15.06.2017
Jazda nr: 116

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego dnia, po wczorajszej niedługiej trasie, postanowiłem iść na kolejny trening. Dzisiaj jednak dłuższa trasa - planowałem coś w okolicy 70 km. Dzisiejsza trasa to także poznawanie nowych dróg i terenów - terenów po których do tej pory nigdy nie byłem - tak samo nowych dróg. To oczywiście wiąże się z tym, że pobłądziłem nieco i w dwóch miejscach na trasie zrobiłem mały błąd. Powinienem nieco inaczej pojechać niż pojechałem ale nie wiedziałem, że czynię źle. Nie duże błędy. Przeanalizowałem je po powrocie do domu. Jeszcze tą trasę zrobię właśnie z przyczyny na to aby nie popełniać tych błędów już i lepiej poznawać nowe tereny ;) Poznając więcej dróg i wsi w okolicy, będę się lepiej orientował i w przyszłości moje trasy przebiegną trafniej zgodnie z tym co sobie zaplanowałem. Sama trasa wyglądała tak, że ruszyłem z rodzinnej mieściny w stronę Gdańska. Przejechałem przez całe miasto, ruszyłem na drogę 6 co sprawdza się z takim wnioskiem iż w tym roku dość często odwiedzam drogę nr 6 do Gdańska. Dzisiaj też ją odwiedziłem i pojechałem nią ok. 5 km do skrzyżowania z Gostyniem w stronę wsi Kocierz. Wieś Kocierz prawie poznałem, a dokładniej Bądkowo wszystko w trasie: Trasa Buszujący w zbożu, gdy jeździłem w tej okolicy i nie połapałem się jak przez pole dojechać a widziałem jakieś wsie itd. I właśnie byłem w tej okolicy. Teraz lepiej rozumiem tą sytuację oraz miejsce gdzie się znalazłem, bowiem w trasie: "buszujący w zbożu", byłem o krok od Bądkowa. Jakbym jakoś się tam przebił po polu doszedłbym do polnej drogi, którą dzisiaj przemierzałem w stronę Modlimowa. Ale po kolei. Kolejny ruchliwy dzień na trasie drogi 6. Nic nowego. Spokojnie dojechałem tam - skręciłem w stronę Kocierza. Szło topornie i ciężko się jechało. Na drodze do Kocierza odbiłem na Bądkowo i dojechałem do tej wsi. Normalna asfaltowa droga się skończyła. Na wsi nie bardzo wiedziałem jak jechać, skręciłem więc w prawo wgłąb wsi, ale tam droga się też skończyła i musiałem nawrócić. Pojechałem więc prosto - przez pola. Piękne tereny :) Ładnie tutaj, do pewnego czasu fajnie się jechało. Widziałem to pole którym jeździłem 28.05.2017 r. I drzewa, które od strony pola widziałem. Wszystko jasne. Wyjechać powinienem gdzieś w tych stronach jakoś na wsi Bądkowo ew. w Kocierzu. Chociaż w Kocierzu jeszcze nie byłem ale mam już w planach i tam pojechać, zwiedzić i tamte tereny. Dobra droga jednak była kawałkami. Częściej to zryta ziemia przez cholerne ciągniki. I się po tym jechać nie da. Trzeba rower prowadzić a na domiar złego masa robactwa nie dająca żyć. I tak przeszedłem rowerem przez to pole. Byłem na dobrej drodze do wsi Wyszobór gdzie chciałem wyjechać. Ale o tym nie wiedziałem. Zobaczyłem, że droga polna wiedzie dalej, ale tuż obok zaczyna się jakaś wieś - więc zjechałem na tą wieś a ta wieś to Modlimowo :D Więc nieco zboczyłem w trasie i tym samym wyjechałem w Modlimowie skąd pojechałem do Wyszoboru już główną drogą. Minąłem Wyszobór i skręciłem na znów nieznane mi drogi i tereny - na Charnowo. Minąłem Charnowo i znalazłem się w pięknych wiejskich terenach. Same pola, lasy. W zasadzie brak normalnej drogi. Jak nie gruntowa utwardzona, to taka kamienna droga jak za dawnych czasów była. Jazda po czymś takim jest dość męcząca ale jakoś się dało radę przejechać do pierwszej wsi: Natolewiczki. I za nią zaraz są Natolewice i przepiękna droga. Czuję się jakbym był w górach. Wąska droga wiedzie poprzez wysokie wzgórza porośnięte krzakami z żółtymi kwiatami :)) Pięknie to wygląda. Taki obraz wsi. Zaraz za tym pięknym obrazem, sama Polska wieś Natolewice. Zaraz na wsi, na pierwszym skrzyżowaniu skręciłem w prawo. Minąłem całą wieś. Trwa tam budowa drogi S6. W końcu tu będzie jakaś obwodnica na tą wieś. W ogóle skąd te głupie manie na robienie tych obwodnic dla każdego zadupia. Nie mniej, takie rzeczy się dzieją. Wszystko rozkopane. Stara droga zamknięta i zrobiony pseudo objazd. Wysypana drobnymi kamieniami droga. Takie czarne kamienie. W słońcu się mienią jakby to były szkła. Ciężko się po tym jedzie, koło mi się ślizga tylne. Jeszcze się zdarzył jakiś samochód co po tym daje ile wlezie i te kamienie odskakują na wszystkie strony.. To jakieś przetrwanie czy co :D Survalling raczej niż spokojna trasa na zabicie czasu. Mijałem w ten sposób już wieś, teren budowy. I znalazłem się znów na starym odcinku drogi. Byłem pewny, że zmierzam w stronę wsi Pniewo. W końcu moje założenie było takie aby w Pniewie wyjechać. Ale niestety - gdy dojechałem do wsi okazało się, że wyjechałem w Wicimicach i nie przejeżdżałem przez wieś Lusowo. Wniosek jest oczywisty - podobnie jak z Bądkowa wyjechałem w Modlimowie, tak samo tutaj - aby wyjechać w Pniewie musiałbym pojechać prosto dalej przez wieś, a po prostu skręciłem za szybko i wyjechałem na innej drodze.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 117

  • Trasa nr [łączna]: 202
  • Trasa nr [na blogu]: 116
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 52

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 199 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 113 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 150.16 km
  • Stan Licznika Końcowy: 220.96 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 271 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 342 km

  • Maksymalna prędkość: 35.1 km/h

  • Przejechałem: 70.8 km
  • Przejechałem [msc]: 349.9 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1672 km
  • Przebieg roweru [suma]: 7538.62 km

  • Przejechalem w 2017: 1672 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 4.18 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 18.8465 [%] km

  • Czas jazdy: 04:36:44 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 477:05:39 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 253:39:31 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 118:00:35 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:47:06 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:43:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:16:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:10:05 h

  • Średnia: 15.39 km/h
Błędy się zdarzają. Szczególnie jak się słabo zna tereny, ale właśnie takie przygody pozwalają lepiej poznawać drogi i teraz już wiem, gdzie która drogi prowadzi. Tutaj największy problem to taki, że po prostu nie ma opisanych dróg. Żadnego znaku, że ta droga prowadzi tu i tu. Nic nie ma i człowiek jest pozostawiony sam sobie. Dlatego wolę główne drogi bo one są zawsze opisane - co innego takie zadupia, bo one nie są poopisywane i można tylko niepotrzebnie nadrabiać kilometrów. Będąc już w Wicimach pojechałem wzdłuż drogi S6 do Pniewa. Tam był już margines drogi, a później droga rowerowa do samego Rzesznikowa i nią pojechałem aby w Rzesznikowie - do którego w miarę szybko dojechałem - w końcu jechałem dobrej jakości drodze (na północ) w stronę Rosji <3, w Rzesznikowie odbiłem na drogę nr 105 aby dojechać do Gryfic. Tę drogę przez tutejsze wsie znam dość dobrze. Tyle, że zawsze jeździłem tutaj samochodem. Bardzo rzadko się tędy jeździło ale się zdarzało. Dzisiaj przyszło jechać mi tutaj rowerem. I te fajne uczucie, poznawanie nowych terenów, miło spędzany dzień na rowerze i ta przygoda prowadziła mnie dalej. Rośnie przy tym moja wytrzymałość i kondycja. Z czasem będę wstanie robić coraz lepsze trasy i być może ten rok na rowerze nie będzie całkiem taki zły, czyli być może będzie równie fajnie jak w 2015 r. Gdy w czasie właściwych wakacji (Gdzieś po 20.06.2015 r) do października (2015 r). zrobiłem 2300 km i byłem w wielu wielu miejscach oraz osiągnąłem mój życiowy rekord, trasa 206 km. A teraz jechałem dość fajną drogą nr 105. W miarę dobra droga, sporo lasów. Miejscami jednak bardzo dziurawa. Najważniejsze są jednak widoki, które są piękne. Zdążyłem minąć już wieś Skrzydłowo i byłem w lasie przed wsią Smokęcino gdzie blisko drogi stał pokaźnych rozmiarów bocian. Ale tępi ludzie tutaj tak jeżdżą samochodami, że by i tych bocianów chcieli po przejeżdżać :( Biedny ledwo uciekł przed samochodem, ciężko wznosząc się w powietrze i przelatując na drugą stronę drogi - gdzie odrastają wycinane drzewa. Tam szukał dla siebie pożywienia a ja wkrótce mijałem już Smokęcino. Jeszcze przed tą wsią atakowały całe chmary owadów. Za nią nie było lepiej. Ciekawie było też w Kiełpinie gdzie mijałem pastwiska - wiele krów i stoją te biedne krowy - cała twarz w muchach setki ich i nie może nic na to poradzić :( Jak oni dają sobie tam radę to ja nie wiem :) Bo to już po chwili zaczyna denerwować. Szczególnie, że te cholerne robactwo pcha się do wszystkich otworów w ciele.. Tutaj też mijałem kolejne roboty drogowe, przebieg trasy S6 będzie przeszedł przez wieś Kiełpino. Budowana jest tutaj kolejna obwodnica. Same obwodnice, co kawałek na te wszystkie wsie, których tutaj co nie miara. To nic dziwnego, że inwestycja w drogę S6 jest taka droga. Ale to także zmiany środowiskowe, hałas. W tych terenach jest bardzo wiele lasów. Wiele z nich (czy obszarów lasu) po prostu zniknie ze względu na planowane prace. Z czasem powstanie potrzeba budować kolejne lokalne drogi. Same wsie się zaczną rozwijać.. Już dawno na ten problem nie narzekałem. W tych konkretnych miejscach, nie jest to tak widoczne. Tu są bardzo duże tereny leśne a nie jeżdżąc po samym lesie, nie widzę przez to nie wiem czy nie dokonuje się wycinek w środku lasu. Więc nie narzekam :) Jedyne co widzę to budowę kolejnych obwodnic pod wielką inwestycję drogi S6, która przechodzić będzie przez moją rodzinną miejscowość, będzie szła w stronę Kołobrzegu przecinając tutejsze wsie - drogi i wsie, które dopiero zaczynam poznawać a przy okazji mam okazję zaobserwować prace nad drogą, która ma być gotowa za 2 lata. I tak minąłem Kiełpino, nieco większą wieś Brojce - gdzie natknąłem się na duże przetwórstwo mordowanych drzew. Cały plac gdzie znajdowały się pocięte drzewa. Zrobiłem kilka zdjęć tego miejsca - tutaj na spokojnie znajduje się kilka hektarów lasów. A tych będzie coraz mniej. Dalsza trasa szła spokojnie. Nie spieszyłem się nigdzie jechałem sobie spokojnie i cieszyłem się wycieczką - dojechałem tak drogą 105 do Gryfic od strony cmentarza, i innych firm. Minąłem same Gryfice i skierowałem się drogą nr 109 w stronę rodzinnej mieściny. I właśnie z drogi nr 109 zjechałem na wieś Brodniki. Tam gdzie byłem wczoraj wieczorem (wieczorem czyli nie w nocy ;p) a piszę tak o tym bo planuję jeszcze typowo nocną trasę. Aczkolwiek na razie nie wiem kiedy ona nastąpi. Chciałem zrobić ją wczoraj ale niezbyt mi wyszło, to nie wiem kiedy do tego pomysłu powrócę. Dzisiaj jednak robię użytek z już poznanej drogi. Pojechałem przez Brodniki do Trzygłowa. Ta droga na Brodniki i te tereny są dla mnie dość wyjątkowe, uwielbiam wieś i jej klimat a tu tego klimatu i samej wsi, jest dość sporo. I tak wyjechałem do Trzygłowa, skąd udałem się do Baszewic a stąd znów na drogę przez wieś Grębocin. A najdalej wczoraj narzekałem na tą drogę a dzisiaj jednak znów nią jadę. Przejechałem jakoś. Jakoś to było. I na końcu Grębocina przystanąłem na dłuższy postój i zauważyłem coś dziwnego. Butelka z wodą zaczęła mi przeciekać. Połowa sakwy mokra. I tak jak zwykle same problemy - ciągle coś. Już nie wspominając, że rower też ciągle dawał się we znaki, ale póki co próbuję to ignorować - może jakoś to będzie. Dzisiaj trochę myślałem o tym czy nie kupić nowego roweru, i co zrobić z Aurelią? Czuję się do niej przywiązany.. Cóż.. Co do wody, ile się dało tyle uratowałem przelewając do pustej aczkolwiek dobrej butelki. Po czym wyjechałem z drogi na wieś Wanierowo z powrotem na drogę 109 i dojechałem jakoś. Dzisiejsza trasa nieco ponad 70 km. Ale było fajnie i warto.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15czerwca2017zdj1.jpgtrasa15czerwca2017zdj2.jpgtrasa15czerwca2017zdj3.jpgtrasa15czerwca2017zdj4.jpgtrasa15czerwca2017zdj5.jpgtrasa15czerwca2017zdj6.jpgtrasa15czerwca2017zdj7.jpgtrasa15czerwca2017zdj8.jpgtrasa15czerwca2017zdj9.jpgtrasa15czerwca2017zdj10.jpg


Mapa przebiegu trasy :)