13.05.2018
Jazda nr: 229

Tagi: wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to w końcu chodzące za mną nowe plany, idealne wykorzystanie pogody i domknięcie niektórych tras, jakie odwiedziłem po raz pierwszy i ostatni w 2015 r., i nigdy od tamtego dnia do nich nie zdołałem wrócić. Nie zrobiłem tego przez ostatnie 2 lata aż do tego roku. Mimo, że w tym roku jest mi znacznie trudniej jeździć niż w zeszłym roku (mniej czasu do wakacji), to myślę, mam nadzieję, że w moich rowerowych wyjazdach, osiągnę w tym roku dużo. Na to cały czas pracuję, wciąż szukam nowych przygód i wyzwań, bo ile można jeździć wciąż i wciąż po tych samych trasach, które tak dobrze znam? ;) Ciągle robię w zasadzie takie same trasy, czy zwiedzam te same miejsca, co jest już nudne. Potrzebuję zmian! Jest tyle dróg do poznania, tyle miejsc, nawet w mojej najbliższej okolicy, w których jeszcze nie miałem okazji być, i tym się właśnie zajmę przy najbliższych okazjach, lub dopiero w wakacje, na jeżdżeniu i to intensywnym jeżdżeniu głównie w nowych miejscach, nowych drogach, całkiem nowych miejscach, lub takich, które rowerem nie zwiedzałem póki co. Wszystko przede mną, wakacje zbliżają się coraz szybciej, robi się coraz piękniejsza pogoda, dni są coraz dłuższe i niestety coraz więcej robactwa. Przeważnie pogoda dopisuje (czego nie można powiedzieć o poprzednich dwóch latach). Wykorzystałem więc pogodę, aby wybrać się w zaplanowaną na dzisiejszy dzień trasę. Jeszcze w piątek (11.05), zaplanowałem sobie wyjazd w stronę Nowogardu, aby pojechać za Nowogard w stronę wsi Ostrzyca. I wracać przez takie wsie jak Wojcieszyn, Lestkowo, Wołowiec (53.766193, 15.154244), i tamtejsze leśno-polne drogi, które rozciągają się za wspomnianym Wołowcem (to nie jedyna taka miejscowość w okolicy, dlatego podaję konkretną lokalizację), spore leśne tereny, które prowadzą w zasadzie do każdej mieściny przy drodze DW108 lub DK6/S6. Wiadomo, że te wszystkie pola, lasy, są ze sobą w jakiś sposób złączone, to są tereny do siebie przyległe, więc łączą je różne drogi. Mam postanowienie aby te tereny zwiedzić i lepiej je poznać, ale raczej w lecie nie będę tego robił z obawy przed owadami, no chyba, że będziemy mieli gorące, upalne lato a to hamuje rozwijanie się insektów i atakowania przez nich ludzi. Na to liczę, na gorące i upalne lato takie jak w 2015 r., które przyniosło dla mnie sporo rowerowych korzyści, i sporo zrobionych tras. Jeżeli warunki pogodowe się powtórzą, to najpewniej trwający właśnie rok, może być o wiele lepszym niż poprzednie lata, kto wie jak to się ułoży. Podczas dzisiejszej trasy tak sobie myślałem, jakby to w pewnym sensie było fajnie móc znaleźć się na końcu kalendarzowego roku. Chociaż po głębszym zastanowieniu się, widziałbym tylko wpisy na blogu, moje osiągnięcia, ale nie byłbym ich częścią, nie mógłbym ich przeżyć, przyczynić się do osiągnięcia moich zamierzonych celów. Wiedziałbym tylko tyle, czy mi się udało czy nie. Takie myśli krążą wokół mnie, przez wiele tras jakie robię. Dzisiaj szczególnie myślałem nad tym, jak to jest, z robieniem konkretnych tras. Przecież przed wyjechaniem w trasę nie wiem czy mi się uda ją zrobić czy nie. Jak będzie wyglądał jej przebieg. Dowiaduję się o tym dopiero po przyjechaniu do domu. Wtedy wiem czy się udało czy nie. Ale gdy jadę to nie wiem. Wtedy mogę jedynie się postarać wytrwać w trasy. Tak było na wielu kluczowych trasach jakie w swoim życiu zrobiłem, nie tylko z Aurelią, chodź te z Aurelią są najważniejsze, ważniejsze daty z przed powstania bloga to przede wszystkim 11.09.2014 - moje pierwsze "100 km" (trasa do Międzyzdroi) przez Golczewo->Stuchowo->Pobierowo. Czy moje pierwsze i jak dotąd jedyne 200 km z 29.08.2015 r. Piękne wspomnienia, które prowadzą mnie dalej. To co przeżyłem, osiągnąłem, nikt mi nie odbierze. To są moje osiągnięcia, z których jestem dumny :-) Prowadzą mnie dalej, w dalsze wycieczki, i poznawanie nowych tras, nowych miejsc, czy po prostu posiadania pamiątki, z odwiedzonych miejsc, lub bliskich miejsc, które nieustannie się zmieniają. Dzisiaj zwracałem na ten problem uwagę (sobie w myślach), przejeżdżając przez Nowogard. Obserwując całe osiedle nowych domków jednorodzinnych na wylocie z Nowogardu, wzdłuż drogi DW106. Powstają nowe firmy, nowe zakłady pracy, a także wiele nowych domków jednorodzinnych. Jest wiele działek na sprzedaż. Wszystko się więc zmienia, przyjdzie potrzeba rozwoju infrastruktury drogowej, przez co miasta będą coraz większe, a kiedyś metropolia Nowogardzka złączy się z ościennymi wioskami jak chociażby Wojcieszyn, który jest jednym z ważniejszych punktów dzisiejszej trasy. Wioska, której nazwę tyle razy słyszałem, tyle razy na znakach czytałem a jak dotąd się jeszcze nigdy do niej nie wybrałem. Rozciągająca się daleko wieś, która dzieli mieścinę Nowogard od strony zachodniej obwodnicy (droga S6). Ma sporo kolonii, i jest rozstrzelona na dużym obszarze. Co by nie mówić, dzisiejsza wycieczka mi się udała. W poniższym akapicie, szczegółowo opowiem o jej przebiegu, i odwiedzonych miejscach. Dzisiejszego dnia szczególnie pogoda dopisała, bezchmurne niebo, sporo słońca, ciepło cały czas, tylko taki silniejszy wiaterek, który przeszkadzał w jeżdżeniu. Trzeba sobie jednak i z nim poradzić, najlepiej poprzez ignorowanie warunków pogodowych i robienie swojego, czyli dalszego jeżdżenia, co robiłem dzisiaj całą drogę. Wszystko po to aby wytrwać w zamierzonym celu i przejechaniu długiej, niełatwej drogi. Po zrobieniu takiej trasy człowiek myśli, że może już wszystko osiągnąć :)) Z pewnością coś w tym jest, w końcu wytrwałem, w jeździe w różnych warunkach, w tym ciężkim terenie. Poradzę sobie z innymi trasami, przetrwam je wszystkie, aby osiągnąć swoje cele, jakie mam zaplanowane na ten rok :) Wiele wspaniałych tras, wiele wyzwań to wszystko przede mną. I coraz ambitniej, wierzę w to, że dam sobie radę. Każde zwycięstwo jest budujące, trzeba jednak pamiętać o porażkach, które także wiele wnoszą w samorozwój.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 231

  • Trasa nr [łączna]: 315
  • Trasa nr [na blogu]: 229
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 44

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 311 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 225 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4944.81 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5020.4 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4965.1 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4688 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4764 km

  • Maksymalna prędkość: 35.8 km/h

  • Przejechałem: 75.59 km
  • Przejechałem [msc]: 416.27 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1467.25 km
  • Przebieg roweru [suma]: 12338.06 km

  • Przejechalem w 2018: 1467.25 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 3.6681 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 30.8451 [%] km

  • Czas jazdy: 06:04:47 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 788:27:36 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 565:01:28 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 97:57:07 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 28:10:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:31:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:13:34 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:46 h

  • Średnia: 12.46 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocząłem dość wcześnie. Planowałem wyjechać jeszcze po godzinie 9, ale tak szybko nie zdążyłem i wyjechałem o godzinie 930. Już z rana, jeszcze po godzinie 8 czy po 9 było ciepło (ponad 15^). Spokojnie ruszyłem w dobrze znane mi strony, na drogę DW108, nie dość, że dobrze mi znane to jeszcze moje ulubione tereny, którymi spokojnie sobie jechałem, nigdzie się nie spiesząc mijałem kolejne wsie i tak dojechałem pod wieś Mechowo, charakterystyczne miejsce, które wspominam od 3 lat, będąc tam pierwszy raz w wakacje 2015 r., gdy omyłkowo pojechałem przez Wołowiec inną drogą niż zazwyczaj przez las, mając nadzieję na wyjazd przy wsi Łęczna, wyjechałem przy Mechowie na skrzyżowaniu (53.814503,15.1717445). Miejsce jest na pierwszym zdjęciu z dzisiejszego wpisu. Gdy dzisiaj przejeżdżałem tą drogą, to tak wspomniałem do siebie, że jak wszystko pójdzie dobrze to wyjadę tą drogą :) I owszem tak się stało. W dalszej części trasy ruszyłem na Truskolas, z którego odbiłem na wieś Wierzchy, Miętno i tak prosto do Nowogardu - póki co, znane strony i tereny. Postanowiłem na ostatniej trasie (z 11.05), porobić kilka zdjęć drogi z Wierzchy w stronę Miętna. Jej stan drastycznie się pogorszył. Co prawda kilka zdjęć zrobiłem, ale nie chciało mi się za bardzo zatrzymywać. Na Czerwiec mam zaplanowaną aktualizację raportu Polskie Drogi, i wtedy uwzględnię tą drogę w raporcie. Nie wiem tylko czy jest sens robić ten raport tak szybko, w końcu miesiącach wakacyjnych trwają cykliczne durne remonty dróg, poprzez zasypywanie dziur kamykami. To takie fałszowanie rzeczywistości, które się zemści, na niewinnych ofiarach Polskich Dróg. Tak niestety działają, i o ile do rzeczonego Czerwca na nowo nie porobią się dziury w drogach, to raczej sobie daruję ten raport. Póki co będę sytuację obserwował, mam do niej jeszcze trochę czasu, jeszcze dużo się może zdarzyć. Zważywszy na ciągnące się dalsze wycinki drzewostanu i przewożenia drzewa, na niszczejące warunki pogodowe (wysoka temperatura, nagrzany asfalt), może być ciekawie. Tym czasem trasa trwała dalej, od zeszłego roku nie byłem w Miętnie! A dziś miałem okazję, wkrótce wyjechałem w Nowogardzie, który minąłem drogą nr 106, wybierając się do wsi Sąpolnica, w zasadzie za wieś Sąpolnica do skrzyżowania (53.607821, 15.155156), na wieś Ostrzyce. Do wspominanego skrzyżowania, wszystko wydawało mi się takie nowe, w sumie nie ma co podziwiać, lasy, lasy, całe hektary lasów, i wiele wyciętych drzew -.- Więc normalka, nieco górzysty teren, ale jednak to takie typowo wiejskie tereny, które najbardziej mi się podobają :) Miałem takie ładny widoczki przy Sąpolnicy, gdzie uprawniana jest agroturystyka, pasią się małe kózki :) Była nawet lama! :D Gdy minąłem tą wieś, i znalazłem się blisko skrzyżowania na Ostrzyce, wróciły wspomnienia z upalnego lata, z dnia 03.07.2015 r., gdy przejeżdżałem przez te skrzyżowanie (z Ostrzycy) na Starogoszcz i Długołęki, którą powróciłem do Nowogardu. Tak dawno tu nie byłem a jednak pamiętam to miejsce, od razu je poznałem :) Jedna z jeszcze kilku tras, jedno z jeszcze kilku miejsc, które zwiedzałem w 2015 r., a których nie miałem jeszcze okazji zobaczyć. Takich miejsc jest coraz mniej. Być może w tym roku uda mi się je całkowicie wyeliminować. Teraz przede mną otwierały się nowe możliwości, nowe szlaki do poznania, jakimi była droga do Ostrzycy, którą minąłem i miałem skręcić w wąską (nie wiem nawet co to za droga), na skrzyżowaniu: 53.611098, 15.181648, w samej Ostrzycy. Niestety te miejsce minąłem i pognałem dalej, zdążyłem minąć całą Ostrzycę gdy doszło do mnie, że coś jest nie tak, jak tak dalej pójdzie to ja zaraz w Dobrej Nowogardzkiej wyjadę! Musiałem się cofnąć, nawigując się GPSem szukałem tej drogi (53.612847, 15.179225), którą miałem wyjechać w Sąpole (koło DW144). Znaleźć to jednak nie tak łatwo, szczególnie jak się nie wie gdzie jechać. Droga skryta za jakimiś krzakami, drzewami i ciągnącymi się posesjami, nawet cmentarz tam jest, i kolejne agro-gospodarstwa. Nie byłem przekonany czy dobrze jadę, szybko jednak nabrałem pewności, że to dobra droga, wiodła mnie początkowo przez pola, fajna trasa - droga bardzo wąska. Na samochody się nie za bardzo nadaje, ale jak na drogę rowerową? Jak znalazł! Widoki są - są! Bezpiecznie jest? - jest! To czego chcieć więcej? Taką trasą to można podróżować, wjechałem w nią ciągnący się las, dookoła sam las, i wiele leśnych dróg. Ten las i wjazd do niego z różnych stron mijałem jadąc drogą DW106. Te wszystkie ścieżki są ze sobą połączone. Fajnie tu było i co najważniejsze nie było komarów, tylko trochę denerwujących much nic strasznego. Przejazd tą drogą chwilę czasu mi zajął, wyjechałem na DW144 pod samym Nowogardem. Zastanawiałem się do końca trasy gdzie jest te Sąpole?! Byłem tu tyle razy i nigdy nie widziałem takiej wsi, być może jest ono ukryte gdzieś w lesie. Po przyjechaniu do Nowogardu, odnalazłem najszybszą drogę na Wojcieszyn, którą ruszyłem. Mijając obrzeża Nowogardu, który z każdej strony się rozrasta, nawet rozrasta się na te wiejskie tereny. Póki co wiejskie tereny. Przecież nie wiadomo co się stanie z Polską Wsią w następnych latach, która jest nieustannie niszczona przez Unię Europejską. Aktualnie nie opłaca się nic siać, prowadzić gospodarstwa. Małe gospodarstwa upadają. W perspektywie lat wywłaszczy się pewnie grunty rolne i zamieni na działki budowlane. Coraz większy prym wiodą warzywa i owoce modyfikowane genetyczne (GMO), obecnie nawet nie trzyma się trzody chlewnej, bo jest to tak zniszczone przez biurokrację Brukseli, że tylko największe gospodarstwa (które, notabene nie są prowadzone przez Polaków), mogą sobie na to pozwolić. Nieustannie widuję zmieniający się świat dookoła mnie... I czuję z roku na rok, coraz większą więź z Polską wsią..., której tak mi szkoda :( Piękne wiejskie tereny, w rozwijającym się Nowogardzie, rozbudowującym się Wojcieszynie minąłem, nim wyjechałem na nowo koło Nowogardu. Nowogard - Wojcieszyn to jest w zasadzie ten sam teren, nie wiele ich dzieli, w perspektywie lat przy dalszym rozwoju miasta zostaną połączone te tereny, które już teraz nieustannie się zmieniają, poprzez nowe szlaki komunikacyjne, powstawanie nowych osiedli domków jednorodzinnych. Tak w ogóle to cieszę się bardzo, że odwiedziłem ten cały Wojcieszyn. Do tej pory nie miałem okazji odwiedzić tej wsi. A podoba mi się tu do tego stopnia, że któregoś razu z pewnością przyjadę specjalnie po to aby pojeździć przez wszystkie kolonie Wojcieszyna, i wsie w najbliższym sąsiedztwie Nowogardu - być może zrobię to w ramach projektu: Miejski Wojaż: Nowogard. Mam taki pomysł na wakacje, aby zorganizować Miejskie Wojaże wokół wielu miast, i ościennych do nich wsi. Minąłem wkrótce sam Nowogard ul. Leśną, i znalazłem się na polnej drodze w stronę wsi Drzysław. Odtąd zaczęła się moja ciężka próba. Jechałem, a częściej prowadziłem rower, po polach, lasach, takich typowo wiejskich terenach, między innymi Drzysław, z którego wyjechałem w Lestkowie, gdy minąłem Lestkowo wyjechałem w Orzesze. Są to całkowicie nowe dla mnie tereny, gdzie każda z dróg, która tutaj jest, prowadzi gdzieś w stronę DK6/S6, w końcu te tereny są ze sobą połączone. Było jednak bardzo miło i fajnie, zmierzyć się z trudami trasy, i poznać nowe tereny, gdzie w pełni czuć ten wiejski klimat, dookoła same pola uprawne, kwitnący rzepak, wiele roślinności, zwierzątka rolne (trzoda chlewna), która w przyszłych latach będzie rzadkością, bo mało które gospodarstwo będzie mogło sobie pozwolić na luksus posiadania zwierzątek. Piękne miejsca, zrobiłem dzisiaj sporo zdjęć, będę miał co wspominać. Gdy minąłem wieś Orzecze (która jest nie daleko wsi Orzechowo), znalazłem się w bezpośrednim położeniu wsi Wołowiec, której już dawno nie odwiedzałem :) Znam te tereny znacznie lepiej niż w 2015 r., gdy pojechałem tutaj pierwszy raz. Pewny siebie, przejechałem przez Wołowiec, i polnymi drogami, to w prawo, to w lewo, to prosto, i tak wyjechałem przez pola, lasy, na polnej drodze, w zasadzie po polu uprawnym na wprost wsi Mechowo (DW108), gdzie po mojej lewej stronie ciągnęła się wieś Łęczna. Ostatnie wyzwanie, pokonać te pole, na co straciłem sporo sił, i przejazd przez całe pole zajął mi ponad 30 min! Już zmęczony wyjechałem na drodze DW108, miałem zrobione ponad 70 km. Miałbym mniej gdybym w Ostrzycy od razu dobrze pojechał. Cały dzień jeżdżenia w pełni słońca, zmagając się z wiatrem (a teraz nade wszystko) miałem pod wiatr xD To żarty jakieś! Było już bardzo ciężko, czułem się zmęczony jednak jakoś dojechałem. Może nawet ustanowię z tej trasy jakąś cykliczną trasę? Myślałem nad nazwami: "Trasa Leśniczego (leśniczówka)", albo "Trasa wielu możliwości". Szczególnie ten drugi tytuł jest wymowny, trasę łączy wiele dróg (polnych i leśnych), i można ją zmodyfikować na bardzo wiele sposobów... Pozostanie to kwestią do przemyślenia. A na koniec ważna sentencja, którą miałem dzisiaj w myślach, odkąd zjechałem z Wojcieszyna w stronę Lestkowa. Zdając sobie w tamtym momencie sprawę, że do domu jeszcze daleko, i jeszcze wiele męczących chwil przede mną, zacząłem przetwarzać taką myśl końcową: jak zrobi się taką trasę, to można uwierzyć, że zrobi się wszystko. I to prawda, gdy człowiek pokona taką męczącą trasę, w zmiennym środowisku, robiąc tutaj dużą odległość, będzie wstanie osiągnąć każdy cel! Wszystkie trudy z jakimi się mierzymy, rozwijają i wzmacniają nas. Podzielę się jeszcze jedną sentencję, która często towarzyszy mi w moich rowerowych trasach: za zjazd z każdej górki, przyjdzie nam zapłacić. W sensie, że jak korzystamy ze zjazdu z górki, to zawsze powinniśmy się zmierzyć z podjazdem pod górkę, niezależnie od tego ile zrobiliśmy w danym dniu kilometrów, i jak bardzo jesteśmy zmęczeni :) Tak trzeba i już, i to jest z korzyścią, dla samorozwoju, siły, charyzmy! Aby przetrwać każde wyzwanie, i móc przeżyć wspaniałe przygody!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa13maja2018zdj1.jpgtrasa13maja2018zdj2.jpgtrasa13maja2018zdj3.jpgtrasa13maja2018zdj4.jpgtrasa13maja2018zdj5.jpgtrasa13maja2018zdj6.jpgtrasa13maja2018zdj7.jpgtrasa13maja2018zdj8.jpgtrasa13maja2018zdj9.jpgtrasa13maja2018zdj10.jpgtrasa13maja2018zdj11.jpgtrasa13maja2018zdj12.jpgtrasa13maja2018zdj13.jpgtrasa13maja2018zdj14.jpg


Mapa przebiegu trasy :)