04.05.2019
Jazda nr: 397

Tagi: makowice_sludwia, MM, makowice, drzewa, zach_slonca, rury, urbex, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa ma tak naprawdę wiele tytułów. Przynajmniej tyle można jej tytułów przyporządkować ile różnych historii jest z nią zwianych. To też pewny taki kulminacyjny moment w moim życiu. Bardzo ważny. Następuje tu pewne rozgraniczenie między obecnym życiem a tzw. życiem dorosłym, do którego zmierzałem, raz szybciej, raz wolniej. Jednak ten moment musiał kiedyś nadejść. Bywały dni, że chciałem aby to szybciej się stało, bywają dni, że chciałbym jeszcze opóźnić ten moment, tak się jednak nie da. Prędzej czy później każdy musi dorosnąć i zacząć swoją pierwszą pracę w życiu a wraz z nią zacząć nową historię, nowy rozdział - który się właśnie dla mnie zaczyna. To jest jedna z tych historii (tytułów), która wiąże się z dzisiejszą trasą, a tych historii jest jeszcze kilka... Opowiem o każdej z nich.. Bo to niby nie długa trasa, a jednak sporo się na niej działo. Może zacznę od tego, że trasa mogła się dzisiaj nie odbyć. To była kontynuacja takiej słabej Majówki, słabej pogody. O np. wczoraj: Miejski Wojaż i Obwodnica Płotów - padał grad, lokalnie śnieg. Wciąż wieje silny wiatr, jest po prostu zimno. Jest jednak pewna nadzieja, że od przyszłego tygodnia będzie lepiej. Tylko czy na pewno tak będzie? Póki co, było kilka dni takich naprawdę zimnych, bardzo słabych, które nie napawały mnie optymizmem. Gdyby tego było mało, to źle mi się spało, wciągu dnia bolała mnie głowa. I wyglądając za okno czy nawet będąc na dworze było po prostu zimno. Ale jak to się fajnie złożyło w godzinach po południowych zrobiło się ciepło. Wybrałem się na trasę późno grubo po godzinie 16 było nim wyszedłem z domu, ubrałem się jak na zimę - dosłownie - grube zimowe spodnie, długa koszulka, i kurtka. Ruszyłem na Lotnisko Makowice. I tu zaczynają się pierwsze historie.. Może nie sama droga bo to jest nudne.. Chodź miejscami dość piękne - w końcu kwitnący rzepak.. tworzy piękny widok, i podwali moich tradycyjnych wojaży końcem Lipca i w Sierpniu - krótko mówiąc na zbliżającą się jesień, gdy rolnicy wykaszają zboża, swoje plony.. Wtedy najbardziej inspirują mnie pracujące w promieniach zachodzącego słońca kombajny... Lubię sobie za takimi kombajnami pojeździć.. Porobić im zdjęcia :)) I na myśl wracają piękne wspomnienia o np. trasa: Wieczorna trasa: Brodniki z 26.07.2018 r. Będę z nostalgią wracał do tych wpisów, tych stron.. I tych wspomnień.. Po prostu kocham wieś.. A miałem szczęście wychować się w takich typowo wiejskich stronach, gdzie ładnych widoków mi nie brakowało, gdzie mogłem odkrywać i pielęgnować swoje pasje. Gdzie przez ostatni lata miałem studenckie 3 msc wakacje.., ten piękny okres w życiu niestety dobiegł końca. Tu zdradza się jeden z kolejnych "tytułów" dzisiejszej trasy. Aż dochodzimy do ostatecznych tytułów. W końcu dzisiejszej przygodzie nie byłem sam, a towarzyszył mi dawny kompan wspólnych wojaży. Wśród wielu z tych zdarzeń, pojawiają się jeszcze jedne przeszkody.. zatracone cele, i nadzieje, związane z rurami na Makowicach.. Na szlakach rur - Potuliniec i Sowno. Dzisiejsza trasa niesie wiele wspomnień, wiele zdarzeń. Jej każdy element jest taki inny i nieprzewidywalny. Jedna wielka przygoda, przed czasami, gdy wszystko się zmienia, gdy wkraczam powoli w tą dorosłość, której tak długo się wystrzegałem, a ucieczką przed nią były studia stacjonarne.. :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 400

  • Trasa nr [łączna]: 483
  • Trasa nr [na blogu]: 397
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 56

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 478 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 392 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 11559 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11588.88 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11497.85 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11287 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11304 km

  • Maksymalna prędkość: 32.5 km/h

  • Przejechałem: 29.88 km
  • Przejechałem [msc]: 44.87 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1758.68 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18906.67 km

  • Przejechalem w 2019: 1758.68 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.3967 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 47.2667 [%] km

  • Czas jazdy: 02:13:34 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1190:59:10 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 967:33:02 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 111:15:56 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:15:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:37:33 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:59:13 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:08 h

  • Średnia: 13.48 km/h
Trasa "wielu tytułów" Makowic-Lotniska, opowiadać będzie o przygodach, i wydarzeniach jakie mnie dziś spotkały. To kilka niezależnych lecz ze sobą połączonych tematów. Trasę miało zapoczątkować spotkanie z przed laty. Gdy w 2015 r. na Lotnisku Makowice w domkach, poznałem mojego obecnego kolegę, z którym dzieliłem wiele wspólnych przygód w tym dzisiejszą. Tam gdzie historia 5 lat temu się zaczęła, tam doprowadziły mnie szlaki tras. Na samym lotnisku w Makowicach byłem chwilę przed godziną 17. Chwilę później byłem koło domków, które popadają w coraz większą ruinę. To nie tylko efekt czasu i lat zaniedbań, od około 30 lat nikt tu nic nie robił. A czas nie oszczędza nikogo. Ani niczego. Popada to w ruinę także z powodu działalności ludzi, którzy złośliwie wszystko niszczą. Koło samych domków bywałem często w przeciągu ostatnich 5 lat. W końcu nie raz byłem na Lotnisku w Makowicach. Nie raz tu jechałem. Lecz rzadko kiedy zachodziłem do środka. Aż do dzisiaj. To po prostu kontynuacja projektu: Na szlakach historii - "Lotnisko w Makowicach". To jest kontynuacja i w zasadzie jego zakończenie. Odwiedziłem wszystkie pozostałości na Lotnisku, prócz tak naprawdę jednego "wieży lotniczej" albo "wieży kontroli lotów", jak kto woli te miejsce nazywać. One pomimo znaku czasu wciąż jest niedostępne, pilnowane przez stróża, podłączone do alarmu. Nigdy tam w środku nie byłem. Jednak myślę, że z czasem historia nawet na tym miejscu odciśnie swoje piętno, i być może znajdzie się do niego dostęp. Wówczas byłby jeszcze jeden wpis ze szlaków historii. Wpis, który opowiadałby o tym co tam się znajduje. I co do tego czasu się zmieniło na lotnisku. Póki co odwiedziłem domki. Obydwa. W całości. Chodź robi się to coraz mniej bezpieczne - zszedłem po zgniłych schodach do piwnicy i na dach. Widok straszny, załamujący wprost. Co pijaki, te kurwy nienormalne tu porobiły. Te kurwa ćpuny z wioski i okolicy. Co się tu do zabaw dopadli. Powybijane szyby. Powyrywane framugi z okien. Zniszczone, powyrywane drzwi. Połamane oparcie wzdłuż schodów. To nie jest znak czasu. To jest złośliwe działanie z premedytacja, które tylko dopełnia nieuniknionego. Zawalenia się tych domków. Wszystko poniszczone.. Eh.. Zwiedziłem to dokładnie, udokumentowałem. Są także naturalne zniszczenia, popękane ściany, dziury w dachu. To w końcu tyle lat, nikt się tą ruiną nie interesował. Ta ruina wciąż jest, lecz na jak długo pozostanie. Gdy już domki zwiedziłem udałem się za nie, do pomieszczenia gdzie były kurniki, gdzie trzymano siano, i zwierzątka. Częściowo te miejsca się zachowały. Ale tylko częściowo. I to był ostatni punkt mojej przygody na szlakach historii Makowic-Lotnisko. Gdy byłem na kurnikach na miejsce przyjechał kolega, z którym czasami jeżdżę :) Z którym już dawno nie jeździłem. Nasza ostatnia wspólna trasa: nieDZIELNI rowerzyści - Iglice Pałac. Więc naprawdę dawno - prawie 7 msc temu jechali na wspólnej trasie. Ruszyliśmy więc po lotnisku. Mijającego szalejącego na crossie motorzystę ;) Ruszyliśmy w stronę dawnej elektrowni lotniska i hangarów na samoloty. Czas leniwie upływał a na trasie nie wiele się działo - po za jednym mankamentem. Po trasie: Na szlakach rur - Potuliniec i Sowno - byłem święcie przekonany, że rur na Makowicach już nie ma. Oczywiście nie potwierdziłem tego aż do dzisiaj. Ciągle było mi nie po drodze jechać na Lotnisko. Aż dzisiaj. Mocno się zawiodłem gdy zobaczyłem, że baza firmy GAS-SYSTEM nadal tu jest, i mało tego, zostały jakieś pojedyncze rury (czarne, i trochę białych). Nie rozumiem tego. To co mieli za dużo tych rur czy jaki chuj?! :O Przecież doszli już do gazociągu w Sownie.. To o co chodzi!? Z tego co wiem, to ciągniki z rurami już nie jeżdżą. Oficjalne źródła bliskie Urzędu Miasta Płoty mówiły o zakończeniu działań z rurami do końca 2019 r. Ale nie sądziłem, że ci "przestępcy rurowi", będą tak długo zajmowali i okupowali lotnisko. Na ich bazie nie ma już ciągników. Jest trochę sprzętu, te rury.. w nie dużej ilości. I jakieś cholerne psy, które chronią tego przybytku. Ta myśl nie dawała mi dzisiaj spokoju. Czemu te gnoje tu są. A byłem pewny, że już ich nie ma! Eh. No nic, co ja na to poradzę. Trasa trwała dalej. Wkrótce po godzinie 18 wyruszyliśmy w drogę powrotną do skrzyżowania z drogą DW152. Przez wieś Czarne. Po drodze dało się widzieć piękny zachód słońca. Piękny zachód słońca na tle żółtego pola, z kwitnącym rzepakiem.. nie podarowałem! Kilka fotek nastrzelałem i nawet wjechałem drogą techniczną w środek tego pola! Prawdopodobnie ubrudziłem sobie linkę od przerzutki tylnej, która zaczęła się od tego odwiedzenia zacinać i nie puszczać mniejszego biegu. Ja mam klamkową manetkę. Dźwignią zbijam bieg. I właśnie ta dźwignia się zacinać zaczęła i nie wracała na swoją pozycję. Tak mi się kilka razy na trasie zrobiło. Po tym odwiedzeniu pola rzepaku <33 To nie wiem albo się sama manetka psuje, albo coś się ubrudziło. Wkrótce znaleźliśmy się przy skrzyżowaniu drogi DW152 i ruszyliśmy w stronę Reska. Za całą wsią Czarne, przystanęliśmy w leśnym parkingu gdzie nasze wspólne szlaki dzisiejszej trasy się zakończyły. Wspominałem, teraz podkreślę najważniejszy tytuł dzisiejszej trasy: wolność. Tak, kończy mi się wolność, od poniedziałku (06.05), zaczynam dorosłe życie. I to moja ostatnia trasa z okresu wolności (studia, wcześniej szkoła).. Teraz przyszło mi samemu cieszyć się wolnością. Pięknym dniem, i jego pięknym zakończeniem. Maj.. chodź chłodny ale Maj.. i rozwijający się piękny zachód słońca, który podziwiałem w samotnej drodze powrotnej do domu.. Jechałem przez Dobiesław i Słudia, aby zrobić więcej kilometrów.. I mieć lepszy widok, na piękno natury.. Mnóstwo zdjęć.. I przygód. Piękno trasy, zakłóciło chwilowo wariactwo jakiegoś wariata chyba w AUDI, na drodze DK6. Gdzie kurwa musi akurat tak wyprzedzać aby zajeżdżać drogę innym kierowcą i pędzić na czołówkę z rowerem.. No kurwa co za pojeb... To tylko incydent.. Wkrótce moje rodzime Płoty.. Gdzie jechałem śladem zachodu słońca. Ten ślad sprowadził mnie na drogę wzdłuż torów, ale nie na ul. Kolejową.. jechałem wzdłuż ul. Jagielońskiej, i odbiłem wzdłuż torów, by mieć lepszy widok. Pierwsza próba była nieudana, ale druga, tuż przed skrętem na moje rodzinne osiedle była strzałem w dziesiątkę. Wyjechałem na wąskiej ścieżce, biegnącej wzdłuż torów, które w dawnych czasach szły w stronę Golczewa.. Stromo tam, i nie znanie było. Lecz nagroda przede mną się pojawiała. To zachód słońca, i dobre miejsce do jego obserwacji. Pierwszym takim miejscem był dawny zjazd na Rezerwat przyrody w Sownie. Tajemna ścieżka, która niegdyś skrywana była za drzewami. Teraz te miejsce się zmieniło nie do poznania, przez budowaną tu obwodnicę miasta. Wszędzie take wysokie "wały" na poprowadzenie drogi - szpecące widok i niosące śmierć drzewom. Wciąż jednak pamiętam jak tu niegdyś było. Najbardziej charakterystyczna jest trasa z przed laty: Spacer z Aurelią z 17.08.2016 r. Spędziłem tu na obwodnicy Płotów, kilkanaście minut robiąc wiele fotek. Po czym bardzo szybko ruszyłem goniąc za moją najnowszą myślą, aby dla lepszego widoku wjechać na wiadukt pod rondem na drodze DW109! Więc ruszyłem tam, wyprzedziłem stojące na czerwonym świetle auta, wjechałem na ten wiadukt.. Znalazłem miejsce do obserwacji przy kończącym się dniu, gdzie noc przynosiła prócz pięknych kolorów nieba, chłód.. Trudno się dziwić. W nocy temp. spada do +1℃ a to jest bardzo zimnooo .. Nie mniej plan się powiódł. Zrobiłem wiele wspaniałych ujęć. Po czym spełniony.. wróciłem na rodzime osiedle, mijając nie śmiało palące się lampy przydrożne, których blask dopiero rozbłysł...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04maja2019zdj1.jpgtrasa04maja2019zdj2.jpgtrasa04maja2019zdj3.jpgtrasa04maja2019zdj4.jpgtrasa04maja2019zdj5.jpgtrasa04maja2019zdj6.jpgtrasa04maja2019zdj7.jpgtrasa04maja2019zdj8.jpgtrasa04maja2019zdj9.jpgtrasa04maja2019zdj10.jpgtrasa04maja2019zdj11.jpgtrasa04maja2019zdj12.jpgtrasa04maja2019zdj13.jpg


Mapa przebiegu trasy :)