Trasa z dnia dzisiejszego następuje po długim i męczącym dniu. Ostatecznie ruszam w trasę późnym po południem. Zmęczony, zjechany życiem. Najchętniej bym w ogóle nie ruszał. Z każdej strony robiony w chuja jestem. Przez wszystkich. Wszyscy jebani przedsiębiorcy to złodzieje i krętacze. Dzisiaj byłem drugi raz u mechanika. Rozbiłem sobie zadanie tegorocznego serwisu na dwie tury - w sumie niepotrzebnie. A jeśli już to kolejność zła. Przed świętami Wielkanocnymi jeszcze robiłem wymianę rozrządu, z pompą wody i paskiem napędu osprzętu - do końca i do teraz nie jestem pewny co to w ogóle jest. Serwis miał się odbyć w ogóle we wtorek - zaraz po świętach - 22.04. No ale niby mechanik się nie pojawił w pracy. I mają opóźnienie. To byłem dzisiaj. I spoko. To jest ta gorsza część dnia. Spore emocje. Oczywiście negatywne. Dlatego mnie tak trzymają. Bo... Przywiozłem swój olej, swój filtr oleju. A tak naprawdę do końca nie mogę być pewny co tam wlali. Bo jeśli w ogóle coś to raczej tak... Bo mieli zmieniać misę olejową. Sytuacja była taka. Szykowałem się na 120 tyś przebiegu samochodu na droższy i większy serwis. Ze względu na zmniejszony interwał wymian rozrządu dla Citroena z mojego rocznika i tą wersję silnika postanowiłem zrobić to na 120 000 przebiegu. Wraz z wymianą oleju. Chciałem wymienić również olej w skrzyni czego ostatecznie nie zrobiłem. I może dobrze - bo i tutaj by mnie oszukali i naciągnęli na kasę. Kolejna firma, która oszukuje - znaczy zakład. W tym wypadku: PREMIO AUTO w Gryficach. Nie można nikomu ufać. Wymiana rozrządu, olej w silniku i olej w skrzyni. Liczyłem się z większymi kosztami. Czasem trzeba. Do tego w kwietniu mam badania - jeszcze starą ceną: 100 zł, i opłatę OC. Po zmianie firmy ubezpieczeniowej nie wyszło tak źle. No ale dobra. Pierwszy problem był w zeszłym tygodniu jak robili mi ten rozrząd. Nie umawialiśmy się na to, że zostawiam samochód i zrobią, nie zrobią. Do końca nie wiem co. Nie widzę tego. Próbowali oburzeni mechanik i właściciel zakładu wmówić mi, że tak jest. A to nie prawda. Nic takiego nie miało miejsca no ale zostawiłem auto. I sami wykryli przeciek oleju. Stwierdzili, że misa olejowa albo korek. No ale lepiej całość. No dobra. To na drugim serwisie - który miał być we wtorek a jest dziś - miałem wymienić olej i tą misę. Zrezygnowałem z oleju w skrzyni. Bo znowu nie spodobało mi się to, że mam auto zostawić i iść sobie. No bo nie wiem czy zrobią czy nie. A podejrzewam, że nie zrobią. Nie mam już zaufania do nich. Także... Tylko olej i misa. I tak się zawiodłem. Na rozliczeniu usługi.. dobrze, że dali tą kartkę z wyceną. Kiedyś nie dawali. W tym roku już dają. Było wyszczególnione co ile kosztowało - i wynikało z tego, że dali od siebie części. Olej i filtr oleju jakiś Continental. I to całkiem inny niż ja zamówiłem. Bo ja zamówiłem 0W30 a to był wpisany 5W30... Sami decydują... Pojechałem sprawę wyjaśnić. No ale niesmak pozostaje. I niepewność co do tego co naprawdę odwalili również. Nie mam już do nich zaufania. Próba naciągnięcia w tym wypadku ostatecznie na 200 zł. Zachachmęcić... zachachmęcić. Miałem od razu po szkole składać rower. Kolejny powód aby jechać po przedsiębiorcach. Trudno po nich jako o ogóle nie jechać skoro sobie sami taką opinię robią. Serwis rowerowy HobbyBike przeniósł się całkowicie z ul. Bankowej oraz zamknął swój drugi salon na ul. Mickiewicza. To akurat z przyczyn osobistych popieram. Teraz ma duży zakład i salon na ul. Kościuszki. I przy tym się zrobił właściciel taki zjebany. Zawsze to był jebany cwaniak. Gdzieś oszukał, gdzieś namącił. Paragony czy faktura to nie. Zawsze problem. Jednak wkurwił mnie w rzeczony wtorek 22.04. Nie dość, że sprzedał mi gówniane klocki do v-brake (jakieś czeskie czy chuj wie jakie). Znalazłem ten syf w internecie w cenie 100 peso filipińskich czyli ~ 7 zł. Policzył mi to prawdopodobnie za 15 zł. Co to ma być za syf? Brałem linkę do hamulca i wychodzi ona za 5 albo 6 zł. Do końca nie jestem pewny. Więc pozostaję przy liczbie 5 zł. Aby się upewnić to dzisiaj wziąłem jeszcze raz linkę hamulca ale powiedziałem od razu o tych końcówkach do linki. To nie wiem czy chuj nie policzył sobie po 0,50 gr z nie. Bo wziął w sumie 6 zł za linkę i dwie końcówki. A. Nie pisałem. W ten rozwalony wtorek: Serwisowa & Nie serwisowa tras. Byłem drugi raz w Gryficach. Zawiozłem moje koło od Aurelii na serwis. Miało mocne bicie. Za serwis koła wziął w sumie nie dużo: 30 zł. Z powodzeniem dałbym bez żalu 50 zł bo wiem, że przy centrowaniu jest czasem zabawy. No ale niesmak tej sytuacji w której nie chciał tych klocków założyć (ile to roboty dla niego) czy fakt liczenia sobie nawet za te kapsle na linkę (czy jak to nazwać?) to jest... chamskie. I chore. Dowala mnie to może mocniej jak pomyślę sobie jeszcze o serwisie citroena. Nieudanym serwisie. Próbie naciągnięcia. Będzie mi trudno pozbyć się nachalnej myśli, że nie jestem do końca pewny czy na pewno wlali olej, który kupiłem. Czy na pewno wykonali usługę za którą wziąłem pieniądze. Bo po zmianie rozrządu też się nie popisali. Nie wlali płynu do chłodnicy. Za który policzyli sobie 40 zł. Nie wlali go. Jakbym nie sprawdził po nich jak to wygląda czy coś było robione to w krótkim czasie zatarłbym silnik... I nie wiem jakby się ta sprawa na drodze sądowej skończyła... Takie partactwo. Już chyba więcej do nich nie pojadę. Nie ma co. I jak gdzieś pojadę to nie dam się wygonić czy odstawić, że nie mogę poczekać. Mogę. I poczekam. Nie mają mi prawa tego zabraniać - wprost powiem, że zostałem już za wiele razy oszukany, naciągnięty. A wiele napraw kończy się zwykłym partactwem. Nie mogę sobie na to dalej pozwolić. Te wydarzenia skutecznie utrudniają mi cieszenie się dniem. Słoneczną pogodą. Choć nie jest za ciepło. Mocno wieje i temp. odczuwalna mocno leci w dół... Wkurwienie z dziś jest duże... I rujnuje plany i resztę dzisiejszego dnia...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1578
Trasa nr [łączna]: 1655
Trasa nr [na blogu]: 1569
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 43
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1641 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1555 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25644.8 km
Stan Licznika Końcowy: 25660.27 km
Stan Licznika Końcowy2*: 25488.27 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4060 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4075 km
Maksymalna prędkość: 24.8 km/h
Przejechałem: 15.47 km
Przejechałem [msc]: 383.31 km
Przebieg roweru [rok]: 926.66 km
Przebieg roweru [suma]: 62360.12 km
Przejechalem w 2025: 926.66 km
Podroż dookoła świata (2025) 2.3166 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 155.9003 [%] km
Czas jazdy: 00:59:26 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3977:46:58 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3754:20:50 h
Czas Jazdy Suma (2025): 62:18:32 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:13:41 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:40:55 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:26:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:45 h
Średnia: 15.73 km/h
Dzisiejsza trasa czy jego historia tak naprawdę toczy się wokół bardzo obszernie opisywanego problemu z serwisem. Oszustwami przedsiębiorców. Ja mówię wprost: to są złodzieje. Nie tylko partacze ale też złodzieje. Bo jak można napisać na fakturze, że używają swoich części, wziąć za to pieniądze. A ja przywiozłem swoje części. Być może wcale ich nie użyją. Albo policzą dwa razy. I tak się oszukuje ludzi. Może nie dokonają wcale napraw czy wymian. Czyli po prostu: oszuści, oszuści i oszuści. Zachowanie tego zadufanego w sobie pajaca właściciela HobbyBike również pozostawia wiele do życzenia. Za dobrze mu ten biznes idzie. Kolejny biznes oparty na oszukiwaniu i partaczeniu... I tak się kręci te jebane żydowskie miasto jakim są te jebane Gryfice. Nic tylko wywalić bombę w te miasto i niech ginie. Nic dobrego z tych środowisk mocno PRLowskich nie będzie. Tu zawsze była bieda i problemy z umysłem. I tak już będzie... Opóźnił mi się dzisiejszy mały serwis Aurelii tj. montaż koła, i ustawianie klocków. Nie było sensu ustawiać na krzywym kole. Nie udało się jednak tego fajnie poustawiać... Nie dość, że zaczep bagażnika o koło wali, to jeszcze prawa strona klocka ociera o koło. Po chwili jazdy dokładnie pod Karczewiem - odpiąłem tylny hamulec. I tak mało z niego korzystam. I pojechałem bez niego. Denerwował mnie wiatr. Po co wieje?! :) W ogóle dzisiaj jestem na cały świat wkurwiony... Wyjaśnienie sytuacji w zakładzie mechaniki samochodowej Premio Auto, wcale do końca mnie nie uspokoiło. Nie zrobili także wszystkich zleconych zadań. W świąteczny weekend odpadła mi przednia część zderzaka. Jakoś to wsadziłem ale dobrze się nie trzyma. Mieli poprawić. Nie poprawili. No kurwa nie wierzę, że nie widział bo z daleka się rzuca w oczy, że tak jest. Udają ci mechanicy i wprost mówiąc: kłamią. Kłamią skurwysyny i tyle!... Nie ma co im ufać. Z złym nastawieniem pojechałem aby się kawałek pojechać. Pojechałem przy mojej Narnii. Tylko dziś dla odmiany przez Waniorowo i na kolonię Sowna. Po drodze jakiś zjeb bez mózgu kradł drzewo, które ciął na bele. I bezmyślnie rzucał na ulicę, gdzie w ogóle blokował przejazd autem. I rzucał te bele. Gdybym był bliżej to by we mnie jebnął... Skurwiel głupi. Ta wycieczka zainspirowała mnie do tego aby na dzisiejszy zachód słońca przyjechać do Narnii. Wezmę drona. Spróbuję nagrać sobie piękne, żółte pola rzepaku na tle zachodu słońca... Trochę się momentami chmurzy, jest zimno. W ogóle wg. map miało być już szaro i bez słońca. A słońce jest. A ja miałem w planie w ogóle dzisiaj na Trzygłów jechać. Jest tama taka fajna polna droga. Nigdy do końca na niej nie byłem. Mały fragmentami na pieszo się zdarzało. Nie byłem jednak dalej... I chciałem pojechać z Aurelią do końca. Nagrać te strony dronem. I tyle z: "chciałem". W ogóle pojechałem. To i tak dużo. Bo mogłem w ogóle nie jechać zważywszy na to, w jakim jestem dziś stanie. Do tego mały serwis Aurelii nadal nie skończony. Trzeba zrobić poprawki... Nie mam założonych sakw. To w co wezmę drona. W sumie bym sobie poradził. Walizka jest na pasku, przełożyć przez ramię... No ale dobra... Najwyżej podjadę autem... Rowerem byłem kawałek. Wystarczy. Jest bardzo zimno, nie jest za ciepło okolica 13℃. Jest silny wiatr. Odczuwalnie jeszcze niżej... Nie jechało się przyjemnie. Właśnie ten wiatr wszystko psuje... A moje dzisiejsze podejście psuje ten zniszczony chciwością i nieuczciwością świat...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)