Trasa z dnia dzisiejszego jest moim niejakim powrotem po trudach ostatnich dni, zwiastujących ten dłuższy weekend. Co mi z tego weekendu.. Jak nic nie osiągnąłem.. I czuję się przez życie zjechany. Z tego powodu nieudała się planowana na weekend trasa. Również w okolicy jeziora Skrzydłowo. Miał być to specjalny wyjazd na 50 000 km przejechanych na przedniej oponie Aurelii.. Na oponie schwble mundial. W zasadzie robiąc już 50 km trasę ten wynik byłby osiągnięty. No ale niestety w sobotę mnie położyło. Tak się źle czułem.. Cały czas walczyłem z powracającym wysokim ciśnieniem i bólami głowy. I to nie była żadna migrena (jak we wtorek - 04.11) - najpewniej problem stanowił samo ciśnienie. W sumie nadal stanowi. Chociaż po rowerze trochę lepiej.. Jednak nadal tak jest. No to będę musiał nadal stosować leczenie rowerem. Niestety się wczoraj nie ruszyłem (09.11) i nie dałem rady ruszyć. Dziś się ruszyłem - już późnym po południem jak na długość dnia.. Bo dopiero po 13:30 byłem w Resku po kolegę MM. A w samą trasę ruszyliśmy dopiero po godz. 14. Miałem w sumie MM nie brać na te Powalice i te fajne rejony.. :3 Nie brać go w tym roku co najwyżej w przyszłym.. Bo zgodnie z oczekiwaniami nie jest tu już tak ładnie. Liście poopadały. I zostają takie szare, smutne drzewa. I jeszcze ta dzisiejsza pogoda.. Mglisto.. Z przelotnymi mżawkami - za pewne w wyniku mglistej pogody. Pogoda dodawała pewnego uroku.. Mrocznemu lasu.. I dość szybkiemu zmierzchowi.. Jednak fajniej jak jest cieplej - była okolica +7℃. A miało być dziś nawet +9℃. Jak na listopad nie tak źle.. Tylko ten mrok tak szybko zapadający.. Dziś zachód słońca następował o godzinie: 16:08. Coraz szybciej. Dopiero początek listopada a już zachód słońca zbliża się do godziny 16!.. Z każdym dniem będzie gorzej. A moja teoria, że już po południu (tj. po szkole) nie da się zrobić tej trasy za dnia - potwierdza się. No w sumie dzisiaj by się dało - z tą godziną, o której pojechaliśmy (ok. 14:16). Do zachodu nie całe 2h. Spokojnie by dało radę.. :-) Trzeba trochę formę MM podbić.. I nie będzie tak źle.. Trasa nie jest jakoś mocno wymagająca. I dałoby radę ją zrobić szybciej :-) No ale wtedy musiałbym znowu napisać, że jednak robię ją za dnia.. I o ile jeszcze dzisiaj da się za dnia.. To kolejnym razem nie będzie to takie oczywiste. A swoją drogą dobrze, że się tutaj pojechało. Bo tak wolałem coś stabilniejszego i pewniejszego dzisiaj zrobić - tj. albo lasy przy Dąbiu albo właśnie tą trasę Powalic. W sumie pomyślałem o niej.. Bo miał MM ze mną tutaj jechać.. W dniu 2.11: Lasy Powalic za dnia & z AS. To nie wiem czy na pewno zasłużył na ten prezent.. Na pewno okoliczności są takie, że tak wypadało.. Chociaż MM miał pomysł na lasy przy Żerzynie.. No ale dobra.. :-) Tam się też pojedzie - wstępnie za 2 tyg w sobotę (tj. 29.11). W sumie to będzie już ostatnia sobota w miesiącu! Jak ten czas mija.. No ale dobra. Mam jednak wątpliwości czy powinienem kolegę zabierać w tę wyjątkową trasę. A jak wyjątkowa? Są do niej filmy z dnia 01.11 i 02.11.2025 r: Tajna trasa - nie pokazywać MM i Tajna trasa - nie pokazywać MM 2. No ale teraz można pokazać bo już widział te drogi.. Majestatyczne w pewnych porach roku.. No już w późniejsze listopadowe dni to niestety nie.. Brakuje tych liści i barw na drzewach. A na to już niestety za późno w tym roku..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1700
Trasa nr [łączna]: 1777
Trasa nr [na blogu]: 1691
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 165
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1763 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1677 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29281.9 km
Stan Licznika Końcowy: 29305.14 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29111.56 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7739 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7762 km
Maksymalna prędkość: 25.1 km/h
Przejechałem: 23.24 km
Przejechałem [msc]: 180.81 km
Przebieg roweru [rok]: 4619.8 km
Przebieg roweru [suma]: 66053.26 km
Przejechalem w 2025: 4619.8 km
Podroż dookoła świata (2025) 11.5495 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 165.1332 [%] km
Czas jazdy: 01:45:07 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4209:18:33 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3985:52:25 h
Czas Jazdy Suma (2025): 293:50:07 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 11:14:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:36:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:20:41 h
Średnia: 13.28 km/h
Dzisiejsza trasa jest powrotem do Lasów Powalic! Zgodnie z oczekiwaniami - szybko robi się szaro. Chociaż mamy jeszcze wolne dni. Z tego cholernego długiego weekendu. Jednak jakoś mnie ten czas nie cieszy. Ciężko zaczął się ten weekend i już 2 dni mam zmarnowane. Dzisiejszą jakąś część dnia również miałem zmarnowaną. A w dalszej której czułem się lepiej zrobiłem w końcu uzupełnienie ostatnich zaległych wpisów na blogu. I nawet się tak złożyło, że dzisiejszy przygotowuję na bieżąco! I oto jestem. W pięknych lasach, które często odwiedzałem. I jeszcze nie raz będę musiał odwiedzić.. Bo wciąż sporo mi brakuje do 5000 km/rok. Wspominałem na jednym z wpisów o takim wyliczeniu ile jeszcze takich 23 km tras będę musiał zrobić aby osiągnąć brakujące kilometry do tego wskaźnika 5000 km: Lasy Powalic "ostatni raz za dnia". Zgodnie z stanem na WPIS=1681 - miało być to 29 takich wyjazdów - nie licząc samego wpisu 1681. Z nim byłoby to 28 takich wyjazdów. Niestety nie zrobiłem tego obliczenia dla wpisu z kolejnej niedzielnej trasy na Powalice - tj. wpisu z 02.11 - byłoby to wówczas 23 takie trasy (bez samego wpisu z 02.11 czyli WPIS=1685). Za to policzyłem ten wskaźnik na dzisiaj (oczywiście bez dzisiejszej trasy) - byłoby to 17 takich wyjazdów! No to z dzisiejszą pozostaje już tylko 16. No ładnie idę! Bardzo ładnie. Nie brakuje już dużo. Mogę trochę odpuścić i jest duża szansa, że wyrobię się z kilometrami. W końcu brakuje mi ich już tylko 400 do końca roku. To już nie jest tak źle - i przekłada się na coraz mniejszą liczbę przymusowych leśnych wyjazdów. W sumie nie są takie przymusowe.. No ale wiadomo. W lasach najlepiej mi się jeździ. No i tak pojechaliśmy dzisiaj tą klasyczną dla 2025 r. roku trasą, na której zbieram kilometry. I staram się nadrabiać to co w roku straciłem.. Pojechaliśmy trudniejszym 10 km leśnym odcinkiem. Sporo mgły. Trzyma się rosa na roślinnościach. I odczuwalnie z powodu wilgoci jest chłodniej niż jest. Jednak jest jakaś magia w tej pogodzie. I nielicznie pozostających kolorach jesieni.. Następny odcinek już lepszy - dojazd do Rymania. Asfaltowy odcinek. Gdzie trochę wkurwiają poruszające się tutaj samochody. Trochę przeginają w tym poruszaniu się po tej gminnej nieprzystosowanej do większego ruchu aut drodze. A do tego znów ci grzybiarze.. Łażący po tych cholernych lasach! Na polach trwają ostatnie przed zima prace. Wykopywane są buraki cukrowe. Widząc ten wykop buraków padła u mnie dość dziwna myśl. Czy z buraków cukrowych można zrobić wódkę ;) Kolega MM odpowiedział twierdząco, że nie. Niestety nie miał racji. Często znajduję udowodnienie głupot, które mówię: PRAVDA KOSHER FOR PASSOVER VODKA 0,7L 40%. Oto przykład: Wódka z buraka cukrowego. Do tego przegląd od AI potwierdza, że tak się da. Także drogi kolego MM - z buraka cukrowego również robi się wódkę ;) Kontynuując ciekawostkę na tej samej drodze przy tym samym polu gdzie zbierali buraki, rosną ziemniaki. Zbierali je w dniu 02.11 gdy tu przejeżdżałem. Dość duże opóźnienia mają w tym rolnictwie.. W tym roku.. Chyba, że w tych rejonach to powszechne, że tak późno biorą się za takie zbieranie... Już listopad mamy.. No dobra było ciepło ale to i tak trochę późno.. No i dojeżdżamy do ostatniego najpiękniejszego odcinka trasy - nieco ponad 6 km. Po drodze rowerowej.. Wciąż zalegają tu liście.. Tworzące cały urok tego miejsca. Wszechobecna szarówka i trochę mgły - tworzą taki mroczny klimat.. Pasowałby idealnie w porę 31.10/1.11... A teraz? A teraz po co to komu. I tak wracamy powoli.. Wraz z coraz wyraźniejszym zmrokiem. Wróciliśmy o godzinie 16:31. A więc już parę minut po zachodzie słońca. To wyjaśnia skąd ta szarówa.. Jednak mrok łapał nas już na powrocie w Skrzydłowie. Nie opłacało mi się już montować lampki po to aby zaraz i tak ją ściągnąć. Mimo mrocznej aury jeszcze nie było tak źle. Jednak w późniejszych jesiennych dniach z pewnością nie byłoby już tak dobrze..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)