Dzisiejsza trasa jest moją kolejną, już drugą trasą, która odbywa się w moim pierwszym tygodniu w pracy. W czasie gdy tak wiele się dla mnie zmienia, zmienia się obecnie dobrze znane studenckie życie. A zaczyna dorosłość, która wcale taka prosta nie jest. Na razie dla mnie męczące są te dojazdy, wstawać rano, siedzieć bezwzględnie 8h w pracy.. I tak mało tego dnia, życia dla siebie i tak codziennie. Gdyby były chociaż dni, gdzie kończy się nieco szybciej to też inaczej by było. Ale takich nie ma.. Dopiero wstępuję w ten świat, dopiero go poznaję. Dzisiaj mimo dużego zmęczenia, które tak naprawdę powstało wczoraj (07.05) - sporo chodzenia, dużo stania.. dzisiaj nie lepiej i nogi mi wysiadły, chwila stania i już źle, mimo ogólnego rozbicia ze zmęczenia nie poddałem się w kwestii roweru. Chodź tak szybko się na niego nie wybrałem, dopiero koło godziny 17. Może nawet chwilę po godzinie 17 pojechałem.. W niedługą aczkolwiek fajną trasę. Zaliczyłem na niej wizytę w serwisie, gdzie miałem poprawioną regulację tylnej przerzutki. Dowiedziałem się przy okazji, że moje ostatnie problemy z manetką, które swoją drogą dzisiaj też się pojawiły, są związane właśnie z wyrobieniem się manetki. Możliwe jest także to, że pada mi tylna przerzutka.. I był problem z regulacją, linka dziwnie zwisa na niektórych przełożeniach, nie jest naprężona. Ostatni (8 bieg) nie wchodzi od razu ale po chwili zaskakuje. To prawdopodobnie wina zużycia się tylnej przerzutki. Cóż, ma prawo. Z dzisiejszą trasą to jest prawie 19k km przebiegu. Chodź potwierdzę to jeszcze gdy będę napęd zmieniał, prawdopodobnie w Czerwcu. Zrobię to tradycyjnie w Nowogardzie. Tam jest może lepszy fachowiec. Oczywiście przywiozę jemu części, on mi tylko je zamontuje. Inne rozwiązanie nie ma racji bytu - kwestie finansowe, o czym wspominałem we wpisie: Popołudniowe testy osprzętu, gdy robiłem wymianę napędu.. Teraz się w chuja nie dam zrobić. I po prostu sam kupię części i tyle.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 402
Trasa nr [łączna]: 485
Trasa nr [na blogu]: 399
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 4
W tym roku: 58
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 480 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 394 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 11601.4 km
Stan Licznika Końcowy: 11620.56 km
Stan Licznika Końcowy2*: 11529.53 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11304 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11304 km
Maksymalna prędkość: 41.1 km/h
Przejechałem: 19.16 km
Przejechałem [msc]: 76.52 km
Przebieg roweru [rok]: 1790.33 km
Przebieg roweru [suma]: 18938.32 km
Przejechalem w 2019: 1790.33 km
Podroż dookoła świata (2019) 4.4758 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 47.3458 [%] km
Czas jazdy: 01:05:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1192:59:58 h
Czas Jazdy Suma (blog): 969:33:50 h
Czas Jazdy Suma (2019): 113:16:44 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:15:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:18:58 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:57:11 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:43 h
Średnia: 17.69 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia jest trochę wyjątkowa. Taka nawet nawet, chodź w dużej mierze jest trasą po tym cholernym Szczecińskim mieście, które jest bardzo rozciągnięte.. Mimo tego defektu, dało się wyjechać na takie wiejskie tereny, których bardzo mi brakuje.. Mimo, że dopiero kilka dni jestem w Szczecinie, a przecież bywałem nawet dłużej. Tylko teraz jest jakoś inaczej. Praca, praca, praca. A ja od 2015 r., bardzo przyzwyczaiłem się do roweru, stabilności w życiu, której może mi obecnie brakować. Po prostu taka nagła zmiana perspektywy w życiu. Nie czuję się z tym komfortowo. To dość nieznane, dziwne. Być może z czasem się przyzwyczaję. Nie wiem. Dzisiaj miałem dopiero 3 dzień pracy za sobą. Jeszcze 2 dni i minie pierwszy tydzień. Będzie weekend.. Może te życie jakoś potoczy się dalej. Któż to wie, co dalej będzie. W końcu jak zaczynałem studia jesienią 2013 r., też nie wiedziałem jak to będzie dalej. Brakowało mi jednak rodzinnych stron, chodź pod wieloma względami idealnie nie jest, jednak z jakiegoś powodu i tak powracam tam skąd pochodzę. Przez całe studia nie nauczyłem się żyć w wielkim mieście. To nie dla mnie. Nie podoba mi się takie życie.. Nie jest mi z tym dobrze.. Nie wiem czy długo przetrwam w Szczecinie, czy się tu ostanę na stałe.. nie wiem. Póki co jednak mogę opowiedzieć o czymś co wiem o dzisiejszej trasie.. Powiodła mnie ona wzdłuż ul. Ku Słońcu. Minąłem Szczecin, wyjechałem w Mierzynie, które ciągną się zaraz za Szczecinem. Gdyby nie tablica, że to jest nowa miejscowość to nawet nie wiedziałoby się, że przejechało się już do drugiego miasta. Mierzyn mi się trochę ciągnął, to burdel jest. Z tymi ścieżkami rowerowymi tam. Na wjeździe do Mierzyna nie ma ścieżki. Potem kawałek jest za chwilę nie ma, jest. I tak niepotrzebnie pod koniec Mierzyna zjechałem ze ścieżki rowerowej, bo patrzę jest znak: koniec ścieżki rowerowej. Wjeżdżam na ulicę, przejeżdżam może ze 100m i co?! I znowu jest ścieżka. I niedługo się kończy. Niedługo to się w ogóle Mierzyn kończy. Jest jeszcze jedna wioska Skarbimierzyce, zaraz za nią Dołuje. I właśnie w Dołuje odbiłem z tej głównej drogi (DK10), pojechałem na Stobno. Tutaj pierwszy raz od długich kilometrów wyjechałem z miasta.. tego miejskiego zgiełku, którego po kilku dniach mam dość i od którego będzie coraz trudniej uciec. Przez nieustanne rozwijanie, rozbudowywanie się miast. Będzie coraz gorzej. Ja sobie w te co prawda nie za piękne jak na maj popołudnie wybrałem. Dookoła Dołuje wzdłuż drogi do Stobna, jakaś niewielka ostoja normalności. Pola, natura.. Nie wiele tej natury się tutaj ostało, jednak chociaż tyle. W końcu z jakiegoś powodu chcę tą trasę robić cyklicznie jako taka moja Szczecińska trasa 20-stka ;) Prowadząca do Stobna. Swoją drogą, straszne te drogi tu są. Zaniedbane.. Ze Stobna to już znana droga do Szczecina, dokładnie na Gumieńce do których zmierzałem jadąc do ul. Okuleckiego. Te strony kojarzę, wszak już w tych stronach jeździłem.. To był mój pierwszy Szczeciński wojaż. Na kilka miesięcy przed tą zmianą w życiu, w jakiej obecnie się znajduję. Mowa oczywiście o trasie: Szczeciński miejski wojaż z 02.10.2018 r.. Tyle się zmieniło, tyle się wydarzył. Zdążyłem skończyć studia, obronić MGR, znaleźć sobie pracę. I ją zacząć. Tak wiele się w tym życiu zmienia i tak szybko.. To smutne.. Wkrótce moja trasa dobiegała końca. Minąłem Gumieńce od strony ul. Okulickeigo. Wyjechałem z powrotem na ul. Ku Słońcu.. Tylko nabiłem trochę licznik ilości rowerzystów na ul. Ku Słońcu. Swoją drogą w Szczecinie są tylko dwa takie liczniki. A przynajmniej więcej nie widziałem.. A szkoda. Dane te mogłyby wpływać na dalszy rozwój sieci rowerowych, ich logicznego połączenia, i wyremontowania starych ścieżek jak wzdłuż al. Wojska Polskiego czy ul. Gdańskiej (na Dąbie). Bo tam przejechać się tymi DDRami.. to nic przyjemnego. I cóż.. kolejna trasa się kończy. Kolejny dzień dobiega ku końcowi. Stara historia dobiegła końca. Zaczyna się nowa, nie znana historia.. Czy lepsza? Nie wiem. Na pewno inna.. To w końcu nie znany mi świat, świat ludzi dorosłych, którzy życie marnują w miejscu pracy. Bo jak inaczej nazwać siedzenie w pracy pół dnia.. I brak możliwości wyjścia na rowerek :((
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)