25.06.2022
Jazda nr: 1048

Tagi: tr50stka, urbex, JS, wiejskie_przygody, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego była niby kolejną typową a tudzież nudną 50-tką. No ile można opisywać robienie ciągle tej samej trasy w co najwyżej w tych dwóch wariantach w których występuje? Jak widać dużo można. I dalej mimo wszystko, oczywistych trudności również nie rezygnuję z niej. Były z nią przejściowe problemy. Potem mi przeszły. Teraz myślę, że jak co jakiś czas będę miał na trasie towarzystwo to też będzie inaczej i nie powinno być tak źle aby jakoś przetrwać okres wakacji i tak dociągnąć byle do tego 01.09. A tak tylko powiem nawiasem mówiąc, że dzisiaj byłem jakiś taki rozkojarzony. No może towarzystwo JS tak na mnie wpłynęło? :D Jadąc na tej trasie, nie wymieniłem w porę akumulatorka. Ewentualna strata jest naprawdę mała kamera wyłączyła się chwilę przed momentem gdy się skapnąłem, że jest coś nie tak. Gorzej było w drodze powrotnej, gdzie przejechałem dwa wzniesienia po przystanku, gdzie skapnąłem się, że ja tej kamery w ogóle nie włączyłem po wymianie akumulatorka. Także, rozkojarzony jak nic. Może pogoda na to wpływała. Chociaż nie wiem. Dzisiaj niby przekraczało +30℃ nie było jednak tragedii. Z formą również. Obawiałem się raczej tego (trochę samolubnie, bo nie patrzyłem na możliwości JS), że mogę dzisiaj nie dać rady ciągnąć tej historii dalej. W końcu od wtorku od trasy (Krótkie dzieje). Codziennie jeżdżę. Z różnym natężeniem ale jednak codziennie. Nie było tego czasu na nadrobienie wpisów na blogu czy na taki odpoczynek. Taki czas przynajmniej na NIE JEŻDŻENIE miał być wczoraj, ale tam wypadła nowa przygoda: Urbexowe Rzęskowo. No nic tylko cieszyć się z tego, że tyle jeżdżę ;) Dzięki temu szybciej się zmierzę z trasą 45 tyś km z Aurelią, na którą czekam już od dawna... O której myślałem już na trasie: Trasa Koszalin - Łazy: "1000 dni rowerowych". A to się już wkrótce zdarzy... :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1054

  • Trasa nr [łączna]: 1134
  • Trasa nr [na blogu]: 1048
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 92

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1122 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1036 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 7859.22 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7910.97 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7911.34 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20472 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 20524 km

  • Maksymalna prędkość: 29 km/h

  • Przejechałem: 51.75 km
  • Przejechałem [msc]: 649.94 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3356.25 km
  • Przebieg roweru [suma]: 44610.56 km

  • Przejechalem w 2022: 3356.25 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 8.3906 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 111.5264 [%] km

  • Czas jazdy: 03:41:31 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2821:10:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2597:44:11 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 226:50:00 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 44:37:31 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:47:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:53 h

  • Średnia: 14.05 km/h
Dzisiejsza upalna, gorąca trasa przebiegła tym mniej lubianym wariantem Trasy 50-tki. W normalnych innych okolicznościach zapytałbym towarzysza tudzież towarzyszkę dzisiejszych zmagań, jaki wariant woli. Każdy z nich ma swoje mocne i gorsze strony. Odległość jest ta sama, inaczej rozkłada się poziom trudności. Ja osobiście wolę wariant "A" którym jadę na Grabin i wracam przez Wierzchy, niż wariant który trafił się nam dziś "wariant B". No może następnym razem pojadę z nią tym drugim wariantem. Zobaczymy jak to będzie. Do 01.09 jeszcze parę prób przede mną. A obecnie, po ostatnich zmaganiach z trasą 50-tką, dość udanych: Trasa 50-tka & "Makowice - Lotnisko". Nabieram znowu ochoty aby te trasy robić! Do tej pory mnie to męczyło, byłem wręcz przemęczony tym pomysłem jeżdżenia tą trasą. Byłem bliski aby się poddać zrezygnować. A tu proszę. Taka nie spodziewana odmiana. A to może dlatego, że widzę sens w tym co robię i przynosi to po miesiącach starań jakieś efekty? A te z pewnością przydadzą się na zbliżającej się trasie 45 tyś km z Aurelią. A to już niedługo... Bo za... 441 km (bez dzisiejszej trasy) z dzisiejszą: 389 km. Co pewnie przełoży się na parę najbliższych dni. Na dzisiejszej trasie, zajechaliśmy do opuszczonego i niestety coraz bardziej zrujnowanego domku w Sikorkach. Mijałem i widywałem go od lat. A nigdy do niego do środka nie zaglądałem. A wtedy był przecież w lepszym stanie. On tak naprawdę parę miesięcy temu się trochę zawalił. Trudno się dziwić. To w końcu stara poniemiecka konstrukcja robiona na glinie. To wszystko pęka i niszczeje. Mam nieomylne wrażenie, że za parę miesięcy po tym domku zostaną tylko wspomnienia i dawne zdjęcia. Zawali się do końca... Co tam zostanie tylko ściany? I nic więcej. Tak będzie bo to wszystko gnije i niszczeje w oczach. A mnie tak smutno przejeżdżać koło takich miejsc, ze świadomością, że być może widzę je po raz ostatni... To taki mały incydent na trasie. Na szczęście zaplanowany. A potem już tylko droga i droga byle powrócić... :) I znowu powód do dumy z JS... Jej pierwsze 50 km i to na mojej klasycznej 50-tce! I to po trzech dniach na rowerze, które spędziliśmy wspólnie. Postępy są i to ładne! Patrząc tak dziś na JS widzę siebie z przed paru lat (2014 r.), gdy zaczynałem i dopiero się rozwijałem. Jeśli pójdzie w moje ślady to na jesień przejedzie ze mną swoje pierwsze 100 km... :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa25czerwca2022zdj1.jpgtrasa25czerwca2022zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)