Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się bardzo niepewnie. Z niespodziewaną awarią - dosłownie wyjazd z osiedla, jadę w dół ul. Matejki. I chciałem się na chwilę zatrzymać. Poprawić sobie lewą sakwę w którą mam wsadzone cieplejsze ubranie (długie spodnie, koszulkę, i bluzę) a także walizkę z dronem. Torba nieco wystaje na zewnątrz tak, że jadąc haczyłem nogą o nią i mnie to denerwowało. Więc.. Zatrzymam się. Poprawię. A ja po lewej manetce a ta jak trzasnęła. Klamka od razu wypadła, linka zeszła. Początkowo nie wiedziałem w którym miejscu ta linka trzasnęła. A okazało się, że na dole - przy hamulcu pękła. Musiała dzisiaj?! I to na początku mojego i tak nie łatwego wyjazdu? Nie mogła wczoraj.. Oczywiście nie mam zapasowej linki. I jest problem. Kombinacja z jedną linką, która była.. A potem jazda na szybkiego do Gryfic po drugą linkę. A wtedy gdy mi się spieszy to wiadomo jak to jest. I ciągniki na drodze. I debile na drodze, którzy nie powinni wyjeżdżać.. Same utrudnienia. No ale ok. Dotarłem do tych Gryfic. Wziąłem tą linkę (5 zł) - dorzucam koszt do kosztorysu utrzymania Aurelii - w aktualizacji za maj 2026 r. Wziąłem dodatkowo spinkę pod łańcuch 8rz. Wczoraj jak mi w jednym momencie łańcuch strzelił.. Co prawda nie powinien być jeszcze za mocno przepracowany. Ledwo przekroczył 8 tyś km przebiegu.. No ale kto wie.. Teraz robi się taki szajs, który: w 30% przypadków nie działa od razu po włączaniu albo zaraz po.. W 30% popsuje się przed końcem okresu gwarancji.. W 30% działa zgodnie z założeniami i w pozostałych 10% będzie działał dłużej niż przewidywany dla niego czas. Tylko ciężko właśnie na coś lepszego. Wszystko to szajs. A te cholerne linki, pancerze to nie lepsze. Chociaż miałem ochotę pod koniec zimy zrobić taki serwis Aurelii. I wymienić wszystkie linki i pancerze. No ale zaryzykowałem i pierwsza linka się poddała. Tylko patrzeć jak padną kolejne. No i w sumie ten łańcuch.. Mam jakoś przeczucie takie, że spinka może się przydać. A to znowu nie jest duży koszt (6 zł). To niech będzie. Lepiej wozić z sobą niż żałować, że się nie ma.. Jakoś do kolejnej wymiany napędu pociągnę - ale czy dalej będą to lepsze części - czy już taki typowy szajs to dopiero się okaże. Jestem mocno opóźniony - no z godzina jak nie lepiej.. Już bym zdążył dojechać do Nowogardu. A ja dopiero na nowo ruszam... Na pocieszenie powiem, że mam już naprawione przewody od licznika głównego BC 16.16. Już się nie rozłącza. Nie powoduje problemów. Kontrolowałem go z zapasową Sigmą 600. A dodatkowo skontrolowałem dystans z tym co pokazał mi GPS. Wiadomo, że z GPS wartości są zaniżone ale są w normie (różnica względem licznika ok. 1 km). Więc nie ma dużego przekłamania... No i nie pozostawało mi nic innego jak korzystać z pogody. W sumie spodziewałem się lekko ponad 20℃. A docelowo było dzisiaj ok. 25℃. Choć nie czuło się tego tak mocno bo wiał silny wiatr. Jednak miałem takie szczęście dziś, że wiał w sposób w jaki mi to w ogóle nie przeszkadzało. Więc jak zwykle spaliło mnie słońce. I było trochę ciężko.. Jednak zrobiłem to! Przejechałem piękną trasę - jaką jest ubrana w wiosenne barwy Dobra Trasa.. Dałem się ponieść fantazji a szczególnie cytowanym na Dobrych Trasach słowom, że raz przejeżdżając tą trasę można uwierzyć w to, że można przejechać ją drugi raz! I proszę.. Na początku maja byłem taki szalony: Dobre trasy: "Majówka". Dziś jestem drugi raz! I to jadąc nie mając w pełni sił.. W końcu w wczorajsze (a dokładnie w piątkowe) po południe robiłem nie łatwą trasę po Północnych Lasach: Iglicka "ósemka". I co ciekawe wczorajsza trasa była również awaryjna.. Pod względem cholernych baterii NEWELL (zamienniki) nieco pojemniejsze 1300 mAh (czarne). A ta pojemność tylko na początku taka duża. Z czasem spada i już ta bateria nie trzyma ponad 2h. Tylko tak z 1h40min.. Tak już standardowo. Tylko czas pracy nie jest tutaj najważniejszy. A nie spodziewane rozłączanie się.. Co powoduje utratę fragmentu GPS. Taka sytuacja spotkała mnie na poprzedniej trasie z cyklu: Dobrych Tras. Na początku maja 2026 r. I spotyka wczoraj.. Gdyby się to powtórzyło jednak dzisiaj a nie wczoraj.. Może by mnie bardziej zdenerwowało.. Bo byłoby to pewne powtórzenie sytuacji. Nie mniej.. Zyskuję pewną pewność. Wyeliminowałem z mojego zbioru 2 baterie NEWELL. I sytuacja nie powinna się już powtarzać. Przynajmniej jeśli - ich wynikiem faktycznie jest bateria. A nie np. wyrobione gniazdo na baterie w kamerce - którą swoją drogą wykorzystuję już ponad 10 lat. To mogło ją dobić.. Tysiące kilometrów po różnych drogach.. I najróżniejszych warunkach.. To może osłabić w konsekwencji każdy sprzęt czy ściślej jego komponenty..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1801
Trasa nr [łączna]: 1877
Trasa nr [na blogu]: 1791
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 72
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1862 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1776 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 31492.6 km
Stan Licznika Końcowy: 31573.05 km
Stan Licznika Końcowy2*: 31373.7 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9854 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9935 km
Maksymalna prędkość: 37.3 km/h
Przejechałem: 80.45 km
Przejechałem [msc]: 444.71 km
Przebieg roweru [rok]: 1713.91 km
Przebieg roweru [suma]: 68340.87 km
Przejechalem w 2026: 1713.91 km
Podroż dookoła świata (2026) 4.2848 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 170.8522 [%] km
Czas jazdy: 04:27:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4360:09:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4136:42:56 h
Czas Jazdy Suma (2026): 112:21:18 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:53:13 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:04:06 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:33:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:49 h
Średnia: 18.08 km/h
Dzisiejsza trasa odbywa się w piękną słoneczną pogodę. Nieco wydłuża mi się start. Na serwis linki. Całość byłaby szybka do ogarnięcia - gdyby miało się linkę. A najlepiej i obcinaczkę do linek. A niestety takiej obcinaczki nie mam. No ale chyba się zaopatrzę. To na przyszłość będzie - przyda się i do linek i do pancerzy. I będzie można wtedy zakańczać linki takimi oczkami. Z poszarpanej się niestety nie da. Trochę obawiałem się tej przerwy - jak wpłynie na mnie. Na moją chęć do dalszej wcale nie łatwej jazdy. No ale nie było tak źle. Śmiało ruszyłem byle jak najszybciej minąć Nowogard. A nawet i Dobrą Nowogardzką. W końcu ta droga DW144 - choć jest piękna ale jest i wymagająca.. A jak to w życiu bywa.. No dłużyła mi się ta droga i na Nowogard a potem na Dobrą Nowogardzką przez Wierzchy. Trasę wydłużały również postoje na drona. Pod wsią Wierzchy odpalałem drona - aby złapać klimatu tutejszych pięknych miejsc. Za Wierzchy - miałem jeszcze jeden nie oczekiwany postój. Wjechałem w taką leśną drogę. Odkrywając przepiękne tereny. Niestety za długo się tam już nie da pobyć - ciesząc wzrok pięknem natury. Obudziły się już komary.. Pierwsze zdążyły mnie dopaść. Lata też sporo innych owadów.. A to sprawia, że nie jest przyjemnie. Więc wróciłem do rzeczywistości. I dobijałem się dalej do Dobrej Nowogardzkiej - którą o dziwo dość szybko minąłem. Kierując się teraz w kierunku Borkowa Wielkiego. Oczywiście nie jechałem na Borkowo a na Żelmowo. A z Żelmowa na Radowo Wielkie. Był to jednak kawał wymagającej drogi. Na mojej poprzedniej wizycie tutaj dokładnie na odcinku Dobra Nowogardzka - Dobrkowo doszło do 2 krotnej awarii kamery. I było to miejsce - na początku drogi - do Dobrkowa były nielegalnie wycinane drzewa.. Gdy już zaczęły liście puszczać to nie można wycinać drzew... Poustawiane w grupki. Teraz te drzewa zostały uprzątnięte. A na tej drodze - swoją drogą bardzo zniszczonej - nie doszło dzisiaj do awarii kamerki. Nie wywaliła się. I ślad ładnie został zachowany. To tak jakby faktycznie baterie. Chociaż co do tego nie mam jeszcze tak mocnej pewności. Nabiorę ją dopiero gdy minie więcej czasu bez awarii.. Gdy będę jeździł różnymi drogami w różnych sytuacjach. A swoją drogą tutaj właśnie - zaraz za Dobrą Nowogardzką robiłem dłuższy postój. Na kanapeczkę. Na energetyka.. :) Kolejny dłuższy postój (już ostatni taki) na nabranie sił miałem na wyjeździe z Żelmowa. Droga do Żelmowa minęła właśnie w miarę. Mimo, że tutaj taki teren jeszcze ciężki. Nie dość, że drogi wołają o pomstę.. To jeszcze teren taki pagurkowaty. No ale dobra - przetrwałem! :) Za Żelmowem nie mogłem przejechać obojętnie obok żółciutkich pól.. Pięknie wyglądającego rzepaku... To był mój drugi postój na drona. Nieco dłuższy. Polatałbym więcej ale nie miałem naładowanych baterii. A ładowanie przez powerbanka szło bardzo wolno i nieefektywnie :( Mimo, że sporo czasu się ładowało. Także ile mi się udało polatać - tyle się udało. Z drugiej strony: dłuższe loty. I jeszcze dłużej trwałby dzisiejszy wyjazd. I w końcu właśnie minąłem Żelmowo. W końcu minąłem Radowo Wielkie. I standardowo do Reska wracało się już szybciej i spokojniej. Tern odcinek drogi ma coś w sobie, że wraca się fajnie. Z Reska do domu też nie najgorzej.. Chociaż pod koniec trasy.. Zmęczenie swoje robi.. :) Jednak to jest pozytywne zmęczenie. Dokonałem czegoś w co już dawno nie wierzyłem.. Zrobiłem w krótkim czasie dwukrotnie naprawdę piękną trasę! I dziś.. Będąc osłabiony wczorajszą trasą.. W sumie w 2 dni zrobiłem 115 km.. Nie jest najgorzej.. Może faktycznie wraca mi forma? Oby była już pogoda w miarę stabilna (na tak po 20℃+) i obym już nie chorował. To może jakoś sobie poradzę.. Z realizacją ciekawszych celów i ciekawszych wyzwań niż odtwarzaniem tych samych samych tras.. A do tej pory tak robię.. Jakoś nie czuję się na siłach jechać w nowe i nieznane miejsca.. A czas najwyższy korzystać póki jest pogoda i póki są możliwości! Dzisiejszego wpisu z cyklu Dobrych Tras.. Nie zakończę cytatem.. :) Który cytowałem w trasie Dobrych Tras z majówki 2026 r. Ja już uwierzyłem, że mogę zarówno więcej jak i, że mogę wrócić na tą trasę (Dobrą Trasę) i zrobić ją znów.. :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)