Trasa z dnia dzisiejszego jest bezpośrednią konsekwencją wpisu: Odkrywając pomorze i napotkanego przypadkiem planowanego nowego osiedla domków jednorodzinnych (których doliczyłem się gdzieś w okolicy 150) a kto wie czy nie powstanie ich więcej - i to wszystko kisić się będzie na wcale nie dużym obszarze. A do tego jest problem logistyczny - dojazdu tam. No po prostu, ciężko nie nazwać tego inaczej - jeśli chcemy używać łagodnego języka - jak nie patodeveloperką. Ze względu jednak na miejsce występowania tej patologii - pasuje określenie: "dzinowskiej patodeveloperki". Dzisiejszy dzień głównie skupił się na tym - własnie w tym celu przyjechałem dzisiaj do Kamienia. A przy okazji rodzą się kolejne rowerowe plany - te sięgać będą majówki w przyszłym roku, którą fajnie by było spędzić właśnie w Kamieniu z JS. Z tymże, trzeba by było tam zostać na noc - co daje większe możliwości - w tym dokładniejszą eksplorację tamtejszych stron! W tym roku tyle o ile się tym zająłem i nie będę się nad tematem zbytnio skupiał - gdyż pozostawię to sobie na przyszłoroczną majówkę. Ten początek maja to zawsze dłuższe dni i nie ma tego robactwa. A teraz w coraz późniejsze majowe dni będzie tego coraz więcej. A to z kolei uniemożliwi jeżdżenia bardzo ciekawymi miejscami, w których istnieje ciekawie wkomponowująca się w kolorowe pola melioracja - np. przy rzecze Świniec. Czy w ogóle tereny obecnej patodeveloperki - na wyjeździe z Dziwnówka, przy Łukęcinie czy miejscowości Radawka, która swoją drogą również dość mocno i agresywnie się rozbudowuje. A przy tym rośnie patologia w postaci "prywatnych osiedli i dróg". Zwiedzane dzisiaj przyszłe osiedle z całą pewnością będzie jednym z takich prywatnych ostoi - a kto wie czy nie przyszłych więzień? Jeśli dobrze kojarzę to motyw takich przyszłych osiedli, z wykorzystaniem tematu Inteligentnych Domów itd. znalazł swoje odzwierciedlenie w serialu "Black Mirror". Ta ponura przyszłość rodzi się jednak na naszych oczach, jak ludzie się od siebie separują i odgradzają. Wspominane osiedle jeszcze nie powstało co nie znaczy, że w przyszłości prace nie ruszą. A gdyby było tego mało to okolica ma zaroić się od kolejnych domków i to nie w ilości kilku a kilkuset na nie wielkim obszarze. Czyli dosłownie jeden na drugim. A do tego nie ma wydzielonej normalnej drogi tylko budząca wątpliwości moralne i prawne "nowomowa" jaką jest "udział w drodze", dzielenie działki na drogę dojazdową. A potem bezpretensjonalnie ogradzanie tego terenu. I każdego traktowanie z góry jako mającego złe zamiary. Takie powalone praktyki widać również w bliższych mi stronach jak np. ul. Żytnia w Jabłonowie. To ten sam przykład patologii i kolejnej szkodliwej deweloperki - dodatkowo połączonej planowaną budową obwodnicy Gryfic (obwodnica Gryfic II etap). Nieco więcej informacji na ten temat można znaleźć w tagach: urbanizacja. W chwili obecnej najnowszy wpis dotyczący tego tematu: "Płotowskie wojaże - dzień 2/2". To bardzo szkodliwy trend, na którym zwróciłem uwagę w tym tygodniu i postanowiłem wrócić tu nim rozpęta się nadmorskie szaleństwo a masie ludzkiej już całkiem szajba do głów odbije. Bo z tymi osiedlami prywatnymi, tymi zakazami wjazdu, terenami tylko dla nich - to już całkiem im odwala. I to dość mocno. A najbardziej kontrowersyjne w tym wszystkim jest niszczenie naprawdę fajnych terenów, które swoimi walorami coś reprezentowały. A teraz co? Mają po prostu być zniszczone, zaorane i to koniec?... Ktoś jednostronnie podejmuje takie decyzje kierując się jedynie swoim zyskiem... Trochę szkoda, że za późno poznałem te strony. Nie można się w pełni cieszyć ich dawnym urokiem. A obecny? Pewnie nie potrwa zbyt długo, gdy ten szkodliwy projekt ruszy na całego: Osada Dziwnówek - strona developera...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1231
Trasa nr [łączna]: 1310
Trasa nr [na blogu]: 1224
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 64
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1298 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1212 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 14724.3 km
Stan Licznika Końcowy: 14774.63 km
Stan Licznika Końcowy2*: 14699.63 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 27198 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 27248 km
Maksymalna prędkość: 32.8 km/h
Przejechałem: 50.33 km
Przejechałem [msc]: 285.42 km
Przebieg roweru [rok]: 2419.82 km
Przebieg roweru [suma]: 51474.07 km
Przejechalem w 2023: 2419.82 km
Podroż dookoła świata (2023) 6.0495 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 128.6852 [%] km
Czas jazdy: 04:12:39 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3271:01:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3047:35:37 h
Czas Jazdy Suma (2023): 162:53:49 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:43:38 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:56:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:32:43 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:33 h
Średnia: 11.98 km/h
Dzisiejsza trasa w swoim zamyśle i jej głównym celem było zwiedzenie okolicy przyszłej Osady Dziwnówek, realizowała również inne cele poboczne, choć najwięcej skupiłem się na tym celu. Największym pocieszeniem może być to, że chociaż pogoda dopisała - jeśli patrząc na to co się działo wczoraj: Makowice-Lotnisko z 06.05.2023 r.. To było dzisiaj bardzo zachęcająco. Trochę szkoda, że nieco późno (bo gdzieś bliżej godziny 11) dopiero się ruszyło w trasę... I od razu po ruszeniu na dzisiejszą eksplorację w Kamieniu Pomorskim - można rzec - ruszyło się na starcie z debilnymi kierowcami pojazdów samochodowych. Ich bezczelność i ignorancja nie zna granic - zaczęło się od przejazdu ul. Dziwnowską. Jechaliśmy w stronę wyjazdu z miasta - kierując się na drogę DW107 w stronę Szczecina po to aby odbić na drogę DW105. I od skrzyżowania na Żółcino (53.97741, 14.79097) kończy się CPR (Ciąg Pieszo Rowerowy) - oznaczony znakiem C16/C13. Można mieć dalej wątpliwości co do słuszności tej koncepcji nie mniej taką zastosowano - korzystniejsza to koncepcja C13/C16 czyli ciąg ROWEROWO - PIESZY co oznacza oddzielenie pionową krechą a w rzeczywistości np. nawierzchnią lub jej kolorem miejsca po którym powinien poruszać się pieszy a rower. No dobra - CPR się kończy. Więc zjeżdżam na drogę. I to nie moja wina, że ruch aut jest zmożony. Jeśli dochodzi do takiej sytuacji nie jestem dalej zobowiązany jechać chodnikiem. Mam popełniać wykroczenie drogowe jadąc w sposób niedopuszczalny?! Bo co? Bo się komuś coś nie podoba? A nie podobało się kierowcy autobusu, który sobie trąbił i wymachiwał łapami. Gdy mnie w końcu wyprzedził to mu serdecznie pomachałem. No ale taksiarz - zwykły gbur i bez mózg spotkał się ze środkowym palcem sympatii, jaką darzę te ścierwa które jeżdżą taksówkami. Banda debili, niedowalonych umysłowo osób. A to początek całej sielanki, którą urządzają sobie ludzie nad morzem. Stawanie pod znakiem B-36. Ignorowanie strefy zamieszkania (tablica D-40). I stawanie przy drodze, która jest zresztą drogą dwukierunkową. A do tego burdel w oznakowaniach - to wszystko w jednej miejscowości nadmorskiej Dziwnówek. Może to dobrze, że nie byłem w innych? Wkrótce ten letni sezon. Zjedzie się więcej tego ścierwa. I będę się tylko wkurwiał na te bezprawie, które tu panuje. Dobra, zostawmy wydarzenia z początku trasy. Minęliśmy już Kamień i wjechaliśmy na drogę DW105, z której wkrótce odbiliśmy z JS na Trzebieszewo. Tu odwiedziliśmy dziadków JS. I wkrótce na chwilę nasze drogi się rozstały :( Jadąc w stronę Chrząstowa przed rzeką Świeniec są takie fajne kanały melioracyjne, sporo pól... I wały przeciwpowodziowe. Wpakowałem się tam w jedną z takich bocznych polnych dróg, potem pokonując pole jechałem po takim wale, mijając piękne strony. Same pola i wsie dookoła. Wyjątkowe miejsca, często nie oznaczone na mapie jednak wyjątkowe. Na pewno tu jeszcze powrócę! Jednak nie o tej porze roku. Fajnie by było tu powrócić na zimę! O na zimę... W śniegu, takie fajne widoki!... Albo wczesną wiosną, gdy jeszcze nie ma robactwa. Na pewno tu powrócę z JS, dziś ona ze mną tu nie jechała ze względu na swój dyliżans, który ciągnęła za rowerem. Byłoby to nieco trudniejsze.. Więc nie szkodzi - eksplorowałem tą drogę sam, wjeżdżając na już znane strony - blisko Sulikowa - pod którym zresztą ostatecznie wyjechałem. A z JS widziałem się ponownie dopiero we wsi Strzeżewo. Tu chwilowo trochę mnie się kierunki i drogi pomyliły :( Bo byłem pewny, że na drodze, którą mijaliśmy w środę (Odkrywając pomorze) dopiero wjadę. A to nic z tego. Jadąc na Strzeżewko, za którym zaraz był Łukęcin nie był tym dobrym zjazdem. Nic się jednak takiego nie stało, pojechaliśmy trochę po remontowanej drodze DW102, przy której powstaje kolejny CPR albo w najlepszym razie ciąg rowerowo-pieszy... (oznakowanie C13/C16). I zjechaliśmy nie za pierwszym podejściem ale za drugim, na jedną z dróg prowadzących do Radawki! I teraz zaczęła się właściwa część dzisiejszej trasy - przy której musiałem walczyć z silnym wiatrem. Objechałem te strony przyszłego osiedla w Dziwnówku... (to chyba działki Dziwnówka? ;o) porobiłem mnóstwo zdjęć, które mają skazy na sobie - gdyż jak się po trasie okazało - a tak jest często -.- mam brudny w plamach obiektyw Nikona Z FC.... No ale dobra to widać tylko na jasnym nieba tle. Ogólnie zdjęcia fajnie wyszły, obrazują stan obecny tych niezwykłych stron w których jak się okazuje, nie przetrwają nawet obecne pola rzepaku. Nawet te zostaną zlikwidowane i przekształcone pod działki budowlane... Na koniec (no prawie) dzisiejszej wycieczki zajechaliśmy jeszcze do Dziwnówka. I tylko się wkurwiałem będąc tam widząc co robią ludzie, w jaki sposób traktują prawo. Mając je kompletnie w dupie... Nie interesuje ich to, że w sposób oczywisty i świadomy łamią prawo. Stają wszędzie gdzie popadnie. A co gorsza niezgodnie z przepisami... Po dłuższej chwili pobytu w Dziwnówku wracaliśmy w stronę Wrzosowa. Jednak kolejny raz na chwilę się rozstaliśmy - chciałem sobie dobić kilometrów do tych chociaż 50 km. Na wyjazdach zawsze staram się mieć te min. 50 km.. Aby to osiągnąć z Wrzosowa odbijałem na Radawkę i raz jeszcze przedostałem się drogą w stronę Strzeżewa. Aby powrócić stąd na Wrzosowo, i pod samym Kamieniem Pomorskim dogonić spacerującą tam JS... ♥. I teraz wróciliśmy ponownie razem na ulicę w Kamieniu skąd ruszyliśmy kilka godzin temu... Fajna trasa i przygoda. Nie licząc w niej innych ludzi, i tych cholernych samochodziarzy i ich zachowania...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)