Trasa z dnia dzisiejszego jest wyczekiwaną długi czas trasą - trasą liczącą 300 tras od wpisu: Trasa Gryfice-Łabuń-Resko, gdy sobie tak pomyślałem, że fajnie by było sprawdzić co się działo, będzie działo przez te 300 tras. Wówczas przecież nie mogłem wiedzieć jak potoczą się moje życiowe losy, dokąd to wszystko będzie zmierzać, że się pojawi covid, że zrobię wciągu roku rekordowe 9 500 km (prawie).. Nie mogłem też wiedzieć, że dni, tygodnie mojej pracy w KWP są policzone. I wkrótce rozpocznie się kilku miesięczny okres poszukiwania nowego zajęcia, co ogranicza czy utrudnia szalejąca pandemia. A to już prawie rok czasu. I nieco dłużej niż rok czasu, do dzisiejszego dnia, gdy mija te 300 tras.. To okres aż: 512 dni. Czyli prawie 1 rok i 5 msc - do 5 msc brakuje kilku dni. W tym czasie zrobiłem aż: 11 754 km. W tym sporym dystansie, mieści się sporo rowerowych przygód i tras, których pamiętna historia spisuje się we wszystkich wpisach po 06.10.2019 r. po dzisiejszy. Długo myślałem jak zrobić takie podsumowanie i chyba najrozsądniej jest je zrobić tak jak teraz piszę - wspomnieć tylko krótko o najważniejszych wydarzeniach, może niektórych trasach. W końcu tych tras różnej długości itd. było aż 300. To o każdej nie wspomnę, ale może niektóre wyjątkowe - choć też nie - dla mnie wszystkie te trasy są wyjątkowe. A najważniejsze wydarzenia to właśnie pożegnanie się z pracą w KWP Szczecin, po tej pracy został mi znany i po dziś dzień wykorzystywany slogan: JEBAĆ POLICJĘ: Trasa "50-tka": mimo wszystko!, plandemia covidowa, i związany z nią cały cyrk.. A także nowa nadzieja, nowa praca w której czuję się coraz lepiej. Wraz z mijającym czasem coraz lepiej.. Lepiej się poznaje pracujących tutaj ludzi, i zawiązują się ścisłe więzy między nami: Trasa "50-tka": trasa po pracy. Teraz nie mówię, że mam pracę w Trzygłowie, w szkole i są tam ludzie "z pracy". No nie.. To nie praca a rodzina i nie ludzie z pracy a członkowie rodziny :) Wiadomo, że są różni tutaj, niektórzy bardziej specyficzni.. No jak wszędzie, nie zauważyłem jednak pracując tutaj od paru miesięcy, i od miesiąca na pełnym etacie - takiej patologii jaka była w policji. Chociaż w tej policji największą patologię tworzyło durne kierownictwo - Naczelnik WŁiI i kierownik sekcji SWT, a także jedna patologiczna osoba, żeńskiego pochodzenia, jedyna taka w zespole, więc nie trudno nie wiedzieć o kogo chodzi. Być może gdyby nie ona, to moje losy potoczyłyby się inaczej. Nie mniej i tak od początku czułem się w KWP gorzej traktowany, niechciany. I od pierwszych tygodni, czułem, że tam nie pasuję i nie nadaję się do tej pracy i raczej w niej miejsca nie znajdę. I proszę.. Tak jest.. Za to szczęście odnalazłem w szkole w której dobrze mi się układa :) Są tu naprawdę takie rodzinne warunki.. Całkiem inna atmosfera pracy.. Więc trafiłem w naprawdę fajne miejsce, gdzie moje umiejętności mogą być w pełni wykorzystywane. I to są właśnie najważniejsze wydarzenia w tych minionych 300 trasach.. Inne to już tematy poboczne, jak niemilknący problem z drzewami, z roku na rok nabierający na sile - widać to po wpisach o tagowanych tagiem: drzewa.. I innych zmian, nieustannie wkradających się w mijające życie..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 785
Trasa nr [łączna]: 866
Trasa nr [na blogu]: 780
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 40
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 857 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 771 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9047 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9098 km
Maksymalna prędkość: 34.5 km/h
Przejechałem: 50.55 km
Przejechałem [msc]: 50.55 km
Przebieg roweru [rok]: 1102.18 km
Przebieg roweru [suma]: 33113.54 km
Przejechalem w 2021: 1102.18 km
Podroż dookoła świata (2021) 2.7554 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 82.7838 [%] km
Czas jazdy: 02:49:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2096:25:15 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1872:59:07 h
Czas Jazdy Suma (2021): 72:25:27 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:49:43 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:49:43 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:48:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:09 h
Średnia: 17.95 km/h
Dzisiejsza trasa tak bardzo uświadamia mnie w tym jak ten czas szybko mija, jak szybko mija nasze życie.. Aż chciałoby się dzisiaj wyjść gdzieś na ulice, w pełnym słońca, ciepłym wiosennym dniem jaki był dzisiaj wykrzyczeć: 300 TRAS MINĘŁO, JAK JEDEN RAJD!. Bo i taka prawda, gdzie ja bym pomyślał 300 tras temu, gdzie będę za te 300 tras, jak bardzo zmieni się życie, otaczający mnie dookoła świat.. Nabudowano nowych dróg, dobudowuje się kolejne osiedla.. Zmieniliśmy samochód rodzinny. Więc wyjeżdżając z pod osiedla, na parkingach witają nas nowe samochody - spore zmiany na przełomie lat (od świąt Bożego Narodzenia w 2015 r., gdy zacząłem robić pierwsze nagrania), przez cały 2016 r., po obecne czasy. To są pierwsze tak dalekie i tak duże zmiany widziane w najbliższej otaczającej mnie rzeczywistości. Z pośród tych wielu tras, wspomnień myślę, że warto wrócić do tego wpisu: Wiatr nostalgii.. Piękne wspomnienia o dawno minionych czasach, które gdzieś w niepamięci znikają, pośród nowych przygód nowych tras. A obecnie także skandalicznego zachowania i podejścia do roweru, jakie propaguje MM. To jest skandal co wyprawia.. No ale nie chcę się denerwować.. Ważna i piękna trasa z minionych miesięcy, tych minionych dni to: Pożegnalna trasa. Wówczas, na dzień tej trasy nie wiedziałem przecież, że za kilka tygodni, z końcem miesiąca pożegnam się z pracą. Tytuł wpisu, choć może to sugerować odnośni się do innej sprawy. Odnosi się do bicia rekordu przejechanych kilometrów na jednym napędzie, który ostatecznie dobiłem do prawie 11 tyś km (zabrakło 100 km).. Wymiana napędu, niestety nie odbyła się tradycyjnie w Nowogardzie, i pociągnęła za sobą dodatkowe koszty.. Ale to już smutniejsza historia minionych dni.. Ciężko mi o tym mówić, ale właśnie mijająca historia, zamknięta w tych 300 wpisach w tych 11 754 km, które mam za sobą, zawiera nie tylko piękne wspaniałe dni, ale także smutne historie.. W życiu jest dużo smutku, i nie wszystko jest takie piękne.. Niestety.. Tu może tak już w ostatnim przykładzie podam przykład takiej trasy: Pieszo-rowerowo-śnieżno... Z pozoru piękna i w ogóle, ale nie koniecznie taka fajna. Wpisuje się ona w te najnowsze dzieje tych ostatnich 300 tras, które były dość ciężkie.. Niespodziewany atak tej niechcianej zimy.. Trudności z jeżdżeniem.. To wszystko komplikuje mi rowerowe życie. A przecież prócz rowerowego życia, co innego mi pozostaje? Przecież nic innego w życiu nie mam.. Teraz pozostaje mi czekać na kolejne 300, 600, 1000, może 1600 tras. I tego co wówczas będzie się działo. Jak wówczas miną rowerowe dni i przygody.. I czy w ogóle takie będą. W końcu dzisiejsza to dopiero 780 przygoda rowerowa, opisywana na łamach bloga.. A w zasadzie wszystkich przygód z Aurelią, licząc każdą trasę z Aurelią będzie nie wiele więcej: 82 trasy w 2015 r. i jakieś 4 trasy w 2014 r. Brakuje mi dokładnych informacji, wówczas jeszcze nie miałem tego tak dokładnie spisywanego jak teraz.. Ale gdzieś koło tego.. No to daje to w najlepszym razie: 866 wspólnych tras z Aurelią (także uwzględniając lata 2014-2015).. A gdzie tu myśli, o okresie 1600 wspólnych tras czy dalej.. To bardzo odległy czas, który może nigdy nie nadejść. Przecież teraz jest ta cała 3-cia fala koronawirusa.. Wkrótce będzie 4-rta, 50-ta.. W końcu któraś mnie dopadnie i ze sobą zabierze.. Pytanie tylko czy do tego czasu zdążę spełnić jedno ze swoich marzeń w życiu i dojść do wyniku 100 000 przejechanych kilometrów z Aurelią?! Takich minionych 300 tras, jeszcze kilka musiałbym zrobić, nim dojdę do tego wyniku. No ale sporo wskazuje na to, że jestem na dobrej drodze. W końcu jak się postaram, a mam na to szansę, to 40k km z Aurelią stuknie mi jeszcze w 2021 r... :) A tym czasem w tym wpisie to już wszystko.. Pora pisać kolejne rozdziały, brać udział w kolejnych rajdach, mieć kolejne przygody. A tych nie brakowało - jazdy z grupą Gryfus, z Singlowymi.. Nowe znajomości rowerowe, i utrwalanie obecnych.. Zmiany na blogu - dodanie tagów, filmy z tras.. Sporo się działo w tych ponad 500 dniach, które dzielą te okresy! :) I z pewnością jeszcze sporo się wydarzy. Aha, tak jeszcze na koniec dodam bo chyba mi to umknęło.. Na dzisiejszej trasie, pechowo a to się zdarza coraz częściej, rozłączyło się nagrywanie.. Już za Gryficami. i pliczek GPS poszedł w pizdu. Myślałem, że straty są mniejsze bo jeden plik MP4 zamknięty ale niestety jeśli chodzi o fragment GPS to padł cały od początku trasy, przez drogę na Gryfice, do tego fragmentu za Gryficami - dokładnie za nowym cmentarzem w Gryficach w stronę Modlimowa. Coraz bardziej mnie to wkurwia. Ta niespodziewana przypadłość, która tak bardzo utrudnia mi życie..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)