30.07.2017
Jazda nr: 138

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to pierwsza dłuższa trasa w tym tygodniu w zasadzie zamykająca już ten tydzień i miesiąc na rowerze :) Jest co wspominać z ubiegłego miesiąca, wiele wartościowych i fajnych tras ... wiele wspomnień a dziś coś na spokojnego w podobnej pogodzie jaka była w zeszłym tygodniu w środę (19.07), gdy pojechałem nad nasze Polskie Bałtyckie Morze do miejscowości Pobierowo. Pogoda niby dopisuje, jest niby ciepło ale tak nie jest - skoro wieje w cholerę silny wiatr utrudniający jazdę i diametralnie obniżający odczuwalną temperaturę to nie można powiedzieć, że wszystko jest ciepło i wakacyjnie bo to nie prawda. A dzisiaj właśnie tak było. Dużo słońca, temp. przekraczająca 20^ i silny wiatr - i jak na pecha ciągle miałem pod ten wiatr w zasadzie całą trasę się z nim mocowałem i jak nie wiatr, to coś się z rowerem chrzani, dość mocno chrzani się tylna przerzutka nadająca się do bezwzględnego wyregulowania i to natychmiast bo to się może źle skończyć jak nagle zatnie się gdzieś tam łańcuch czy nie wiadomo co się stanie.. ehh.. długo nie narzekałem na rower ale znów muszę narzekać bo jest źle. Tak się źle jeździ - już wczoraj zacząłem o tym wspominać, że jeździło mi się źle ale dzisiaj to już całkiem jeździ mi się źle - jeszcze gorzej niż wczoraj się miejscami jechało. Ciągle tak ciężko idzie ten rower, najgorzej jak pod górkę idzie podjechać. I zauważyłem jeszcze wczoraj, że nasilają się te dziwne zjawiska i - znów działa amortyzator na sztycy - ugina się tak, że mogę go ręką wginać - możliwe, że to ma jakiś związek. Trzeba było mi już dawno wymienić sztycę na jakąś twardą i byłoby ok.. :) To znów nie mam pomysłu co może być nie tak z tym rowerem - jest za dużo możliwości a na dobrą sprawę to wszystko może być nie tak dobre - i chyba jedyne rozsądne rozwiązanie to przesiąść się na nowy rower. Tego w miarę możliwości dojechać - tak aby już nic w niego nie inwestować co się zepsuje to się zepsuje - trudno. Nie da się pewnie nic innego zrobić - kilka razy się łudziłem na to, że może coś wymyślę, ale niestety - a nie chce się też ciągle męczyć aby mi się źle jeździło bo się ciągle psuje ... Takie właśnie akcje uświadamiają mnie w tym, że możliwe są takie rozwiązania, że po prostu nawet mimo tylu treningów i to regularnych, i jeżdżenia od miesięcy w dni próby, które nadchodzą - nie będę wstanie pojechać i zrobić 200 km czy więcej niż 200 km a już nie mówiąc o trasie 300 km, która mi się marzy i chciałbym ją gdzieś we wrześniu zrobić - do tego czasu powinienem być na nią gotowy - 300 km to już by było coś. Ale szczerze, to nawet 200 km by mnie cieszyło, ale nie widzę tego. Ani stan techniczny roweru, ani pogoda.. A tak się staram nie przejmować się tym na co nie mam wpływu - czyli na stan roweru i jego fochy (taaa^^ mój rower jest dziewczyną, ciągle ma fochy na mnie :() no i tak to wygląda. Jednak, jakby źle nie było - bez walki się nie poddam. W dniu próby pojadę i najwyżej nie dam rady i z połowy trasy mnie ktoś zabierze samochodem czy coś, bo nie dam rady zrobić tych głupich 300 km - a może dam radę i się uda przeciwstawić wszystkim przeciwnością losu - nie wiem :) Na razie o tym nie myślę. Mam jeszcze 2 msc na realizację moich marzeń, nim zacznę kolejny rok na studiach, kolejny etap edukacji (studia II stop - mgr). Póki co, skupiam się na tym co tu i teraz aby dać radę realizować się w obecnych trasach i wciąż się rozwijać. Wkrótce mam w planie pojechać znów w strony Bałtyckiego Morza a może nawet do Świnoujścia i zrobić coś bliższego 200 km (może 170-180 km), zobaczymy :) Na razie się nie będę przemęczał na treningach i obstawiam krótsze trasy nie przekraczające 100 km. Ważna jest dalej regularność i wybiorę sobie jakiś dzień gdy uznam, że jestem gotowy na ostateczną próbę i pojadę. Kolejne próby to już będą trasy > 200 km tak do 250 km i finał wakacji - 300 km ! Jak zrobię trasę 250 km to i 300 km zrobię. Najwyżej się bardzo zmęczę i będę na ostatnich km robił postój co 2 km XD ale dam radę ... muszę w to wierzyć :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 139

  • Trasa nr [łączna]: 224
  • Trasa nr [na blogu]: 138
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 74

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 221 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 135 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 1485.95 km
  • Stan Licznika Końcowy: 1557.56 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1491 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1513 km

  • Maksymalna prędkość: 32.8 km/h

  • Przejechałem: 71.61 km
  • Przejechałem [msc]: 1009.15 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3008.6 km
  • Przebieg roweru [suma]: 8875.22 km

  • Przejechalem w 2017: 3008.6 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 7.5215 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 22.188 [%] km

  • Czas jazdy: 04:02:10 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 559:47:13 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 336:21:05 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 200:42:09 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 62:04:20 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:52:46 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:44 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:11 h

  • Średnia: 17.75 km/h
Przechodząc do przebiegu dzisiejszej trasy - zaczęła się obiecująco moją ulubioną drogą DW108 gdzie dojechałem do skrzyżowania z drogą DW106 i pojechałem w stronę Nowogardu. Dojechałem do wsi Błotno, skąd pojechałem drogą na Kikorze. Już tą drogą w tym roku raz jechałem - co prawda nie zamierzenie, ale dziś w pełni zamierzenie.. Pięknie tu jest :) Wiele drzewostanu, łąk, pastwisk - czuć taką typową wieś, jej pełny urok. Uroki wsi są nieocenione i zanikające we współczesnym świecie, gdzie takich miejsc, takich wspomnień będzie coraz mniej z racji na to, że wszystkie miasta się nieustannie rozbudowują, ludzi przybywa i wszystko się nieustannie zmienia w świecie. A mi wciąż pozostanie odwiedzać te miejsca i widzieć ich nieuniknione zmiany.. Aż nie chce się tego aby tu się coś zmieniło.. Stara zniszczona gminna droga, dość szeroka miejscami, obrośnięta niekończącymi się lasami dookoła. W takie deszczowe dni jak teraz wszystko dookoła jest pozalewane - wszystkie łąki, część drogi czy fragmenty lasu.. Co też ma swój niepowtarzalny urok. To po prostu ostateczne ostrzeżenie od natury, mówiące o tym, że jak tępi i egoistyczni ludzie nie zaprzestaną swojego procederu, który tylko wyniszcza nieodwracalnie naturę - zabierając nieustannie jej kolejne fragmenty - przeznaczając je np. na budowę nowych dróg, zabudowań, firm, hoteli - to natura się zemści. Natura przetrwa i będzie trwać dalej ale ludzki byt może być zagrożony jak nic się nie zmieni i nic się nie zrobi.. I nie przemówią do mnie brednie mówiące o gospodarce leśnej - w końcu nie które lasy czy drzewa wycinane są bezpowrotnie, nie po to aby na ich miejsce nasadzić nowe - tylko przeznaczyć to na działki do zabudowy. I nie inaczej jest tutaj w tych miejscach, które mijałem. Tak dojechałem do wsi Trzechel. Przez tą wieś idzie droga prosto na Czermnicę, przecinając dookoła wiele hektarów lasów - które są nieustannie wyniszczane, wycinane. Już nie wspomnę, że stan tych dróg jest tragiczny - ale stan drogi między Czermnicą a drogą DW106 przez Suchy Las to już w ogóle... Nie byłem tu 2 lata - tzn. 2 lata temu ostatni raz jechałem przez Czermnicę na Suchy Las i tyle się tu zmieniło. Nie przypominam sobie aby ta droga była w aż tak opłakanym stanie.. fragment drogi mający może do 4 km. Ale z każdą chwilą pragnąłem tego aby już z niej zjechać nie da się tu w ogóle jechać. Podczas gdy byłem na tej drodze - z Czermnicy w stronę Dąbrowej Nowogardzkiej przecinającej drogę DW106 - nie widziałem żadnego samochodu. Do tej pory żadne auto mnie nie mijało to musi o czymś świadczyć. A właśnie - brak samochodów a wciągu drogi, która ma może z 4 km wybudowano aż 3 parkingi leśne - dosłownie oddalone od siebie o ok. 1 km. Nie wiem co za idiota wpadł na taki pomysł ale to jest jakiś absurd - nawalić parkingi leśne co 1 km na drodze, która ma 4 km ... Zjechałem już stąd w końcu na o wiele lepszą drogę DW106 - którą ruszyłem w stronę Nowogardu, mym celem była wieś Karsk. I gdy minąłem już zalesiony teren byłem przy wsi Ogorzele czy wręcz minąłem tą wieś to trafiłem na tak silny wiatr, wiejący wprost na mnie, że jechać się nie dało! Dosłownie bujało mi tak rowerem na wszystkie strony, że masakra jakaś. I ten stan rzeczy utrzymywał się prosto do wsi Karsk - z której pojechałem na Dąbrowę Nowogardzką. Kolejna droga o nieskazitelnie dziadowym stanie - dziury, koleiny, dziury i jeszcze więcej dziur - nawalone od cholery łatek, które też pękają. Przepiękny obraz współczesnej - wciąż rozwijające się wsi. Zarówno Karsk jak i Dobrąwa się rozwijają - powstają nowe domki - wieś się wydłuża, poszerza. Za ileś lat będzie to pewnie dzielnica Nowogardu :) Za wsią Dąbrowa skręciłem na lokalną drogę w stronę wsi Miętno - ale ta droga była jeszcze gorsza! Tu w ogóle nie ma tej warstwy asfaltu gładkiej i są same kamienie zalane w jakieś papie. Po tym się jedzie tragicznie i tak ciągnęło się kilka km. trasy do wsi Miętno co było dość męczące i irytujące. W Miętnie w końcu dobra droga - gładziutki asfalt ... tak można podróżować. Ale niestety - wygoda się szybko kończy tuż za skrzyżowaniem na Glicko - Wołowiec. Zaczyna się nieco gorsza droga ciągnąca się przez wieś Wierzchy po sam Truskolas i drogę Wojewódzką 108 (DW108), która jest w dobrym stanie tylko do Mechowa. Za Mechowem przez Sowno są już tylko dziury, koleiny. I tych dziur jest coraz więcej i są coraz większe! Szczególnie od strony właśnie Mechowa do mnie niż ode mnie w stronę Mechowa! W nie których miejscach te dziury są naprawdę ogromne! A aby było ciekawiej jeszcze kilka msc temu ich nie było. Nagle się pojawiają i się powiększają. Jak jakieś auto tam wpadnie to może sobie dosłownie koło urwać. No cóż - być może musi się tak stać, komuś musi się koło urwać albo w ogóle połowa samochodu najlepiej i to jakiegoś drogiego. Wtedy być może ktoś się zajmie zrobieniem najgorszego fragmentu drogi 108 - ciągnącego się nieco ponad 5 km. Gdzie tych dziur jest dosłownie coraz więcej. Na razie jednak do niczego takiego nie dochodzi więc jest tak jak jest i to się póki coś się na tej drodze nie wydarzy - nie zmieni. A to droga dość często użytkowana - szczególnie w sezonie letnim jest tu spory ruch samochodów, gdyż tędy można dojechać do Parłówka - często omijać korki na DW109 i DW105 lub po prostu na DK3. Jeżeli chodzi o korki, to tworzą się ogromne na DK6 przez te ich żałosne remonty co spowodowało, że dziś ruch na DW106 większy niż średnia roczna i to tylko przez kilkadziesiąt minut, jakie spędziłem jadąc tą drogą.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30lipca2017zdj1.jpgtrasa30lipca2017zdj2.jpgtrasa30lipca2017zdj3.jpgtrasa30lipca2017zdj4.jpgtrasa30lipca2017zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)