30.03.2021
Jazda nr: 798

Tagi: tr100stka, drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest w końcu udaną próbą zrobienia, zmierzenia się z tak wymagającą i długą trasą jak trasa 100 km. Pragnę tylko nadmienić moja klasyczna trasa 100 km, przypominająca mi o lepszych minionych czasach gdy jeszcze byłem niewinnym studentem, nie musiałem się angażować w trudy i smutki życia.. A teraz te smutki z każdym rokiem coraz bardziej mnie przytłaczają. No ale dość o tym. Trzeba coś napisać o dzisiejszej trasie! Miałem obawy, że się nie uda, że nie dam rady. No cóż, zdarza się. Ważne by było to, że próbowałem, że walczyłem o każdy kilometr. W tym wyjątkowym dniu z końcem Marcowego miesiąca walczyłem głównie z czasem, który nie był moim sprzymierzeńcem. Nie chciałem wracać po nocy bez oświetlenia. A jestem przecież bez światełka. Moja super lampka, która swego czasu sporo kosztowała - Magishine F3, znów odmówiła posłuszeństwa na ważnej dla mnie trasie - do Iglic, na premierę mojej książki Krainy Snów: Iglice: "Kraina Snów". Ze światełka krótko korzystałem już w samym pałacyku aby się ogrzać w jego blasku po czym niespodziewanie pierdolnęła i się wyłączyła. I nie działa do dziś dnia.. Ostatecznie wkrótce zawiozę ją znowu do naprawy. Zorientuję się co tym razem się stało i czy jest sens ją znowu naprawiać. Muszę w niej wymienić pakiet akumulatorów 8x18650 baterie i to najlepiej jakieś mocne aby miały takie same właściwości jak oryginalny pakiet. A to są koszty. Naprawa to też koszty. A jak się okaże, że to się zaraz znowu zepsuje, to nie ma to raczej sensu.. :( Smutne te życie. A z lampką już pod koniec 2020 r. walczyłem, jak odmawiała coraz częściej posłuszeństwa. Aktualnie przynajmniej do końca Lipca 2021 r. będzie to najmniejszy mój problem i zmartwienie - dni coraz dłuższe, więc jakoś sobie poradzę. A przecież po najdłuższym w roku dniu, nim się skróci w widoczny i zagrażający mi sposób - minie właśnie wspomniany Lipiec. Więc póki co, nie mam się o co martwić. Skoro dałem radę dziś, dam i w inne dni. Dziś właśnie robiłem wszystko by zdążyć przed zmrokiem i się udało. Wróciłem po godzinie 19, nim jeszcze zdążyło się ściemnić.. Ale to była walka o każdą minutę. Z pracy wróciłem po godzinie 13. Nie jadłem obiadu tylko kanapkę raz dwa i w drogę. I w trasie.. I w trasie nie zatrzymywałem się za często, tylko jechałem. W zasadzie jechałem w cyklu co 25 km. Co 25 km robiłem krótki postój, wymieniałem akumulatorek w kamerce, uzupełniałem pokłady sił. I w dalszą drogę - gdzie starałem się trzymać przyzwoitą prędkość, nawet >20 km/h. Jedno jest pewne, że jeżdżenie po pracy na takie dystanse mi nie służy ;) No co innego robić te 50-70 km (po aslfalcie) po pracy, w obecną porę roku i długość dnia. A co innego pchać się na te 100 km. Jednak się uparłem, i pojechałem. Pogoda naprawdę super. Było fajnie, choć przyjechałem zmęczony, i zarżnięty z resztek sił, jestem przekonany, że jeszcze trochę bym pojechał ;) Moja forma jest na wysokim poziomie i to mimo nieudanego zimowego jeżdżenia (właśnie przez pogodę). Wczoraj zrobiłem nie całe 15 km, dziś 100 km. A jeszcze mam siły. Więc myślę, że na spokojnie koło 130 km mógłbym jechać. Tylko czas. Czas nie jest moim przyjacielem.. Wręcz przeciwnie..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 803

  • Trasa nr [łączna]: 884
  • Trasa nr [na blogu]: 798
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 58

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 875 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 789 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9632 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9733 km

  • Maksymalna prędkość: 34.9 km/h

  • Przejechałem: 100.65 km
  • Przejechałem [msc]: 685.67 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1737.3 km
  • Przebieg roweru [suma]: 33748.66 km

  • Przejechalem w 2021: 1737.3 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 4.3432 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 84.3716 [%] km

  • Czas jazdy: 05:16:45 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2135:40:23 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1912:14:15 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 111:40:35 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 42:04:51 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:53 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:55:32 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:53 h

  • Średnia: 19.11 km/h
Dzisiejsza trasa, dzisiejsze wyzwanie choć nie traktowałem tego jako wyzwania tylko coś normalnego, coś do osiągnięcia.. Oczywiście w pełni się udała. Nawet udała się z naprawdę ładną średnią prędkością. Wszystko idzie naprawdę bardzo dobrze. Jest dobrze, nawet lepiej niż dobrze ;) Pogoda dopisuje, więc trzeba korzystać. A tak wspominając historię, dawne czasy.. To cofnę się do 2019 r. Wówczas, na pierwszej mojej trasie 100 km, która wypadła bardzo szybko bo już 07.03. I to było największe pod tym względem moje osiągnięcie, które pokonałem dopiero w 2020 r., gdy zrobiłem pierwszy 100 km dystans w miesiącu Lutym, no ale nie na szlakach mojej klasycznej trasy 100 km, nie ma to jednak takiego znaczenia. Dystans to dystans.. Nie mniej cofnę się do 2019 r. Poruszam w tym wpisie wiele ważnych kwestii i zagadnień. Nie tylko z historią moich wcześniejszych osiągnięć na kanwie 100 km tras, ale także drzew, i morderstw jakie się dokonują na szlakach mojej klasycznej trasy 100 km. A trudno pojechać obojętnie wobec tego co się odpierdala choćby na drodze między Reskiem a Kulicami. Pod samym Nowogardem. Między Nowogardem a Golczewem. Między Gryficami a Modlimowem. Między Modlimowem a Płotami. Tu są największe zbrodnie, przyjmują katastroficzne rozmiary. Na tym się głownie skupiałem dzisiaj jadąc. Jadąc szybciej aby nie musieć na to patrzeć. No naprawdę, kiedy to się skończy?! Na razie jest tak, że każdy mój wpis musi prawić o tych zbrodniach i kolejnych zuchwałych krokach.. To mnie wykańcza. Naprawdę to mnie wykańcza... Wyzwanie - trasa "100 km". Jeśli chodzi o trasy 100 km w 2020 r., to moja pierwsza klasyczna taka odbył się dość późno. W niej nie mniej sporo wyjaśniam skąd, co, dlaczego. Warto spojrzeć na ten wpis: Trasa "100-tka". I jeszcze wpis o mojej pierwszej 100 km trasie w 2020 r: ZS: Trasa "100 km - bateryjny problem". Sporo się działo, naprawdę sporo i zrobiłem rowerowo spore postępy od minionych miesięcy.. Teraz jestem na wyższym poziomie i nieustannie walczę! Chociaż dobijająca jest dla mnie pogoda, która przynajmniej na razie w 2021 r. nie bywa tak zachęcająca jak ta w 2020 r.. Ehh.. :) Może jeszcze się coś zmieni. A póki co - to tak jak wspominałem, jechałem w cyklach 25 km i odpoczynek, i 25 km i odpoczynek. Po to właśnie aby ugrać jak najwięcej czasu i jak najmniej denerwować się w sprawie drzew i ich dalszego niszczenia. A te skurwysyństwo naprawdę nabiera na sile. Ostatni raz na drodze Resko - Kulice, do miejscowości Łosośnica jechałem na trasie: Wiosenna trasa. I nie było tak źle, jak jest dzisiaj.. Masa wyciętych drzew, nieopamiętanego skurwysyństwa. A te szaleństwo trwa dalej i rozciąga się jeszcze dalej. Mógłbym tu wrzucać wiele wpisów, i pokazywać wiele przykładów. Tylko czy to coś da? Albo inaczej: czy naprawdę chcę się tak wkurwiać, a potem dołować aby do tego wracać?! Czy to naprawdę ma sens?! Po prostu zachęcam do przejrzenia wpisów z tagiem: drzewa. I wspominanego we wpisie wpisu Trasy 100 km z 2019 r. Tam daję wiele przykładów. Dzisiaj to już bez sensu. Przecież wyrok na te niewinne drzewa już padł. Nic się nie da zrobić. Wszystkie drzewa umrą, a ludzie wraz z nimi.. Jedyną pociechą w trasie były nieliczne miłe myśli, a także towarzyszące mi bezchmurne niebo, niosące na koniec dnia przepiękny zachód słońca.. Nadzieję.. Choć nie wiem na co miałaby wskazywać ta nadzieja. Może na to, że ja szybko umrę... Bo to, że te bestialskie kurwy, którzy się nazywają "pilarzami", raczej nie ma szans. Przecież jeden zdechnie, to zastąpi go inny. Bo co, bo mało ścierwa po tym świecie chodzi..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30marca2021zdj1.jpgtrasa30marca2021zdj2.jpgtrasa30marca2021zdj3.jpgtrasa30marca2021zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)