08.05.2022
Jazda nr: 1019

Tagi: AS, drzewa, zdradzieckie_drogi, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza krótka trasa była w sumie nie planowanym wyjazdem. Może inaczej: w planach miałem się w ogóle przejechać. Nie miałem jednak w planach gdzie pojadę. I ze względu na obciążenia w postaci drobnych zaległości na blogu (3 wpisy) i tam inne zagadnienia też mi nie idą, i też się ciągną za mną... Postanowiłem dzisiaj się najpierw na tym skupić a potem na rowerze. No ale wyszło jak zawsze, że jednak rower ważniejszy. Choć nie ukrywam opisy wpisów zrobiłem i dla 2 z 4 tras bo tu miałem większe zaległości - przygotowałem media. Pozostałe media i opis dzisiejszej trasy zrobiłem już oczywiście po niej. Wpadłem w sumie na taki pomysł. Aby pojechać na Gostyń Łobeski przez Dobiesław. Ale nie tą drogą jak kiedyś szły tory kolejowe, i teraz są takie płyty jumbo. Jeszcze dalej powinna być jeszcze jedna droga gdzieś przez te cholerne lasy. O ile można to nazywać lasami. Tym zalesionym terenie, który jest gwałtownie niszczony i wylesiany. W ogóle Nadleśnictwo Resko nie panuje nad tym co tu się dzieje. I jest to najbardziej zaniedbany obszar leśny jaki miałem okazję spotkać. Doprowadza mnie on już do kurwicy nie tylko dzisiaj. Parę tras się złożyło, z koronnym przykładem tej trasy: Droga pożarowa 35. Jak zwykle nie z mojej winy muszę się denerwować, po jeżdżeniu w obszarach "rzekomo" leśnych, które nie mają oznaczonych dróg. Wszystko jest wyniszczone, zarżnięte...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1025

  • Trasa nr [łączna]: 1105
  • Trasa nr [na blogu]: 1019
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 63

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1094 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1008 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 6729.43 km
  • Stan Licznika Końcowy: 6750.61 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 6750.98 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 19346 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 19367 km

  • Maksymalna prędkość: 29.8 km/h

  • Przejechałem: 21.18 km
  • Przejechałem [msc]: 239.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2195.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 43450.2 km

  • Przejechalem w 2022: 2195.89 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 5.4897 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 108.6255 [%] km

  • Czas jazdy: 02:02:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2740:19:44 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2516:53:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 145:59:25 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:59:30 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:44:53 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:19:02 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:20 h

  • Średnia: 10.42 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego jak widać po jej tytule i nie tylko, pierwszej części opisu nie daje się dobrze poznać. I w sumie coś w tym jest. Wiele wskazuje na to, że wytypowałem dobrze drogę, która szła przez taką smródkę i potem kawałkiem pola, i wyjeżdża się tuż przy płytach jumbo pod Gostyniem. Tyle, że dzisiaj tam nie dotarłem. A taki był plan. Plan był aby dojechać do Gostynia Łobeskiego a z niego wracając na Płoty spróbować przejechać pod estakadą i wyjechać od strony Karczewia przy lesie prowadzącym na moje osiedle. Podobno się da. Nie sprawdzałem tego nigdy. To, że z Karczewia się da dojechać, nie dawno się dowiedziałem: Zapomniane wspomnienia. Więc możliwe, że i taki przejazd jest możliwy. Dzisiaj tego nie mniej nie sprawdziłem. Do pomysłu jeszcze powrócę. Teraz mam w planie od strony Gostynia spróbować pojechać tą drogą na ten zdradliwy las za Dobiesławiem. Korzystając z okazji takiej, że sobie tu jeżdżę i klnę na tych skurwysynów co nie dość, że wszystko wyżynają i niszczą to jeszcze podpalają. A na domiar złego nie dbają o drogi przejazdowe! Właśnie droga na tą smródkę, czy tam taki kanał to nawet nie jest rzeka (strumyk prędzej) nie jest przejezdna. Drogę tamują zwalone drzewa. A na końcu zalesionego terenu jest jeden wielki burdel. Pozwalane gałęzie z drzew. Jeden wielki syf, pozostały po odbywającej się tutaj nielegalnej wycince drzew. Pierdolone kurwy z Nadleśnictwa Resko. Jak oni mnie do kurwicy doprowadzają. Tak sobie na kurwy kląłem i postanowiłem sprawdzić jeszcze jedną drogę tutaj, którą nigdy chyba nie jechałem. Nie byłem pewny gdzie wyjadę. I się okazało, że kurwa nigdzie. To na chuj te drogi są?! Aby tym skurwysynom było łatwiej wywozić nielegalnie wymordowane drzewa?!... Wjechało się w coraz gorsze, w coraz bardziej zniszczone drogi i koniec zabawy. Trzeba było się znów wracać i znów cofać. Miałem już dość tej zabawy i po prostu wróciłem do domu. Już nigdzie więcej nie jeździłem. Może kolejne trasy, kolejne dni będą dla mnie lepsze. Tym czasem umacniam się w stwierdzeniu, że nie chcę jeździć po żadnych cholernych lasach i tego typu "drogach". To już mnie za bardzo wkurwia. A gdy przednia opona Aurelii przekroczy już 30 tyś km... To już na pewno na takie drogi jak dziś nie pojadę. A to już nie długo... Jak nie dawno liczyłem to było tylko 3 tyś km z hakiem. Do tego wydarzenia. Więc już nie długo (Trasa Koszalin - Łazy: "1000 dni rowerowych") - przejechane na przedniej oponie 26832 km. Więc do tych 30 tyś już daleka droga nie pozostała. Tylko wciąż to odległa droga, aby zdążyć mnie jeszcze nie raz wkurwić. No po prostu trafia mnie jak widzę co się dzieje w tych lasach, jak to wszystko co złe postępuje, i to coraz szybciej. Niosąc przy tym coraz większe straty dla natury i równowagi w przyrodzie.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa08maja2022zdj1.jpgtrasa08maja2022zdj2.jpgtrasa08maja2022zdj3.jpgtrasa08maja2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)