27.04.2018
Jazda nr: 220

Tagi: tr50stka, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to kontynuacja cyklu tras 50-tek, w każdy piątek od 13.04 do końca semestru na studiach czyli aż do 15.06 - do 15.06 bowiem zakończenie roku mam 21.06 (czwartek). Zakończenie roku - w sensie, ostatnie zajęcia przed sesją mam w czwartek a nie w piątek, więc sobie trasę 50-tkę w dniu 22.06 odpuszczę, ale samej trasy rowerowej sobie nie odpuszczę! Mam w planach coś wyjątkowego bowiem trasę na Upadły, taką samą trasę zrobiłem na rozpoczęcie wakacji w 2015 r. Gdy skończyłem II rok studiów inż. Więc jest to dla mnie coś wyjątkowego aby tak upamiętnić sobie tamten dzień, wakacje, które otworzyły przede mną tyle możliwości. Moje obecne cykliczne treningi, także moją otworzyć przede mną nowe możliwości. Utrzymuję formę na poziomie 50 km tras, co regularnie robię, dzisiaj wypada trzeci tydzień takich regularnych tras. Przy czym dzisiaj wyjątkowo jechało mi się źle. Wyjeżdżałem o wiele szybciej niż zazwyczaj a przy okazji nie jechało mi się za dobrze, od początku byłem taki zmęczony, z takimi myślami: A nie chce mi się... I to się przełożyło na to jak mi poszła trasa. Nieco ciężej, ale trzeba też pamiętać, że dzisiaj jest inna pogoda, a ja miałem ciężki tydzień od wtorku (24.04) - może nie ciężki w sensie zajęć na uczelni, ale i tak sporo się działo, co przyczyniło się na takie czy inne efekty. Jeszcze ta pogoda dzisiaj taka zmienna bardzo, chwilę słońce, chwilę słońca nie ma. Takie chmury dziwne, silniejszy wiatr i wciąż rozwijająca się wiosna. Jakoś pełny optymizmu (jak w poprzednich tygodniach) na ten rower nie szedłem. Nawet zakładałem, że gdyby mi trasa nie wyszła to nic złego się nie dzieje. Jednak nic z tych rzeczy. Podjąłem te nie łatwe wyzwanie, tą nie łatwą walkę z samym sobą, wybrałem się na tą trasę, i mimo, że było mi ciężko, mimo, że czułem się podczas trasy zmęczony i w dziwny sposób osłabiony, pokonałem te problemy i dojechałem do celu. Stosowałem metodę małych kroczków, małych wyzwań - dojadę tylko do tego drzewa, dojadę tylko do tego skrzyżowania, gdy w wyznaczonych miejscach byłem, przenosiłem wyzwanie dalej. Niezwykle ważne w takich planowaniach jest perfekcyjna znajomość terenu i dróg, co pozwala określać faktyczną odległość jaka została do pokonania, i jakoś to po prostu leci - kilometr za kilometrem. Trasa 50-tka, właśnie taka jest, znana mi bardzo dobrze, więc było mi łatwo budować sobie taką małą otuchę, że już nie daleko, że jeszcze tylko takie małe wyzwanie. Zrobiłem sobie podczas trasy kilka postoi, jakoś to szło. Miałem okazję podziwiać coraz bardziej widoczną wiosnę. Według moich skromnych szacunków ok. 60% drzew, jakie mijałem ma już liście. Wiele z nich ma już takie zieleniejsze liście, nie tylko takie lekko zielone, jak te pierwsze listki, które w promieniach słońca są takie piękne.. tak bardzo mi się podobają. Taki przecudowny urok, w połączeniu z wiejskim klimatem jest na drodze gminnej z okolicy wsi Błotno do Wołowca przez Grabin i Sikorki. Przepiękne miejsce, które podziwiałem w ostatnich dwóch wyjazdach podziwiałem i dzisiaj.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 222

  • Trasa nr [łączna]: 306
  • Trasa nr [na blogu]: 220
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 35

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 302 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 216 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4452.97 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4502.42 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4447.12 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4195 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4244 km

  • Maksymalna prędkość: 31.5 km/h

  • Przejechałem: 49.45 km
  • Przejechałem [msc]: 458.73 km
  • Przebieg roweru [rok]: 949.27 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11820.08 km

  • Przejechalem w 2018: 949.27 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 2.3732 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 29.5502 [%] km

  • Czas jazdy: 02:58:32 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 754:01:15 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 530:35:07 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 63:30:46 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:40:30 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:24 h

  • Średnia: 16.67 km/h
Dzisiejsza trasa, chodź męcząca, chodź tak dobrze mi znana - jest i stanowi piękne wspomnienie, które zachowam w pamięci na długie lata. Dla mnie ważna jest i liczy się każda trasa jaką pokonuję. Dzisiejsza jest inna i wyjątkowa. Powiem to inaczej, ujmę w nieco inny sposób: otóż, nie ma dwóch takich samych tras, tak jak nie ma dwóch takich samych dni, mimo, że możemy robić to samo czy być w tych samych miejscach nawet o tych samych godzinach to jest zupełnie coś innego, o czym przekonałem się dzisiaj i to dość dobrze. Trasę "50-tkę", robiłem wiele razy. Nigdy co prawda nie tak często jak planuję w tym roku, ale za każdym razem jest to inne wyzwanie, inna trasa, na co innego zwracam uwagę. Dzisiaj prócz tradycyjnego zwracania uwagi na niszczejącą drogę DW108, zwracałem uwagę przede wszystkim na piękno wiosny, szczególnie widoczne w wiejskim krajobrazie, który jest niezwykle bliski memu sercu. Dopiero w dalszej perspektywie zwracałem uwagę na tak przyziemne sprawy, jak wariatów w samochodach, którym drogi mało i na niszczejącą drogę wojewódzką 108, i wcale nie lepszą 106. Jeżeli chodzi o sam ruch samochodów to dzisiaj był wyjątkowo mały i dotyczyło to zarówno osobówek jak i ciężarówek. W pierwszą stronę trasy - tak jak zacząłem dojeżdżałem pod skrzyżowanie na Golczewo z drogą 106. Wróciłem do punktu, z którego zacząłem robić te trasy 50-tki w piątki. I w najlepszą opcję tej trasy lubię wracać przez Wierzchy -> Truskolas, a niekoniecznie w ten sposób jechać. Wspomnę jeszcze o jednej ważnej sprawie. Jest ona ważniejsza niż bzdury o których chciałem pisać, tj. zasiane pobocze drogi czarnymi kamieniami (małe kamyczki), którymi łatano dziury w drodze. Ale te dziury łatano tak naprawdę wyrywkowo. Jedne załatali, inne ominęli. Nie to jest jednak ważne. Ważne jest to, co mnie spotyka na tej trasie. W jednej ostatnich tras, po drodze 108 spotkałem rozjechanego małego psa. Na pewno jakieś dziecko ze wsi Unibórz za nim tęskniło, te wydarzenie miało miejsce na trasie z 04.04: Stuchowo. Tego psiaka do dzisiaj pamiętam, to taka przytulanka mała, czarny piesek :( Smutne. Musiał zginąć przez brawurę i brak rozumu jeżdżących ludzi tymi drogami. Dzisiaj kolejne ofiary motoryzacji. Piszę ofiary bowiem przed Truskolasem, w rowie powalona i zabita locha w ciąży była. Mogła i na pewno miała parę sztuk potomstwa. A ktoś ją zabił. I porzucił. Bo tyle jest warte życie zwykłego dzika, czy psa? Wobec tego ile jest warte życie ludzi? Bo dla mnie takich skurwysynów nie jest nic warte. A takich skurwysynów na drogach jest pełno. Dzisiaj się spotkałem z takimi sytuacjami, dziwne i niebezpieczne wyprzedzanie, znaczne przekroczenie prędkości. Nic dobrego się nie dzieje, a ofiarami nie padają tylko niewinne zwierzęta, ale także ludzie i ludzkie potomstwo... Widać, że życie ma coraz mniejszą wartość. I liczy się tylko bezcelowe jeżdżenie, niszczenie środowiska, i te bezcelowe i nie warte cyferki - ilość pieniędzy, PKB, jakieś stopy procentowe, wskaźniki itd. I po co to komu do szczęścia potrzebne? To tylko jakieś cyferki na ekranie komputera. A jak ma się to do życia, które toczy się dookoła nas? Gdzie żyją sobie różne stworzonka, najróżniejsze robaczki, i większe drapieżniki i prawa natury, gdzie jedno zjada drugie by zamknąć krąg życia. Ten temat zakończę bo nie ma co go ciągnąć, i na koniec wpisu dodam jeszcze jedną uwagę. Po trasie o tym myślałem i przeszło mi przez myśl aby dzisiejszy wpis nazwać: trasa "50-tka": zemsta traktora. Otóż, tydzień temu 20.04 (Szlaki zbrodni trasy: 50-tki), wyprzedzałem traktor. A dzisiaj (za Uniborzem) inny się uwziął aby mnie wyprzedzić ;) Zemsta traktora! To naprawdę świetna myśl, tylko w obliczu problemów jakie sięgnąłem, nie jest taka ważna. Różne myśli przechodziły mi przez głowę podczas trasy. Myśli o naturze i zbrodni na niej miałem ponownie, przy skrzyżowaniu na wieś Szczytniki (za wsią Wierzchy), gdzie przystałem na dłuższą chwile. Zbliżałem się do Truskolasu, skąd wkrótce odjechałem dalej, aby powrócić. Im byłem bliższy miejsca zamieszkania, tym jechało się ciężej. Mijając Sowno jechało mi się na tyle źle, że na chwilę przystanąłem. Przy okazji zrobiłem ciekawe zdjęcia, i wkrótce wróciłem do domu. Dzisiaj naprawdę ciężko mi się jechało, straciłem sporo sił na trasie. Mam nadzieję, że przez weekend do niedzieli (29.04) zdążę wypocząć na tyle aby w niedzielę zmierzyć się z moim pierwszym wyzwaniem przewidzianym na ten 2018 r.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27kwietnia2018zdj1.jpgtrasa27kwietnia2018zdj2.jpgtrasa27kwietnia2018zdj3.jpgtrasa27kwietnia2018zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)