26.08.2016
Jazda nr: 44

Tagi: wiejskie_przygody |

W dniu dzisiejszym - chyba po raz pierwszy w historii - albo odkąd pamiętam - wykonałem dwie osobne trasy punkt - punkt tego samego dnia - dzisiaj jest własnie taki dzień gdy wykonałem dwie osobne trasę na łączny dystans nieco więcej niż 70 km. Nie mniej, nie zawsze liczy się to ile zrobiło się kilometrów, czasami liczy się również jaka była pogoda, jaka trasa i dopiero na sam koniec ile zrobiło się kilometrów - a wspominam o tym nie bez powodu. Dzisiejsza trasa zaczęła się dla mnie - można powiedzieć, że tradycyjnie - ruszyłem drogą nr 108 w stronę Golczewa i wjechałem do samego Golczewa drogą nr 106 - po drodze mijając znane mi miejscowości takie jak: Sowno, Mechowo, i Unibórz. Dodatkowo dzisiaj była duchota - ponad 30℃ ciepełka - które było psute przez ten wredny wiatr, no i ja pojechałem w trasę tak w południe gdy jest największe słońce - gdy ono najbardziej przypieka, pali - po to aby się bardziej uodpornić na nie. Zresztą dla mnie tak powinny wyglądać wakacje. W mediach od paru lat, i Ci wszyscy głupi ekolodzy powtarzają jakieś brednie o globalnym ociepleniu - ale patrząc na to jak wyglądało lato w tym roku - coś tego ocieplenia nie widać. I własnie ten silny wiatr bardzo przeszkadzał w jeździe. Udałem się z Golczewa alternatywną trasą nad morze - w stronę Pobierowa - jako ciekawostkę podam, że tą trasą zrobiłem moje 1-wsze 100km na raz w życiu - w dniu 11/09/2014r. Całe wakacje przygotowań i w konsekwencji wielki finał - póki co uznaję wakacje 2014r pod wieloma względami za moje najlepsze :-) Jadąc tamtą piękną drogą jak zwykle nostalgiczna jesień, okres kończących się żniw na polach oznaczać mógł tylko jedno - zbliża się koniec lata - znam tą drogę dość dobrze bowiem tam ... jechałem niegdyś moim starym rowerem z zamiarem zrobienia trasy 50 km, a w konsekwencji nieco pobłądziłem i później było mi ciężko wracać. To tak naprawdę rozpoczęło u mnie to, że chciałem się szkolić i być lepszym, silniejszym, i móc jeździć dużo i długie trasy. W konsekwencji rower stał się moją odskocznią. Te wydarzenia miały miejsce dokładnie 08/07/2012r. Wtedy byłem za słaby do jeżdżenia, miałem psujący się stary rower. Pojechałem właśnie droga nr 108 do Golczewa a z Golczewa kierowałem się w stronę Upadłego skąd pojechałem do wsi Sosnowice - miałem przejechać tamtejszym lasem i wyjechać w Uniborzu i wrócić. Tragicznie jednak po tych cholernych lasach pobłądziłem i wyjechałem jakieś 2-3km dalej w Upadłym - skąd wracałem już normalnie drogą ale niestety nie byłem wstanie aż tyle jechać i padłem po drodze. Dzisiaj znów odwiedziłem Sosnowice. Zamiar miałem taki aby wyjechać w okolicach Kołomącia po lasach - niestety ile razy ja tu jestem tyle razy coś nie tak pojadę i będąc w lesie zamiast jechać w jego głąb pojechałem dobrą ścieżką i wyjechałem na kolonii Uniborza z której znalazłem się na wyjeździe z Uniborza drogi nr 108. Kawałek po lesie jednak pojechałem. Pogoda była paląca a ja byłem też zmęczony przez zmaganie się z naprawdę silnym wiatrem no i dodatkowo jechało się jakoś ciężko. Czasami tak jest, że wydaje się, że się jedzie jakoś ciężko i dziś tak było. Nie mniej nie dopełniłem się całkowicie, z Uniborza pojechałem przez wieś do Ościęcina skąd polną drogą (takie kocie łby) wyjechałem w Wytoku skąd skierowałem się do wsi Gardomino i w konsekwencji wyjechałem w Mechowie z którego wróciłem na drogę nr 108 i nią już wróciłem do domu - kończąc tą pierwszą część dzisiejszej wycieczki.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 44

  • Trasa nr [łączna]: 130
  • Trasa nr [na blogu]: 44
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 45

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 130 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 44 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 0 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 661.09 km
  • Stan Licznika Końcowy: 712.87 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 35.2 km/h

  • Przejechałem: 51.78 km
  • Przejechałem [msc]: 484.89 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1528.27 km
  • Przebieg roweru [suma]: 5255.41 km

  • Przejechalem w 2016: 1507.81 km
  • Podroż dookoła świata (2016) 3.7695 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 13.1385 [%] km

  • Czas jazdy: 02:57:16 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 320:53:21 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 97:27:13 h
  • Czas Jazdy Suma (2016): 97:27:13 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 30:24:16 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:45:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:09:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:09:56 h

  • Średnia: 17.55 km/h
Dzisiejszego dnia - w tej pierwszej trasie nieco się zmęczyłem. Mną stop miałem pod wiatr, i w pierwszej trasie i w drugiej - cały czas i cały czas pod wiatr - to było dość męczące i wkurzające. No ale za to ile doświadczenia, tej energii się zdobywa podczas takich zmagań z jakimi się dziś zmagałem - czyli wymagający teren - to nie tylko sam asfalt a w dużej mierze droga o słabym utrzymaniu (jaka jest np. z Uniborza do Jaśla) - dzisiaj co prawda jechałem do Jaśla przez Ościęcin i w dopiero Jaślu jechałem znowu na słabą drogę - takie kamienne płyty z dziurami - w moich stronach mówi się na to: "kocie łby" - męczące. Przejażdżka po lesie nie mniej też nie należała do najprostszych i najprzyjemniejszych - była wymagająca i męcząca - sporo drogi polnej i jazda po nie znanych terenach jak kolonia Uniborza - tymi lasami da się też jakoś wyjechać na kolonii Ościęcina - będę próbował zbadać te leśne drogi - inspiruje mnie to, że ile razy bym w tych terenach nie był to tyle razy się pogubię i nigdy dwukrotnie tak samo nie potrafię wyjechać - te cholerne okolice Sosnowic niedaleko Upadłego za Golczewem. Nie zbadane są tajemnice tych lasów - oj nie. To też takie chamstwo natury - od razu zdradza, słabą orientację w terenie. Nie mniej tak całkowicie pogubić się tu nie da, bo wiadomo, że oscylujemy w granicy tych samych wsi i terenów które się zna - nie mniej - w dniu dzisiejszym nim jeszcze pojechałem na rower - długo sobie rozważałem takie sprawy jak co zrobię - gdzie pojadę. No i ile zrobię - ostałem na tym, że chcę dzisiaj zrobić coś w przedziale 70-80. Tak naprawdę się udało - pierwsza trasa była na nieco ponad 50 km. Ale właśnie jej wymagający styl skłonił mnie do zapisania sobie bardzo ważnego przesłania jakim jest to, że nie liczy się (nie zawsze, bynajmniej) jak dużo zrobimy kilometrów, ale jaką trasą pokonaliśmy te kilometry, i o jakiej pogodzie. Czuję się w pełni rozgrzeszony tym, że zrobiłem ledwie tak mało jak 51.78 km z tej racji, że pogoda byłaby męcząca ale znośna bez tego silnego wiatru - a cały czas miałem pod wiatr - zmagałem się z wiatrem, nierównym terenem, ścieżkami wiodącymi przez lasy i po polnych drogach (okolice wsi Wytok). Tak się złożyło i tak się udało nie mniej zrobić tą trasą - biorąc pod uwagę warunki pogodowe w bardzo ładnym czasie. Nie przypuszczałbym, że mógłbym tą trasę pokonać w mniej niż 3h a jednak ! Nie było źle - przyjechałem jednak cały spocony, z sapany ale jakże szczęśliwy, że się udało - pozostało jeszcze przez kilka godzin zbierać siły na kolejną w dniu dzisiejszą trasę. Ta konkretna nie mniej trasa - została już zaliczona.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa26sierpnia2016zdj1.jpg trasa26sierpnia2016zdj2.jpg trasa26sierpnia2016zdj3.jpg trasa26sierpnia2016zdj4.jpg trasa26sierpnia2016zdj5.jpg trasa26sierpnia2016zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)