Dzisiejsza trasa jest moją ostatnią trasą 50-tką w tym roku. To także symboliczna podróż w przeszłość.. Minęły lata gdy ostatni raz w Grudniową porę robiłem trasę 50-tkę. Był to dokładnie 23.12.2015 r. Po drodze złapał mnie deszcz (pod Grabinem).. Miłe wspomnienia z tą trasą związane. Dzisiejsze już takie fajne nie będą z powodu tego, że znowu mam problemy z przerzutką w Aurelii. Przecież nie na tak dawno (choć w czasie trochę minęło) to w kilometrach i zrobionych trasach niekoniecznie - robiłem wymiany linek, pancerzy i regulację przerzutki. A ta znów się rozregulowała. Jest znacznie gorzej niż było - problemy na przełożeniach 6 i 4 gdzie po dłuższej chwili jazdy mocno zrywa przełożenie - tak dobija z takim nieprzyjemnym dźwiękiem. A większe problemy są przy najmniejszych przełożeniach, wejście na przełożenie "1" z wyższego biegu jest praktycznie nie możliwe.. Mieli się, przerzuca, mieli i nie chce. Powrót z "1" jest problemem na powrót na "2" i "3". Czasami przechodzenie między przełożeniami "2" i "3" również są utrudnione.. Jeszcze słowo wyjaśnienia "1" największa zębatka w kasecie w moim obecnym przypadku 32t. Zresztą przy przełożeniach najwyższych (7-8) - gdzie schodzę z "13t" na "11t" też jest problem. Po prostu bieg się "długo ładuje". Na manetce już jest a nim skoczy to mija często odległość nawet kilkuset metrów.. Przerzutka więc nie łapie od razu. A tak tylko o tym piszę aby wszystkie informacje podawać ;) Nie jest to jakiś większy problem, szczególnie, że z tą przypadłością mierzę się od 2019 r. To już po prostu przywykłem. Po prostu agonia przerzutki jest długa.. I obawiam się coraz częściej, że nie uda mi się przedłużyć tego okresu o ok. 3k km. Wtedy mój napęd będzie miał 10k przebiegu i będę mógł z czystym sumieniem go wymienić. Wraz z wymianą napędu chciałem wymienić przerzutkę. A to z tej racji, że szkoda niszczyć kółka prowadzące (oryginalne) z nowej przerzutki na zużyty łańcuch, który ma obecnie przejechane ok. 7k km. I choć tego nie sprawdzałem ale z całą pewność przymiar wpada już w pełni. Także prócz tego, że jest chłodno, i zimowo.. Taaak. Jest zimowo. Padał przelotny deszcz i śnieg co było stałym elementem trasy.. Musiałem się ciągle wkurwiać i denerwować na tą cholerną przerzutkę, która już nie pierwszy raz tak mocno odwala.. I co ciekawe - większe problemy z nią zawsze pojawiają się na trasie 50-tce. Nie wiem co jest ale w tym roku jakoś nie mam szczęścia do robienia tras 50-tek. Na razie mam nadzieję, że może uda się (znowu) podregulować przerzutkę i to załatwi sprawę. No mam nadzieję, że na dłużej bo ostatnia regulacja miała miejsce na trasie: Makowice: Cieniem nocy (była to trasa testowania regulacji). Bo przed tą trasą cyrki były straszne i strasznie męczące. Podobnie jak teraz.. A jak już tak wspominam o przeszłości: Trasa "50-tka": trasa po pracy a także: Trasa "50-tka": mimo wszystko!. Co prawda w opisie tego nie ma ale coś niezbyt dobrze mi się kojarzy ta trasa z przed tak wielu miesięcy (i tak wielu kilometrów)..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 739
Trasa nr [łączna]: 821
Trasa nr [na blogu]: 735
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 215
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 812 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 726 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7786 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7835 km
Maksymalna prędkość: 30.5 km/h
Przejechałem: 49.4 km
Przejechałem [msc]: 354.77 km
Przebieg roweru [rok]: 9268.69 km
Przebieg roweru [suma]: 31834.42 km
Przejechalem w 2020: 9268.69 km
Podroż dookoła świata (2020) 23.1717 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 79.586 [%] km
Czas jazdy: 02:43:55 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2012:06:32 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1788:40:24 h
Czas Jazdy Suma (2020): 590:17:04 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:58:50 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:46:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:44:44 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:13 h
Średnia: 18.18 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już wspominałem symboliczna ale także ważna. Kolejny mały krok aby zbliżyć się do zrobienia 500 km / w msc Grudniu. Już wielokrotnie o tym mówiłem, że nie jest to łatwe wyzwanie. Do tego dochodzi bardzo zmienna i nieprzewidywalna pogoda.. Jak np. wczoraj - cały czas miałem nadzieję, że niedługo przestanie padać, a padało naprawdę mocno i ulewnie i, że w końcu sobie pójdę na planowaną trasę 50-tkę i nic z tego.. Padało cały dzień, wieczorem też.. Więc moje nadzieje odeszły. No całe szczęście, że aby mieć #220 tras w 2020 r., czy w ogóle mieć nadal szansę na te 500 km w tym msc.. Bo już na nic więcej w tym roku nie liczę - tak się wszystko pochrzaniło - mam nadal na to szansę i możliwość.. Wystarczy nieustannie jeździć nadal kombinować. A więc mimo niepogody - dzisiaj tylko +2℃. A tak tylko powiem, że w okresie gdy byłem chory średnie temp. wciągu dnia oscylowały w granicach 7-8℃... I jak tu się nie wkurwiać.. Także dzisiaj chłodno. Nadal deszczowo - czasem śnieg, czasem deszcz - pierwszy złapał mnie tuż po wyjściu z bloku. Jednak postawiłem wszystko na jedną kartę: jebać to. I jebiąc to pojechałem. A było miejscami naprawdę ciężko - szczególnie do skrzyżowania z drogą DW106. Jedyne co było pocieszające na dzisiejszej trasie to mały ruch aut. A tak wszystko było do bani. Problemy z tylną przerzutką, co bardzo szybko zaczęło mnie mocno wkurwiać.. I ogólnie jakoś tak.. No się jechało nie mówię, że nie. No ale o tej porze roku, chętnie zrobiłbym sobie gdzieś z 20 km no może do 30 km i wyjebane. A tu nie.. Tu trzeba dalej jechać.. Ciężko mi spełnić te ostatnie kryteria postanowień noworocznych o których tak często wspominam.. Trzeba o to walczyć każdego dnia jak dzisiaj dzielnie walczyłem mimo pogody. Niewielkie to ciepło, ledwie +2℃. Wiatr, który bardzo przeszkadzał.. No ale się jechało.. Jakoś to będzie - jakoś musi.. Tyle wspomnień zresztą związanych z trasami 50-tkami.. z poprzednich lat.. Z poprzednich wyjazdów.. Tak sobie jadę ich szlakami i przypomina mi się to wszystko jak to było kilka msc temu czy już kilka lat temu.. :) A gdyby tego było mało to wyjątkowo w tym roku zwracam uwagę na Urbexowe aspekty, a te są dość bogate w takiej wsi jak Sikorki, którą już wcześniej o te przynależności podejrzewałem! ;) Wrócę tu ale pewnie nie sam.. Na szlakach roku 2021 r.. I będzie się urbexować i pokazywać piękne strony gminy Nowogard. A tym czasem kolejne kilometry, wyzwania, i znowu pod wiatr.. Mijając Gacko i wracając przez Wierzchy na Truskolas walczyłem ostatni raz z wiatrem wiejącym prosto we mnie. Ostatnie kilometry z pod Truskolasu minęły już z wiatrem. Było więc szybciej i przyjemniej. No a jak chodzi o tą szybkość to naprawdę nie było źle! :) Średnia prędkość z dzisiejszej jazdy to ponad 18 km/h. Jak na Trasę 50-tkę to naprawdę ładny wynik! Oczywiście do rekordów sporo brakuje.. No ale nikt nie oczekuje rekordów na coraz mocniej zużywającym się napędzie, przy problemach z tylną przerzutką i w taką pogodę.. Chociaż.. Trasa "50-tka" - trzech tytułów.. No nie mniej najważniejsze, że pojechałem i przejechałem tą trasę! Tymczasem do końca roku coraz mniej dni.. A mnie pozostaje nieco ponad 160 km do zrobienia. Na szczęście mam już plan, który postaram się w życie wdrożyć, plan który ma umożliwić mi przejechanie tych brakujących kilometrów w tak krótkim czasie - no maksymalnie mam na to tylko 6 tras.. A kto wie jakie będzie jutro czy kolejne dni. Nie mniej - co jest najważniejsze: nigdy się nie poddaję i walczę do końca! :) Walczę oczywiście o to co jest jeszcze możliwe do wywalczenia bo np. 10k km/rok już nie jest możliwe. No ale nie oszukujmy się nawet gdybym nie był w Grudniu chory i tak byłaby na to mała szansa. Raczej skończyłbym rok z dodatkowymi 200 km i tyle.. A więc sumaryczny przebieg za rok byłby w graniach 9600-9700 km. I tak nie dobiłbym do 10 000 km i tak.. Więc nie ma czego żałować.. Osiągnięty wynik i tak nie jest zły! Naprawdę rekord rekordów..! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)