Trasa z dnia dzisiejszego jest krótką przejażdżką - na zasadzie byle się przejechać bo i tak jest mi w życiu dość smutno. A to jeszcze żyć czy trwać bez roweru. To jest jeszcze smutniejsze. :( Więc się przejechałem taką małą trasą, którą w ostatnich dniach pożegnałem czy zamknąłem pewny ważny etap w swoim życiu jakim było 10 lat spędzonych z Aurelią: 10 lat Aurelii!. W odróżnieniu jednak od tej trasy, dzisiejsza odbywa się za dnia. I wliczać się będzie do kolejnego etapu - 11 lat z Aurelią. Dzisiejsza trasa jest również po symbolicznej naprawie Aurelii w serwisie w Gryficach. Odniosłem wrażenie, jakby gościowi przeszkadzało, że się przychodzi do niego z naprawami. Próbował mnie zwieść tym, że jest przecież wszystko ok. I sobie wymyślam. A gdy udowodniłem, że nie jest i problem jest na lekkich przełożeniach (32t, 30t) łańcuch się ładnie nie ustawia to serwisant niechętnie poprawił ustawienia przerzutki. No dobra, przerzutka odkąd jest założona nie wymagała regulacji ale teraz nie dość, że zmienił się napęd to jeszcze wymiana linki. I faktycznie są problemy. Stać w miejscu i kręcić to może tego nie widać tak dobrze ale jak się jedzie to tak... No ale słowa serwisanta: kto jeździ na takich przełożeniach - uważam za niezasadne. Serwis nie miał miejsca w dniu dzisiejszym - zaraz po 10 latach z Aurelią, dokładnie 10.09 pojechałem na taki serwis. Miałem jeszcze jedną sprawę do załatwienia w Gryficach i miałem nadzieję na pewne spotkanie czy rozmowę... Może po prostu sprawę Aurelii potraktowałem jako dobry pretekst do takiego wyjścia? No kto mnie tam wie ale tak to mogło wyglądać.. A w sumie dopiero dzisiaj gdy smutek mnie tak mocno nie dobija ale wciąż nie jest dobrze.. Wybieram się chociaż na małą przejażdżkę korzystając z wciąż ładnej pogody.. Mogłem także w odróżnieniu od trasy z dnia 09.09 przejechać się przez Słudwia za dnia a nie nocą. I potwierdzić swoje przypuszczenia o tym w jaki niechlujny sposób robi się remont drogi powiatowej. I to nie za małe pieniądze...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1495
Trasa nr [łączna]: 1573
Trasa nr [na blogu]: 1487
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 139
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1559 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1473 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23794.5 km
Stan Licznika Końcowy: 23813.57 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23663.55 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2204 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2224 km
Maksymalna prędkość: 30.9 km/h
Przejechałem: 19.07 km
Przejechałem [msc]: 171.97 km
Przebieg roweru [rok]: 4654.73 km
Przebieg roweru [suma]: 60513.31 km
Przejechalem w 2024: 4654.73 km
Podroż dookoła świata (2024) 11.6368 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 151.2833 [%] km
Czas jazdy: 01:04:44 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3855:14:31 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3631:48:23 h
Czas Jazdy Suma (2024): 291:18:28 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:35:42 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:30:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:45 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:45 h
Średnia: 17.88 km/h
Dzisiejsza trasa stanowi krótki wyjazd. Byle się przejechać i byle skorzystać z wciąż ładnej jak na wrzesień pogody. W tym roku wyjątkowo okoliczności życiowe nie są tymi sprzyjającymi... W innych okolicznościach pewnie jeździłbym sporo. Bo to aż szkoda aby taka fajna pogoda się marnowała. No ale nastawienie nie wiele pomogę. Smutek ma silniejsze działanie i powoduje takie a nie inne myślenie... Dobija mnie to wszystko co się dzieje i jak wygląda to życie. Z każdym dniem coraz gorzej je widzę... I nie potrafię być silny w tym świecie. Potrzebuję sporo wsparcia, o które ciężko w tych czasach czy w tym wieku gdzie wszyscy tacy zabiegani, zalatani. Ludzie mają swoje sprawy, swoje życie i swoje rodziny. Więc kogo mogę obarczać swoimi problemami?... Nie mam kogo... Nie chcę jednak pisać o smutnych chwilach w dzisiejszym wpisie no ale żadne inne niż smutne wspomnienia mi nie pozostają... Próbując jednak znaleźć jakąś radość w życiu pojechałem choć na chwilę. Ostatnim razem na 10 lat z Aurelią jechałem w tą trasę przez Makowice i przez lotnisko do wsi Czarne. Dzisiaj jechałem w drugą stronę - przez Słudwia po lotnisko. Mijałem remont drogi w Słudwiach. Unikałem jeżdżenia tą cykliczną trasą, którą od 2023 r. wyjątkowo często przemierzam... ze względu właśnie na ten remont drogi. Po co się wkurwiać? A skoro widzę to co widzę... To nie sądzę, że coś dobrego z tej sytuacji wyniknie. Bo co ma dobrego wyniknąć z zalewania starej drogi asfaltem?... Bo nie chce im się utylizować czy wyciągać zbrojonych płyt, z których była zbudowana droga w Słudwii - taka prowadziła prosto pod PGRy. Na wyjeździe ze wsi była już normalna droga.. asfaltowa ale trochę zniszczona. Została obecnie poprawiona. Tyle, że dalsza część tej samej drogi kierująca się na Dobiesław... I dalej Łowiska nie jest w stanie przynajmniej "zadowalającym". I wiele wskazuje na to, że nie będzie dalej naprawiana... Nie skupiłem się jednak na tym. I pojechałem dalej. Dość mi swoich problemów i smutków aby jeszcze sobie zaprzątać głowę tymi pierdołami, którymi normalnie pewnie bym sobie tą głowę zaprzątał... Tym czasem jechałem dalej. Minąłem smutną bo coraz uboższą wieś Czarne, aby w końcu znaleźć się na Makowicach. Tutaj na chwilę przystanąłem u wujka, który właśnie kręcił się po podwórku. Był i najstarszy kuzyn z tej wsi. U niego w życiu też się nie układa ale jemu akurat nie współczuję bo sam sobie winien. Mieć coś czego pewnie nigdy nie będę miał - czyli rodzinę - i to zniszczyć?... Rzecz nie do zrozumienia. Nie mniej chwilę zostałem... Pamiętam jeszcze jak wyglądała ta wieś 10 lat temu. Inne relacje. Więcej ludzi. Teraz wielu powymierało, wyprowadziło się. I nie liczni wiążą swoje życie z tą zabitą dechami wsią, którą do jakiegokolwiek świata sprowadza jedynie zamknięte od lat po radzieckie a potem poniemieckie lotnisko. Jedyny cel dla urbeksiarzy... Którzy mogą tu z ciekawości przyjechać albo dla firm, które czasem wynajmują teren lotniska czy jego część na swoje działalności. Tak jest obecnie - biomasa, która jest tutaj składowana od wczesnej wiosny 2024 r.: Trasa Makowice-Słudwia z 06.03. Czasem myślę, że to źle a czasem, że dobrze. Może dobrze pod tym względem, że przynajmniej ta wieś jeszcze tak szybko nie umiera. Nie mniej obecnie w obecnych czasach już tak często tu nie przyjeżdżam bo i do kogo? Został wujek jeden czy drugi. Trochę kuzynostwa z którym i tak nigdy nie miałem bliskich relacji a sami mają jak pewnie wszyscy swoje życie, swoje sprawy. I jakieś takie smutne te życie odkąd brakuje w nim ubywających osób. W zeszłym roku zmarła ciotka z Makowic. To już do końca pogrążyło pewne relacje jakie są w tej rodzinie. Wewnętrzne konflikty doprowadziły do tego, że nie ma już tak naprawdę po co tu przyjeżdżać i dla kogo. Bez przyjeżdżania na tą wieś człowiek jest i tak dość zdołowany i tak.. Nie mniej chwilę zostałem. Chwilę pogadałem. I pojechałem do domu. Aby wieść dalej swój jakże smutny i samotny żywot...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)
Z powodu pewnego zaniechania, nie wiem jak to się stało. O czym ja myślałem i czy w ogóle myślałem.. Szykując dnia 16.09.2024 r. kartę pamięci na planowany w dniu 17.09.2024 r. wyjazd do Czaplinka - zamiast jak zawsze / od zawsze / odkąd prowadzę bloga a to jest ponad 8 lat, prawie 9 lat... skopiować całą zawartość karty to wszedłem jedynie w folder video i skopiowałem jedynie filmy. Chociaż tyle... Bo mogłoby się okazać, że nawet filmów nie skopiuję. Nie skopiowałem plików GPS. Karta została nadpisana zapisem trasy z dnia 17.09.2024 r. oraz z 18.09.2024 r. O problemie dowiedziałem się właśnie 18.09.2024 r. późnym po południem (było po godz. 18) jak chciałem przysiąść i uzupełniać spore zaległości z wpisami. Z stanem na 18.09.2024 r. mam nie opublikowane wpisy od WPIS=1472. Dzisiejszy dla porównania to wpis 1480. Jeszcze nigdy nie miałem takich zaległości ani takich problemów z blogiem. Miałem się brać właśnie za pisanie wpisu z 31.08 (dopiero 18.09)... Kolejne zaległości. Poprzednie wpisy tj. wpisy do WPIS=1479 był uzupełniony (w stanie na dzień 18.09.2024 r.). Tyle, że brakowało mediów, statystyk i nie był opublikowany. Podjąłem próbę naprawienia swojego błędu. Bezskutecznie. Nie udało się nic wskórać. I odzyskać plików - gdzie ostatecznie przyjąłem porażkę dopiero w dniu 20.09.2024 r. Między 31.08.2024 r. a 12.09.2024 r. - bezpowrotnie utraciłem ślady GPS. I te wpisy tych śladów mieć nie będą / i nie mają. Do sprawy odnoszę się jeszcze we wpisie z 22.09.2024 r: Grzybowo: przywracając ślady GPS - WPIS 1490 z 22.09.2024 r.. Niniejsza notatka, jako uzupełnienie informacji do wpisu dodałem w dniu 27.09.2024 r. (dopiero)... - uzupełniając i publikując zaległe wpisy od wpisu: Szczecińskie testy napędu - WPIS 1472 z 12.08.2024 r.