Trasa z dzisiejszego dnia jak głosi jej tytuł to moja prawdziwa próba charakteru, wytrwałości i dążenia do spełnienia marzeń, ambicji, aspiracji i wszystkiego innego. Nie bez powodu ustawiłem tej trasie taki tytuł i to jeszcze nim wyjechałem na nią. W mej głowie narodził się pomysł aby powiedzieć: PIERDOLĘ WSZYSTKO i pojechać. Zrobić trasę 100 km wg dawnej receptury, gdy zrobiłem ją po raz pierwszy 29.05.2015 r. Wtedy po tej trasie byłem dość zmęczony i padnięty i nie miałem jeszcze gotowej kondycji aby robić 100 km ! To historyczny dzień powiem już w pierwszych dniach lipca byłem wstanie robić po 100 km i więcej i najwięcej w tym okresie zrobiłem 130 km jednego dnia to było takie trio (110 km, 120 km, 130 km) - po prostu coś pięknego. A podobno marzenia są po to aby je spełniać więc postanowiłem dziś spróbować czegoś takiego. To był głupi pomysł - szczególnie, że wczoraj zrobiłem 35 km. Ale jednak - sprawdzę siłę charakteru, charyzmę i dążenie do realizacji celu. Ruszyłem - mając ciągle nadzieję, że będzie OK - przejechałem miasto, wjechałem na drogę 6, a z niej do wsi Słudwia skąd udałem się przez Dobiesław co skrzyżowania na wieś Czarne (53.787864, 15.317799). Póki co było OK - czas powoli mijał, kilometry się robiły, jakoś to szło. Miejscami było ciężko. Słońce ładnie dziś przygrzewało a ja w samą trasę ruszyłem tuż po godzinie 11. Dojechałem tak do Reska - które także minąłem i udałem się w drodze do Nowogardu - po jednej z najczęściej jeżdżonych przeze mnie dróg, które tak dobrze znam i tak dobrze wspominam :) Podróż przez marzenia, wspomnienia związane z tymi miejscami, tymi drogami i dopiero kwitnącymi tu polami. Wielki żal i smutek ogarnia mnie jednak gdy widzę jak lekką ręką ludzki parszywy naród wziął się za niszczenie tutejszej przyrody - tych połaci drzew, wszystko niszczą, wyżynają. Tutaj także ten cyrk trwa w najlepsze a najwięcej zniszczeń widać tuż przy wsi Miłogoszcz. Tutaj to jest po prostu tragedia - bardzo duży kawał lasu wycięty w pień. Przez długi czas trasy nie myślałem o niczym innym tylko o tym - widząc z każdym krokiem dalej jak te akcje postępują. Setki drzew w pobliskim lesie wycięte, kolejne zaznaczone do wycięcia - po drodze spotkałem się także z dwoma ciężarówkami przewożącymi drzewo (z dwiema jeszcze w Resku) - sprawiedliwość może jaka taka istnieje bowiem jedna z ciężarówek się popsuła ;) Druga właśnie mijała fabrykę IKEI w Resku i ruszyła w centrum miasta - ja właśnie ze centrum wyjeżdżałem i kierowałem się na wieś Łosośnica - którą także minąłem, minąłem także Kulice gdzie miałem dłuższą przerwę, będąc już na drodze nr 144 (Nowogard-Dobra). Także znane mi tereny - tudzież także wiele razy bywałem. Odnoszę takie wrażenie, że te niekontrolowane wycinki drzew przynoszą coraz więcej szkód i są coraz bardziej ekspandowane od początku roku swoim zasięgiem obejmując coraz większe tereny, które dotąd takimi problemami a już na pewno nie na taką skalę się nie spotykały. I nie wynika to z jakiś racjonalnych decyzji jak rozszerzeniu budowy dróg bowiem nic takiego nie jest tutaj planowane i nic takiego się tutaj nie będzie odbywało. Więc tym bardziej te decyzje są wręcz absurdalne i nie zrozumiałe. Kto w ogóle wydaje pozwolenia na takie niekontrolowane niszczenie środowiska i bardzo duży (negatywny) wpływ tych działań na okoliczne wioski, miasta już nie mówiąc o zaburzeniu eko-systemu i kwestiach estetyki. Powycinać te drzewa, pozostawiać te pnie. W trakcie tej przejażdżki po drodze z Reska do Nowogardu, wgłębi czy opodal drzew lasu tuż przy drodze trwały dalsze wycinki drzew - ja to nazywam wprost: masowy mord ... Wszystko się tak szybko zmienia (oczywiście na gorsze) i ten wyjątkowy urok tych najpiękniejszych miejsc, którymi robiłem najwięcej moich tras (szczególnie w 2015 r.) staje się tylko odległym wspomnieniem. To co było już za nami, to co będzie nie jest już takie piękne. Idzie nowe, idą zmiany - urbanizacja postępuje, nieustanne zmiany ze szkodą dla każdego i pozostają tylko wspomnienia jak to kiedyś było lepiej. A wszystko to sprowadza się do pustej żądzy pieniądza i chęci wzbogacania się - kosztem lokalnej przyrody, zwierząt, owadów i ptactwa które zamieszkiwały te tereny dzięki tym lasom, które były a których jest coraz mniej. Wobec takich działań nie można przechodzić obojętnie. Wszyscy Ci ludzie, którzy tam pracują i się na to godzą nie zasługują na miano bycia człowiekiem. To skończone skurwysyństwo w jednym rzędzie ustawić ich z Nazistami, Ubekami, i wszystkimi innymi zbrodniarzami. Wagi ich decyzji i bezmyślne wykonywanie poleceń ma w końcu takie same, jakże daleko idące skutki. Już się o tym wiele razy rozpisywałem, gdy już coraz częściej natrafiam na takie akty wandalizmów gdy widzę to prawie na co dzień - mijam niegdyś znane mi fajne tereny którym coraz częściej odbiera się im ich tożsamość.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 100
Trasa nr [łączna]: 185
Trasa nr [na blogu]: 99
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 35
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 182 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 96 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 921.22 km
Stan Licznika Końcowy: 1022.44 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 41 km/h
Przejechałem: 101.22 km
Przejechałem [msc]: 313.24 km
Przebieg roweru [rok]: 883.9 km
Przebieg roweru [suma]: 6750.52 km
Przejechalem w 2017: 883.9 km
Podroż dookoła świata (2017) 2.2097 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 16.8763 [%] km
Czas jazdy: 05:59:26 h
Czas Jazdy Suma (ever): 427:08:09 h
Czas Jazdy Suma (blog): 203:42:01 h
Czas Jazdy Suma (2017): 68:03:05 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:18:49 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:11:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:02:13 h
Średnia: 16.92 km/h
Nie rozwodząc się dłużej na zbrodniach, które najlepiej obrazuje to co się dzieje tuż przy wjeździe na wieś Miłogoszcz (od strony Reska) lub wyjeździe ze wsi (od strony Nowogardu). Minąłem już to wszystko. Jechałem dalej. Było miejscami nieco ciężej ale się nie poddawałem. Na razie było OK. Wjechałem już do Nowogardu, minąłem cały Nowogard - i zjechałem na drogę 106. Minąłem obwodnicę kawałka drogi S6 i ruszyłem w dalszą trasę - w kolejne tereny pełne lasów, drzew i robactwa. Wraz z przyjściem prawdziwej wiosny (co ma dziś miejsce) - wrócił koszmar ubiegłorocznego lata - całe masy komarów, których jeden jest cel: ZEMŚCIĆ SIĘ za ich masowe mordy jakie dokonywano w ubiegłym roku. Teraz jest ich znacznie więcej i usilnie atakują każdego. Byłem wiele razy atakowany gdy zjeżdżałem z głównej drogi (106) na boczne wjazdy do lasu - kawałek tam wjeżdżając - głównie mały odpoczynek ;) Kilka razy z takich możliwości skorzystałem - dwa razy na drodze 106 nim zdążyłem dojechać do drogi 108. Po drodze na drodze 106 gdy minąłem już wieś Błotno - znów byłem świadkiem mordu na drzewach w tutejszych terenach leśnych. Już tu skurwysyny znów przyjechali i ciachali drzewa i ciachali - zapach i dźwięk świeżo rżniętych wręcz zarzynanych drzew. Ta nie zdrowa i nikomu niesłużąca sytuacja musi się skończyć! Tak nie może być, bo się okaże za parę miesięcy, że nie będzie już co ratować bo zostanie wszystko wycięte :( I tak znów w smutnej atmosferze minąłem kolejne etapy drogi 106 aż dojechałem do ronda - przecinania się dróg 106 i 108 i wjechałem na drogę 108. Pojechałem nią do wsi Unibórz skąd skierowałem się na Gryfice przez Ościęcin, Jasiel. I tu widać pewne pozytywne zmiany - tuż po minięciu wsi Unibórz przed Ościęcinem wyremontowano drogę - ta droga była w fatalnym stanie - jeszcze w gorszym jak jest obecnie droga w Uniborzu (od zjazdu ze 108) - naprawa drogi ciągnie się dalej i objęła także cały Jasiel i za Jaślem jest wyremontowana - nowy asfalt dany aż po Kołomąć gdzie jeszcze nie tak fajnie. Pamiętam jak ta droga wyglądała wcześniej, dosłownie można sobie koło w samochodzie urwać. Dalsze pozytywne zmiany widać w samej wsi Ościęcin gdzie budowany będzie chodnik przez część wsi gdzie do tej pory chodnika nie było - jest wysoki krawężnik odznaczony, zrobiony nasyp. Pozytywne zmiany. Ehh.. Kolejne miejsca aby powspominać i wciąż i wciąż wmawiać sobie, że jakoś to będzie. Kilometry lecą - miałem już 70 km za sobą i przestało mi się jechać OK i dobrze - ponad 70 km miałem już mijając Gryfice. Ale do tej pory wiele przystanków, zrobiło się już ciężej i tak szło to i szło. Mijałem teraz Jabłonowo które bardzo się rozrasta od strony Gryfic - coraz więcej sprzedanych działek i powstaje coraz więcej jednorodzinnych domków, zagospodarowanie terenu rośnie i wciąż postępuje - a jeszcze 3 lata temu był tu co najwyżej 1-2 domki a te rosną na potęgę. Te wszystkie miasta z każdej strony praktycznie bardzo się rozwijają, wciąż rozbudowują - powstają nowe drogi, nowe osiedla ;( To też takie przybijające, jak z biegiem czasu, wszystko się rozwija, rozbudowuje i nieustannie zmienia. Wszystko do czego szło się przyzwyczaić za swoich lat młodości ulega modyfikacją, zmianom a świat idzie do przodu a my wraz z nim czy tego chcemy czy nie. Tak dojechałem już do Gryfic. Mijałem je w miarę spokojnie, chodź było ciężko a gdy już wyjechałem za Gryfice i udawałem się do Modlimowa (miałem już blisko 80 km na liczniku) a nie długo już ponad 80 km było coraz ciężej. Można powiedzieć tak, póki co moja kondycja i treningi pozwoliłyby mi na spokojnie zrobić 80 km. Ale te 100 km - szczególnie, że wczoraj zrobiłem 35 km (byłem więc zmęczony) i dziś nie zdążyłem się zregenerować - było bardzo przytłaczające. Dłużyła mi się ta jazda, kilometr za kilometr, bugi rowera nasilające się, niekiedy odpuszczały a to dodatkowo było bardzo męczące. Miałem już jeden cel - jakoś dojechać do Modlimowa i myślałem, że z stamtąd przez drogę 6 to jakoś pójdzie. No i istotnie najgorzej było dojechać z Gryfic do Modlimowa. Opuściły mnie siły. Ciężko było - jechałem na skraju wyczerpania - bardzo chciałem być gotowy na 100 km. To też taka podróż w przeszłość i błędy z przeszłości, także droga do Modlimowa z Gryfic i już z Modlimowa do domu w dniu 29.05.2015 r. była niezmiernie ciężka, męcząca i obarczona ogromną ilością postoi - dziś tych postoi aż tyle nie było, no nie mniej ciężko. Aż chwilami żałowałem, że pojechałem. Ale wtedy przypomina mi się to dlaczego to zrobiłem... PODĄŻAĆ ZA MARZENIAMI, SPEŁNIAĆ SWOJE CELE I ASPIRACJE BEZ WZGLĘDU NA KOSZTY. Muszę w końcu być silny i nie poddać się. W 2015 r. pierwsza setka była ciężka, ale już miesiąc później robiłem 100 km bez problemu. W tym roku mam o wiele lepszą sytuację bowiem za tą 100 km trasę biorę się o blisko 2 tyg szybciej. Dalsza ciężka praca i będzie dobrze. Kondycja będzie większa. Rower się w końcu naprawi i te 100 km nie będzie wyzwaniem. W przyszłości i także 200 nie będzie problem. Trzeba się trzymać swoich zasad, i tego do czego dążę. A do czego dążę? Do spełnienia marzenia które narodziło się jeszcze w 2015 r. A miałem je realizować w 2016 r. Trasa rowerowa 300 km+ i wyjazd do Gdańska rowerem a tuż z Gdańska na 2-3 dni na Mazury. Fajna kilku dniowa wycieczka i pokonanie 500 km w 2 dni drogi! To by było coś. Kwestia czy mi się to uda pozostaje otwarta - najbliższe sprawdzenie możliwości i sił to w końcu powtarzana wiele razy data 04.06. Jak wtedy się uda, to i inne trasy się uda - nie mówię, że od razu, ale możliwe, że jeszcze w czerwcu mógłbym próbować robić 200km. Najbardziej się obawiam 200+ bo to nieznane mi drogi ale jak się czegoś bardzo chce to się da radę. Dziś także bardzo chciałem wrócić - i dałem radę dojechać do drogi 6. Na niej zrobiłem tylko jeden postój i jakoś do rodzinnego zadupia wróciłem skąd jakoś jakoś dojechałem do domu ale byłem tak padnięty, tak zmęczony - tak mnie głowa bolała dzisiaj, słońce mnie przypiekło - mam oparzenia na rękach i nogach - nie spodziewałem się, że słońce będzie aż tak mocne i tak się źle czułem. Ale myślę jednak, że było warto. To doświadczenie sprawi tylko, że będę silniejszy nie mniej wyczerpałem się w 100% straciłem wszystkie siły. Myślę, że byłoby inaczej gdyby nie fakt, że zrobiłem wczoraj 35 km to tak jakbym dziś zrobił 135 km - w pewnym sensie, można o tym tak myśleć - co jest naprawdę niezłym wyczynem. I to moja pierwsza setka w 2017 r - jestem z tej trasy bardzo zadowolony ;)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)