08.10.2024
Jazda nr: 1500

Tagi: , Niemcy, urbex, GPS |

Dzisiejsza trasa jest bardzo ważna. To skorzystanie z ładnej pogody - jak na idącą jesień - i dla mnie "dnia wolnego". Nie bawię się we wtorki w bycie nauczycielem to mając cały dzień wolny, w głowie smutek i żal o to co się stało i jak się stało... Nie znajduję lepszego rozwiązania niż rower. Rower podobno dobry na wszystko. Idąc tym rozumowaniem - dobrą decyzją było się przejechać. Niestety do odrzucenia mam kolejną już chyba 2-gą albo i nawet 3-cią baterię Newell NP-BX 1300 mAh. W takim miejscu się zepsuła, że naprawdę. W ostatniej prostej dzisiejszych skądinąd wyjątkowych wojaży. W takim miejscu - bo dosłownie na ostatniej prostej, gdy już z kolegą GŻ wracaliśmy na początek Pasewalku, gdzie zostawiałem auto i wyruszyliśmy na zwiedzanie. Dziś był w planie miejski wojaż po Pasewalku. Dość nowe plany ale niestety jestem w słabej kondycji umysłowej to kręcąc się dookoła uliczek nie byłem wstanie za wiele zwiedzić. Widać to po śladzie dzisiejszej trasy. Tak wiele dróg się ominęło. W tak wiele miejsc się nie wjechało. Nie jestem jednak wstanie przeskoczyć myśli o przeszłości. Nie opuszczają mnie ani we śnie ani za dnia. Mimo wszystko - skorzystałem z fajnej pogody - i pojechałem biorąc ze sobą kolegę GŻ. Pasewalk nie jest daleko, nie było też takiej wpadki jak ostatnio -, że się nie zatankowałem :) -> Rügen: Nationalpark Jasmund 2. Tylko te cholerne baterie. A może problem z samą kamerką? Na razie sprawa nie jest jasna. Dochodzę w końcu do ważnych słów odnoszących się do dzisiejszego wpisu... To już 1500 opisanych na blogu tras z Aurelią! W ogóle 1500 tras z Aurelią już było: "1500 trasa: do szkoły" - "& Biedra Zapadlisko". I tak się złożyło, że wyjazd odbywał się w ciekawych okolicznościach. Dzisiejsze na tyle ciekawe nie są ale wciąż są smutne :( Tak się złożyło, że dzisiejszy wyjazd ratowały urbeksy - było ich w sumie dwa. A mogło być więcej, ale raz, że czas. A dwa, że nie każde miejsce jest takie "spokojne" - no w sensie, że zostawić rowery, iść gdzieś przez płot przy ruchliwych ulicach i zamieszkałych osiedlach domów jednorodzinnych było trochę ryzykowne. Jednak nie rezygnuję z planów dokładniejszego poznania Pasewalku i jego historii. Jest tu wiele ciekawych obiektów, choć miasto nie wydaje się być "ciekawe" - poza głównym placem. Pasewalk już miałem okazję zwiedzać w lipcowych trasach: "Pasewalk": Niemiecką stroną. To zresztą od wyjazdu z 30.07 pojawił się pomysł aby w ramach wrześniowej kampanii tu wrócić i skupić się jedynie na samym Pasewalku. We wrześniu nie udało się wdrożyć tego planu w życie za to.. dzisiaj jak najbardziej. I ten plan, czy wyjazd połączył się z ważnym dla mnie wyznacznikiem: 1500 opisanych na blogu trasach. Tyle wyjazdów, tyle wspólnie przejechanych kilometrów.. Tyle przygód i odwiedzonych miejsc. A przede mną wciąż jeszcze tyle do zobaczenia a tym czasem nie cieszy mnie to w ogóle. Smutek mną rządzi. Po tym co utracone... :( Wydarzenia z przed kilku tygodni - dokładnie z ostatnich sierpniowych dni - wciąż na mnie oddziałują. Wciąż mi niezmiernie smutno i źle z każdym dniem życia. I to do tego stopnia, że odsuwam się od tego co kiedyś sprawiało mi tyle radości czyli rower.. Wycieczki.. Teraz już nic mnie nie cieszy. Przy innych okolicznościach pewnie bym wspominał fajniejsze trasy i momenty, które opisałem na blogu. To w końcu aż 1500 wpisów. Nie mam jednak na to weny. Problem jest na tyle duży, że wpisów również na bieżąco nie robię i wcale dużo nie jeżdżę. Wpis z początku października - dokładnie ten który teraz drogi czytelniku czytasz - robię dopiero dnia 01.11. Minęło sporo czasu a emocje jakie mi towarzyszą dalej są bez zmian. To jest moja osobista tragedia i upadek :( Jedyna pociecha w tym, że mimo wszystko blog nie upadł. I wciąż o niego dbam. Przynajmniej staram się nadrobić zaległe wpisy - na szczęście nie jest ich zbyt dużo - gdyż w październiku za dużo nie jeździłem. Skupiając się jednak na samym dniu 8 października - był fajną odskocznią od smutnych chwil spędzonych w domu. I jedynym moim pocieszeniem było to, że mogłem ten dzień spędzić w towarzystwie a nie samemu. Szczególnie, że w tym konkretnym dniu - jest taka konkretna okazja - dla mnie szczególna. Może dla kogoś nie. Ale dla mnie tak. Nie często przejeżdża się 1500 tras wraz z swoim rowerem.. któremu jestem wciąż wierny a ona mi... Z Aurelią przeżyłem nie jedno. I co najpiękniejsze była jest. I pewnie będzie bo ja się od niej nie odwrócę niezależnie od tego co przyniesie na ten moment nieznana przyszłość, która może być zapisana w kolejnych 1500 wpisach... A może jeszcze więcej będzie mi dane opisać? Kto wie... A może wy czytelnicy wiecie? W sumie zależy to od tego kiedy wchodzicie w ten wpis i go widzicie. Jaka jest u was data. U mnie jest 1.11.2024 r. z chwilą gdy cofam się w czasie do wspomnień z 8.10.2024 c. czyli wspomnień z przed 24 dni. A może u was jest już rok 2030? I wszystko się w końcu ułożyło? A może jest dopiero 2026...?
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1508

  • Trasa nr [łączna]: 1586
  • Trasa nr [na blogu]: 1500
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 152

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1572 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1486 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 24103.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 24141.67 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 23990.69 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2515 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2553 km

  • Maksymalna prędkość: 25.9 km/h

  • Przejechałem: 37.97 km
  • Przejechałem [msc]: 135.05 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4982.97 km
  • Przebieg roweru [suma]: 60841.55 km

  • Przejechalem w 2024: 4982.97 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 12.4574 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 152.1039 [%] km

  • Czas jazdy: 03:04:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3877:33:29 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3654:07:21 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 313:37:26 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:43:27 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:41 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:48 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:23 h

  • Średnia: 12.38 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego powinna być pełnym powodem do świętowania! To w końcu 1500 opisanych na blogu tras. Jeśli liczymy także trasy (2014-2015 r.) jest ich w sumie 1586. Tyle, że jest ten problem, że mnie to nie cieszy. Jest bo jest. Mijają kolejne chwile. Jak: 10 lat Aurelii!. A ja nawet tego w odpowiedni sposób nie świętowałem :( Nawet do dzisiejszego dnia nie przygotowałem w pełni specjalnego raportu i wspomnień z minionych wspólnie 10 lat i wówczas w sumie: 1572 tras i 1486 opisanych na blogu. Było.. Minęło.. Pewnie w końcu do tego wrócę jak się trochę pozbieram. Różnie w życiu bywało ale zwykle było tak, że wracałem do tego co ważne i nadrabiałem różne projekty. Myślę, że w tym wypadku też tak będzie... No chyba, że tak mocno upadnę w dół..., że już nie zdołam się pozbierać. Wracając jednak do trasy - była wyjątkowa z wspominanej przyczyny: 1500 opisanych na blogu tras. Spędzona w fajnym towarzystwie kolegi GŻ, w zwiedzaniu Pasewalku. Trasę zaczynaliśmy dosłownie od wjazdu w miejscowość od strony drogi B104. Parkowałem przy osiedlu na ul. Richard-Wagner-Straße. I stąd robiliśmy pierwszy objazd przy osiedlowych uliczkach, garażach. A także strefie przemysłowej graniczącej z linią kolejową relacji Szczecin - Bützow. Kręcenie się po tutejszych uliczkach przerwał wjazd w strefę przemysłową gdzie zwróciłem uwagę na ciekawy obiekt. To miał być nasz pierwszy urbeks.. Takie miejsca to z daleka wykrywam.. I to w sumie dobre miejsce na urbeks ale niestety nie dostępne. Budynek w kształcie sześciennej bryły - obrośnięty drzewami dookoła, zarośnięty. I ewidentnie od wielu lat nie dostępny. Co najlepsze na pierwsze obejście - nie posiada on żadnych drzwi. Ani okien. Jak tam wejść?!... Zagadkę udaje się rozwiązać. Drzwi są ale zamurowane - tak ładnie, że zlewają się z kamiennym stylem budynku. Co to za obiekt? Po śledztwach i wrzuceniu wątku na grupę urbeksową na Facebooku - najprawdopodobniej to budynek po elektrowni, ewentualnie transformatorze. To wyjaśnia: brak okien. Jedno wejście techniczne. Prawdopodobnie w środku nie byłoby nic prócz pustych przestrzeni. Szkoda, że nie udało się tam wejść mimo wszystko. Nic jednak straconego! Jeżdżenie w kółko szybko stało się męczące. Nie miałem wizji ani weny do takiej eksploracji miejscowości. To jest ciężka sprawa nawet jeśli jest się w dobrej kondycji psychicznej. Ja w takiej nie jestem. Ostatecznie zrezygnowaliśmy z bezsensownego jeżdżenia po mieście. Udaliśmy się od razu w centrum miasta aby pozwiedzać okolicę starówki i tutejszych ulic. Jak się jednak okazuje po analizie śladu GPS nawet tutaj wszystkich uliczek nie zaliczyliśmy :( Jednak fajne miejsca się widziało. Stare miasto, kościoły i inne zabytki. W tym feniks z popiołów: Feniks z popiołów 24kurier.pl. Na chwilę oddaliśmy się z miasta - zrobiliśmy rundę po jej obwodnicy wciągu drogi B104. I udaliśmy się na obrzeża Pasewalku w stronę lasu Pasewalker Kirchenforst. Trudny tutaj jest teren. Mocno górzysty, wielkie strome podjazdy. I pełno osiedli domów jednorodzinnych. Łatwo się tutaj pogubić. Gdy już wyjeżdżaliśmy z tych osiedli z założeniem powrotu do centrum miasta - natknęliśmy się na opuszczony blok mieszkalny - to był pierwszy z dwóch udanych w dniu dzisiejszym urbeksów. Przy bloku trwały prace remontowe (na ulicy). Jednak łatwy dostęp - wręcz zachęcał aby odwiedzić blokowisko - nieco zdemolowane domy. Ich wystrój, panele i inne elementy przypominały koniec lat 90-tych w Polsce, koniec epoki PRL-u. W niektórych mieszkaniach trochę wyposażenia się zachowało ale tylko w niektórych. Wiele zniszczeń. Standard. Było mi tu trochę smutno, odkrywając w ten sposób historię ludzi którzy tu mieszkali. Mieli dzieci, żony (czy mężów). Jakoś się toczyło to życie... W najpiękniejszym jego znaczeniu czyli posiadaniu rodziny :( Czyli czegoś czego pewnie nigdy nie zaznam :( Mimo wszystko była to ciekawa eksploracja odbywając się przy ul. Zur Försterei. Po tej eksploracji zwiedzaliśmy jeszcze centrum miasta. W którymś momencie byliśmy także na obrzeżach Pasewalku ale już chronologicznie tego nie łapię :( Przy stacji PKP, i obiektach przemysłowych - częściowo opuszczonych a częściowo nie. W sumie ciekawe obiekty blisko elewatorów na zboże. Gdyby to była Polska albo lepiej znałbym język to bym pewnie tam wbił. A tak było ryzykowne, wbijać na tereny, które mają nie jasny status - czy są czyjeś czy jedynie miasta? To te miejsca, obok po lewej stronie widać takie fabryczne obiekty - te chcieliśmy zwiedzać: Grain Silo - Pasewalk - imago-images.com. Tu byliśmy przed pierwszym urbeksem tak mi się wydaje - gdy wyjeżdżaliśmy pierwszy raz z centrum miasta - ze starówki udaliśmy się właśnie tutaj. Potem na obwodnicę miasta i w stronę lasu Pasewalker Kirchenforst. Z niego właśnie urbeks, powrót w centrum. I w zasadzie ostatnie kręcenie się tutaj aż do czasu kolejnego - drugiego i ostatniego urbeksu w nieco poniszczonej i opuszczonej nie dawno bo w 2023 r. kamienicy przy ul. Gartenstraße. W ogóle Pasewalk skrywa wiele tajemnic i wiele opuszczonych miejsc, domów, bloków czy kamienic. To wygląda na takie umierające miasto. Młodzi Niemcy pewnie wyjechali w głąb kraju za lepszym jutrem. Starsze pokolenia poumierały. I kto tu został?... Taki los znany jest z wielu mniejszych miejscowości. W mojej okolicy to choćby moje rodzinne Płoty. Odkąd żyję miasto utraciło ponad 300 mieszkańców z 4037 (1995 r.) do 3713 (2022 r.): Polska w liczbach: Płoty. To samo dotyczy okolicznych wiosek, i miejscowości jak Gryfice, Iglice, Wyszobór czy Resko. Coraz mniej mieszkańców. Pewna napływowa ludność nieco ratuje sytuacje ale to tylko odsuwanie w czasie nieuniknionego - czyli zmniejszającej się populacji tutejszych miejscowości. To samo pewnie dzieje się w Pasewalku. A z racji tego, że to zachód - taki nowoczesny to tam pewne zmiany są widoczne już dziś. U nas na wschodzie Europy te zmiany dojdą z opóźnieniem paru lat. Jednak tak będzie - mniejsze miejscowości po prostu będą wymierać. Nie odkryliśmy z GŻ całego Pasewalku zaledwie parę domów, miejsc. A już widać, że jest potencjał na więcej - jeśli chodzi o urbeks. Jest tu więcej ciekawych miejsc. Pewnie nie wszędzie uda się wbić. Jednak warto spróbować i tu wrócić - może tym razem z lepszym nastawieniem? Ostatnie zwiedzane miejsce to właśnie opuszczona kamienica w 2023 r. - były jeszcze kalendarze w mieszkaniach stąd wiem, kiedy opuszczone. Wyposażenie mieszkań: pełne. Sporo rzeczy zostało. Wejście do obiektu trochę kontrowersyjne - oknem od piwnicy. Za elegancko nie było, miejsce w piwnicy wypełnione kafelkami. Ślisko i głośno. A drzwi od piwnicy zastawione wielkimi drewnianymi drzwiami, które przesunąłem torując drogę do wnętrza kamienicy. Ja bym w sumie odpuścił.. Tutaj wielkie podziękowania dla GŻ, że się nie poddał i dążył do eksploracji tego miejsca. Nie wiadomo czy następnym razem byłaby na to okazja a tak stanowiło to ciekawe wypełnienie dnia. Fajny urbeks. Lepszy niż poprzedni. I cóż... Czas przyszedł wracać. Wracaliśmy obrzeżami miasta. Od strony ul. Ueckerplatz. Przy dworcu, blisko rzeki Uecker i ul. Am Bollwerk. Tak wróciliśmy w rejon przemysłowy, którym zaczynaliśmy dzisiejszą przygodę. Niestety ten ostatni ślad GPS został utracony przez awarię kamerki. Nie wiele brakowało... Jednak padło w najmniej oczekiwanym momencie. Pod sam koniec. I ślad poszedł... :( Pamiętam jednak jak jechaliśmy właśnie przy rzece, wyjeżdżało się już na koniec miasta - i jechało ścieżkami rowerowymi - wróciliśmy w rejon Poczty Niemieckiej i strefy przemysłowej, którą rozpoczynaliśmy dzisiejszą przygodę. Jak się rozpoczynała tak się kończyła. Jak było mi smutno tak i jest. Chociaż na chwilę lepiej ale to tylko na chwilę w momencie gdy coś robię. Gdy wraca szara codzienność jest już znacznie gorzej :( Nie mniej - tak kończy się 1500 trasa opisana na blogu.. Kolejna piękna historia..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08pazdziernika2024zdj1.jpgtrasa08pazdziernika2024zdj2.jpgtrasa08pazdziernika2024zdj3.jpgtrasa08pazdziernika2024zdj4.jpgtrasa08pazdziernika2024zdj5.jpgtrasa08pazdziernika2024zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)