Trasa z dnia dzisiejszego stanowi kolejną krótką przejażdżkę. Dla odmiany jednak nie jechałem - ZNOWU - trasę Truskolas / Mechowo / Sowno. W lutym to akurat tylko Mechowo / Sowno ale w styczniu i na Truskolas się zdarzało. Dzisiaj w końcu korzystam z tego, że od weekendu już nie pada ten jebany śnieg. Co prawda jest zimno. Po weekendowej odwilży od poniedziałku znowu całodobowy mróz. Nie mniej - drogi musiały być sypane. Czy coś musiało się stać, że tego śniegu czy lodu naprawdę nie wiele się ostało. I to nie tylko na drogach ale także na polach. Tak szczerze.. Jak próbuję sobie przypomnieć ostatnie dni.. To sobie właśnie nie przypominam kiedy ten śnieg i lód tak naprawdę zniknął.. Jakoś się to tak płynnie stało, że się nawet na tym nie skupiałem. A to może dlatego, że miałem intensywny weekend. I kolejne dni. Skończyły się ferie na których nic nie osiągnąłem. Nic nie udało mi się zrobić z tego co chciałem zrobić, planowałem. Ani dla siebie ani dla szkoły.. Od poniedziałku zaczęło się na nowo szkolne wariatkowo. Włącznie z tym, że wczoraj (tj. 17.02) była rada podsumowująca. I tylko tyle, że zabrała mi czas po południu - gdzie mógłbym sobie podziałać - przy dalszych krokach w poprawianiu Struktury Katalogowej Stanu Plików - w obszarze telefonu Xperii Z2. Trochę się ruszyło - ale dalej obciąża mnie ten katalog i nie mogę przez to iść dalej czy sfinalizować tych prac. Mam cały czas nadzieję, że z obecnym telefonem (Sony Xperia 1 V) nie będzie takich problemów.. I znacznie szybciej dostosuję strukturę do nowych wytycznych niż ma to miejsce w starym telefonie Xperia Z2 - który swoją drogą używałem 9 lat!.. Te prace przy poprawkach Struktury Katalogowej Stanu Plików są już męczące - ale z drugiej strony są już na finiszu. Przerwać prace i nie działać dalej.. To jest nie dorzeczne. Muszę działać dalej. Tak samo jak muszę jeździć! I to nie tylko dlatego, że jestem uzależniony od jeżdżenia.. A dlatego, że po prostu muszę! :) No dobra jestem uzależniony. A jak nie jeżdżę to mam syndrom odstawienia :( A jak się przejadę to mi mija. I lepiej się czuję i fizycznie i psychicznie. Choć dziś niestety jeszcze pogoda taka. Jest okolica -2℃. Na szczęście w kolejnych dniach będzie stopniowo cieplej. I noce stopniowo coraz cieplejsze! Ostatecznie w weekend - przynajmniej dzisiaj tak mi pokazuje pogoda na telefonie - a mam aktualnie widżet od Pogoda&Radar - ma być nawet +5℃. Niestety wiąże się to z silnym deszczem i opadami. I oby już po tych opadach temp. się ustabilizowała.. Wystarczy te kilka stopni na plusie! I będzie można naprawdę zacząć nadrabiać i na nowo zacząć regularnie jeździć..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1751
Trasa nr [łączna]: 1827
Trasa nr [na blogu]: 1741
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 22
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1812 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1726 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30159.6 km
Stan Licznika Końcowy: 30173.93 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29980.35 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8636 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8651 km
Maksymalna prędkość: 30.8 km/h
Przejechałem: 14.33 km
Przejechałem [msc]: 59.89 km
Przebieg roweru [rok]: 314.64 km
Przebieg roweru [suma]: 66941.6 km
Przejechalem w 2026: 314.64 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.7866 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.354 [%] km
Czas jazdy: 00:55:58 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4269:13:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4045:47:48 h
Czas Jazdy Suma (2026): 21:26:10 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:49:03 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:45:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 00:58:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:38 h
Średnia: 15.63 km/h
Dzisiejsza trasa jak już wspominałem - w końcu w inne rejony! W końcu drogi przejezdne. Nie ma już tyle lodu ani śniegu. Jakieś resztki zostają. Zamarznięte kałuże na polach.. Zostają. Niestety przez lotnisko nie ma przejazdu. Byłem bliski temu aby zrobić trasę Makowice_Słudwia. Na początku sobie pomyślałem tak! Dzisiaj wieje. Nie ma słońca a miało być :\ Dobra.. Mam ograniczony czas. Po południu jadę odwiedzić koleżankę Asię z Reska. No dobra. Pojadę sobie pod domki oficerskie na Makowicach i z powrotem. A wjeżdżając na lotnisko - mając wiatr w plecy - aż mi się chciało jechać dalej! Niestety już na dojeździe do domków zostało więcej lodu. A z domków dalej to już sam lód na drodze. Nie mam pewności czy droga na wieś Czarne wygląda lepiej. I czy warto się przemęczyć. Chyba jutro nie pojadę trasy Makowice_Słudwia. Chyba lepiej będzie spróbować zrobić klasyczną trasę 20-stkę. Choć tam też.. Może być problem.. No ale dobra. Co się będę tym dzisiaj przejmował. Tym się będę przejmował jutro. Jak już pojadę. Większej poprawy to się nie spodziewam - chociaż kto wie.. Na osiedlu moim śniegu i lodu prawie nie ma! I również nie zwróciłem uwagi kiedy się tak stało.. Normalnie się już jedzie. Problemy są tylko przy Aurelii. Nadal coś mi się dziwnie zachowuje te przednie koło przy skręcaniu. Mam wrażenie, że jakby coś z piasto-prądnicą się działo.. A niepokoi mnie to coraz bardziej bo takie symptomy są nie pierwszy raz.. W tym miesiącu - w zasadzie każda trasa i każdy przejazd przez rondo w kierunku Golczewa kończy się myślą, że jedzie się jakoś dziwnie. Napompowanie przedniej opony nie wiele zmienia pod tym względem. To mógł być powód ale nim nie jest.. Bo.. trochę powietrza zeszło było ok. 3atm dopompowałem do 4.5atm. I pojechałem. A dziś mimo, że temp. nie jest taka niska (tylko ok. -2℃) to nie było za przyjemnie. Bo mocno wieje.. Sytuacja z pogodą znajduje odzwierciedlenie w tytule dzisiejszego wpisu!.. A i z ważnych rzeczy bo bym zapomniał - jadąc na Makowice byłem wyprzedzony przez ciężarówkę, która prawdopodobnie przywiozła ten syf z biomasy. Nie widziałem jej na lotnisku - bo trochę tego syfu nawieźli. Gdy sam się dowlokłem do lotniska brama była otwarta. Przy składowisku coś się działo ale nie było nic słychać. Ja się skierowałem na domki - z których za chwilę wracałem. A gdy wróciłem to wrota na lotnisko były zamknięte.. Powrót był gorszy. Pod wiatr. Nie jechało się fajnie - no ale skoro piszę ten wpis to znaczy, że jakoś wróciłem..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)