24.06.2023
Jazda nr: 1249

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa udowadnia mi to, że moja radość była zbyt szybka: Trasa po chorobie. Typowe objawy chorobowe odpuściły. I miało być fajnie i tylko lepiej. Więc miały się udać rowerowe weekendowe plany. No ale znowu się tak stało, że piątek okazał się nie wypałem tym razem 23.06. Ostatni dzień w roku szkolnym. Nie dość, że duże zmiany w pogodzie się dzieją, był to taki nieprzyjemny dzień. O ile jeszcze z rana funkcjonowałem to w po południowych godzinach mnie dopadło na całego i nie czułem się za dobrze. Wiele wskazuje na to, że zaszkodził mi antybiotyk, który biorę od poniedziałku 19.06. Dopiero po kilku dniach dało to o sobie znać. Mimo fatalnego samopoczucia i, że tak powiem "przesranego dnia" nie rezygnowałem z planów. A wraz z nimi zakupy, przywiezienie zakupów i na koniec przyjechanie rowerem na farmę do Zaleszczyc gdzie czekała na mnie JS wraz z całą zgrają zwierząt! <3 W innych okolicznościach pewnie miałbym z tego więcej radości. A dzisiaj? Długo się zbierałem z tym aby w ogóle jechać. Jednak się nie poddałem i pojechałem. No i oczywiście rowerem bo jestem ambitny. Jednak dotrwałem jedynie do nocy, po godzinie 21 się stąd zwinąłem - mając podwózkę samochodem. Aurelia została na tej imprezie bo czemu miałbym ją zabierać? Mimo mojego dzisiejszego fatalnego stanu mam nadzieję, że do jutra mi w miarę przejdzie... I chociaż ten jeden dzień się skorzysta. Bo dzisiaj to nie było o ty mowy. Jedynie o czym można dzisiaj mówić to o ambicji ponad wszystko. Mimo problemów po chorobowych... Przyjechałem tu. Jednak wrócić byłoby mi już ciężko. A z tego wszystkiego nawet nie byłem na to zbytnio przygotowany. Nie miałem żadnych cieplejszych ciuchów. A noce chłodniejsze... To za dnia w miarę ciepło ale na noc jest mocny spadek temp. A to jest odczuwalne... No w najgorszym razie bym sobie jakoś poradził. Sytuację ratuje to, że nie jest to daleko. Dosłownie od mojego domu zrobiłem tutaj jedynie 16 km. To nie jest daleko...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1256

  • Trasa nr [łączna]: 1335
  • Trasa nr [na blogu]: 1249
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 89

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1323 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1237 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 15739.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 15755.7 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 15680.7 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 28214 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 28230 km

  • Maksymalna prędkość: 28.7 km/h

  • Przejechałem: 16 km
  • Przejechałem [msc]: 369.91 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3401.08 km
  • Przebieg roweru [suma]: 52455.33 km

  • Przejechalem w 2023: 3401.08 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 8.5027 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 131.1383 [%] km

  • Czas jazdy: 00:53:32 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3340:26:00 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3116:59:52 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 232:18:04 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:06:08 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:38:44 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:54 h

  • Średnia: 18.11 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego odbyła się tak jakby na siłę. Podobnie jak ten cały dzień i zaplanowane na dzisiaj atrakcje. Miał być fajnie spędzony czas w fajnym miejscu a tak niestety nie było. Wiele robione tak na siłę bo tak należy, bo było umówione. Więc mimo pewnych dolegliwości pojechałem te jednak mnie ostatecznie pokonały. Jednak pewne dolegliwości po braniu antybiotyku - zaleczałem grillowanym mięsem... Wciągu dnia i tak się już normalnego obiadu (wczorajszego w sensie) najadłem... To co miało mi zaszkodzić? A cóż to za wczorajszy obiad? Możecie zapytać - domowym sposobem robione qurritto. Także jak już się tego nażarłem to i grill nie mógł mi zaszkodzić. No i tak się kończy ten mój okres choroby w którym z powodzeniem mogłem wziąć L4, wyspać się, wyleczyć. A nie tylko uczestniczyć w tej szkolnej gonitwie. Te ostatnie 10 dni w szkole to jest przecież parodia co się dzieje. Nauczyciele przypominają sobie, że pracują. I potem jeszcze oczekiwania mają... I w tym wszystkim się trudno odnaleźć a jeszcze w obecnej sytuacji? To jeszcze trudniej.... Tak mnie wkurwiali ci bezczelni nauczyciele, którzy poszli sobie jeszcze wczoraj na imprezę. I na bank im nic nie jest. A ja mam kolejny zmarnowany weekend. I nie powtarzające się zbyt często okazje na fajnie spędzony czas przemijają bezpowrotnie... Zamiast się cieszyć z życia i mile spędzać czas to leżę wiecznie chory... :( Dzisiejszy dzień i w konsekwencji trasa jest właśnie taka słaba... Mógłby się ten dzień i ta trasa z powodzeniem nie odbyć. Może byłoby lepiej niż jechać mimo wszystko?...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24czerwca2023zdj1.jpgtrasa24czerwca2023zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)