10.12.2022
Jazda nr: 1146

Tagi: makowice, sludwia, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa w zimowych akcentach - jest niczym innym jak połączeniem dwóch cyklicznych tras. Gdyby tego było mało (te trasy) - te miejsca, łączą się na trasie pożegnalnej dla napędu Aurelii. W końcu z jakiegoś powodu takie drogi na tą ostatnią przygodę wybierałem. Czyli takie, z którymi mnie coś więcej łączy. Jak już wspomniałem o tej trasie pożegnalnej - to taka nieformalna tradycja jest. Nie wiem czy uda mi się ją tym razem wdrożyć - to będzie w sumie zależeć kiedy będę robił wymianę napędu Aurelii. Jeśli gdzieś w marcu (a tak bym chciał) - aby aż tyle przeżył - to nie powinno być problemu. A jeśli nie? No to nie wiem. Słabo widzę robienie nie prostej ponad 100 km trasy w warunkach zimowych. Zbyt krótkie dni, zimno. I depresyjnie. Dzisiaj wychodzę jednak na przeciw temu wszystkiemu - przynajmniej na tą krótką chwilę. Jest naprawdę ciepło jak na warunki - temp. w granicach -1℃, a w trakcie trasy spadła do -2℃. Jednak dalej się tego nie odczuwa. Nie ma wiatru, za gęste chmury wychylało się słoneczko. No mimo dzisiejszego poranka, a taka nerwowa atmosfera. A do tego nie czułem się za dobrze. Taki zmęczony... Czasem w soboty tak miewam. Mimo tego, nie mogłem kolejnego dnia nie jechać! Już wystarczy, że wczoraj (09.12) się nigdzie nie ruszyłem. Dzisiaj trzeba było. W końcu weekend. Moja jedyna szansa w tym roku... Aby ruszyć się gdzieś za dnia. W tygodniu w końcu nie da rady. A to jest coraz bardziej męczące. Ta codzienna rzeczywistość w której widuję tylko noc, noc i noc. Już nawet na trasach 20-stkach, co ostatecznie potwierdziłem na ostatniej trasie: Trasa Makowice-Słudwia. Potwierdzają to również moje obserwacje z dnia wczorajszego była dokładnie godzina 16:02 jak było całkowicie ciemno. A mrok pojawiał się znacznie szybciej bo już po godz. 15... No dobra, wczoraj ostatecznie odpuściłem. Choć mogłem próbować jechać. Dzisiaj się złamać nie mogłem. I pojechałem w krótką trasę, na której połączyłem wspomniane dwie inne cykliczne - do wsi Makowice (do krzyża i z powrotem) i cykliczną na Słudwia gdzie jadę przez Dobiesław. Wybór przynajmniej w stronę Makowic - dzisiaj samochodem potwierdzony, że da radę! A Dobiesław? No cóż. Zaryzykowałem, że da się przejechać. Gdyby tak nie było to bym musiał się cofnąć. W końcu po lodzie nie będę jeździł. A wiadomo jak to jest z tym dbaniem o drogi u nas. Znaczy jak jest to nad wyrost. Dokładnie powinienem ująć: jak nie jest. I w wielu miejscach faktycznie nie jest. Dla mnie to najbardziej kontrowersyjne będzie to, że pod moim blokiem właśnie nie jest.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1152

  • Trasa nr [łączna]: 1232
  • Trasa nr [na blogu]: 1146
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 190

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1220 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1134 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11893.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11914.49 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11839.49 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24434 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24455 km

  • Maksymalna prędkość: 33.7 km/h

  • Przejechałem: 21.39 km
  • Przejechałem [msc]: 185.68 km
  • Przebieg roweru [rok]: 7359.65 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48613.96 km

  • Przejechalem w 2022: 7359.65 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 18.3991 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 121.5349 [%] km

  • Czas jazdy: 01:18:49 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3080:33:24 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2857:07:16 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 486:13:05 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:53:39 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:34:44 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:33:33 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:49 h

  • Średnia: 16.45 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była taką małą przejażdżką. No jak mógłbym sobie odmówić mimo wszystko! Byłbym nie spełniony do końca dnia. I męczyło mnie to, że nie pojechałem! A przecież w obecnej sytuacji... Za dnia się nie jeździ :( Co samo w sobie jest przygnębiające. Tylko ta noc i noc. A dla zdrowia psychicznego, dla komfortu trzeba coś dla siebie zrobić. A to za dnia jechać to zawsze inaczej. Choć i tak późno się w tą trasę wybierałem - po godzinie 12 dopiero... To późno. Za to miałem sprawdzone drogi! Bez tego sprawdzenia pojechałbym po prostu którąś wojewódzką i tyle. Dzisiaj za późno się za to zabrałem ale taka sytuacja była, że nie za bardzo dałoby się inaczej - bo plany na ambitną trasę aby jechać pod Golczewo (te rondo na drodze DW106) i wracać. Cała trasa byłaby na jakieś 34 km wtedy. I fajnie. Tam jest posypane, jedzie się przyjemnie. Nie to co po nie których drogach... Przy osiedlach... Tu nic nie sypnięte. I co mam po lodzie jechać?! No kurwa. Jak się zaczęła ta nie potrzebna po latach zima. I tak ciągle coś to teraz co? Teraz co roku będzie taka walka z tymi gnojami, że wcale nic nie jest zadbane. A może znowu mam czekać aż łaskawie może temp. będzie na plusie i samo stopnieje?!... No kurwa... Miasta są całkowicie zaniedbane. Jeśli chodzi o wsie... To do Makowisk było spokojnie - cała droga fajnie. Od Makowisk do Makowic już gorzej bo miejscami pozostawało. Jednak nie było tragedii i choć środkiem to jechać się dało i z tej zasady skorzystałem. Wracając tak samo. I znowu droga na Resko - czysto, zajebiście. Dopiero pod samym Dobiesławiem nieco gorzej, jednak jakoś przez ten problem przebrnąłem. Po czym już do końca trasy nie działo się nic niepokojącego. I taka zimowa, połączona trasa się udała. Może nie zrobiłem nie wiadomo ile tych km. No ale ważne, że się w ogóle przejechałem. I to się liczy. A jeszcze taka drobna uwaga, po ostatnich incydentach z licznikiem... A właściwie licznikami bo obydwa świrowały od trasy ID=1149 do ID=1151 włącznie. Kryzys (mam nadzieję) zażegnany. Powód to skorodowanie wodą styków. Ich przeczyszczenie przywróciło sprawność. I dzisiaj żadnych problemów. Choć nie było opadów. Zobaczymy co się stanie gdy wrócę z trasy z opadami deszczu lub śniegu. A w skrajnej sytuacji i deszczu i śniegu... Jak i wtedy będzie wszystko dobrze to może na jakiś czas kryzys zażegnany? Zobaczymy co mi tam przyniosą kolejne trasy a wraz z nimi kolejne rowerowe dni.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10grudnia2022zdj1.jpgtrasa10grudnia2022zdj2.jpgtrasa10grudnia2022zdj3.jpgtrasa10grudnia2022zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)