09.05.2026
Jazda nr: 1784

Tagi: drzewa, powalicka_trasa, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejsza trasa udowadnia, że wciąż potrafię walczyć o to co w moim przypadku jest nie osiągalne! O lepszy los dla siebie, o każdą trasę.. O siebie? Dzisiejsze późne po południe udowadnia właśnie tą walkę - po dzisiejszej walce. Po godzinie 19 pojechałem do Powalickiego lasu, zmierzyć się z nie łatwą Powalicką trasą. Pomimo tego, że dzisiejszy dzień miał wyglądać inaczej! Miałem jechać wczesnym po południem - całą Powalicką trasę. Tzn. z domu na Wicimice. I objechać tutejsze leśne drogi i wrócić. Szykowałem się na ten plan. Tylko nie ruszyłem ostatecznie. Tak naprawdę od wczoraj się jakoś gorzej czuję. Osłabiony, dzisiaj doszedł jeszcze ból gardła. Jednak nie to mnie pokonało a walka z migreną. Miałem jechać ale nie byłem wstanie. Położyłem się. Brałem kolejne tabletki. I oglądałem kolejne odcinki SpangeBoba. Zwlekałem trochę z wyjazdem bo najpierw chciałem trochę po ogarniać sprawy bieżące. I dopiero jechać. I tak to się wszystko dla mnie skończyło dzisiaj. Jednak mało przytomny już grubo po godz. 18 się zacząłem zbierać na wyjazd. I ostatecznie w lesie w Skrzydłowie ruszyłem po godzinie 19. Teraz dni dłuższe to mogę sobie na to pozwolić.. Wyzdychałem się przez cały dzień i pojechałem.. Na tą fajną ale i nie łatwą trasę. Pojechałem jak rzecze tytuł wpisu: "mimo wszystko". Nic nie było mnie wstanie zatrzymać. Bo trzeba walczyć o lepsze i o siebie..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1794

  • Trasa nr [łączna]: 1870
  • Trasa nr [na blogu]: 1784
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 6
  • W tym roku: 65

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1855 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1769 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31287 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31310.1 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31111.94 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9649 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9672 km

  • Maksymalna prędkość: 27.4 km/h

  • Przejechałem: 23.1 km
  • Przejechałem [msc]: 181.77 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1450.97 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68077.93 km

  • Przejechalem w 2026: 1450.97 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 3.6274 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 170.1948 [%] km

  • Czas jazdy: 01:38:51 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4344:09:35 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4120:43:27 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 96:21:49 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:53:44 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:48:57 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:28:57 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:49 h

  • Średnia: 14.14 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jest właśnie taką walką. Nie równą walką. Jaką toczę z życiem. Od rana czułem się gorzej. Jednak mimo wszystko zaliczyłem zakupy w Dino, odebrałem paczki z paczkomtów. Jak wyczułem, że coś jest na rzeczy to ratowałem się aspiryną. Jednak nie pomogło. Miałem jechać na rower - w ambitniejszą trasę po godzinie 13. Jednak nie byłem wstanie się ruszyć. Silny ból głowy się rozkręcał i trwał do późnego po południa. W między czasie - zamulony wieloma środkami, którymi się raczyłem.. przysnąłem trochę. Wymęczony ale pojechałem bo: NIGDY SIĘ NIE PODDAJĘ! Dla mnie to nie jest pierwszy raz. Tak wygląda moje życie. Ciągle coś. I tak trudno sobie coś zaplanować czy po prostu żyć bo nigdy nie wiadomo kiedy nadejdą takie sytuacje jak dzisiaj (te migreny) i ile to potrwa. Najczęściej mam jednodniowe. Choć zdarzają się momenty, że trzyma mnie po kilka dni. I kilka dni wyłączonych z życiorysu :( Dziś nie było za wesoło. Jednak nie chcę tracić ani weekendu ani pogody. Nawet po południu było przyjemnie się przejechać.. I co najważniejsze: NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ: Nigdy się nie poddam!. Trasę zacząłem tradycyjnie z dojazdu pożarowego PŻ15 i pierwszych trudności w postaci brukowanej drogi po niezbyt przyjemny do przejazdu PŻ16 - tam sporo wyciętych drzew... Sporo syfu i trudności. Te wycinki były nielegalne! Odbywały się już wiosną! W okresie ochronnym. No ale kto się będzie naturą przejmował! Zresztą skala wycinek jest znacznie - znacznie większa. Bo występowała również na szlaku drogi PŻ16. Tutaj też wszystko wyżynane i niszczone.. Trudno na to patrzeć.. Kolejne tygodnie albo i miesiące będzie tak zalegało to drewno.. A tym czasem minąłem już leśne drogi. Najtrudniejsze w dniu dzisiejszym. I wracałem na Rymań. Taki zdechnięty dziś. I bez sił. W nocy pobolewało mnie gardło. Mam większy niż na co dzień katar.. Jeszcze te bóle głowy. Zresztą ten katar na trasie daje się mocno we znaki. I czuję się jakoś słabiej. Oby mi przeszło.. Mimo trudności - trasa jakoś mijała. Z każdą jej chwilą byłem bliższy do zbliżającego się dzisiaj zachodu słońca.. I co prawda przyjechałem chwilę przed zachodem! I nie widziałem go (bo mi drzewa zasłaniają) - nie oznacza to jednak, że zachodu dziś nie było.. Bo był.. I był piękny jak zawsze.. Tylko nie zawsze można podziwiać te wyjątkowe momenty. Na mojej trasie powrotnej - znowu - natrafiam na nietrzeźwe osoby. Dość często na takie natrafiam. I miałem już gościa zapytać czy nie potrzebuje pomocy - ale był w trakcie intymnej chwili.. To była w sumie końcówka moich dzisiejszych zmagań. Droga rowerowa między Rymaniem a Skrzydłowem. Dokładnie - minąłem już Rzesznikowo. I leżał przewrócony rower. A na ścieżce rowerzysta. Obok niego stłuczone butelki z piwem. A on sam - ten nietrzeźwy gościu.. Najwidoczniej pod dość dużym wpływem alkoholu - leżąc sobie tak.. Sikał na tą drogę rowerową.. No.. To nie będę jemu przeszkadzał w takiej sytuacji. Minąłem ten obrazek nędzy i rozpaczy i jeszcze chwila i jeszcze moment byłem już z powrotem na leśnym parkingu w Skrzydłowie.. Kolejna trasa a zarazem nie łatwy dzień jest już za mną..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09maja2026zdj1.jpgtrasa09maja2026zdj2.jpgtrasa09maja2026zdj3.jpgtrasa09maja2026zdj4.jpgtrasa09maja2026zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)