Dzisiejsza trasa jest w końcu nieco dłuższym wyjazdem od początku 2019 r. Dotychczasowo tych wyjazdów co prawda trochę jest, mam zrobione więcej kilometrów niż w analogicznym okresie rok temu. Pojawia się jednak to niezadowolenie związane z przeciągającą się zimą. Jeszcze w Grudniu panowała ciepła pogodowa aura, robiłem dłuższe wyjazdy. A teraz? Teraz jest dla mnie sukcesem przejechanie 20 km, a za niespełna 3 msc chcę jechać w IX Rajdzie Dookoła Zalewu Szczecińskiego - 260 km w 2 dni. To może być i będzie dla mnie spore wyzwanie. Już się zapisałem na wyjazd. Podobnie jak ok. 360 innych rowerzystów. Szykuje się ciekawa impreza, do której chciałbym się jednak przygotować aby się nie okazało, że mój wyjazd zakończy się na jednym dniu - bo już drugiego nie będę w stanie jechać. Tylko na razie przedłużająca się zima, która jest już tak męcząca nie za bardzo umożliwia zrobienie jakiś konkretnych tras o jak trasa 50-tka np. Chciałbym jak najszybciej zacząć moje regularne treningi z trasą 50-tką, i to szybciej niż w 2018 r. - gdzie pierwszą taką trasę zrobiłem dopiero: 13.04 -> Trasa 50-tka. Trasy 50-tki, przerodziły się w dłuższe niedzielne wyjazdy, które uprawiałem z końcem kwietnia, przez cały maj 2018 r. Wtedy szykowałem formę pod wyjazd na Berlin -> Eberswalde-Berlin-Eberswalde. Wtedy miałem na to czas ;) W końcu wyjazd w Czerwcu nie w Kwietniu - to jest cały miesiąc jeżdżenia. To jest dużo. No i całkiem inna pogoda, chociaż z końcem kwietnia, można się spodziewać wystarczająco dobrej pogody :) A pogody do trenowania - oczekiwałbym już teraz. O np. dzisiaj było 2-4℃ (w zależności od pory dnia) - tylko co z tego, skoro odczuwalna temp. i tak wahała się w granicy -1 do -3℃. Nie dość, że odczuwalna niska, to jeszcze silny porywisty wiatr stanowił dodatkowe utrudnienie.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 357
Trasa nr [łączna]: 440
Trasa nr [na blogu]: 354
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 13
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 435 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 349 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10026.8 km
Stan Licznika Końcowy: 10050.27 km
Stan Licznika Końcowy2*: 9959.24 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9785 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9808 km
Maksymalna prędkość: 32.2 km/h
Przejechałem: 23.47 km
Przejechałem [msc]: 52.68 km
Przebieg roweru [rok]: 219.96 km
Przebieg roweru [suma]: 17367.95 km
Przejechalem w 2019: 219.96 km
Podroż dookoła świata (2019) 0.5499 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 43.4199 [%] km
Czas jazdy: 01:17:46 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1094:43:10 h
Czas Jazdy Suma (blog): 871:17:02 h
Czas Jazdy Suma (2019): 14:59:56 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:15:49 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:05:16 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:09:14 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:26 h
Średnia: 18.29 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mimo wciąż średnio sprzyjających warunków pogodowych - co prawda jest ciepło, o wiele cieplej niż w poprzednich dniach, to jednak wciąż warunki pogodowe są ciężkie i zimowe. Po długiej wiośnie, pięknym lecie i prócz małych wyjątków ciepłej aurze pogodowej utrzymującej się przez większość grudniowych dni - no to jest ciężka zmiana, jak po takiej ładnej, ciepłej zimie przychodzi ta mroźna, ze śniegiem. Śnieg co prawda już stopniał - sporadycznie można było go jeszcze ujrzeć, ale to prędzej jakiś błąd natury niż poważne zjawisko ;) Skupiając ze sobą wszystkie czynniki pogodowe, było mi ciężko dzisiaj jechać. Już na to narzekałem, zima wiąże się z grubszym, często niewygodnym ubiorem. Najbardziej to nie lubię komina nosić, zimowych rękawiczek. Oczekuje wiosny. Pewną nadzieję daje zbliżający się weekend, podczas którego temp. może urosnąć nawet do +8℃. To już ładna zmiana :) Na podstawie obserwacji z poprzednich lat, spodziewałbym się coraz lepszej i przystępniejszej pogody dopiero w drugiej połowie Lutego. Wtedy już powinno być coraz lepiej. Czas poważnie trenować i jeździć, głównie z myślą o IX Rajdzie Dookoła Zalewu Szczecińskiego - o którym myślałem jeszcze z końcem 2018 r. Nie odpuszczę, i każdą wolną chwilę na rower poświęcę. I wszystkie oszczędności na niezbędne naprawy i modernizacje Aureli. A ta wymaga znowu uwag - coś się przy kierownicy dzieje, ruchy kierownicy są jakieś takie drętwe, przy zakrętach jest źle. Podobne symptomy już miałem w zeszłym roku, na trasie: Makowice-Lotnisko z 23.09.2018 r. Wtedy winę przy kierownicy ponosiła piasta. Opisywałem wtedy problemy z suportem, te nadal są. Cóż, przyjdzie ta prawdziwa wiosna, przyjdzie moja pierwsza wypłata z pracy - przyjdzie czas na renowację roweru i wymianę zużytych części. Jednak przy tej kierownicy trzeba coś zrobić. Tak nie jest od dziś. A mam wrażenie, że wpływa to na płynność obrazu z kamery -.- No dobra, przechodząc do samej trasy - mijałem na niej patologię remontu drogi DW109. Począwszy od budowanej obwodnicy Płotów - gdzie przejechałem sobie na czerwonym świetle ;p - Wjechałem na budowane rondo, by wkrótce wyjechać na remontowanym odcinku drogi przed Barkowem. Remontowany to może za dużo powiedziane. Zerwany asfalt, wyryta dziura. I zadowoleni kurwa. Wykorzystując czas zwłoki niepoprawnie ustawionych świateł na obecnie trzech wahadłach (rondo, przed Barkowem i przed Gryficami) - ruszyłem w trasę. Do Brodników jechało mi się zajebiście. Moja przeciętna szybkość wynosiła 20-25 km/h. Jechałem z wiatrem :) Mijałem coraz więcej dziur i zniszczeń drogi DW109 na odcinku od końca wahadła przed Barkowem - w okolicy (53.8318186,15.24376190) do (53.8600102,15.2246605) - gdzie zaczyna się aktualnie "zrobiony" etap drogi. Asfalt zdarty i taka robota. Ah - no nie wspomnę co najważniejsze. Drzewa wymordowane. Bo przecież o to chodziło. By zniszczyć drzewa, wyciąć, zdewastować. A nie jakiś pseudo remont drogi. Wkrótce wjechałem do Brodników, i było ciężko. Do Brodników miałem średnią 19,5 km/h. Ta mi sukcesywnie spadała. Dojechałem do Trzygłowa, potem Baszewice. W Baszewiach widziałem wiele kotów ;o Ale każde takie ładne, wielokolorowe :D I wkrótce już tylko szare, dziurawe drogi. I ciężka jazda. Pod wiatr, ciężko się kręci i pod wiatr - mijałem tak Grębocin, i wróciłem na DW109. Wracając remontowanym - wróć, znowu się pomyliłem - psutym fragmentem DW109 - WJECHAŁEM NA ZIELONYM KURWA. Jadąc ok. 17-18 km/h i tak szybciej niż w pierwszą stronę (ok. 14-16 km/h) nie zdołałem przejechać całego odcinka. Auta ruszyły. Trzymałem się więc lewej krawędzi drogi, za słupkami. I jedzie jakiś cymbał co mu rozum odebrało w osobówce i sobie na mnie trąbi. A co myśli ten śmieć, że co ja mam zrobić?! W 3 min + czas zwłoki nie przejadę tego odcinka drogi. On jest wyliczony dla wyższej średniej prędkości, niż osiągalnej przez rower. A wspominam o tym z tego względu, że wjeżdżając na rondo (jako części obwodnicy Płotów) - wjeżdżałem na ZIELONYM ŚWIETLE a jeszcze przejechały dwa samochody. Skoro ja miałem już zielone a oni gnają to jechali na czerwonym. I nic im nie mówię. A osobówka się roweru czepia.. co za nardów. Gdyby ta osoba posiadała mózg to by wiedziała, dlaczego nadal znajduje się na drodze. Bo nie mam kurwa realnych możliwości przejechać po tych dziurach powstałych przez zerwanie asfaltu - ze średnią 50 km/h -.- I wróciłem. Osiągnąłem według mnie ładny czas, zważywszy na warunki pogodowe i drogowe - średnia 18 km/h nie jest zła :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)