Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w planowane od trasy: Lekowo 2. A więc w sumie od nie dawna szlaki - dawnej historii. Obecnie to są ruiny a w zasadzie to co z nich zostało. Jest raczej mała szansa, że to się bardziej zawali ale może kiedyś.. W sumie piękna i niedoceniana wieś Wicimice, w której tak swoją drogą często nie bywałem. Co nie oznacza, że przejazdem wcale bo kilka razy byłem. A dopiero teraz zwróciłem uwagę, że jest tu jakiś pałacyk. Prócz pałacyku ciekawa była dawna PRLowska obora, która jest już przeszłością. Miałem szansę ale z niej nie skorzystałem aby do niej wjechać. A teraz już jest za późno - bo właśnie dzisiaj ją rozbierali. Jak tam przyjechałem to częściowo była rozebrana, pracusie mieli akurat przerwę.. Rozpalili sobie ognisko i piekli kiełbaski. Ta.. Żadnego poszanowania historii a przecież przed laty ta obora dawała chleb i zatrudnienie wielu rolnikom mieszkającym w Wicimicach. A teraz tak po prostu jest rozbierana, niszczona. Znika ważny choć odległy element naszej współczesnej historii. I nie znika on w sposób naturalny - tylko za sprawą ludzi. Bo same w sobie te mury jeszcze kilkadziesiąt lat by stały i nic by się nie działo! A tak.. A tak znikają kolejne zabytkowe obiekty. A jeśli o nich mowa to sam w sobie pałacyk to faktycznie ruina ale dookoła niego jest budynek gospodarczy, dom, a także w bardzo dobrym stanie (przynajmniej z zewnątrz) - gorzelnia! Gorzelnię zwiedzałem w Żelmowie ale tamta to ruina. A ta tutaj naprawdę wygląda obiecująco, tylko chroni ją taśma (żadna przeszkoda), i kłódki (tu już trudniej). Do budynku doprowadzone są linie energetyczne to nie wiadomo jak z ewentualnym alarmem. Choć sądzę, że raczej nikt o to nie dba.. A co gorsza obawiam się, że mogłoby być to rozbierane jak wspomniana obora, która jest na przeciwko ruin pałacyku w Wicimicach.. Także dzisiejsza niedługa ale za to fajna trasa. W ogóle to ja zawsze mam fajne trasy! :-) W pełni się udała. Miałem w planie, że tu przyjadę i przyjechałem, zobaczyłem było ciekawie. Kolejne miejsca i obiekty we wsi Starogard (dawniej Starogródek) zwiedzę z kolegą MM. To taki ukłon z mojej strony dla niego, w końcu on będzie miał bardzo blisko do tego miejsca i powrót - no może wyjdzie albo i nie wyjdzie 20 km w sumie. Więc co to jest.. :) Dlatego dzisiaj tak te plany rozważyłem i tak zrobiłem, że pojechałem do Wicimic bo do nich z Reska byłoby nieco dalej - ale znowu nie ma tragedii - a z MM pojadę do Starogródka :) Popatrzeć na tamte miejsca, tamte obiekty - co kryją w sobie wieść o otaczającej je przeszłości..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 714
Trasa nr [łączna]: 796
Trasa nr [na blogu]: 710
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 190
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 787 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 701 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7049 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 7085 km
Maksymalna prędkość: 31.5 km/h
Przejechałem: 35.04 km
Przejechałem [msc]: 275.9 km
Przebieg roweru [rok]: 8518.53 km
Przebieg roweru [suma]: 31084.26 km
Przejechalem w 2020: 8518.53 km
Podroż dookoła świata (2020) 21.2963 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 77.7106 [%] km
Czas jazdy: 02:28:36 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1963:05:17 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1739:39:09 h
Czas Jazdy Suma (2020): 541:15:49 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 18:53:55 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:21:44 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:50:56 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:11 h
Średnia: 14.21 km/h
Dzisiejsza podróż, tak tylko nadmienię, że to już trzecia z rzędu i każda coraz dłuższa! To aż strach myśleć gdzie jutro pojadę! :) A tlą się różne plany - pojawia się myśl, że być może się będzie na Szczecin jechać (tylko z powodu tego wszechobecnego koronapierdolca) to nie takie oczywiste.. A jak nie Szczecin to tu po okolicy sobie gdzieś pojadę. A może nad morze? :) Kto wie. Mogą być różne plany i różne związane z tym historie. W końcu tajemnica niepoznana trwa póki nie stanie się minioną przeszłością a więc już czymś odkrytym, znanym i nie będącym takim tajemniczym. No ale wracając do dzisiejszego celu podróży - była nim wieś Wicimice i skryty tutaj pałac rodu von Ostenów. Pałacyk przynajmniej z daleka z ulicy wydawał się być lepiej zachowany. Naprawdę szkoda i smutek mnie otacza na myśl, że jest on jedynie ruiną. Nie mniej jakaś historia się z nim wiąże, którą warto poznać: Historia pałacu rodu von Ostenów, Zdjęcia i opis pałacu von Ostenów.. Swoją cegiełkę do podtrzymywania pamięci o tym miejscu oczywiście dokładam. Trasa do Pałacyku w Wicimicach była dawna droga DK6, która jak się okazuje, jeszcze przed Wicimicami przestaje już być drogą DK6! Teraz to już będzie droga o niższym standardzie utrzymania itd. - a mianowicie DW112. No po prostu z szokowała mnie ta wiadomość, i oznakowania na drodze. Droga DW112, którą dotąd dumnie mogłem zwać i opisywać jako DK6, już nią nie jest.. Już jest nawet wpis w Wikipedii o tym: Droga DW112. A zatem odcinek od Płotów przez Żabowo - dalej - do Goleniowa starym śladem DK6 też jest drogą DW112 czy jaką?! To nie jest jasne. Dobra ale to tylko jakieś pierdoły. A mamy gorsze sprawy na głowie jak inwazję ciężarówek wywożących zamordowane drzewa.. Kilka ich widziałem dzisiaj.. I to nie tylko jeżdżąc rowerem, ale w późniejszej części dnia jeżdżąc autem również. A do tego kolejne ślady mordów, i ludzkiej pozostawianej tu stęchlizny. Szlak mnie trafia, i gniew niepohamowany ogarnia na myśl o tym, że w kolejnym wpisie muszę używać tagu: drzewa i, że te zło wciąż jest. A widziałem je w drodze powrotnej, o ile w pierwszą stronę jechałem dawną drogą DK6 obecnie DW112 to o tyle wracałem gorszą, bardziej survivalową trasą przez "Kurniki", gdzie wyjeżdża się za Dąbiem a dalej przez Komorowo do Dobiesławia. Jadąc po tej kamienistej drodze tam, wymieniałem wszystkie wulgarne słowa jakie znałem. I to dość szybko zaczęło mnie to tak mocno wkurwiać.. No ale jakoś dojechałem, choć leśny odcinek drogi za Komorowem po Dobiesław nie był laitowy i pełny leśnych zbrodni. W wielu miejscach wyzywałem tych skurwysynów za to co robią, jak mocno niszczą tą całą naszą piękną i jakże ważną przyrodę. I niech mi teraz jakiś pierdolony polityk albo jebany celebrytowy lekarz jak np. ten kurwa debil profesur Simon - kurwa taki z niego profesur jak ze świni student, że pandemia, że coś tam, że coś tam. To nie prawda! Nie ma żadnej pandemii to jest jedna wielka ściema. Inaczej nie byłoby nadal tyle zła na świecie - w postaci niszczenia przyrody, mordowania zwierząt. Kim są ci ludzie, ten gnijący z próżności twór by decydować które zwierzęta i na jakich zasadach mają żyć?! Tu akurat bulwersuje mnie kwestia omawiana w artykule: Rowerzysta nagrał dziki przebiegające przez al. Wojska Polskiego. Padają tu haniebne deklaracje: Zachodniopomorski Wojewódzki Lekarz Weterynarii: do odstrzału 80 tysięcy dzików
. Zabić to 80 tyś pierdolonych ludzi. Tych jebanych leśników i myśliwych! Ich kurwa zabić a nie te niewinne zwierzęta, którym coraz śmielej zabiera się dom, pożywienie. A potem się ma pretensje, że nie ma co z nimi zrobić. Moje uniesienie jest bezzasadne. Mijałem dziś tabliczkę: "zakaz wstępu do lasu" tylko teraz nie jestem pewny czy związku z wycinką czy polowaniem. W obydwu przypadkach jednak sram na to i na tych skurwysynów tam. Dzisiaj byłem jednak już zbyt zmęczony i zażenowany aby z tym walczyć.. Zatrzymywać się. Usuwać i niszczyć te tablice.. To nie ma sensu bo zło i tak powraca. I niech mi ktoś dalej udowadnia, że mamy stan epidemii, że życie jest zagrożone i, że wszyscy umrzemy. No okej.. Umrzemy. Będziemy umierać patrząc na ładne meble z drzewa.. Bo przecież nic tak nie uszlachetnia jak śmierć na bogato!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)