Trasa z dnia dzisiejszego jest moją ostatnią w tym pod wieloma względami nie fajnym 2021 r. Tak, cieszę się, że ten rok się kończy. To co w nim było zostaje za mną. I może będzie lepiej. Choć szczerze? Nie wierzę w to. Można mówić różną nie prawdę na mój temat, że jestem pesymistą, że jestem smutasem itd. Można. Tylko widząc jak życie do tej pory mi się układało, trudno oczekiwać zmiany światopoglądu. Szczególnie patrząc na to co może przynieść przyszłość. A ta już od Grudnia 2019 r. jest co by nie mówić: słaba. Wiele wskazuje na to, że nadchodzące co najmniej 2-3 lata, choć można powiedzieć, że potrwa to nawet do 5 lat, nie będzie wesołe. Mimo, że jeszcze nie ma oficjalnego potwierdzenia ale tak. Można powiedzieć, że w całym 2021 r. zmarło ponad 500 tyś mieszkańców naszej Polskiej Ziemi. Wśród nich na pewno ktoś z Waszej rodziny czy znajomych. To przecież ogromne liczby - średnio: grubo ponad 1 tyś osób każdego dnia. Nie ma z pewnością nikogo kto czyta ten tekst aby ogrom tragedii nie dotknął i jego. jeśli nie w samym 2021 r. to od Grudnia 2020 r. na pewno. Bo w tym okresie 25 msc zmarło w naszym kraju ponad 1M osób - 2,63% całego społeczeństwa - zaokrąglając, że jest nas 38M. Patrząc na to co się dzieje ze światem, ze społeczeństwem... Trudno myśleć optymistycznie. Ba, takowy optymizm mógłby świadczyć o jakiś zaburzeniach psychicznych. Przecież na dobrą sprawę nie wiemy czy do jutra przeżyjemy, czy system kraj się nie rozpadnie i zostaniemy z niczym. Nie wiemy nawet czy jutro będziemy mieli pracę, przyjaciół czy rodzinę. Ale tak żyjmy sobie beztrosko jak do tej pory i wierzmy w to, że optymizm nas uchroni od wszelkiego złego. Ja tak nie potrafię. Zbyt wiele się zdarzyło w moim życiu abym mógł w to wierzyć. Choć coś dobrego oczywiście się przydało - to nowa praca w SP Trzygłów. Te życie nie okazuje się jednak taką bajka, jaką chciałem je widzieć. Kolejne minusy kończącego się 2021 r., bo jeszcze na koniec 2020 r., mogłem w to wierzyć. Bo jeszcze na początku 2021 r. mogłem w coś czy w to wierzyć. A jednak na koniec roku, już w nic nie wierzę. Miałem tu za sobą wiele cięższych dni. Wiele zawodów. Do tego straciłem zdrowie. Ciągle jestem chory, raz mocniej raz mniej. Nie mniej na koniec roku, zaczęło mnie tak rozkładać, że tygodniami nie widziałem świata z pozycji przemierzania przez niego rowerem. A więc poważnie: Makowice: Zagrobowy powrót, Trasa Makowice-Słudwia:
"Powrót nadziei" a także, po ostatnim epizodzie w roku: Powrót bez nadziei. Ten kończący się 2021 r., sporo mi odebrał. Nie wiele dał w zamian. Odebrał kolejne znajomości, przyjaciół czy osoby którym ufałem tyle lat. Zostaję w tym świecie sam - znajomości z GG. Z życia realnego odebrał wielu znanych i cenionych. Niektórych co znało się osobiście. Doszło w końcu do bardzo nieprzyjemnej sytuacji w której to obawiam się każdego dzwoniącego telefonu, każdego dnia, który ma dopiero nadejść. Obawiam się tego co te dni jeszcze odbiorą. Z jaką stratą przyjdzie przywitać nowy dzień...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 961
Trasa nr [łączna]: 1042
Trasa nr [na blogu]: 956
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 216
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1032 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 946 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 4507.07 km
Stan Licznika Końcowy: 4561.77 km
Stan Licznika Końcowy2*: 4562.14 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 17130 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 17171 km
Maksymalna prędkość: 32.5 km/h
Przejechałem: 54.7 km
Przejechałem [msc]: 170.45 km
Przebieg roweru [rok]: 9242.95 km
Przebieg roweru [suma]: 41254.31 km
Przejechalem w 2021: 9242.95 km
Podroż dookoła świata (2021) 23.1074 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 103.1358 [%] km
Czas jazdy: 03:27:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2594:20:19 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2370:54:11 h
Czas Jazdy Suma (2021): 570:20:31 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 10:56:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:22:07 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:37:42 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:52 h
Średnia: 15.86 km/h
Dzisiejsza trasa jest w ogóle wyjątkowa. Pogoda w jaką przychodzi mi jechać też jest niczego sobie. Bardzo mocno wieje, jest deszczowo: Załamanie pogody na Sylwestra. Jestem jeszcze osłabiony ostatnim atakiem choroby, jaki dopadł mnie dokładnie 12.12. Już wówczas z rana wiedziałem, że będę na nowo chory. Na nowo zaatakowane zatoki, kilka dni i nocy z gorączką. Ogólnym rozbiciem, nieustannym odpluwaniem wydzieliny z płuc - co ciągnie się za mną od października. Kolejne Grudniowe dni przyniosły na domiar złego załamanie pogody. Całodobowy mróz. Intensywne opady śniegu. Zresztą cały ten 2021 r., pod względem pogody i nie tylko wypadał słabo: Kataklizmy i katastrofy roku 2021 r.. A ja sobie tak myślę, że przecież lepiej nie będzie. Bo jak ma być to będzie tylko gorzej. Ten rok, kolejny rok plandemii przyniósł setki tysięcy zgonów, ale także tysiące wyciętych hektarów lasów. Wymordowanych drzew. Poruszałem ten temat włącznie z dzisiejszym wpisem aż: 70 razy. To więcej niż w całym 2020 r. (70 do 65 w 2020 r.) a także prawie tyle samo co 2018 - 2019 r. razem 71 do 70 w tym roku. Gdyby nie to, że choroby wycięły mnie w sumie na ponad miesiąc jeżdżenia, to kto wie jak wyglądałoby to zestawienie. Mała przerwa od niszczenia nie trwała zbyt długo. Nawet dzisiejszego dnia skurwysyny jebane nie uświęcili. Wycinki i to spore trwały w dwóch miejscach za Truskolasem w tym lesie, który niegdyś tu rósł. Bo teraz już nie wiele drzew tam zostało. I w leśnych obszarach wsi Popiele. Źle się dzieje. Trochę dziś o tym myślałem aby nie myśleć o zmęczeniu. O tym jak się źle w tym życiu dzieje. W trasę ruszyłem przed godziną 9. Mijało mnie kilka wozów strażackich, Sylwestrowa akcja we wsi Sowno. A dalej spokojniej. Choć mniej spokojnie było na drodze 109 (Gryfice - Płoty). Setki pędzących aut, patrząc po rejestracjach z całej Polski się zjeżdżali aby dalej roznosić wirusa paniki (COVID SARS COV-2 2019).... Eh. Nie ważne. Trochę ciężko mi się dziś jechało. Ale co najważniejsze nie poddawałem się. To jest jednak pewna tradycja robić tą Sylwestrową trasę. W tym miejscu prawie kończąc ten wpis, chciałbym wspomnieć niewinne czasy jakimi był dla mnie Sylwester 2020 r: Sylwester 2020. Chcę wspomnieć te kilometry, nadzieje które za nim stały, znajomości i ludzi którzy jeszcze wówczas dzielili z nami tą życiową przestrzeń a których dziś już nie ma wśród nas. Pamiętam i będę pamiętać o tych wszystkich, którzy chwilę pojawili się w moim życiu i już ich nie ma. Aby nie przedłużać. Kończę dzisiejszy wpis z takimi przemyśleniami na nowy nadchodzący 2022 r. Nie ma sensu powracać do planów, nieudanych zresztą w 2021 r. I tych projektów - co 2 tygodniowych odwiedzin Lotniska Makowice aby zobaczyć co z rurami, czy trasami 20-stkami i 50-tkami co tydzień. To było i minęło. Nie udało się wszystkiego zrealizować jak nie udało się przejechać 10 000 km w roku. Nie mniej się nie poddaję. I mam już nowe plany na nowy rok. Z trasami 50-tkami związanymi. Tym razem postanawiam sobie aby w miarę możliwości raz na tydzień no może raz na 2 tygodnie robić trasę 50-tkę począwszy od 03.01 do 01.09. Będą mnie dla odmiany motywować coraz dłuższe dni. Może zasadnie będzie pomyśleć, że również lepsza pogoda? :) A na razie tyle. Bez żalu kończę 2021 r. Prawda jest taka, że wiążę z tym rokiem pewne miłe wspomnienia, i osiągnięcia. Nie mniej wiążę z nim znacznie więcej strat i przykrości. Więc bez żalu wkraczam w nowy 2022 r. Z nadzieją, że będzie lepszy od tego co minął. Wszystkiego dobrego w nowym roku dla wszystkich rowerzystów, i tych co czytają ten wpis!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)