17.03.2019
Jazda nr: 372

Tagi: busz_zboz, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jak planowanym na weekend wyjazdem na szlakach Buszującego w zbożu. Na ten weekend miałem większe plany, udało się zrealizować tylko plan trasy buszującego w zbożu, chociaż z samej pogody nie jestem zadowolony. Wręcz przeciwnie - mocno się na niej zawiodłem, miało być ciepło, ładnie - na pomorzu zachodnim nawet 12-14℃. A chyba tylko Śląsk skorzystał z tych atrakcji -.-, gdzie u nich było ponad 20℃ i faktycznie ciepło. W moich regionach było deszczowo, zimno i wietrznie. Przez dużą część trasy musiałem walczyć z silnym wiatrem, który nie dość, że mnie spowalniał to jeszcze męczył. Malało więc nastawienie do samej trasy, a to nie prosta lecz długa i wymagająca wyprawa. Na uwagę zasługuje fakt, że wyprawę na szlakach buszującego w zbożu w tym roku - robię bardzo wcześnie - ledwo połowa Marca mija, a ja już śmigam :) Pierwszy raz tą trasę w 2018 r. robiłem dopiero w Maju: Trasa buszującego w zbożu z 07.05.2018 r.. Całkiem inne warunki pogodowe, inna forma. Całkiem inaczej człowiek się mierzy z takim wyzwaniem, chodź nigdy niezależnie od pogody nie ma się pewności czy wyzwanie, zaplanowana trasa się powiedzie. Czasem ma się siłę walczyć a czasem nie. Dzisiaj te siły miałem, mimo niepogody - chodź do ostatniej chwili wierzyłem w poprawę warunków pogodowych, do ostatniej chwili póki nie lunęło pod Łopianowem gdzie stanąłem na rozdrożu możliwości, i dwojakich wyborów. Wtedy już nadziei na dzisiejszy dzień i pogodę z dnia dzisiejszego nie miałem. Oszukane te prognozy. Oszukana ta wiosna. Miało być w końcu wiosennie, ciepło. A tak nie jest. Mimo tych problemów, dotrwałem w moim celu. Dałem radę. I dojechałem do końca. Po prostu dzisiaj się udało. Nie jest powiedziane, że przy innej okazji musiałoby być tak samo, czyli znów pozytywnie. Po prostu dzisiaj wyszedłem z założenia, że: nie ma łatwych zwycięstw, każde wymaga poświęcenia i niezłomnej wiary w osiągany cel. Skoro miałem siły, miałem możliwości to walczyłem do samego końca. I nie straszne mi były żadne pogodowe zawirowania - a te od początku trasy były co najmniej słabe - szaro, wietrznie. Tylko na chwilę gdy mijałem Golczewo się przejaśniło, aby na dobre zachmurzyć się w okolicy Mechowa. Pojawiał się co rusz przelotny deszcz, który zamienił się w większą ulewę w kulminacyjnym punkcie trasy, gdy dojechałem na rozdroża Łopianowskich pól.. Miejsc, gdzie zaczęła się moja piękna przygoda, gdzie swój zarys ma trasa buszującego w zbożu, obecnie przez niewielu pamiętana.. Buszujący w zbożu (28.05.2017). Każda historia ma swój początek. Coś co do niej doprowadziło. U mnie było to burzowe po południe 2017 r., po bardzo upalnym dniu, nadeszła spontaniczna burza, a po niej przepiękna pogodowa aura. Narodziła się także myśl, chęć i zarazem potrzeba odnalezienia drogi z Łopianowa na Bądkowo przez te polne rozdroża.. I tak oto narodziła się trasa Buszującego w Zbożu, którą niestety w 2018, tylko dwukrotnie zrobiłem. Niestety bod Lipca 2018 r., gdy ostatni raz te szlaki pokonałem (Trasa buszującego w zbożu z 28.07.2018) - wiele się pozmieniało. Rzecz jasna na gorsze. Teraz mogę jedynie żałować, że na Jesień 2018 r., nie wybrałem się na tą piękną trasę. Ah nie wspominam ale dzisiejsza trasa coś jeszcze zwiastuje. Kończy mi się łańcuch albo napęd (które mają ponad 4k przebiegu, a dokładnie bez dzisiejszej trasy: 4168 km). Łańcuch coraz częściej przeskakuje. Zjawisku towarzyszy taki nie miły dźwięk. Niestety szykuje się wymiana. Albo łańcucha, albo nawet tarczy z przedniej korby. Trochę dziwne. Im mam niby lepsze części (niestety ze sklepu gdzie mnie oszukali), tym te części na krócej starczają.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 375

  • Trasa nr [łączna]: 458
  • Trasa nr [na blogu]: 372
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 9
  • W tym roku: 31

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 453 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 367 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 10653.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 10723.53 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 10632.5 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10387 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10458 km

  • Maksymalna prędkość: 34.1 km/h

  • Przejechałem: 70.43 km
  • Przejechałem [msc]: 286.18 km
  • Przebieg roweru [rok]: 893.27 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18041.26 km

  • Przejechalem w 2019: 893.27 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 2.2332 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 45.1032 [%] km

  • Czas jazdy: 04:32:50 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1134:52:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 911:26:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 55:09:31 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:56:44 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:59:38 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:46 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:50 h

  • Średnia: 15.54 km/h
Dzisiejsze szlaki, i moje zmagania rozpoczęły się chwilę po godzinie 10. Od razu spotkałem się z silnym wiatrem, który utrudniał jazdę w kierunku Golczewa - wzdłuż mojej ulubionej drogi DW108. Z tych samych względów nie powiodła się moja ostatnia wyprawa, która miała być trasą 50-tką okazała się i tak ledwo zrobioną: Trasa 20-stka. Dzisiaj mimo, że ciężko i trudno jakoś dojechałem do Golczewa, gdzie już było nieco lepiej :) Najtrudniej było dojechać do Uniborza, a w zasadzie do Truskolasu. Z Truskolasu na Unibórz ciągnie się las - który jest sukcesywnie niszczony. Dzisiaj tak z żalem mijałem te piękne strony, w taki bezczelny sposób niszczone przez ludzką głupotę i chciwość. Wzrasta w ten sposób liczba ofiar nawałnic, które w ostatnich dniach pustoszyły nasz kraj: 16.03 - burze i nawałnice, 11.03 - burze i nawałnice. I powiem tak: BARDZO KURWA dobrze, że tak się dzieje. Jeszcze więcej ludzi będzie ginąć. Tak się kończy zadzieranie z naturą i jej nieustanne niszczenie. Widziałem te powalone dodatkowo drzewa. Ale to jest kropla w morzu wobec zniszczeń jakie powodują ludzie. Gdyby nie ludzka ignorancja i głupota, zniszczeń byłoby mniej, i były by mniejsze skutki. Taką falę zniszczeń widziałem tuż za Uniborzem, gdy jechałem do skrzyżowania z drogą DW106. Ludzkie ścierwo kilka drzew wycięło. Wycięte drzewa widziałem także w samej wsi Ciesław i za nią ciągnęła się fala zniszczeń po same Stuchowo. Wielka fala ignorancji i głupoty, która sięga coraz głębiej w niszczenie, niszczenie drzewostanu. Świat jaki znałem, jaki pamiętam z roku na rok staje się coraz mniej znajomy.. Prawdę mówiąc trochę się obawiałem tej drogi na Golczewo i tego co spotka mnie na trasie Golczewo - Stuchowo. W końcu od wielu miesięcy drzewa były pooznaczane do wyrżnięcia. Na szczęście nic takiego się nie działo. Być może pojedyncze zjawiska, jakie ciągną się od Ciesławia do Stuchowa, będą świadczyć jednak o zbliżających się zmianach i masowej zagładzie pozostawionych przy życiu drzew. Przecież życie ludzkiego ścierwa jest ważniejsze. A to bzdura. Kto to widział aby natura sama siebie bez powodu krzywdziła. Powiem tylko tak. W kolejnych latach niszczycielskie zjawiska, będą coraz częściej nawiedzali świat, i siali coraz więcej zniszczeń, i śmierci wśród ludzi. I winę za to ponosi same ludzkie ścierwo. Nim wspomnę co dalej, wspomnę o ciekawym zdarzeniu jakie miało miejsce gdy wyjeżdżałem już z Golczewa. Przejeżdżałem przy cepeenie, gdy odezwał się do mnie jakiś facet prawiąc: "daleko nie masz" - ja mu odpowiadam: co? a on do mnie: "trzymaj się" - i się uśmiecha oO. Dziwne ;) Nie rozważałem jednak tego. Jechałem dalej ku nieznanemu. By na nowo w dziwny sposób poznać te strony, te drogi. I nieustanne zmiany. Z jakiegoś powodu tuż przed skrzyżowaniem na Sosnowice postawiono tablicę, że to już jest wieś Upadły ;o Takich jaj nie było, gdy ostatni raz w tych stronach jeździłem: Sylwester 2018. A teraz są. Wcześniej w 2018 r., zmieniono tablicę Wołowca, którą również wcześniej ustawiono. Nie podobają mi się te zmiany. Nie oznaczają niczego dobrego. W dziwny sposób wyczyszczone pobocze drogi, sprawiające wrażenie jakby droga stała się węższa jest również mocno niepokojące. Minąłem jednak to wszystko, zostawiając daleko za sobą. Ani mi w myśl było zawracać i się poddawać. Chodź nie było łatwo. Będąc w Stuchowie, ledwo do połowy trasy się zbliżałem - a warunkowi pogodowe były dalekie od idealnych. Zimno, wieje. I zimno. Tak wjechałem na drogę DW105. Dzieje zniszczenia roślinności i drzew ciągnęły się w pojedynczych punktach, i większych obszarach lasu po same Gryfice. Najgorzej wygląda fragment drogi od Borzyszewa po granicę wsi Gryfice. To są zbrodnie. Wynaturzone zbrodnie - tego co tu się stało. Opisywałem ten problem w ostatnim wpisie z 2018 r. (Sylwester 2018). Eh. Smutny widok, miejsca zmienione nie do poznania. Widniejące ogłoszenia kolejnych sprzedanych działek i rozbudowy ludzkich osad. Minąłem wkrótce Gryfice. Zjechałem na Łopianów. Cały czas, całą trasę zmagałem się z mocno niszczejącą drogą. Od Golczewa po Stuchowo to była masakra. Chodź fragmenty DW105 też są dalekie od ideału. Źle i to bardzo źle wyglądała również droga do Łopianowa. Same dziury, łaty i dziury. Typowy problem. Lasy zniszczone, wysprzedane, i pozarzynane drogi. Wkrótce do problemów dołączył kolejny. O ile do tej pory tylko trochę kropiło z nieba - to tuż przed Łopianowem na parę minut zerwała się większa ulewa. A ja byłem tuż przed skrzyżowaniem na mocną dziurawą ale trwałą drogę na Bądkowo, albo pchać się dalej na Łopianów.. Nie ma łatwych zwycięstw .... Co by się nie działo. Nie rezygnowałem. Tylko sam do siebie, spoglądając w niebiosa wyrzekłem: I CO JESZCZE?! I JESZCZE NA TEJ DRODZE SIĘ STANIE?! I ruszyłem dalej. Ruszyłem w polną drogę, przed sobą widząc cel: Bądkowo. Droga nie łatwa, ciężka. Miejscami się zatrzymywałem. Nie tylko aby podziwiać przepiękne wiejskie widoki. Ale także by przeprowadzić Aurelię, przez trudniejszy teren, gdzie jechać się nie dało. Kręcę, kręcę a koła w miejscu stoją. Ubrudziłem się tylko, pole buty chciało mi pożreć, i okrutnie namęczyłem robiąc tylko jakieś 3 - 4 km przez pole. Szczerze mówiąc przeprawa polną drogą a potem samym polem do Bądkowa była o wiele bardziej męcząca niż wcześniej zrobione 60 km. Jednak się udało - chodź ciężko było. Gdy byłem na tych polach, w oddali widziałem białe zwierzę, cud przyrody i dar Boży.. nie wiem co to było, czy to wilk czy pies. Okazałych wielkości, na skraju polnych ścieżek, zza smutnego lasu wyglądał.. Nie zbaczałem jednak na niego, mając przed sobą swój cel. Zjechać z pola, gdzie nie długo rzepak wyrośnie, na bardziej ubitą, i trudniejszą ziemię. Aby w końcu wymęczony trudami trasy, zmarznięty i przemoknięty na wieś Bądkowo wyjechać. Wyjechałem. Ino tylko się posiliłem i chwilę odpocząłem i w ostatnie kilometry trasy ruszyłem (nieco ponad 6 km). Dojechałem tak do drogi DK6, gdzie prułem ile sił w nogach, tak samo po rodzinnych stronach - nieco szybciej jechałem. Finałem dzisiejszej trasy miała być przejeżdża po ringu obwodnicy Płotów. Ten oczywiście nie jest skończony. Dzisiejsze zawirowania pogodowe, jednak uniemożliwiły mi takiego finału. I w takich chwilach, w takich trasach jak dzisiejsza jak mnie to bardzo wkurwia. Te podejście konsorcjum Mosty-Łódź, które do 25.03. Powinno zakończyć budowę obwodnicy Płotów, i odcinka II trasy S6 (Płoty - Nowogard). A na to się nie zanosi. Gdyby szlaki były gotowe, skróciłbym sobie moją drogę przez estakadę nad Regą. Którą odwiedzałem końcem 2018 r. na trasie: Na szlakach S6 - Obwodnica Płotów i w obecnym roku: Na szlakach S6: estakada Płoty. Jestem pewny, że ten cholerny most zwany estakadą nie jest nadal gotowy, podobnie jak dalsze elementy obwodnicy. Jak mnie to wkurwia. Coraz bardziej. I te przedłużające się prace, wielokrotnie psuły mi moje możliwości trasowe, które ze względu na wczesną porę roku (kto to widział w Marcu takie trasy robić - ale muszę ;/ przygotowuję się do IX Rajdu Dookoła Zalewu Szczecińskiego), są trudne do wyrobienia. Mała forma, i dość zmienna i niepewna pogoda. Przydałyby się te ewentualne ułatwienia jakie powstają wraz z wykonywaną niepotrzebną a wręcz zbędną inwestycją S6. Którą najprawdopodobniej do końca Marca 2019 r., jeszcze nawiedzę na mych trasach - aby trochę ponarzekać na te przeciągające się budowy i prace.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17marca2019zdj1.jpgtrasa17marca2019zdj2.jpgtrasa17marca2019zdj3.jpgtrasa17marca2019zdj4.jpgtrasa17marca2019zdj5.jpgtrasa17marca2019zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)