Dzisiejsza trasa w moim krótkim zamyśle miała być nieco dłuższa i lepsza. Zresztą ta pogoda też miała być lepsza. Jednego jednak nie można tej pogodzie odmówić: jest naprawdę ciepło - 20℃ w październiku? Szczyt marzeń! Ale żeby tak jeszcze było pogodniej, bo już wystarczy, że dzień krótki - parę minut przed 18 zaczyna się zachód słońca, po to aby już chwilę po godzinie 18 było po wszystkim. Dzień późno się zaczyna. A z dzisiejszym dniem i tak wiązałem takie pewne ciche plany. Jeszcze w trwający weekend - bo zapowiadała się ładna pogoda. I można było skorzystać. A, że i tak nie dałbym rady to jest inna inszość. Tak się złożyło, że dzisiaj się zbudziłem po godzinie 24. I już później spać nie mogłem. Co prawda nad ranem ze zmęczenia chwilę przysnąłem - skończyło się to jednak na koszmarach... I taki cały dzień zmęczony chodzę. Jednak nie mogłem odpuścić tej chwili ładnej pogody! Zwinąłem się ze szkoły po godz. 14. Na szybkiego zjadłem obiad i już trochę leniwiej pojechałem. Tak sobie pomyślałem o Zagórczu w tych przepięknych jesiennych barwach... Jednak aby skorzystać z tego uroku, postanowiłem pojechać tak na około - przez Grębocin - Trzygłów - Gardomino - Wytok. I wrócić, bo to byłby już powrót po zachodzie słońca - przez Jasiel na Truskolas i potem drogą DW108. Jednak ostatecznie plan się rozmył z rzeczywistością w Trzygłowie. Ostatecznie pojechałem krótszą trasą Brodników.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1123
Trasa nr [łączna]: 1203
Trasa nr [na blogu]: 1117
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 161
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1191 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1105 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10893.6 km
Stan Licznika Końcowy: 10917.91 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10911.75 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23508 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23532 km
Maksymalna prędkość: 36.6 km/h
Przejechałem: 24.31 km
Przejechałem [msc]: 298.84 km
Przebieg roweru [rok]: 6363.17 km
Przebieg roweru [suma]: 47617.48 km
Przejechalem w 2022: 6363.17 km
Podroż dookoła świata (2022) 15.9079 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 119.0437 [%] km
Czas jazdy: 01:23:16 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3012:49:36 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2789:23:28 h
Czas Jazdy Suma (2022): 418:29:17 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:06:18 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:07:22 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:35:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:02 h
Średnia: 17.57 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego choć nieco się w trakcie wyprawy zmieniła, to i tak była jak to zwykle bywa fajną przygodą. A, że krótsza w znacznych stronach. No trudno... Tak się stało, że i raz, trochę zmęczony jestem. Nie mam takiej weny do jazdy (fizycznej) bo zaangażowanie spore! I może bym próbował o to walczyć gdyby nie ta pogoda. Już pod Trzygłowem zaczynało się chmurzyć. Nachodziła mgła, i mocno wiał wiatr. Postanowiłem pojechać krótszą drogą, walcząc z cholernymi bateriami do kamerki. Ostatni raz miałem z nimi duże problemy na trasie: Trasa Siekierki - Eberswalde. Kiedy mi te dziadostwo nie chciało w ogóle działać. Rozłączało się. Wkurwiało mnie. Od tego czasu, dłuższy naprawdę dłuższy czas bo do trasy: Krótszą historią. Jeździłem na 2 sprawdzonych bateriach. Jedna w kamerze, druga się ładuje. I to się sprawdzało do rzeczonej trasy ID=1113. Nie naładowane baterie, komplikacje. Z torby wygrzebałem jeszcze jedną. Naładowana do pełna. Działa! Od tej pory nie co poluzowałem tą politykę, choć dalej ładowałem baterie przez power banka, chętniej sięgałem po te naładowane jeszcze w lipcu - 3 msc temu. Długo trzymały. Sprawdzały się. Aczkolwiek już na trasie: "Pewne przygody, pewnego lata". Niektóre z tych moich baterii powodują problemy. Kamera się wyłącza, nie chce działać. Inne są wylane i uszkodzone. Najgorsze jest to, że nawet nowe sztuki kupione właśnie w lipcu 2022 r. też były beeee... Także dzisiaj się o tym przekonałem pod Trzygłowem, chwilę walcząc z tymi bateriami. No cóż. Nie mam wyjścia. Muszę z tego zbioru wybrać i zostawić tylko te, które działają i nie sprawiają problemów. A pozostałe wywalić. Lepiej mieć mniej a sprawdzone niż mieć dużo, a potem się wkurzać... Na posiatkowany GPS czy inne problemy. I tak, mając przed sobą dalsze barwy jesieni ruszyłem w dalszą drogę. Zatrzymałem się na dłużej pod Karczewiem, gdzie podziwiałem zimową odmianę rzepaku na tle zbrązowiałych liści wzdłuż drogi DW109. Jeśli o nią chodzi to tych liści od weekendu sporo opadło. I wkrótce już nie będzie tak ładnie. W tym roku te liście kolorów nabierać zaczęli później. A jednocześnie szybciej pogubią te kolorowe liście... I tak było smutno i tak będzie smutno...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)