21.04.2026
Jazda nr: 1771

Tagi: drzewa, iglice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego stanowi ciężką próbę - próbę charakteru! Nie mam sił ani chęci jechać. A jednak jadę - bo trzeba - bo tego potrzebuję. Nie zawsze robię to co chcę.. A nawet rzadko robię to co chcę.. No bo często padają takie pytania: a bo chciało ci się w taką pogodę?.. Oczywiście, że nie! Mnie się wielu rzeczy nie chce. A jednak idę. Walczę. Tak jak dziś walczyłem. Z ciężkim kolejnym tygodniem w tej burdelowni szkolnej. Tu jest do tego stopnia chujnia (związana z organizacją jubileuszu choćby), że podjąłem od weekendu odliczanie do "egzekucji" - na razie odliczanie wskazuje 50 dni. I wraz z upływającym czasem będzie generować wisielca.. :-) Takie jest podejście do tego wszystkiego co się dzieje. Jest jeszcze mały problem świato-poglądowy. Otóż jeszcze w zeszłym roku szkolnym (2024/2025) uważałem za koniec tygodnia "środę". Nagle po niej.. Nagle po środzie.. Był koniec dla mnie tygodnia. Kolejny tydzień minął. A więc kolejny weekend. A skoro weekend to wiadomo: poczucie osamotnienia, pustki. W tym roku jest gorzej. Te negatywne odczucia mam już we wtorki. Już wtorek jest dla mnie końcem kolejnego tygodnia. Te dni tak szybko mijają. I są bardzo powtarzalne - w szkolnych schematach. Może dlatego widzę to, że środy szybko mijają. A zaraz bezrobotne czwartki, i po nich piątki.. Idea bezrobotnych czwartków jest w sumie czymś nowym.. I wiąże się z moim sporem z dyktatorem o miejsce do pracy. Wywalczyłem sobie za te miejsce pomieszczenie nr 24. Jednak średnio jestem z niego zadowolony. Dla mnie wciąż liczy się miejsce którego nie mam. Miejsce które zabrano mi przed świąteczną przerwą - w grudniu 2024 r. A które ostatecznie utraciłem z końcem stycznia 2025 r. Od tych wydarzeń minęło już trochę czasu. A ja wciąż pamiętam.. To bezpośrednia konsekwencja zmiany władzy w szkole (od września 2024 r.). Powód kolejnych sporów. A także czas mojego awansu na nauczyciela informatyki - roli w której wciąż się słabo odnajduję - za pewne przez problemy w życiu osobistym, które wciąż we mnie trwają.. Mimo, że od wydarzeń do których wciąż wracam minęło już 603 dni. Przynajmniej od dnia, który zapoczątkował ten gorszy czas w moim życiu. Jakoś tak mimowolnie do tego wracam. No ale nie tylko do tego! Także do wspomnień z dzieciństwa, które są o wiele starsze. I które przekraczają limit 5192 dni - magiczny limit, o którym pomyślałem już jakiś czas temu..: Trasa buszującego w zbożu z 14.06.2025 r.. Może to nie trafiona teoria? Nie każda z moich teorii jest trafiona.. No cóż.. Dzisiejszy dzień buduje taki dziwny stan w jakim jestem. Przemęczony codziennością. Smutny. Samotny. Już nawet nie szukam osoby, która wypełniła by mi ten czas. Tracę w ogóle nadzieję, że ktoś taki się pojawi.. A życie w samotności.. jest dobijające. Do tego jest takie dziwne zmęczenie. Już w szkole mnie brało. No ale się nie poddaję! Nie jest za dobra pogoda - choć jest ok. 12℃ na plusie po południu, w dzień w ogóle było około 15℃. Jednak wieje mocny wiatr. I co ciekawe ze wschodu.. Zwykle z zachodu wiał. Związku z pogodą postanawiam się wybrać na trasę przez Iglice do leśniczówki w Dąbiu - gdzie startuję. To nie jest łatwa trasa ani łatwy start. I w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że chciało mi się jechać. Ja po prostu mimo wszystko potrzebowałem się przejechać.. A tego się nigdy nie żałuje, że się pojechało.. Co najwyżej można żałować tego, że się nie pojechało czy nie wykorzystało szansy na przejażdżkę..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1781

  • Trasa nr [łączna]: 1857
  • Trasa nr [na blogu]: 1771
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 52

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1842 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1756 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 30893.2 km
  • Stan Licznika Końcowy: 30920.57 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 30722.95 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9255 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9282 km

  • Maksymalna prędkość: 23.8 km/h

  • Przejechałem: 27.37 km
  • Przejechałem [msc]: 316.04 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1061.55 km
  • Przebieg roweru [suma]: 67688.51 km

  • Przejechalem w 2026: 1061.55 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 2.6539 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 169.2213 [%] km

  • Czas jazdy: 02:04:57 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4319:18:03 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4095:51:55 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 71:30:17 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 20:27:47 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:02:47 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:22:30 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:59 h

  • Średnia: 13.24 km/h
Dzisiejsza trasa wiąże się z wieloma wydarzeniami. Przede wszystkim szkoła. Tam się za dużo dzieje. Głównie ten cholerny jubileusz - do którego odliczam - zabawą z wisielcem... Pozostało tylko 50 dni. A ten czas będzie wszystkich wykańczał. W tym moje relacje z osobami, z którymi miałem jeszcze dobre relacje. Wciąż walczę z monografią. Dziś zacząłem - już nie zliczę który raz poprawiać absolwentów. Mam nadzieję, że to już ostatnie podejście. I w końcu zrealizuję te zadanie do końca.. Któremu i tak poświęciłem sporo czasu. Do tego dochodzi te dziwne zmęczenie jakie mnie dziś dopadło. Po szkole jednak dłuższą chwilę odpocząłem - relaksując się oglądaniem SpangeBoba: Koralowy Obóz - odcinki z 2 sezonu. Jednocześnie wciąż nie mogę zapomnieć o przerwanym oglądaniu serialu Evil - przerwanym po 1 odcinku ostatniego 4 sezonu. Wciąż pamiętam.. Może z czasem zapomnę o nim. Na razie jednak wraca mi zarówno ten wątek w pamięci jak i wątek dzisiejszych dziwnych snów - w którym to miałem eksplorować (jak na urbeksie) - dom nie żyjącego od marca 2025 r. wujka z Makowic. Wielu mieszkańców tej wsi, i wielu z mojej rodziny w ostatnich latach ubyło. To wszytko sprawia, że ta wiocha.. Jest coraz smutniejsza. W ogóle życie jest coraz to coraz smutniejsze. Ludzie mają coraz mniej czasu dla siebie. Jednocześnie.. Ja nie mam rodziny. Której bym chciał. Nie mam tej zajętości czasu, którą mają inni. Gdzie inni dookoła mnie sobie żyją w ten sposób - może fałszywie - ale w mojej perspektywie: żyją szczęśliwie. Wracając jednak na chwilę do snu - to eksplorowałem jego dom. Nie znajdował się on jednak na wsi jak w rzeczywistości. A był ulokowany na ruchliwej miejskiej ulicy w dużym mieście. Nie był zwykłym pruskim domkiem, w którym zostało wiele moich wspomnień. A dwupiętrowym domem z wieloma nie dostępnymi dla mnie przestrzeniami. Nie to jednak było najdziwniejsze w tym wszystkim - czy najbardziej niepokojące. Najbardziej niepokojący był obraz libacji alkoholowej, która odbywała się w tym domu. Brały w niej udział znane mi osoby. W tym nie żyjący wujek. Ten obraz jakoś chodzi za mną cały dzień. Ta paskudna pogoda mnie dobija. Wszystko mnie dobija. Dlatego tak bardzo potrzebowałem się dziś przejechać. A związku z pogodą, nie jestem ambitny. Pojechałem na prostą trasę - Dąbie - Iglice, która raczej stanie się cykliczną. Za często tą trasę (i jej podobne warianty) zacząłem powtarzać. W odróżnieniu jednak od ostatniej takiej trasy: Trasa Dąbie - Iglice. Dziś było o wiele trudniej. Pojechałem łatwiejszym wariantem czyli od razu na Iglice. Od razu znalazłem się na strefie oddziaływania silnego wiatru. I mniejszej mojej wydajności. To widać w ostatecznym czasie - znacznie dłuższym ale przewidywalnym jak dla tej trasy. No i nie obyło się również bez postoi.. Tym razem musiałem przystanąć. Nie dałem rady: "nie". Kilka postoi miałem. Trasa się wlekła. A wraz z nią przewijało się myślenie. Tym razem o problemie z wyciętymi tutaj drzewami (prawdopodobnie zimą) - te drzewa wciąż są. Wciąż zalegają ALE - wydaje mi się, że są już trochę wywożone. Ale też wydaje mi się, że są nowe wycinki. Jednak trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy naprawdę tak jest.. Bo nie mam dobrego odniesienia. A fakt jest taki, że już powinni wszystko wywieść. I byłaby jasna sytuacja. Ile będą zalegały tutaj wyrżnięte miesiące temu drzewa. Mam wrażenie, że LP i cała ta sytuacja pogrywa ze mną. Bo raz mam wrażenie, że są większe wycinki.. Innym razem mniejsze.. A trochę tego drzewa zabiorą. A trochę zostawią.. No kurwa.. Ta niepewna sytuacja bywa męcząca. A, że to moja kolejna trasa w tych rejonach.. To zaczyna mnie to już coraz bardziej drażnić.. Kończąc ten wpis a wraz z nim moje dzisiejsze zmagania.. Podzielę się pewną piękną nutką, którą podsunął mi dziś algorytm YouTube'a gdy wracałem już z dzisiejszej trasy.. Piękna, fajna nutka utworzona przez wszechobecne AI.. Wspominałem w tym tygodniu o AI - na mojej Facebookowej tablicy - gdy zauważyłem, że portal tekstowo.pl - zaczyna tłumaczyć piosenki przy użyciu właśnie AI. Te AI jest już wszędzie. A do mnie co jakiś czas wraca widmo tego, że te AI wygryzie mnie z pracy. A jak nie samo AI to rosnąca konkurencyjna presja ze strony nowo zatrudnianych osób w placówce w której pracuję. Przy użyciu AI - będą wstanie mnie zastąpić, a nawet przerosnąć - bowiem te cholerne AI rozwija się w niewyobrażalnym tempie i jest coraz skuteczniejsze.. No ale dobra co do piosenki.. Bardzo mi się spodobała.. Postanowiłem o niej wspomnieć w dzisiejszym wpisie: Piosenka z YT: Za każdy spędzony z tobą dzień - Za każdy spędzony z Tobą dzień; Bogu dziś podziękować chcę; Twój słodki pocałunek zatrzymuje świat a serce w końcu przestaje uciekać; Za każdy spędzony z Tobą dzień; Bogu dziś podziękować chcę; Jeśli miłość naprawdę istnieje to odnalazłem ją w Tobie na zawsze; . Piękna prawda? No dobra.. Nawiązania są dość oczywiste. To tylko 603 dni od incydentu i 508 od ostatecznego końca.. A może nawiązuję do Aurelii? Bo kto teraz mi więcej pozostał.. :( Mam takie wrażenie, że ta piosenka zostanie ze mną na dłużej.. A to nie koniec ciekawostek! Otóż dzisiaj w szkole była rozmowa o AI i piosenkach AI, że są coraz lepsze. Trudniejsze w odgadnięciu, że nie są przez człowieka komponowane. A kilka godzin później taka propozycja od algorytmu YouTube, klipu, który swoją drogą został wrzucony dosłownie kilka dni temu (13.04.2026 r.). Nie ma przypadków, jest co najwyżej entropia informacji.. Nie mniej nawet jak na mało prawdopodobne zdarzenia wydaje mi się mało prawdopodobny brak połączenia wydarzeń jakie mają miejsce.. Tylko oby jak zawsze nic złego z tych "zbiegów okoliczności" się nie wydarzyło. I już tak naprawdę kończąc ten wpis: myślałem dziś o jutrzejszym dniu (22.04). Ma być lepsza pogoda. Ma w końcu nie wiać tak mocno.. A mnie się marzy pewna szczególna trasa w szczególne dla mnie miejsce: do Zagórcza.. Dawno tam nie byłem.. Może sobie pojadę? W sumie rozważałem kilka wariantów tras. Tylko ta szczególna wydaje się najbardziej odpowiednia.. Jednak jak to będzie to jak zwykle i niezmiennie: życie a wraz z nim kolejne wpisy pokażą..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21kwietnia2026zdj1.jpgtrasa21kwietnia2026zdj2.jpgtrasa21kwietnia2026zdj3.jpgtrasa21kwietnia2026zdj4.jpgtrasa21kwietnia2026zdj5.jpgtrasa21kwietnia2026zdj6.jpgtrasa21kwietnia2026zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)