Trasa z dnia dzisiejszego przynosiła cały misz-masz pogodowych zjawisk. No prawie. Brakowało jednie tęczy. I trudno nie ulegać wrażeniu, że nie mamy wakacji, lipca w sensie, że lata.. Mamy cholerną jesień - do której jedynie zielone liście na drzewach nie pasują. Było dzisiaj wszystko: deszcz, słońce, chmury i brak chmur, wiatr i brak wiatru. Wszystko. A nawet małe chmury burzowe. Na takie chmurki natrafiłem również na trasie gdy jechałem z Brodników na Trzygłów - burza szła bokiem. W ostatnich dniach trudno mi przewidywać tą pogodę. Mną stop siedzę na wszystkich stronach pogodowych z których na co dzień korzystam: old.radar-opadow.pl, pogodairadar.pl, czy lightningmaps.org. Nie idzie jednak przewidzieć zachowania chmur. Różne modele np. IMGW pokazują swoje a życie swoje. Historia jak szły chmury na skyradar ujawnia to, że z dupy chmury nagle się łączą czy powstają nowe. I jak już jestem pewny, że nie będzie padać czy pójdzie bokiem to nie idzie w ten sposób.. I wali kolejna chmura. Nie bez powodu tak piszę. Zaczynałem dzisiejszą trasę Brodników z nadzieją, że deszcze już przeszły. Nie chciałem jechać późnym po południem. Miałem plany na dzień dzisiejszy! Kolejny spacerek! I uzupełnić bloga aby być na bieżąco. Z dzisiejszą trasą i tak mam 4-ry wpisy do zrobienia (od 10.07 - włącznie z 10.07 czyli trasą 50-tką). Nie ma na co czekać bo będę miał więcej zaległości i będzie mi je trudniej ogarniać. Dlatego przedłużający się problem z pogodą był mi nie na rękę.. Już się kończył deszcz.. Jeszcze lekko kropiło - dosłownie przez 3 minuty jak wyjechałem.. To nie był jednak koniec złej pogody. Pod Lubinem złapała mnie kolejna chmura deszczu. Skryłem się w opuszczonym domku - który na nowo z eksplorowałem. Już dawno tu nie byłem. Sporo się zmieniło - sporo zostało zniszczone... I rozwalone.. Standard... A dalsza część trasy przynajmniej pod względem pogody była spokojniejsza. Więcej słońca ale chmur na niebie wciąż sporo. I bokiem ode mnie przechodziły kolejne deszcze i małe chmury z burzą.. Co to za burza w sumie - kilka razy grzmotnie, walnie i pójdzie dalej.. Ta pogoda jest taka niestabilna. Podobnie jak mój stan emocjonalny.. :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1628
Trasa nr [łączna]: 1705
Trasa nr [na blogu]: 1619
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 93
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1691 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1605 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 27101.4 km
Stan Licznika Końcowy: 27125.74 km
Stan Licznika Końcowy2*: 26932.16 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5509 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5534 km
Maksymalna prędkość: 28 km/h
Przejechałem: 24.34 km
Przejechałem [msc]: 226.04 km
Przebieg roweru [rok]: 2392.19 km
Przebieg roweru [suma]: 63825.65 km
Przejechalem w 2025: 2392.19 km
Podroż dookoła świata (2025) 5.9805 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 159.5641 [%] km
Czas jazdy: 01:18:37 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4067:23:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3843:57:48 h
Czas Jazdy Suma (2025): 151:55:30 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:50:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:25:34 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:38:01 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:40 h
Średnia: 18.72 km/h
Dzisiejsza trasa to kolejna trasa na Brodniki. Coś ciut ambitniejszego niż małe trasy koło domu. Na dzisiejszej trasie piszę sobie również scenariusze na kolejne dni! W środę (16.07) planuję trasę 50-tkę. A w piątek (18.07) - trasę 100-tkę! Moja pierwsza 100-tka w tym roku rowerowym. Ciekawe czy się uda. Na razie to udała się dzisiejsza trasa. Nie było tak źle. Wiatru mało. Trochę deszczu - no ryzyko było. Nie chciałem czekać - bo mogłem spokojnie pojechać późniejszym po południem i nie trafiłbym na deszcz. A tak spieszyło mi się i takie są skutki. Z groźniejszych zjawisk mamy inne: zbyt duży ruch aut na DW109. Regularnie jednak na to narzekam. Tam przydałaby się niezależna droga rowerowa. Dzisiaj się ciężko jechało. Nie dość, że wszędzie mokro.. To jak zaczęło padać czy chwilę po tym deszczu.. Nie fajnie się jechało.. Nie fajna ta pogoda. Niestabilna. Dziś jak wspominałem w tytule było pogodowe wszystko. Od deszczu, burzy po słońce i chmury. Nie lubię takiej niestabilnej i niepewnej pogody. Bo jak pada to pada. A nie takie ani to pada ani nie pada. Co to ma być?... No ale dzięki deszczowi wpadł dodatkowy urbeks. I w sumie mały problem - bo zdaje się, że nie każde moje odwiedzenie domków na Makowicach (gdzie wchodzę do środka) oznaczałem jako urbeks we wpisach. A powinienem. I dzisiaj jeszcze dodatkowo mnie ta myśl męczy.. Poza standardowym smutkiem który przeżywam każdego dnia.. Jednak żyję na razie tu i teraz z myślą o kolejnych nadchodzących trasach z Aurelią.. Trzeba nadgonić trochę i trochę km zrobić.. Aby zrobić chociaż te 500 km/w lipcu i jakoś dać radę ze zrobieniem 5 000 km/w roku rowerowym. A nie będzie to łatwe podobnie jak nie jest łatwe ani życie ani trwający rowerowy rok..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)