Trasa z dnia dzisiejszego w dzisiejszą piękną pogodę to krótka przejażdżka - która musiała się odbyć. Musiałem się przejechać.. Chodziłem taki zamulony cały dzień. W nocy nie mogłem spać. Jak rano przysnąłem to był czas stawać. I tak przebimbałem sobie w szkole czas nie będąc za bardzo wstanie się nad niczym skupić. I dobrze, że poszedłem.. Rowerek pomógł ale po południe w te coraz krótsze dni i tak przyniosło naturalne zmęczenie.. No ale chociaż się przejechałem. Nie jechało mi się jednak za fajnie.. Taki zmęczony byłem.. Z Aurelią jest lepiej. Od kilku tras mam już naprawiony przedni błotnik. Nie hałasuje już tak bardzo. Ale mam wrażenie, że jednak ten przedni hamulec tarczowy jakoś słabo działa. A może mam wrażenie takie.. Po prostu dzisiaj jestem zmęczony.. Źle mi się jedzie.. Powiedziałbym, że takie przesilenie jesienne mnie dopada.. I może to jest przyczyną..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1876
Trasa nr [łączna]: 1952
Trasa nr [na blogu]: 1866
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 147
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1936 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1850 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 34170.8 km
Stan Licznika Końcowy: 34189.31 km
Stan Licznika Końcowy2*: 33989.96 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12494 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 12513 km
Maksymalna prędkość: 30.3 km/h
Przejechałem: 18.51 km
Przejechałem [msc]: 108.24 km
Przebieg roweru [rok]: 4330.11 km
Przebieg roweru [suma]: 70957.07 km
Przejechalem w 2026: 4330.11 km
Podroż dookoła świata (2026) 10.8253 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 177.3927 [%] km
Czas jazdy: 01:04:26 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4522:03:49 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4298:37:41 h
Czas Jazdy Suma (2026): 274:16:03 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 06:41:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:13:42 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:51:57 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:29 h
Średnia: 17.35 km/h
Dzisiejsza trasa odbyła się wariantem przez Makowice. Był to lepszy wariant ze względu na pogodę. Silniejszy wiatr. Było mi lepiej jechać przez Makowice i wracać z bocznym wiatrem na Słudwia. Zaczyna się jesień.. Coraz więcej kolorowych liści na drzewach.. I niestety coraz krótsze dni.. Ciężki czas. W tym roku jakoś wyjątkowo ciężko mi wchodzić w tą jesień. Czuć zmianę pogody. I chodzę taki przemęczony.. A tu trzeba jeszcze jeździć.. Kilometry robić.. No cóż.. Na dzisiejszej trasie uzupełnię informację z ostatnich weekendowych podbojów: Trasa przez Trzy Mechowa. Gdy na koniec mojej trasy bezrozumne zjeby zaangażowane w budowę tego niepotrzebnego placu na moim osiedlu zwieźli dla niego jakieś rzeczy. Kierowca po prostu wyrzucił to na pobocze drogi. I sobie pojechał. I te rzeczy tak leżały cały weekend. Nawet dziś nadal są. Wciąż nie zabrane.. No cóż.. A mogłem sam coś z tym zrobić. Zabrać albo zniszczyć. Po co tak pozostawili.. Bezmyślnie.. No ale dobra.. Dzisiaj miałem naiwnie w planie zrobić dłuższą trasę ale dałem się zwerbować koleżance Asi z Reska.. Na po południowe spotkanie.. I gdyby tego było mało to i tak dzisiaj nie dałbym rady jeździć nie wiadomo ile. Chodzę taki nieprzytomny. Śpiący. Nie mam po prostu sił na to wszystko.. No ale to nic nowego - miewam takie stany regularnie. Przechodzą same - zwykle wraz z lepszą pogodą.. Po prostu na razie potrzebuję więcej spokoju i odpoczynku. A pewnie będzie tak (bo tak jest zawsze), że żadnego z tych stanów nie doświadczę..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)