Trasa z dnia dzisiejszego odbywa się po ostatnich takich w sumie nie ciekawych dniach - jak nie zbyt zmęczony i nie byłem wstanie jechać, pomimo tego, że chciałem to nie miałem na to czasu z innych względów. I tak czas minął do tego dzisiejszego czwartkowego dnia, gdy wstałem z rana taki w sumie zdezorientowany. No jadę bo jadę - bo chciałem no ale tego tak mocno nie czułem. Cały dzień z całą trasą włącznie okazał się bardzo męczący. Nie spodziewałem się, że będzie aż tak. A wszystko na czym się opierałem to nie było nic ponad ostatnie dni ładnej pogody - no trzeba skorzystać! Bo to nie tylko ładna pogoda ale też tanie paliwo. Mówią, że to paliwo przed wyborcze i dlatego takie tanie. No do taniości to daleko, bo pamiętam, że paliwo kosztowało <5 zł, a teraz cena 5,99 zł czy 6,00 zł za ON uważa się za "tanio", że trzeba brać na zapas bo to nie wiadomo za ile będzie... No nie mniej ta cena paliwa, pogoda i fakt, że mam jeszcze kilka dni urlopu do wykorzystania sprawiła, że wybrałem się dzisiaj w tą trasę. No powiedzmy, że jest to spontaniczna wyprawa - chociaż wiemy, że to nie prawda (: Co to za spontan skoro jeszcze w zeszły weekend wpadł mi do głowy taki pomysł. Aby właśnie skorzystać z ładnej pogody, z tego, że jestem w formie i mam za co jeździć... Nie oszukujemy się gdyby paliwo było po 7-8 zł jak chce tego opozycja... To nie byłoby mnie na takie podróżowanie stać i raczej odpuściłbym sobie taki wyjazd. No ale skoro cena przystępna... To jedziemy! Co postanowiłem to zrealizowałem i pojechałem do Gdańska, nie do końca dzisiaj czując jednak wyjazd i nie byłem przygotowany bo to ani żarcia ani pieniędzy nie wziąłem. Ratowały mnie takie małe kupki "zaskurniaków" - miałem jeszcze 60 zł w rowerowej kupce przy rowerze i w samochodzie leżało 30 zł po wczorajszych rajdach na Nowogard. Dobrze, że było - bo akurat było na śniadanie, które zjadłem w Lęborku. Tradycyjnie KFC - Qurritto. No ale się nie postarali, placek taki w całości nawet nie pokrojony. No ale dobra nie narzekałem bo u mnie słabo ze śniadaniem. A tak całkiem z rana jak wstałem to mi się nie chciało jeść. W trakcie trasy mi się zmieniło. Jednak droga do Gdańska była długa i męcząca. A ja chciałem stanąć tam tak aby mieć blisko do drogi DK7 i zrobić nią przejazd do Żukowa Gdańskiego. A potem powrót - jakoś. Nie miałem ściśle określonych celów jak miałbym wracać. Najważniejsze było dla mnie zrobić fragment drogi DK7 Żukowo Gdańskie - Gdańsk. Aby sobie połączyć ślady co wprost wynikało z trasy: Kaszuby - dzień 2/3. I cel zaliczony, cele poboczne jak kilometry: zaliczone. Mimo, że było bardzo ciężko. Źle mi się jechało, słabo od początku - trochę tutaj górzysty teren to raz, trasa mnie zmęczyła to było coś koło 4h autem i ponad 300 km... Jeszcze mi się droga spierdzieliła po tym cholernym Gdańsku - tam tyle tych zjazdów, tyle tych dróg. Mimo, że jechałem na nawigacji od Lęborka to jeszcze gorzej bo się coś spierdzieliło. Chciałem dojechać na Jasień. Wg. mapy prosta droga. Nie powinno stanowić to problemu a co ja zrobiłem, że mnie nawigacja poprowadziła tak od Gdyni (po S6) jakoś na około przez S7 kawałkami, potem znowu S6. I tak na Jasień wjechałem od strony Starogardu Gdańskiego. Jakim cudem? Nie wiem. Nie jestem stanie odtworzyć tego jak ja pojechałem do Gdyni jechałem dobrze, potem musiałem jakoś dziwnie skręcić bo znalazłem się gdzieś na drodze S7 czy DK7. Problem jest taki, że do końca tych obwodnic, tych esek nie ma... I to wszystko tak wygląda jak wygląda. No nie mniej coś popierdoliłem, gdzieś z 20-30 km więcej zrobiłem niż normalnie bym zrobił. I takie były efekty, że wjechałem do Gdańska przez miasto i leciałem przez miasto do tego Jasienia... Dopiero tam wjechałem w koniec dzielnicy, blisko właśnie drogi S6... Trafiłem w ten cały miejski horror. Dla mnie to jeden wielki chaos. Tych dróg od zajebania samochodów jeszcze więcej. I pędzą w każdą stronę. Początkowo źle mi się jechało. Już w samym Gdańsku też. Pierwsze wrażenia: słabe. I dojazd taki jaki jest - na razie jest słaby bo w całości nie ma drogi "es 6", jest tylko miejscami. W większości jest "w produkcji" i miałaby być rzekomo otwarta w całości do jesieni 2025 r. W co nie wierzę, no ale dobra. Wrócę jeszcze do tego, jeszcze opiszę szczegółowo jak wygląda droga "S6 Koszalin - Gdańsk" na chwilę mojej dzisiejszej wyprawy. Bo wiadomo jak ktoś przeczyta ten spis za rok czy dwa to może być znacznie lepiej. Nie ma co do tego wątpliwości. Dzisiaj nie jest ten dojazd taki fajny - tam gdzie jest droga "es" to spoko. Jedzie się fajnie, można sobie spokojnie jechać te 100-120 km/h. No ale po obecnej DK6 to nie zaszaleje. Jest zbyt dużo wioch, i miejscowości po drodze. Często fotoradary, zbyt duży ruch aut, co utrudnia a nawet uniemożliwia wyprzedzanie. Bardzo trudno się jechało, te niepowodzenie w trafieniu, tylko strata w czasie, bo nie potrzebnie się godzinę się kręciłem po tych zakorkowanych drogach... Tylko wypaczało mnie z sił i z chęci do jazdy. A ten chaos w który się wrąbałem tylko mnie w tym utwardzał. Już od początku było mi ciężko, znalazłem się w jakimś wyobcowanym miejscu którego nie ogarniałem. Tyle kierunków, z każdej od zajebania aut... Tylko pędzą i pędzą bez opamiętania. A ja stoję na jakimś wypizdowie gdzie w ogóle się droga skończyła (koniec ul. Brzoskwiniowa, która jest przy ul. Źródlana). Wyjechałem stąd w miasto, nawigacja szaleje. A innej opcji nie mam. Próbuję jechać wzdłuż drogi DW501, która zachowuje się jakby była jakąś trasą średnicową (dwa pasy ruchu w jedną stronę), a gdzie takim razie objazd dla rowerów? Pojechałem kawałek nią i na wiadukcie skręciłem w pierwszą w prawo aby stąd zjechać. Nie byłem świadomy tego, że wpierdoliłem się teraz na S6, która sobie radośnie przemierza przez trójmiasto. No ale dobra stało się, co mam zrobić? No ale duża ilość debili w samochodach tylko trąbiła na mnie, jakby miało to kurwa coś zmienić. Nie było informacji gdzie wjeżdżam, że jest zakaz ruchu dla rowerów. A skoro już tak zjechałem to przecież nie obrócę się i nie pojadę z powrotem prawda? To tym bardziej nie rozumiem tego trąbienia... W końcu zjechałem z S6 najbliższym możliwym zjazdem, zjeżdżając na przeogromną strefę handlową. Sporo sklepów i te klimaty. Było to dokładnie Centrum Handlowe Auchan Gdańsk. Z niego zjechałem na osiedle "Karczemki" mijając zbyt dużą ilość dróg, przy takich właśnie jednorodzinno-osiedlowych drogach, jechałem blisko DW501, która nosiła tutaj dumną nazwę ul. Kartuzka, z drogi DW501 zrobiła się DK7. Powoli kończyło się miasto. A ja już bez przeszkód mogłem pojechać na te cholerne Żukowo nie będąc w ogóle gotowym na to co mnie tu czekało. Zbyt duża ilość aut. I inne problemy komunikacyjne. Sprzyjała mi jednak pogoda, chociaż w tym miejscu - silny wiatr wiał mi w plecy więc ten kilku kilometrowy odcinek pokonałem dość sprawnie. Mimo sporego ruchu aut, i znalazłem się w rzeczonym jak zwykle zakorkowanym Żukowie, z którego pozostało już tylko wrócić do Gdańska (co w sumie uczyniłem). Przejechałem się jeszcze kawałek po Gdańsku co znowu było tragedią i jednym wielkim problemem komunikacyjnym - i jakoś wróciłem wykończony do auta. Droga powrotna do domu również była męczarnią i podobnie jak w pierwszą stronę dłużyła się i dłużyła... No i w sumie w pierwszą i drugą stronę trasa trwała koło 4h autem. To nie było krótko...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1313
Trasa nr [łączna]: 1392
Trasa nr [na blogu]: 1306
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 146
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1380 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1294 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 18044 km
Stan Licznika Końcowy: 18106.16 km
Stan Licznika Końcowy2*: 17986.76 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 30521 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 30583 km
Maksymalna prędkość: 40.6 km/h
Przejechałem: 62.16 km
Przejechałem [msc]: 714.12 km
Przebieg roweru [rok]: 5751.57 km
Przebieg roweru [suma]: 54805.82 km
Przejechalem w 2023: 5751.57 km
Podroż dookoła świata (2023) 14.3789 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 137.0146 [%] km
Czas jazdy: 04:06:33 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3492:28:53 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3269:02:45 h
Czas Jazdy Suma (2023): 384:20:57 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 43:25:04 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:33:14 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:23 h
Średnia: 15.16 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczyna się długim i męczącym dojazdem do Gdańska. Droga podzielona jest na etapy w których jest już trasa S6 - docelowo ma być na całej drodze, a mówi się o terminie do 2025 r.: Powstanie cała droga S6 - auto-swiat.pl. Obecnie faktycznie trwają prace nad realizacją każdego odcinka trasy S6 co mogłem podziwiać po drodze, jednakże nie w całości bo w pewnym momencie droga mocno odbija od istniejącej DK6 i tam już nie widać prac. Jednak na odcinkach gdzie jechałem to sporo się dzieje, sporo pracują. Tylko te prace wyglądają jakby dopiero się zaczęły. Nie są na zaawansowanym poziomie - stąd mam dużą wątpliwość czy rok 2025 r. byłby realny... Nie raz o tym myślałem, że fajnie by było np. tak z rana sobie do Gdańska przyjechać a na wieczór wrócić. Jakby była cała droga "es 6" to czemu nie? Tylko na razie niestety tak nie jest i ta droga to masakra. Szczególnie na odcinkach gdzie nie ma ekspresówki. Jedzie się znacznie wolniej. Co kilka wioch pilnujące kierowców radary... To tylko spowalnia ruch, niepotrzebnie stresuje. No i są to zbyt zurbanizowane tereny, ruch aut jest zbyt duży. Pierwsze problemy zaczynają się już w Koszalinie i winę w całości ponoszą skurwysyńskie firmy, które pchały się do przetargów: Ponowne projektowanie obwodnicy Koszalina - money.pl i art.: Konsorcjum Porr Polska - forsal.pl. Jakieś pseudo firmy w postaci konsorcjum Porr Polska pchało się do przetargów i nie dało rady, obietnice i plany sięgające jeszcze 2016 r. nie zostały zrealizowane w 2023 r. Przynajmniej nie w całości, długi czas bo mówimy od 2020 r. (ponad 3 lata) istnieje dojazd S6 - Goleniów - Koszalin. A nie istnieje jej cała obwodnica. Obecnie jest już otwarta obwodnica Sianowa a nie istnieje obejście Koszalina bo się kurwa nie spisali. Tyle lat w pizdu, i jeszcze kolejne miesiące lecą. Pocieszający może być fakt, że najdalej do wakacji 2024 r., obwodnica Koszalina w końcu będzie dostępna! I w końcu problem zniknie. No ale tu prace są zaawansowane. Na pozostałych odcinkach niekoniecznie. I tak ciągnie się ten cały bałagan od końca Sianowa gdzie wjeżdżamy w DK6 i ciągnie się aż pod Słupsk. Tylko tutaj mamy odległość aż: 48 km. To oczywiście stan na dzisiejszy dzień bo dziś nie ma S6 jeszcze. Więc 48 km napierdziela się po DK6, mija kolejne wiochy a tych tu nie mało. I czas ucieka, zamiast zrobić te kilometry dosłownie w 30-40 min to potrzeba na to co najmniej dwukrotnie takiego czasu. I tak dojeżdżamy do obwodnicy Słupska, która jest tylko częściowo dostępna. Częściowo jest w przebudowie i remoncie aby mogła być połączona z dalszą drogą S6. Mijamy obwodnicę Słupska i mamy kolejne 69 km drogi po DK6. I tutaj akurat w wielu miejscach nie widać postępów prac bo droga ucieka od DK6 na bok. Nie mniej w sumie mamy braki na 117 km! Nie licząc przejazdu przez Koszalin. To jednak mały problem... Jeszcze kilka miesięcy i zniknie. Dalsze dojazdy jednak już takie proste nie będą. Dopiero od Boże Pole wielkie na nowo mamy S6, którym wjeżdżamy już do Gdańska. Tam brakuje w całości drogi S7, bo ta nagle jest urwana dokładnie na węźle Chwaszczyno. Tam jest planowany kolejny wiadukt, kolejna droga, która mogłaby się łączyć z węzłem Gdańsk Osowa (S6). Byłoby to naturalne przedłużenie tej drogi, szła by blisko DW218 (ul. Oliwska). Wg. mapy - OpenStreetMap ten ogromny węzeł, którym wjeżdżałem do Gdyni, będzie częścią obwodnicy Trójmiasta, która połączy się z Żukowem Gdańskim wciągu drogi S7. To jednak pieśń przyszłości, która mogłaby odciążyć trochę DK7. Obecnie absurdalnie obciążoną. No dobra... Dojechałem ale w Gdyni coś spierdzieliłem bo zamiast jechać prosto na S6 to musiałem skręcić na drogę DW474, potem DW478 i wyjechać dopiero na S7, i zrobić objazd po całej aglomeracji Gdańskiej.. Masakra. A, że tu drogi DW wyglądają jak ekspresowe to trudno się nie połapać, i co kawałek rozbudowane węzły drogowe, kolejne remonty i budowy kolejnych węzłów i od zajebania samochodów... Dziesiątki tysięcy aut tutaj jechało, tysiące ciężarówek. Na co dzień nie mam do czynienia z takim chaosem, z taką ilością bodźców i sytuacji jak tutaj. Nawet jak krótki czas mieszkałem w Szczecinie to tam aż tak to nie wyglądało jak tu... No ale dobra jestem. Po pierwszych problemach udaje się wyjechać z Gdańska i dojechać do Żukowa. Opisywałem je w pierwszym akapicie, nie powtórzę się bo jeszcze mnie to denerwuje. A minęło kilka dni odkąd jechałem a kiedy piszę ten wpis (dokładnie piszę go dopiero 05.10)... No dobra, dojechałem do Żukowa, tutaj skierowałem się na Gdańsk przez Otomino, wieś Przyjaźń. W sumie nic ciekawego. Mocno z urbanizowane strony, drogi przecina budowana obwodnica Trójmiasta - Żukowa (S7). I jest sporo utrudnień przez to... Co chwila mijałem tą budowę do wsi Przyjaźń włącznie, z której jechałem tak chujową drogą do Niestępowa... No po prostu dla rowerów to zawsze najgorsze co może być nie? ;) No dobra może nie było tak tragicznie ale całkiem miło też nie. Dojechałem do Niestępowa i sytuacja się poprawiła. Przynajmniej na jakiś czas. Asfaltowe drogi i dalej mocno zurbanizowane tereny, które prowadziły mnie do Otomina a tam pięknego jeziora Otomińskiego. W końcu jakaś natura. Trochę lasów... Bo tak tutaj dookoła Gdańska dosłownie nic nie ma. Radość jednak nie trwała długo bo zaraz z Otomina witała mnie aglomeracja Gdańska i jedyna słuszna droga to była taka boczna, którą jechałem obok drogi S6/S7 i tak wjechałem do dzielnicy Jasień... Na nowo. Obok wielu ogrodów działkowych. Dojechałem tak znów do ul. Źródlanej, z której "na pałę" wybrałem się do miasta. Na początku źle mi to szło bo wbiłem się w kolejne osiedla, blokowiska a tam co kawałek skrzyżowania równorzędne, i inne problemy - ograniczniki prędkości itd. Źle mi się tam jeździło i to bardzo... Zrobiłem tam jakiś dziwny objazd i znalazłem drogę do centrum. A tam tego chaosu było jeszcze więcej. Jeszcze więcej aut, tramwajów, komunikacji miejskiej. No dobra... Trafiłem w centrum. Szukałem tutaj jakiegoś punktu gastro. I nic z tego. Tak, takie duże do cholery miasto a żadnych restauracji nic. Nigdzie na nic nie mogłem trafić!... Trafiłem na fajny bar ale to przypadkiem w długiej i nie pewnej drodze powrotnej. Nawigacja mnie tak wkurwiała, że byłem bliski trzasnąć tym nowym telefonem. Ciągle tylko skręć w lewo a gdy to zrobiłem to w prawo, to w lewo to kurwa zawróć bo jednak jechałem dobrze. A idźcie w pizdu z tym miastem... Gdańska w ogóle nie znam, miałem mało czasu i sił na te zabawy. Gdybym tu spał to spoko. Byle znaleźć drogę do punktu gdzie śpię. A w takim układzie? Jeszcze mnie powrót czekał... A droga z centrum, z okolic Dworca Głównego PKP i PKS się ciągnęła w najlepsze. Aby nie wracać tak samo kierowałem się na Wrzeszcz a potem Piecki-Migow. Niby nie miałem dużych odległości o tam jakieś 15 km z tego Gdańsk Główny (PKP) czy ile tam pokazywało 15-18 km... No ale przez ciągłe pomyłki, tylko irytacja rosła. Niesprzyjający kierunek wiatru, zmęczenie też swoje robiło. Dłużyła mi się już ta trasa, na koniec wkurwiały mnie już baterie do kamerki, które mną stop się rozładowywały... I co chwila ładować. W końcu jednak znalazłem drogę powrotną i udało mi się wrócić na ul. Źródlaną a dalej pod samochód. Koniec końców wycieczka fajna. No ale następnym razem na pewno ze spaniem bo inaczej nie ma to sensu... I najlepiej jakby była już ta droga S6... Bo to znowu będzie oznaczać będzie 3h drogi autem. A to się dłuży i męczy. I to jest 3h tylko dzięki temu, że jest trochę tej trasy "es 6" już gotowej. Osobiście nie wierzę w to, że termin 2025 r. będzie dotrzymany. A każdy kolejny miesiąc czy rok obsuwy nie będzie służył nikomu. No ja tu może sporadycznie jeździłem ale w ostatnich 2 latach jeździłem (czy na te Kaszuby czy na Darłowo). No ale jak ktoś tu jeździ regularnie w te strony? To irytuje. Mnie to irytuje po jednej trasie. A co dopiero jeśli miałbym tu jeździć częściej. To dopiero byłoby irytujące... No miejmy nadzieję jednak, że w nadchodzącym 2025 r., czeka nas tu lepsza perspektywa i będzie lepiej się jeździło. Na koniec wpisu napiszę o co chodzi z tym tytułem - bo może nie każdy zrozumiał ;) To w sumie wynika z tego jak przedstawiłem znajomym to gdzie byłem - WYZWOLONE = CZYLI WOLNE miasto. No chodzi o Gdańsk prawda? Nie było to może takie oczywiste. A przynajmniej od razu takie oczywiste... :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)