Trasa z dnia dzisiejszego jest długo oczekiwanym świętem! Pewne kroki do niego przymierzałem już w 2019 r., gdy miałem nadzieję, że tak się stanie. W odwecie przywieźli tych rur więcej i cyrk trwał przez 2020 - 2021 r. Gdy w 2021 r. miałem na nowo nadzieję, że wywiozą ten śmietnik. Powoli do tego wszystko zmierzało. Aż stanęło. Akcja wywożenia się załamała i wszystko tak stało. Co jakiś czas bywając na lotnisku czy to przejazdem czy przy innej okoliczności, robiłem sobie zdjęcie Aurelii na tle tych cholernych rur. Tematu starałem się jednak unikać aby się nie denerwować i niepotrzebnie nie używać tagu: rury. W końcu jednak nadszedł ten szczęśliwy czas! Niepewnie bo nie oficjalnie takie informacje otrzymałem w zeszłym tygodniu. Podobno już w piątek (08.07.2022 r.) wywozili te rury. Ja się jednak wtedy nigdzie na rower nie wybierałem. Oficjalne potwierdzenie otrzymałem w dniu 09.07: "45 000" Aurelio !:
"Nadmorskie miłości". Podczas robienia przeze mnie tej istotnie ważnej próby. Mając jednak informacje, że lotnisko jest już uwolnione - napisałem do tego anty rowerowca MM.... A ten jak zwykle musiał coś odpierdalać. Pewne ustalenia są już dawne, pochodzą z lepszych czasów gdy jeszcze tak nie odwalał czyli z rzeczonego 2019 r: Makowice-Lotnisko:
"trasa wielu tytułów". Trochę ustaleń miało miejsce również w 2020 r., gdy mocno się nastawiłem na to, że te cholerne rury znikną: Makowice-Lotnisko: Pożegnanie rur. W końcu zniknęły z pierwszej części lotniska, gdzie były pierwotnie składowane (koniec pasa startowego, od strony wsi Czarne). Za to, z początkiem 2021 r. przywieźli gnoje kolejne rury - tym razem na projekt Baltic Pipe, i te wywieźli dopiero wspomnianego 09.07.2022 r.: Makowice-Lotnisko: Powstanie rur. Wszystkie ;) Bo większość składowiska tego śmietnika wywieźli do Lipca 2021 r. Ja w ogóle miałem nadzieję, że po owsiakowej kurwie, czy względnie do zimy 2021 r. pozbędą się tych rur. A tym czasem trwały one kolejne miesiące. Wraz z nimi trwała nieopisywana zbrodnia MM, jego brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za to co robi i mówi. Tyle czasu czekałem na te uwolnione lotnisko. Było omówione nawet, że pojedziemy razem na tę niezwykłą okoliczność... Ja to byłem gotowy jeszcze w zeszłym tygodniu jechać. Umawiałem się z tym pajacem, nie dawał niczego pewnego ani żadnego gwarantu. Ostatecznie ustało, że w ten piątek pojedziemy. Nawet ze względu na niego zaproponowałem późniejsze godziny (17-18). Nie odpisał, że NIE. Więc zakładałem, że TAK. Zjawiłem się na lotnisku wcześniej, przygotowałem wszystko na ognisko. A ten gnój się nie zjawił. Ostatni raz mu zaufałem w jakiejkolwiek sprawie. Spodziewam się z całą pewnością, że o 23.12.2024 r. też nie będzie pamiętał: Makowice-Lotnisko (23.12.2019 r.)... Tego się można spodziewać. Jak przyjdzie co do czego to na nikogo tak naprawdę nie można liczyć. Na nikogo!...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1066
Trasa nr [łączna]: 1146
Trasa nr [na blogu]: 1060
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 104
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1134 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1048 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8528.91 km
Stan Licznika Końcowy: 8547.31 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8547.68 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 21141 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 21159 km
Maksymalna prędkość: 32 km/h
Przejechałem: 18.4 km
Przejechałem [msc]: 590.34 km
Przebieg roweru [rok]: 3992.59 km
Przebieg roweru [suma]: 45246.9 km
Przejechalem w 2022: 3992.59 km
Podroż dookoła świata (2022) 9.9815 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 113.1173 [%] km
Czas jazdy: 01:02:47 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2860:37:06 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2637:10:58 h
Czas Jazdy Suma (2022): 266:16:47 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:34:14 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:33:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:26 h
Średnia: 17.81 km/h
Dzisiejsza trasa jest tak poniekąd niepotrzebna, i nie udana. Mogłem z całym powodzeniem sobie ją darować i nie jechać w ogóle. Gdybym wiedział co MM odwali. Takie refleksje do mnie nawet dotarły, że człowiek już stary te 45 tyś km z Aurelią przejechał, może w sumie w życiu ze 65 tyś mogło być (tak zakładam, że przed Aurelią mogło być z powodzeniem z 20 tyś km w sumie). A nadal jest taki głupi i taką życiową niedorajdą. Wciąż wierzy się w ludzi, a ci jakie mają podejście?! Takie lekceważące. Żadnej odpowiedzialności za nic. A ja tu padnięty po tych kilku dniach w trasach od: Trasa Trzygłów - Iglice - Gryfice po wczorajszą 50-tkę: Trasa 50-tka:
"nieprzerwana przerwą i <2,5h!". A mimo wszystko nie rezygnuję. Choć jakbym wiedział jak to się skończy a mogłem się tego spodziewać... To bym nie pojechał. Przyjechał bym sobie w tygodniu na spokojnie czy nawet z JS. Tylko w planach Uwolnionego Lotniska nie uwzględniałem JS to w końcu sprawy, które początek miały w latach 2019-2020. Wtedy się sporo działo w tym temacie, wtedy się na to czekało. Miałem nawet takie cykle jeżdżenia co 2 - tyg. na lotnisko w 2020 r., sprawdzać czy rury ubyły. Jednak te piękne plany niszczył MM, który tak sobie bezrefleksyjnie pojechał raz, czy drugi. Żadnego kurwa uporządkowania na tym świecie, tylko tak po prostu?! No jak tak można. Tu wszystko musi być mieć ład i porządek. Przygotowane, omówione. Takie plany były. Koniec końców nic dobrego nie przyniosły to jednak nie jest wina planu tylko nieprzewidywalnej natury jaką mieli opisywać czyli działania podmiotów, których wiązały umowy z Syndykiem. Syndyk to śmieć i pazerna świnia. Za kasę to by własną matkę i córkę do burdelu sprzedał. Nawet nie ma co poświęcać czasu temu śmieciowi. Co gorsza, MM mimo, że liczyłem, że taki nie jest. Nie jest lepszy. Gdzieś te piękne lata pozostały za nami. I być może nie wrócą... W mojej ocenie jednak wciąż pozostaje coś takiego jak honor, odpowiedzialność. Dla wielu tak obce słowa prawda? Niegdyś, tygodniach mojej pracy w nowym miejscu (szkoła SP Trzygłów), gdy MM znowu coś odwalał, spóźniał się jak zawsze i był do granic przyzwoitości nie odpowiedzialny, ołówkiem w garażu jednego z domków oficerskich, napisałem takie nie zapomniane po dziś słowa: Odpowiedzialność niesie skruchę za samego siebie: Trasa Zbója. Widać, że anty rowerowy typ tego w ogóle nie ogarnął... Mógłbym i początkowo myślałem o tym aby w tym wpisie go z wyzwać do końca.... Tylko co mi to da? Przeszłości, bo już po napisaniu ten wpis będzie przeszłością - jej nie zmieni. Po ponad 45 tyś km z Aurelią i 60 tyś w ogóle? 65 tyś w ogóle? To nie będzie łatwe, ale jakieś oszacowanie muszę zrobić. Ile mogłem zrobić km w sumie przed Aurelią i tej wartości się trzymać. Wiadomo, że nie będzie dokładna tylko szacowana... Ale czasami się takie wyliczenia mogą przydać. No nie mniej postawmy na to ile zrobiłem km z Aurelią. Po ponad 45 tyś km, po ponad 1000 tras... Wciąż jestem taki naiwny. Jak mogłem w ogóle wierzyć w to, że ktoś się zachowa odpowiedzialnie czy godnie?!... No ja bym tak nie potrafił odpierdalać jak on... Jak w ogóle można tak odpierdalać w życiu, i jeszcze być w nim szczęśliwym czy czuć się spełnionym? Chore to wszystko... Ostatecznie nie wspomniałem. Ognisko oraz honorowy objazd lotniska się odbył. Porobiłem zdjęcia i jest ok. Lotnisko wróciło do stanu w jakim pamiętam go po raz ostatni z wpisu: Powiew jesieni. Jak na ironię to była trasa z MM. A dziś bez MM, choć liczyłem na to, że pojedzie... Gdyby mądrzej powiedział, zdeklarował konkretny termin - nawet za miesiąc a co mi tam! To bym poczekał na niego. I byśmy pojechali. No ale nie może być tak jak teraz, że ten gnój wymyślił by termin czy czas, który wolę poświęcić na prawdziwy sport, prawdziwe zmagania rowerowe. A nie te pajacowanie z nim, co na dobrą sprawę można zrobić w każdą porę i nawet w gorszą pogodę bo czemu nie? A tak... Niepotrzebnie zeżarły mnie komary, końskie muchy. A ognisko? Nie robiłem jego samemu dla siebie. Spokojnie... :) Przyjechała matka i ojciec też? :O O naprawdę pozytywna zmiana jakiej nie widziałem od wielu lat. No i chociaż tyle z tego dnia. Chociaż tyle... I tyle z tej historii z rurami, która oficjalnie trwała od trasy: Makowice-Lotnisko z 16.09.2018 r.. Do dzisiejszej. Czyli trwała od: 1398 dni. A dokładnie do terminu zniknięcia rur: 1392 dni. Sporo czasu... W którym tak bardzo z antyrowerował się nam świat... I tyle się zmieniło i to niekoniecznie na lepsze...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)