Trasa z dnia dzisiejszego to krótka przejażdżka testowa po wczorajszym serwisie Aurelii w Szczecinie u kolegi MK. W sumie jechałem z myślą o rozwiązaniu 3 problemów z jakimi borykała się aktualnie Aurelia. Zawsze musi się coś sypnąć. I to w nie fortunnym czasie bo to co prawda druga połowa sierpnia.. Zawiało już jesienią.. Jednak dalej to jest okres wysoki w serwisach rowerowych, których jest za mało. I ludzi tam pracujących a bynajmniej kompetentnych również brakuje. Więc są cały czas nie dobory na tym rynku względem potrzeb.. No niestety wiele osób boryka się z tym co ja, że niekoniecznie potrafi coś naprawić czy zrobić. A to wcale nie są jakieś skomplikowane czynności. Tylko no - wszystko wymaga czasu. Czasem wprawa pomaga. Więc jak jedna osoba ma naprawiać jeden rower w parę godzin.. A tych rowerów do naprawy będzie setki.. No to nic dziwnego, że czas oczekiwania w serwisie to tygodnie. A ja sobie nie wyobrażam kilku dni bez jeżdżenia. A co dopiero tak długiego czasu.. No ale do rzeczy. W sumie dość świeża sprawa to problem z wyregulowaniem przedniego hamulca. Zaczął słabiej działać. Zaczął klocek stukać o tarczę.. Tak w sumie było jeszcze na trasie: Trasa ZS - Nadrensee - Gellin. Wtedy myślałem, że dobicie klocka (przesunięcie bliżej) to był zły pomysł ale najwidoczniej już wtedy był jakiś problem z regulacją bo po prostu słabiej hamowało. Jak rower stał w miejscu i się nacisnęło na klamkę to ok.. Zatrzymywał się. Ale podczas jazdy ta siła hamowania była słaba. Wówczas sugestią MK było to, że może klocek się kończy.. Jego przebieg zbliżający się do 7k mógł o tym świadczyć. Podobnie miałem w zeszłym roku gdy robiłem wymianę klocka. Wtedy wg. serwisu bo nie widziałem tego klocka - miał być zjechany do blachy. Obecny miał sporo mięsa. No ale chuj to tylko 21 zł - klocek standardowy B05S. Nawet jakbym miał co roku wymienić to nie jest to duży koszt. Jednak wymiana klocka nie pomogła. Cały czas tarło o tarczę. Próbowałem z ojcem to regulować ale bez rezultatu. Jak tarło tak tarło. Poddałem się a w między czasie pojawił się gorszy problem - zaczęło strzelać przy kierownicy przy obracaniu kierownicą. Pierwsze symptomy pojawiły się jeszcze na jednej - jeśli nie najważniejszej trasie tego roku: "70 000" Aurelio !:
- "Trasa Siekierki - Chwar - Moryń". W pojedynczej sytuacji coś strzeliło.. To jeszcze nie tragedia ale ten problem się pogłębiał. I był już mocno odczuwalny na trasie: Życie po 70k km...:
- "znów trasa bez zachodu słońca". Nie chciałem ryzykować, że się łożyska na tyle rozwalą, że będzie problem z obracaniem kierownicy. A jednocześnie zacząłem baczniej przyglądać się luzowi na suporcie. Przez chwilę myślałem, że to może ramię korby się poluzowało. Wystarczy dokręcić no ale nie. Luz złapał się na suporcie - jak to dokładnie działa to nie wiem ale się rusza.. A po historii o możliwości zniszczenia gwintu w ramie.. No nie chciałem ryzykować. Bo wcześniej miałem plan przejeździć na tym suporcie najbliższą zimę. I tak mam w planie na koniec lutego / może początek marca 2027 r. Na wymianę napędu. To wtedy by się wymieniło i suport. Bo i tak się będzie ściągać i łańcuch i korbę. No ale nie chciałem ryzykować. Jednak o Aurelię dbam bardziej niż o siebie. A to w sumie nie była jakaś duża inwestycja w sensie finansowa. Zakupiłem po drodze suport za 35 zł (NAXELO L025116NEX). Taki raczej podstawy suport. Nie przewiduję, że długo pożyje. Wcześniej miałem: Shimano BB-UN300 i to też taki badziew się okazał. Oryginalny NO-NAME SR Suntator przeżył 50k. BB-UN300 ledwo 20k km przekroczył. Oczywiście pewnie jeszcze dałby radę no ale nie chciałem ryzykować.. A skoro już robiłem ten serwis - to dobra.. Wolałem wymienić ten suport niż ryzykować uszkodzenie gniazda w ramie (gwintu). Co mogłoby być problematyczne.. :( Aurelia jest zbyt cenna dla mnie. A dziś i tak trochę na nią poszło.. Bo tak.. Suport to nie drogo to tylko 35 zł. Ale gorzej ze sterami. Bo trzeba było zrobić ostatecznie hybrydę. Wcześniej miałem stery NECO H118. I niestety sterówka się zgadzała: 1 1/8'' ale niestety nie dało rady nałożyć łożysk bo były jakby o ok. 1 mm za małe. Podszedłem z kolegą MK do serwisu/sklepu rowerowego na 5-tego Lipca. Tuż przed zamknięciem. I udało się dobrać stery pod wyciągnięte stare łożyska: Accent ahead HST-EXE. No ale to właśnie kurde ADHEAD a ja mam włożone w sterówkę. Więc trzeba było zrobić hybrydę. Łożyska z Accent HST-EXE (maszynowe - to może wytrzymają). A kapsel i część innych elementów z zakupionych dzisiaj NECO H841 BK. Kurwa.. Najlepsze jest to, że ja w lutym 2026 zamawiałem już te całe NECO H118 ale nie wiem co z nimi zrobiłem :) Wyjebałem? Oddałem? No nie wiem. Bo się okazało, że udało się wówczas naprawić problem ze sterami. Po prostu było za mocno skręcone. A teraz trochę pojeździłem i rozsypałem górne łożysko - rozsypały się kulki. I to powodowało taki nieprzyjemny dźwięk.. Problem w tym, że ten system na ADHED był droższy - normalnie 155 zł. No ale dostałem rabat - i 150 zł. Także poszło na części do Aurelii: 150+29 za stery (29 zł za NECO H841) i 150 zł za ACCENT. w SUMIE 179 ZŁ jakbym dał za stery. A z żadnej paczki nie wykorzystałem w całości wszystkiego... Może być tak, że kiedyś nie będzie już sterów montowanych na gwint (do sterówki w moim przypadku 1 i 1/8'') a tylko nowoczesne ADHED. A to wymaga innego mostka. I wtedy będzie trzeba kombinować jak dopasować kierownicę, skok i wysokość pod to co miałem na mostkach ADHED które są przyszłością. Mocowanie na gwint to archaiczny system - który był jeszcze w starych rowerach. A rocznikowo (2014) Aurelia nie jest młoda. Przez te 12 lat sporo się wydarzyło.. No i sporo się dla Aurelii zrobiło - wymieniło wszystko. Przy okazji kolega MK ustawił mi na nowo limonkę, wyregulował przerzutkę przednią i obydwa hamulce tak, że już wszystko działa.. Dziś robiłem trasę testową która przebiegła w pełni pomyślnie! Ah tak wspominałem o kosztach (179 zł stery - 2x + 35 suport) i 200 zł za usługę. Przynajmniej oficjalnie i tyle pójdzie do raportu. Bo nie oficjalnie to dałem 300 zł - jako 100 zł napiwku :-) W końcu całość zabawy trwała prawie 3h. A naprawdę MK sporo zrobił dla Aurelii - w sumie nie dziś a wczoraj (tj. 17.08). Bo wtedy był serwis.. Dziś tylko trasa.. Więc mamy 214 zł na częściach i 200 zł oficjalnie za serwis co daje w sumie 414 zł. Nie oficjalnie 500 zł przekroczyłem. Nie wspominając o tym, że wczoraj zaliczyłem mało przyjemną wizytę na cepeenie :) Mało przyjemną bo mimo powrotu fałszywego programu TFUSKA - CPN - nadal drogo. Bez rabatu (z aplikacją Moya) zapłaciłbym 300 zł tylko za tankowanie. Zaś z rabatem wyszło mi: 287,82. No ale gdyby nie ta zniżka z programu CPN to płaciłbym za 1L nadal 7,99 a nie 7,37 jak obecnie. To jednak spora zniżka, która nawet bez zniżki z aplikacji (nawet te głupie 12 zł) oznacza zaoszczędzenie 30 zł na jednym tankowaniu.. No ale dla mnie najważniejsze jest co innego. To, że Aurelii już nic nie dolega. I dziś się fajnie z nią jechało.. Można by było pojechać i pojechać! I pewnie jeszcze na dniach to zrobię.. Zaliczę jakąś dłuższą a przy tej okazji ciekawszą trasę :-) Dziś krótko i rzeczowo. W końcu najważniejsze były testy po serwisowe..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1847
Trasa nr [łączna]: 1923
Trasa nr [na blogu]: 1837
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 118
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1908 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1822 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 33286.4 km
Stan Licznika Końcowy: 33305.82 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33106.47 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11649 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11668 km
Maksymalna prędkość: 27.7 km/h
Przejechałem: 19.42 km
Przejechałem [msc]: 448.89 km
Przebieg roweru [rok]: 3446.47 km
Przebieg roweru [suma]: 70073.43 km
Przejechalem w 2026: 3446.47 km
Podroż dookoła świata (2026) 8.6162 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 175.1836 [%] km
Czas jazdy: 01:15:03 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4467:46:43 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4244:20:35 h
Czas Jazdy Suma (2026): 219:58:57 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 27:12:21 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:43:14 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:53 h
Średnia: 15.54 km/h
Dzisiejsza trasa stanowi krótką trasę po serwisie. Całe tło i ostatnie wydarzenia najdokładniej jak się da opisałem w powyższym akapicie. Nie będę się powtarzał co do tego.. Choć historia serwisu (z 17.08) jest ważna.. Ważne są też dzisiejsze dzieje. To kolejny krok w mojej znajomości z Aurelią. Mijają kolejne kilometry dni i lata znajomości! Odliczam już dni (i trasy!) do pewnych ważnych wydarzeń które są przede mną. A to przede wszystkim 2k wspólnych tras, 2k dni rowerowych.. Ale to pieśń przyszłości. Pozostając jednak przy liczbie: "2" to druga trasa po 70k wspólnie spędzonych kilometrów! Nadmienię jeszcze taką ważną rzecz - jeszcze wspomnę o niej w ramce na końcu wpisu - to taki techniczny komunikat. Bo wczoraj mimo chęci nie udało się już zrobić nawet krótkiej wspólnej trasy. Gdybyśmy skończyli serwis szybciej to ok. No ale koniec był dopiero o godzinie 20. Wkrótce wracałem do domu. I tak jakoś wczoraj tak jakoś padnięty byłem. Nie służą mi te zmiany w pogodzie. I chyba nie służy mi przedłużający się już urlop. No ale do rzeczy. Chodzi o odległość aż: 0.82 km pokonane w 12:30 min. Tak czas jest zajebisty :D Ale to wynika głównie z małej prędkości, kręcenia kołem w miejscu w celach testów itd. itd. Jednak te kilometry nawet jak są tak małe jak nie cały 1 km (0.82 km) skądś i dokądś muszą prowadzić. Więc ja te kilometry technicznie dopisuję do dzisiejszej trasy - na której faktycznie zrobiłem: 18.6 km w czasie 1:02:33h. Jednak nie mogę zostawić bez rozliczenia tych 0.82 km. Więc dopiszę je niestety z czasem (bo jak inaczej?) do dzisiejszej trasy. Dzisiejsza i tak taka mocno związana z wczorajszą. No i dobra.. Formalności mamy za nami. To można przejść do dzisiejszej rzeczywistości. W końcu się przejechałem! Miałem na to dużą ochotę w ostatnich 2 dniach - dosłownie w niedzielę (16.08) chciałem się przejechać ale nie miałem już kiedy. Z urbeksu i wyjazdu wróciłem późno.. I też padłem. Wczoraj no w sumie mogłem przed przyjazdem na Szczecin kombinować no ale też nie było kiedy. Bo ciągle coś. Dzieje się sporo. Nawet za dużo bo nawet nie ogarniam tego co się dzieje. Bo tyle się dzieje. I nie jestem wstanie wszystkiego pamiętać.. Więc dzisiaj było dla mnie oczywiste, że muszę nie ważne co się będzie działo. I tak z rana jeszcze byłem chwilę w szkole ;) Ale nie dałem się wrobić w żadne prace dla szkoły na urlopie. Bez przesady. Jak wróciłem to od razu pojechałem. W tą jesień w jeszcze trwające lato.. Było sporo chwil ze słońcem wtedy było fajnie! Nie jest za ciepło ogólnie - była okolica 17℃ z możliwym maksimum dziś - 19℃. I samo to w sobie nie byłoby złe... Gdyby nie wiało. A mocno wiało dzisiaj. Jednak fajnie się jechało. Na naprawionej Aurelii.. Bez sakw.. I obciążeń.. Tylko ta niekończąca się przestrzeń przede mną. I przygodo trwaj! Jak za dawnych lat.. Trochę kuleje ustawienie tylnej przerzutki. Ta nie była regulowana. A trochę się zmienił tor po jakim idzie łańcuch.. Bo poprosiłem kolegę MK skoro już i tak ściągał korbę aby ściągnął blachę do mocowania osłony na łańcuch. A okazało się, że to zmieniło położenie przedniej przerzutki. A to wymagało jej ponowną regulację. A nie zrobiliśmy już regulacji przerzutki tylnej. No ale spoko. Nie dzieje się tak źle - po prostu bieg od razu nie wchodzi. Tylko chwilę przemieli i dopiero. Da się z tym żyć! Także w dzisiejszą taką sobie pogodę.. Ale za to pełny nadziei dzień - ruszyłem w tą skromną trasę. Na szlaki jednej z moich najbardziej ulubionych tras czyli na trasę 20-stkę! Jakby nie wiatr to by było naprawdę fajnie. Ruszyłem sobie wariantem trasy przez Waniorowo. Na drodze za Waniorowem zrobiłem sobie kilka pięknych ujęć Aurelii.. W tych barwach kończącego się lata.. I dzisiejszego dnia.. I wkrótce wróciłem do domu. Fajnie się wracało z Mechowa bo z wiatrem w plecy. Ogólnie fajnie chodzi Aurelia. Nie ma już tego męczącego uczucia pod pedałami, co powodował wyrabiający się suport. Pomimo braku normalnych śladów jego zużycia - to miałem takie uczucie ale nie pisałem o nim. A, że teraz biegi słabiej wchodzą: to nic. Najważniejsze aby się nie pogorszyło. I jakoś się przetrwa. Byle dalej.. :) W sumie z uczuciem smutku i niedostatku wracałem :( Jakby pogoda była lepsza to na pewno pojeździłbym więcej.. No ale z drugiej strony - mam a raczej miałem do opisania 2 ostatnie wpisy na blogu (włącznie z dzisiejszym) dalsze już frustrujące mnie poprawki w programie WATCHDOGA i RCLONE - CODZIENNEJ KOPII - w końcu się może uda wyjść z tych problemów. Mam na głowie także uruchomienie w pełni projektu URBEKS. I takie drobne sprawy bieżące. Bo niestety ale wkrótce skończy się kolejny miesiąc. A więc trzeba będzie zrobić bieżące raporty i porządki na komputerze.. A jak chodzi o raporty to może w końcu ruszę temat wtyczki i raportu dla niej: SexyUndoCloseTabs..? W sumie pracowałem nad tym w lipcu. Jeszcze przed urlopem ale jakoś porzuciłem ten nieszczególnie łatwy wątek. I zająłem się projektem URBEKS którego w sumie również nie udało mi się ukończyć - przynajmniej do dzisiejszego dnia czyli dnia dzisiejszej trasy..
UWAGA
Dla dzisiejszej trasy technicznie powiększyłem jej licznik o wartość: 0,82 km i 12:30 min czasu trasy. To dane za wczorajszy dzień (17.08) - gdy nie jeździłem. Powstały w ramach serwisu i testów Aurelii do serwisu. Jeśli wczoraj bym jeździł to normalnie złączyłbym te dane do wczorajszej trasy. No a tak nie mam za bardzo gdzie te wartości dać. A przecież nie mogą być nie zakwalifikowane i tak sobie wisieć.. Więc - nie podoba mi się to ale nie mam innego wyjścia jak nie dołączyć ich do dzisiejszej trasy - co właśnie uczyniłem. Bez tych wartości statystyka dzisiejszej trasy wyglądałaby następująco przejechałem: 18.60 km w czasie jazdy: 1:02:33 h.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)