzi jest bardzo mała jest bardzo trudno - a tu takie tereny wciąż są. To zawsze jest gdzie pojechać, coś ładnego zobaczyć. Najładniej to dopiero było - gdy mijaliśmy już Darszyce w stronę Wicimic - to zaczęło przelotnie padać. Staliśmy w szczerym polu, tylko żółciutkie zboża na horyzoncie a z tyłu nas rozciągające się lasy - i komary :) Nie zdążyło jeszcze skończyć padać i wyszła piękna tęcza zaczynająca się z początkiem lasu od strony żółtych pól, w dali było aż biało od deszczu i od razu parującej wody.. Piękny widok :) Warty tych wszystkich ukąszeń komarów. Im było później tym było ładniej - jeszcze kawałek tylko przez las do takiej główniejszej drogi z Starej Dobrzycy do Wicimic - i parująca woda, mieszająca się w promieniach słońca - ten widok towarzyszył nam po same Wicimice. Gdzie było już całkiem słonecznie i ciepło. Dzień się kończył - jeszcze chwila przerwy i trzeba było ruszyć w dalszą drogę! Teraz moje ulubione tereny i trasa - czyli po prostu główną drogą z Wicimic do skrzyżowania Modlimowo-Pniewo gdzie się rozdzieliliśmy z kolegą on pojechał w swoją stronę a ja wróciłem do siebie - tą samą drogą, którą przyjechałem. Teraz korek był o wiele mniejszy - zaczynał się tuż przed Słudwiami a nie jak wcześniej - znacznie dalej. I ostatnie siły zużyłem na to - gnałem w okolicach 30 km/h wyprzedziłem kilkadziesiąt stojących samochodów i tak aż do świateł w mej rodzinnej mieścinie skąd odbiłem na drogę DW109 i wróciłem.. Niezła z tego akcja wynikła ;) Tak wszystkich powyprzedzać, którzy muszą tam dalej stać - no bo co, innego wyjścia nie mają - nie mają tak dobrze jak rower, że sobie przejadę i pojadę i nie muszę stać i czekać tu - zaleta dwóch kółek i ekonomicznej formy poruszania się! I dzisiejsza jazda się skończyła. Teraz żyję nadzieją, że najbliższe jazdy zrobię w woj. pomorskim - Gdańsk, Malbork te okolice gdyż w nie jutro wybieram się na kilkudniowy wyjazd. Jak to będzie to się zobaczy :-) Pewny pomysł jak spakować rower mam, ale jak to się uda zrobić to się zobaczy! :-)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)