28.07.2018
Jazda nr: 264

Tagi: busz_zboz, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest udaną trasą szlakami Buszującego w Zbożu. W Lipcu to moje drugie podejście do tej trasy - pierwsze podejście odbyło się również w tym tygodniu na trasie Zaniechana trasa . Co raz się nie udało wcale nie oznacza, że drugi raz również ma się nie udać. Dzisiaj się wycieczka udała. Byłem pełny sił i wigoru - i mogłem zmierzyć się z dość dobrze znanymi mi szlakami Trasy Buszującego w Zbożu - trasę, którą dzielę na V niezależnych odcinków. Jest to odniesienie się do 5 wyzwań z jakimi muszę podołać by zrobić tą piękną trasę, której największy urok przypada na miesiąc MAJ - nie wiem jak by wyglądała ta trasa w miesiącach zimowych i jesiennych. Nie miałem do tej pory szansy sprawdzić taki scenariusz. A kto wie, czy w tym roku na Jesień czy na Zimę nie wybrałbym się na Trasę Buszującego w Zbożu? No nic - zacząłem dzisiejsze wyzwanie w takiej cudownej letniej pogodzie. Przewidywana temp. ok. 30℃, odczuwalna - ok. 32℃. Od kilku dni panuje prawdziwe lato. Bardzo ciepłe dni, i słoneczne. Chodź dzisiaj często bywało pochmurnie i wietrznie. To mi jednak nie przeszkodziło aby się wybrać w trasę i zmierzyć się z I etapem trasy. I etap był dla mnie najnudniejszy. Ja już tyle razy tą drogą jeździłem (DW108) do Golczewa (pod skrzyżowanie z DW106), że ile można? Tą nudę tego fragmentu trasy - zajmowałem myślami o pogarszającym się stanie drogi. Mimo, że odbyły się prowizoryczne remonty - poprzez zasypanie kamieniami dziur. Przewidywałem, że te remonty znacznie szybciej szlak trafi - niestety się długo trzymają. Ale już są pęknięcia, jest więcej dziur. Wysoka temp. i spory ruch pojazdów - w szczególności ciężarowych nie będzie pozytywnie sprzyjał stanie drogi, która jest bardzo zniszczona - najgorszy odcinek jest oczywiście do Mechowa, ale od Mechowa po Truskolas wcale nie jest lepiej. Dopiero za Truskolasem do skrzyżowania z DW106 jest znacznie lepiej. I właśnie na DW106 kolejne prowizoryczne działania - które wprost uznaję za szkodliwe. Na nowo od ronda ze skrzyżowaniem DW108 po same Golczewo rozsypano kamienie na drogę. Nie wiem jaki jest w tym cel. Regeneracja tego odcinka drogi, zaczęta wiosną 2018 r. na nie wiele się zdała, dziury i koleiny są znów widoczne. I trwają po same Golczewo, gdzie rozsypane są te cholerne kamienie. I to zrobiono jakoś nie dawno - może nawet wczoraj, albo w tym tygodniu. Na jezdni wciąż pozostaje sporo syfu, o dziwo nie przyczepiają mi się te kamienie do przedniej opony w rowerze (na co wielokrotnie narzekałem). Ale sam fakt ich pozostawania na drodze jest niebezpieczny. Te kamienie niesione są przez pędzące samochody i walą gdzie popadnie. A dzisiaj ruch na tej trasie! Na całej wojewódzkiej 108 nie było tyle samochodów co na 106 - wszystko nad morze gna - co widać było właśnie zaczynającym się II - gim etapie trasy. II etap trasy zaczynał się w Golczewie i trwał do samego Stuchowa. Droga gminna, w urokliwych miejscach, w bardzo złym stanie technicznym co podkreślałem naprawdę wielokrotnie. I co dzisiaj mnie tu spotyka?! Samochód za samochodem, samochód za samochodem i to w obydwie strony! Co ci ludzie się powściekali czy co?! Tak sobie gnać beztrosko po drodze, na której się nie powinni nawet znaleźć! Prócz zwykłych osobówek - z krających sobie drogę nad morze widziałem kilka ciężarówek przewożących zboże ze Stuchowa, lub jadących po zboże do Stuchowa. Niestety nie wszystkie pojazdy będę miał na nagraniu - bo niektóre spotkania miały miejsce gdy stałem na poboczu i miałem przerwę. I właśnie w drugim etapie trasy miały miejsce dwa ciekawe zdarzenie - pierwsze miało miejsc jeszcze przed Upadłym gdy zostałem wyprzedzony przez dwa maluchy! Rzecz w tym, że w ostatnich dniach tak się zastanawiałem co się dzieje z Polską Myślą Motoryzacyjną lat PRLowskich tj. popularnym w dawnych latach pojeździe: Maluch (fiat 126p). Minęło dosłownie kilka lat - odkąd coś takiego widywałem na drogach czy parkingach - mam kilka zdjęć ze Szczecina, z okresu studiów gdy widziałem takie pojazdy stojące na parkingach a dzisiaj - no proszę, jedzie sobie coś takiego! I to nawet nie w liczbie JEDEN a DWA pojazdy! ;) A drugie zdarzenie miało miejsce także przed Upadłym - w zasadzie nachodzi na sytuację gdy stanąłem na poboczu po to aby zapisać sobie informację z obserwacji, także obserwacji stanu drogi z Golczewa na Stuchowo - ona od ideału odbiega daleko, mimo, że prowizorycznie załatano dziury o czym pisałem w pierwszej trasie buszującego w zbożu z dnia 07.05.2018: Trasa buszującego w zbożu z 07.05.2018 w tym roku - to te pojawiają się na nowo. I będzie ich coraz więcej! Chyba, że znowu zaczną je w ten nieudolny sposób łatać. Tak zrobiona i wyniszczona droga nie ma szans przetrwać zimy. Panujące od paru dni upalne temperatury i wzmożony ruch na drogach - nie wpłynie korzystnie na tą sytuację. Także, stanąłem, spisałem obserwację - chcę ruszyć dalej a tu klops. Spadł łańcuch z kółek tylnej przerzutki! To już drugi raz gdy się tak dzieje, i pierwszy raz gdy piszę o tym na blogu. Bo tam raz, że się coś stało to nie ma tragedii, ale skoro wydarzenie się powtarza - no tak nie może być. Pierwsze takie zdarzenie miało miejsce na drugiej trasie po tegorocznej wymianie napędu - na podwórku kolegi, z którym wówczas jeździłem na trasie Potulne tereny. Napęd miał wtedy zrobione ok. 195 km. Na dzisiejszym zdarzeniu jego przebieg liczy ok. 250 km. Od poprzedniego zdarzenia minęło tylko 158 km. Wspominam o tym bo to ważne, jak się te zdarzenie powtarza to jest coś nie tak. I nie może ciągle ten łańcuch spadać. Aby go odpiąć potrzebowałem dwóch rąk i równego terenu. Stanąłem na ulicy, i sobie odpinam i podjechała jakaś kurwa w luksusowym samochodzie z rodziną i coś tam pierdoli, abym na bok zjechał bo ktoś mnie przejedzie bla bla. Miałem ochotę mu wygarnąć, żeby się pierdolił. To nie są tereny gdzie jest taki ruch aut jak dzisiaj. To nie są nawet drogi do jeżdżenia samochodami! I to trzeba dosadnie traktować jako wykroczenia! Skoro już popełniają te wykroczenia to niech się dostosują i jadą znacznie wolniej i nie będzie problemu. A roweru po boku nie mam jak postawić aby mi stał na nóżce, a jedną ręką nie dam rady - jedną trzymam całą przerzutkę, drugą odciągam łańcuch. Tylko się wybrudziłem -.- I wkrótce ruszyłem dalej mijając Upadły, Wołowiec przed Wołowcem zrobiłem sobie zdjęcie! Ale tu jest wyrośnięta kukurydza - a ze 2m ma jak nie lepiej! I niestety przed Mechowem musiałem wymienić w dniu dzisiejszym po raz pierwszy akumulatorek w kamerce. Niestety bo po sytuacji z ostatnich tras, bardzo się starałem nie zabrudzić wizjera kamerki, a jednak gdzieś palcem dotknąłem dzisiaj i jest ślad - który pozostał od Mechowa, przez Stuchowo po sam koniec trasy :( Spokojnie sobie jechałem dalej, nie spieszyłem się, bo nie miałem gdzie. Wcale nie było czuć, że jest gorąco i duszno - słonko często było zabierane przez chmury - było więc szaro, i wietrznie.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 266

  • Trasa nr [łączna]: 350
  • Trasa nr [na blogu]: 264
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 79

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 346 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 260 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 6665.03 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6735.24 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6644.21 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6416 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6486 km

  • Maksymalna prędkość: 39 km/h

  • Przejechałem: 70.21 km
  • Przejechałem [msc]: 584 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3182.09 km
  • Przebieg roweru [suma]: 14052.9 km

  • Przejechalem w 2018: 3182.09 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 7.9552 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 35.1322 [%] km

  • Czas jazdy: 04:08:09 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 893:50:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 670:24:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 203:20:16 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 37:22:03 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:28 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:26 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:31:13 h

  • Średnia: 16.99 km/h
Nie lepiej zrobiło się już na III etapie trasy - od Stuchowa po Gryfice i skrzyżowanie na Łopianów. Niedługi odcinek drogi, który wspominałem do tras z 2018 r. jako dłużący się i ciężki. Teraz nie mam o nim takiego mniemania. Nie mniej urokliwa droga na wiejskich terenach wzdłuż DW105 straciła swój urok w wakacyjnych miesiącach. Zboża pokoszone, a te, które pozostały są takie szare i nie fajne :( Wiosną w Kwietniu czy w Maju istotnie było tu przepięknie gdy całe pola mieniły się żółtym kolorem - długie, ciepłe Majowe dni i niezapomniane trasy jakie wówczas zrobiłem. Będę te chwile długo wspominał :) Etap III trasy charakteryzował się również o wiele mniejszym ruchem pojazdów niż etap - w szczególności II. Tutaj ruch był normalny. Wiadomo czemu, hołota jeździ trasami alternatywnymi. A to mija się ze zdrowym rozsądkiem i powoduje dodatkowe zagrożenia na drogach. Wkrótce znalazłem się w okolicach Gryfic, już od wysokości Popieli - trwają prace remontowe na DW105, i przez okoliczne wsie budowane są chodniki do samych Gryfic! Wszystko fajnie i pięknie - ale czemu te inwestycje odbywają się w wakacje?! Tego pewnie nikt nie wie. Wkrótce minąłem całe Gryfice i wyjechałem na drodze w stronę Modlimowa, z której zjechałem skręcając na Łopianów. Droga o której krążą prawdziwe legendy. O ile drogi z I i II etapu dzisiejszej trasy są straszne to drogi IV etapu się do tego nie umywają! Dziury na dziurach, i to wielkie dziury, nie zliczona ilość kolein i popękanych łat. Te drogi również były łatane. I co to dało? Znowu są zniszczone. No prawdziwe drogi przetrwania drogi IV etapu, prowadzące pod sam Łopianów! Dopiero za Łopianowem nieco lepiej gdzie zaczynają się pola, prawdziwa wieś! Na polach pracują kombajny, jeżdżą ciągniki. I duża ilość robactwa dodająca uroku tym miejscom. Te cholerne końskie muchy, na jakie w tym roku często narzekałem. Nie da się stanąć, by chodź na chwilę odpocząć bo od razu atakują. Atakują w wyrafinowany sposób. Podlatują, siadają i zaczynają się wgryzać w ofiarę. Dzisiaj wiele tego cholerstwa wybiłem, a jednak rany też poniosłem - wielu z nich udało się mnie pogryźć. Więc ścieżki polne prowadzące do pola, przez które przejeżdżam do Bądkowa były dość niebezpieczne. I dzisiaj co by nie mówić - już nie urokliwe :( To samo dotyczyło się samego pola. Skoszone zboża, a co zostało - to takie szare i brzydkie. Dopiero przed Bądkowem nowa niespodzianka! Okoliczne gospodarstwa rozwijają się! Powstaje nowa wielka hala - ciekawe co tam będzie! Na gospodarstwie na samym końcu Bądkowa, które często mijam robiąc tą trasę (trasę buszującego w zbożu). Nie mniej trasa sama w sobie się udała, dojechałem do Bądkowa, i wkrótce za Bądkowem chciałem zrobić sobie kilka minut przerwy. Odpocząć przed ostatnimi kilometrami do domu (ok. 7 km). Ale się nie dało. Tak niefortunnie stanąłem, że gniazdo tu mają jakieś osy czy cholera wie co. I kręcą się te owady koło mnie, z każdą chwila jest ich coraz więcej. Więc chcąc nie chcąc, będąc zmęczony i nie wypoczęty musiałem wsiąść na rower i pojechać. Pojechać na ostatni odcinek trasy etap V - który jest największym wyzwaniem. Wyzwanie czy przeżyję ;) Przejazd przez DK6 to nic przyjemnego, spory ruch samochodów, w tym ciężarówek i sporo wariatów za kółkiem. Na szczęście dziś byłem szybszy niż wariaci za kółkiem - dostałem na drodze powera, gnałem nawet ponad 30 km/h nawet około 40 km/h! Tuż przed Płotami, utworzył się spory - ponad 1.5 km korek. Wszystko przez sygnalizację świetlną w mym rodzinnym mieście! To co ja robię?! A co będę stał za autami - po wyprzedzałem ich wszystkich ;) Niektórym się to nie podoba, gestykulują, trąbią! Ja nie rozumiem - nie którym trąbka w samochodzie zastępuje umysł?! Bo na to wygląda. I wkrótce - przepocony, i spalony słońcem wróciłem ;) Aż cisną się na usta słowa dobrze znanej szanty - Już od Valparaiso wiał nam w mordę wiatr, twarze nam spaliło słońce, żarła sól (...). U mnie podobnie ;) Dodałbym jeszcze ślady po rozgrzanych kamieniach na drodze przed Golczewem. Szczerze. Dla mnie ci co wykonują te pseudo remonty są takimi samymi debilami jak zleceniodawcy i ich mocodawcy! A nawet są gorsi. Pojawia się tutaj taki moralny problem - czy można rozgrzeszać tych co wykonują rozkazy? Dla mnie odpowiedź jest oczywista: NIE.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa28lipca2018zdj1.jpgtrasa28lipca2018zdj2.jpgtrasa28lipca2018zdj3.jpgtrasa28lipca2018zdj4.jpgtrasa28lipca2018zdj5.jpgtrasa28lipca2018zdj6.jpgtrasa28lipca2018zdj7.jpgtrasa28lipca2018zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)