06.12.2022
Jazda nr: 1144

Tagi: wiejskie_przygody, GPS |

Dzisiejsza trasa jeden wielki wkurw, nieudacznictwo. To się wszystko tak ciągnie od niedzielnej trasy - fajna bo fajna ale wnerwiająca i szła słabo: "Skolwin". A dzisiaj taki dzień. Nastawiłem się, że pojadę! Wczoraj sobie z tego powodu wolne zrobiłem w szkole. Mam jeszcze jeden dzień zaległego urlopu z 2021 r. to sobie go wykorzystałem. Na odpoczynek. I w zasadzie odpoczynek i ogarnięcie bloga. Bo tylko bloga zdążyłem ogarnąć wciągu całego dnia. Te kilka wpisów zaległych. Nie mniej się zregenerowałem po ciężkim weekendzie. Może km czy z wyzwaniami nie jest to nie wiadomo co. Bo nie jest. Tylko pora roku, pogoda. To jakoś naturalnie wpływa na to, że się nie ma sił. Dzisiaj siły miałem zawodziły inne czynniki. Mógłby być problem ze "chceniem", które bardziej szło w stronę: "nie chcenia". A to nie jedyny problem. Dzisiaj było szczególnie ciemno. Jeszcze przed godz. 14 zaszły takie bardzo ciemne chmury. I szlaka przechylała się bardziej w stronę: "nie chcenia". A do tego jeszcze w domu nie ciekawa sytuacja. I tak mi się wszystko przesunęło w czasie, bo miałem zaraz po godz. 15 jechać. A ostatecznie wyjechałem prawie po ciemku, bliżej godz. 16. W szkole mnie dzisiaj wkurwiali wszyscy dookoła. A to jeszcze życie mnie wkurwiało... Znowu padły dwa liczniki i żaden nie działał. A to mnie już tak wkurwia, że jebnąłem i to mocno w wiatę przystanku w Konarzewie (gm. Nowogard) ;) A gdyby tego było mało to jeszcze błąd z kamerą wyskoczył. I tak kurwa wiecznie coś. Nie bez powodu dzisiaj taki tytuł - tej kolejnej trasy z kończącej się w sumie serii "wstępując w noc". No bo co? Kilka dni zostało tak naprawdę do najkrótszego dnia w roku. A potem sukcesywnie szala się będzie odsuwała. Więc jakoś się przetrwało te krótkie okresy. Przynajmniej do dzisiaj. A mnie pozostanie do zrobienia przed 21.12 - lub w samym 21.12 - jeszcze jedna trudniejsza trasa - przez Nowogard i powrót na Resko. Dzisiaj była nieco dłuższa względem ostatniej: Nocne lęki. Ciemniejsza a do tego mokra. Miało padać dopiero w nocy. A tym czasem siąpił deszcz odkąd wyszedłem z domu. I miejscami to padało i to mocno. Jednak nie rezygnowałem. Choć na początku trasy miałem nawet dwa takie momenty, które mówiły o tym, że może jednak...? Wrócić? Pierwszy w samym Lisowie a drugi za Wyszogórą, gdy podjeżdżałem pod wiadukt drogi S6. Stąd jeszcze kawałek mnie czekał do Żabowa, gdzie dosłownie pod Żabowem odbijałem na Jarchliwno i dalej do Reska... Jednak tych wkurwów, małych czy dużych jest za dużo... Wszystko się tak potrafi sypać i to dosłownie z dnia na dzień... A to się odbija na mnie, na moim jeżdżeniu. Na wszystkim...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1150

  • Trasa nr [łączna]: 1230
  • Trasa nr [na blogu]: 1144
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 188

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1218 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1132 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11825.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11873.7 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11799.44 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24400 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24415 km

  • Maksymalna prędkość: 31.2 km/h

  • Przejechałem: 48.3 km
  • Przejechałem [msc]: 144.89 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7318.86 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48573.17 km

  • Przejechalem w 2022: 7318.86 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 18.2972 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 121.4329 [%] km

  • Czas jazdy: 02:41:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3078:06:40 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2854:40:32 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 483:46:21 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:26:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:28:58 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:24 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:56 h

  • Średnia: 18 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego wyjątkowo szara, wyjątkowo wkurwiająca. Dzisiaj to naprawdę jakieś egipskie ciemności następowały! Już o godzinie 15:30 - chwilę przed moim wyjściem i ruszeniem w trasę w którą ostatecznie ruszyłem o 15:50 - było ciemno. A sama noc? Dosłownie gdzieś 16:03 - 16:05 było już całkowicie ciemno. Dzisiaj jest nie naturalnie ciemno... A jeszcze te wkurwienia dookoła. I zawód na pogodzie. To wszystko tak działa przeciwko mnie. A ja nie jestem skłonny co do tego aby rezygnować z zamysłów. A ten zamysł miałem od weekendu. Wtedy nie mogłem wiedzieć jaka będzie rzeczywistość. Więc mimo wszystko pojechałem. Jednak pewne utrudnienia dawały o sobie mocno znać... A te utrudnienia to nie tylko - wciąż - coraz krótsze dni (dzisiaj o 15:39 zachód słońca). To brak danych z licznika. A bez nich trudno mi się jeździ... Jestem przyzwyczajony do tego, że mam dane przed sobą, widzę aktualną prędkość. Przejechane km, czy czas jaki już jadę. Te dane są mi potrzebne, dostosowuję prędkości, ewentualne przerwy... A teraz będę znowu rzeźbił, i wyliczał te dane podobnie jak było na poprzedniej trasie (#1149)... Jak mnie to wkurwia. Co prawda w cytowanym wpisie (#1149) wspominałem, że tak było i pewnie tak się zdarzyć może, że się coś zepsuć może. No ale nie spodziewałem się, że stanie się to z trasy na trasę! Naprawdę dzisiaj to mnie tak rozpierdalało... Ja od tego jebanego Konarzewa, jechałem na takim wkurwie. Bo nie dość, że liczniki to jeszcze kamera się wyłączyła... Wyzywałem wszystkich dookoła, i pewnie trzymałem się z prędkością gdzieś bliską 20 km/h. Czasem więcej. Było to szczególnie widoczne po minięciu Łosośnicy. W dupie miałem ten deszcz, i wszystko. Nawet te wzniesienia w stronę Reska mnie nie przeszkadzały. Gnałem i gnałem... Nie odczuwając wcale tych górek nic, waliłem na tym nocnym wkurwie... Do końca tej wcale nie łatwej ani też nie krótkiej trasy - w końcu prawie 50 km. Dzisiejsza trasa przypomina mi pewną próbę, tras 50-tek. Tam też były takie problemy. I ciemno i padało cały czas: Nocna Trasa "50-tka" z 16.11.2021 r.. Dużo o tej trasie dzisiaj myślałem. Tylko wtedy liczniki działały... To trochę inna sytuacja. Teraz liczniki nie działają... I było o wiele trudniej. Ale dobra aby nie było, że wszystko jest takie złe! Dzisiejsza noc była bez wiatru! I do tego niby tylko +2℃ ale było naprawdę tak ciepło... Gdyby nie ten deszcz... To nie wiem czy 50 km nie byłoby zbyt krótkim dystansem.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06grudnia2022zdj1.jpgtrasa06grudnia2022zdj2.jpgtrasa06grudnia2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)