11.08.2026
Jazda nr: 1834

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa stanowi taki mały zawód. I jest trochę chaotyczna. Prawie cały dzisiejszy dzień poświęciłem na realizację projektu URBEKS. Oczywiście bez większych powodzeń. Wkurwia mnie te jebane AI - korzystam obecnie z GEMINI ale model który jeszcze cokolwiek potrafi poprawić / zrobić - 3.1 PRO - wyłącza się sam z siebie i bardzo mocno limituje co ogranicza jakąkolwiek skuteczność i sensowność. Obecnie dostępny model 3.6 Flash jeszcze ujdzie ale znowu - wskoczy w limity i jest problem. A ten model 3.5 Flash-Lite to do niczego się nie nadaje... Te jebane AI zamiast pomóc np. w fragmencie kodu, rozwiązania to wszystko rozpierdala.. A ja się tylko wkurwiam.. A też nie potrafię sobie odpuścić i nie robić jednej funkcjonalności w projekcie. I przejść do innej a potem wrócić.. I tak za długo z tym siedziałem i się wkurwiałem. Ciągle coś wychodzi, ciągle wychodzą jakieś nowe niedopatrzenia i niedociągnięcia.. Niby taki prosty - powiedzmy blog - pamiątka z wizyt urbeksowych.. No ale jest problem w realizacji tego od strony backendu czy nawet nie do końca dopasowanego front-endu. Te durne zafiksowanie się w tym temacie trzymało mnie od rana do dosłownie późnego po południa.. Z Aurelią w trasę wybrałem się dopiero po godzinie 18. I tak musiałem - nie chętnie ale musiałem zajechać na cepeen na którym zostawiłem 330 zł. Miało być już tańsze paliwo! Bo jeszcze parę dni temu ON przekraczał 8 zł. A tym czasem największe zniżki poszły w stronę benzyny 95. A ON jak stał tak stoi na 7,99 zł/L. Nie tankowałem się w ostatnich dniach licząc na dalsze spadki bo jednak 7,99 zł/L to wciąż w chuj drogo. Widzę to po swoim zbiorniku - ledwo 42L na maksa wlane a 330 zł poszło... Więc tankowanie po drodze. I jadę do Nowogardu. Staję już tradycyjnie przy ul. Lipowej. Zdążyłem już ściągnąć Aurelię. Szykuję się do jazdy po czym dochodzi do mnie fakt, że tak się spieszyłem dziś i tak jestem rozregulowany emocjonalnie po porażkach przy pracy nad nowym projektem..., że nie wziąłem z sobą zegarka na rękę. Ogólnie bym tego dziadostwa nie brał ale to mój jedyny sensowny i pewny sposób sterowania kamerą -.- Więc zamiast w trasę to Aurelia z powrotem na bagażnik i dopierdalam w te dzisiejsze po południe z powrotem do domu. Biorę ten gadżet. Wracam znów na Nowogard znów na ul. Lipową. I dopiero mogę kierować się w stronę centrum - w ul. 700 lecia. Mijając gigantyczne utrudnienia związane z budowanym rondem. Prace przy budowie ronda postępują wobec czego zmienia się tutaj organizacja ruchu i ruch nie jest już prowadzony lewym pasem drogi w wjazd na ul. 700 lecia a odbija na 3 Maja. Ja jednak pojechałem prosto.. A przed samym skrzyżowaniem ominąłem problematyczny punkt chodnikiem.. No co rower to rower. Co by nie mówić: gonił mnie czas.. Planowałem jechać przez Osinę na Węgorzyce - Redło i z Redła na Godowo i z Godowa na Dębice. Chodziło mi o ten odcinek drogi z Maszewa (między innymi przez Dębice) do Sąpolnicy. Jest najpiękniejszy.. Dużo tu drzew. I jest tak ładnie jak jest zachód słońca! Liczyłem na ten efekt.. Wziąłem z sobą dodatkowe obciążenie :D Poza butlą wody z której i tak połowa poszła.. A nie było dziś za ciepło! A po południu to już całkiem - to wziąłem jeszcze dwa aparaty i Soniaka (DSC HX350) i szkolnego Nikona Z FC. Od 2025 r. szczególnie często podróżuję na i z Stargardu. I wielokrotnie wracałem z pięknym zachodem słońca. I w końcu celowanie się na niego wybrałem. Niestety bez powodzenia.. Spóźniłem się! A i tak pojechałem bliżej niż przez Osinę bo pojechałem od razu na Godowo przez Długołękę i Krasnołękę. A i tak się niestety nie wyrobiłem. Do tego stopnia nawet skrawka zachodu słońca po drodze nie miałem, że niestety ale nie wstawię w dzisiejszym wpisie tagu: "zachodu słońca" :( I tak bywa..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1844

  • Trasa nr [łączna]: 1920
  • Trasa nr [na blogu]: 1834
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 115

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1905 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1819 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33117.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33154.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 32955 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11480 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11517 km

  • Maksymalna prędkość: 34.1 km/h

  • Przejechałem: 36.55 km
  • Przejechałem [msc]: 297.49 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3295.07 km
  • Przebieg roweru [suma]: 69922.03 km

  • Przejechalem w 2026: 3295.07 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 8.2377 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 174.8051 [%] km

  • Czas jazdy: 01:53:13 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4457:56:33 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4234:30:25 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 210:08:47 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:22:11 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:28:53 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:49:38 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:47 h

  • Średnia: 19.41 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak już zdążyłem wspomnieć w pierwszym akapicie była takim: FAIL STARTEM. Nie dość, że zaczynałem od przykrej wizyty na cepeenie.. Nie ma to jak wizyta na cepeenie. A obecnie to historycznie drogie paliwo - które jest tak drogie przez tak długi czas.. Kolejne tygodnie mijają a ceny nie spadają. A przy moim trybie życia - gdzie często podróżuję.. To jest to problem.. Przez to stać mnie na mniej luksusowe życie :D I jestem wstanie - o ile wstanie - to niestety ale jestem wstanie mniej sobie odłożyć. No ale ten fail start to ten brak organizacji.. Po prostu dziś jest wkurwiający dzień. Jest na domiar złego o wiele chłodniej niż w zwyczajne dni. A więc na wieczór już na starcie wziąłem cieplejszą polarówkę. Wziąłem tą czarną. Jest cieplejsza. A, że sterowanie do kamery (zegarek) też jest czarny to nie zauważyłem jego braku. Powinienem mieć już taki dryg, że wychodzę zabieram. A niestety nie zawsze jestem na to przygotowany i czasami o tym zapominam.. I jest problem.. Najbliższe takie zapomnienie jakie przychodzi mi na myśl sięga końcówki 2024 r. Nie lubię tego roku i tych wspomnień no ale niestety czasem trzeba do tych chwil wrócić: R15: Połczyn - Złocieniec. Na tej trasie konkretnie nie zapomniałem o sterowaniu do kamery.. Było znacznie gorzej.. Nie wziąłem samej kamery! I miałem w plecy długą trasę z Połczyna przez Białogard do domu.. I potem drugi raz jechać.. A dajcie spokój z tymi wspomnieniami z przeszłości. Jednak mimo wszystko - trasa się udała. Było warto. Dziś w sumie też się udało. No i jednak z Nowogardu mam bliżej.. W tamtych czasach (jeszcze w październiku 2024) nie wiedzieć czemu ale do Połczyna jeździłem przez Białogard. A może wiedzieć czemu jednak? Może miało to coś wspólnego z przedłużającym się remontem DW152? Albo wydawało mi się to rozsądniejsze.. No sam nie wiem.. Ta jesień 2024 r. Już nie mówiąc zima była dla mnie wariactwem. I nie chcę do tego wracać.. Wracając do dziś.. Zależało mi na tym zachodzie. Więc w miarę możliwości pędziłem ile dawałem rady - krótszą drogą. Jakbym normalnie po tej 18 jechał to nic by się nie stało. No ale ostatecznie jechałem po godzinie 19. I jeszcze opóźniły mnie dodatkowe problemy. Powerbank Xiaomi Mi2 postanowił się rozładować. Ten mniejszy powerbank 20 000 mAh używam do ładowania baterii do kamery. I się rozładował. Nie naładował baterii do pełna. Zaś bateria w kamerze też była padnięta. No czemu mnie to kurwa nie dziwi.. Więc kombinowanie, dodatkowo zabrało mi czas. Już całkowicie zirytowany dniem i jakością mojego życia ruszyłem na tą trasę. Powoli jednak mogłem się godzić z porażką. Zawalczyłem ale bez powodzenia. Na pocieszenie powiem tylko tyle, że przejechałem nową drogą.. Od Godowa do Dębic przez Maszewko. Jeszcze tą drogą nie jechałem. W Dębicach byłem już po zachodzie słońca.. Jakbym był tutaj chociaż z 20 min. szybciej.. To może coś by z tego było. A tak to niestety.. Nie pocieszony wracałem nadal o dziwo jadąc dość szybko.. Jak zaczynałem trasę temp. wynosiła coś w okolicy 20℃. Ale zaraz po zachodzie słońca zaczęła gwałtownie spadać. I jeszcze przed Nowogardem było już w okolicy 14℃. Odczuwalnie chłodniej. I dość szybko zapadał zmrok. Zmieniały się warunki na drodze. Pędziłem na Nowogard drogą DW106. I na ostatniej prostej miałem dziwny incydent. To na tym leśnym odcinku za Sąpolnicą - gdzie jest ostry zjazd w dół. Miałem takie wrażenie, że znosi mnie z drogi.. Przedni hamulec bardziej przeszkadzał niż pomagał. Tylnym też było słabo wytrącić prędkość. A z tą większą czułem się mocno nie komfortowo.. Czułem się tak jakbym miał nie zapanować i zaraz się wywalić. Do tego pogarszające się warunki oświetleniowe (w końcu zapadał zmrok) nie pomagały. No ale udało się jakoś sobie poradzić. Jak stanąłem to czułem, że coś jest nie tak. Bo bardzo agresywnie wypycha mi kierownicę w jedną stronę - tak jakby na lewo.. Można ulec wrażeniu, że być może MK, GŻ i inni przed nimi mieli rację.. Że moja przednia opona na której robię rekordy jest już zużyta.. :) Nawet MK o tym mówił na naszej ostatniej wspólnej trasie: Trasa ZS - Nadrensee - Gellin. Powiedział, że ja się nie boję na tym jeździć. Ale myślę, że to nie wina opony. A po prostu kończy się hamulec tarczowy i lekko się blokuje o tarczę. W końcu na wspomnianej trasie (WPIS=1832) w miejscowości Przecław pod Dino - gdzie zaczynała się nasza przygoda - był mały serwis Aurelii i ustawienie hamulców. W sumie zależało mi na tylnym bo słabo hamował. Ale przy okazji miałem dokręcony przód. Tyle, że te dokręcenie musiało zaszkodzić. Klocek na wykończeniu już się pewnie dotarł.. Trzeba będzie zrobić ten przedni hamulec. I pomyśleć o wymianie suportu. Znowu generacja kosztów i problemów. Co gorsza w czasie gdy trwa jeszcze największy rowerowy sezon. A więc jest problem z częściami zamiennymi i ewentualnym dostępem do serwisu rowerowego.. Zajebiście.. Kończąc dzisiejszy wpis i trasę nadmienię jeszcze fakt, że na początku leśnego odcinka drogi DW106 założyłem moją lampkę USB na kierownicę Aurelii. Nic w tym nadzwyczajnego! Tyle, że ona wchodząc ma taki klips aby załapało. A ja tego nie wcisnąłem. Więc tak o.. sobie wisiała. I tak o przejechała pod Urząd Miasta w Nowogardzie! Skąd dzieliły mnie już dosłownie ostatnie metry do ul. Lipowej i do auta. I własnie tu postanowiła ta lampka się zjebać z kierownicy :D Kurwa... No ale i tak sporo pojechała na takim prowizorycznym zaczepieniu. Można to potraktować jako ostateczny dowód na to jak byłem dzisiaj zjechany umysłowo na nieudolnej i bez większych postępów pracy nad projektem URBEKS... Czas mija, wkurw wygrywa. A efektów jak nie było tak i nie ma :( Za to przejechałem dzisiaj mimo wszystko fajną trasę. I to w nie spotykanej u mnie śr. prędkości >19km/h!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11sierpnia2026zdj1.jpgtrasa11sierpnia2026zdj2.jpgtrasa11sierpnia2026zdj3.jpgtrasa11sierpnia2026zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)