Trasa z dnia dzisiejszego jest konsekwencją tras: Makowice-Lotnisko: "W pogoni za rurami" i Makowice-Lotnisko z 10.04. Planowałem od kilku dni tą trasę aby pojechać szlakami rur. Szlakami rur, które do końca 2018 r., były masowo zwożone na Makowice-Lotnisko a od Stycznia 2019 r. - wywożone. Ten cyrk na szczęście dobiegł już końca. Tak w sumie przewidywałem, że do połowy Kwietnia, maksymalnie do końca Kwietnia już tych rur na Makowicach nie będzie. Postęp prac jest, te rury idą tylko do Sowna. Dzisiaj przejechałem się tymi szlakami, jadąc przez Potuliniec do Sowna, i widziałem te rury ;) Wszystkie są już zwiezione na teren budowy. Pozostaje teraz tylko pytanie, czy ta firma nadal będzie trzymać swoją bazę na lotnisku czy nie? Bo ja zakładałem, że wraz z wywiezieniem wszystkich rur już ich tu nie będzie. Osobna kwestia to pospawać te rury, wkopać w ziemię, czy co oni będą z tym robić - bo to raczej nie będzie tak na zewnątrz poukładane a w ziemi powsadzane. Jedna sprawa to właśnie poprzywozić te rury, a druga to je połączyć i zakopać. Cały czas mówimy przecież o znacznej odległości inwestycji to jest ponad 40 km od rafinerii w Goleniowie do Sowna. Co z tego będzie to oczywiście czas i moje kolejne trasy pokażą. Plany na najbliższą przyszłość są takie aby pojechać na Makowice - Lotnisko i zobaczyć co tam się dzieje. Z mojej ostatniej trasy na Makowice - Lotnisko wiem, że tych rur wiele tam nie było do wywiezienia. Miało to miejsce 6 dni temu. To obecnie sytuacja może wyglądać bardziej optymistycznie. O tym przekonam / dowiem się, dopiero gdy pojadę znowu na Lotnisko, podpatrzę i zobaczę co tam się dzieje. A póki co zaliczyłem dzisiaj nie długą, chodź pod kilkoma względami ciężką trasę: 1. pogoda. Niby cieplej niż w poprzednich dniach, ale to jeszcze nie to. To jeszcze nie jest ta prawdziwa wiosna. 2. teren. Jazda w terenie zawsze jest trudna, tudzież spotkałem się z dużą ilością gęstego piachu zwalonego na drodze po czym jechać się nie dało. Ogólnie jednak jakoś dojechałem :)
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 391
Trasa nr [łączna]: 474
Trasa nr [na blogu]: 388
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 47
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 469 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 383 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11342 km
Stan Licznika Końcowy: 11361.52 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11270.49 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11072 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11092 km
Maksymalna prędkość: 34 km/h
Przejechałem: 19.52 km
Przejechałem [msc]: 389.62 km
Przebieg roweru [rok]: 1531.4 km
Przebieg roweru [suma]: 18679.39 km
Przejechalem w 2019: 1531.4 km
Podroż dookoła świata (2019) 3.8285 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 46.6985 [%] km
Czas jazdy: 01:20:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1176:07:36 h
Czas Jazdy Suma (blog): 952:41:28 h
Czas Jazdy Suma (2019): 96:24:22 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:54:06 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:29:25 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:03:04 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:12 h
Średnia: 14.64 km/h
Dzisiejszą trasę rozpocznę także od pochwalenia się, po kilku nieudanych próbach, nareszcie udało się ustawić kamerkę. Zdaje się, że jest prosto, że jest OK. Jeszce przed dzisiejszą trasą, zaryzykowałem z małymi poprawkami - nie chodziło broń boże o pozycję co najwyżej wysokość, pozycję formalnie i oficjalnie wreszcie! Udało mi się ustalić na trasie: Niedziela nadziei . Dzisiaj tylko wysokość poprawiłem, i pojechałem, mając nadzieję, że ustawienia są jak najbardziej OK. Dzisiejsza trasa od samego początku jej trwania wydała się nieco ciężka, chodź jak jechałem z wiatrem to było OK. Szybko się jednak okazało, że jest ciężko. I tak ciężko się jechało.. ciężko. A może to wina nasmarowania łańcucha? Został na dzisiejszą trasę nasmarowany, może tam napęd brudny czy coś, i teraz się tak ciężko kręci, póki się ten nadmiar smarowania nie wytrze. No gdyby tego było mało to na osławionej drodze DK6, ciągnącej się wzdłuż budowanej S6 pod Wyszogórę, panował spory ruch aut. Co nie jest oczywiście niczym dobrym. Spory ruch aut, każdy się pcha, nachalnie jedzie, bo przecież on jest tu "Panem i władcą". A jak przy tym obrazku popatrzę sobie na ten jeden wielki syf i burdel, z którym związana jest budowa tej całej zajebanej drogi S6.. Nie mam dobrych słów o tej cholernej firmie Mosty-Łódź. Ta inwestycja powinna być już zakończona. A ona wciąż trwa w najlepsze i wciąż powoduje spore utrudnienia i problemy. Te problemy, utrudnienia, cały ten syf, bajzel ciągnęły się za mną aż pod Wyszogórę, gdy odbiłem na Potuliniec. Tam już daleko ujechać nie musiałem aby widzieć rury ;) Tuż przed Potulincem, bawili się z tymi rurami, spawali je, czy chuj wie co robili. Jeździli tutaj moi NIEUlubieńcy - ciągnikami, który przed tygodniami zwozili rury z Makowic na teren budowy. Zostałem tutaj dyskretnie chwilę dłużej aby popatrzeć co się dzieje, jak budują, jak działają. I ruszyłem dalej do samej wsi Potuliniec, z której pojechałem leśną drogą do Sowna. Ciężka droga. Dłużyła mi się. A im było bliżej Sowna tym gorzej się jechało. Zaczął się grząski teren, wprost mówiąc: PIACH, którym jechać chodź bym chciał nie dałem rady. Musiałem prowadzić rower i tak było niemalże pod samą wioskę Sowno. Właśnie pod samą wioską, robiłem ostatnie zdjęcia rur :)) Aurelia też ma pamiątkę, na szlakach rur :D Teraz pozostanie mi tylko pojechać na Makowice-Lotnisko i zobaczyć co tam się dzieje - w odniesieniu do tych rur. Wkrótce zjechałem z Sowna, zjeżdżając na moją ulubioną drogę DW108, pognałem już prosto do domu. Dzisiejsza, chodź nie długa trasa, nie wydawała się taka prosta, fajna, trochę męcząca. I wciąż odbywająca się przy chłodnej pogodzie. Czuć w powietrzu, powiew minionej zimy.. A szkoda, wielka szkoda. W tym roku wyjątkowo pragnę tej wiosny.. :))
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)