24.04.2020
Jazda nr: 592

Tagi: wiejskie_przygody, tr50stka |

Trasa z dnia dzisiejszego jest ciężka pod wieloma względami a mogła otwierać taki ładny i spokojny okres jakim jest zaawansowana wiosna, zbliżający się długi weekend, który jest wydłużony o Majowy weekend.. Wszystko jednak zaprzestaje mieć znaczenie wciągu dzisiejszego dnia, gdzie swoją pracę rozpocząłem w porannych godzinach od godziny 7:30.. I zgodnie z nową nomenklaturą pracy ("praca zdalna w obszarze zagrożenia koronawirusem") - pracowałem tylko 6h do 13:30. Pierwszy raz takich korzyści a niedługo przed nią pierwsze dni pracy "zdalnej" miałem szansę zaznać już na trasie: ZS: Dobra "konspiracja podziemia". Pierwsze ograniczenia w poruszaniu się, obostrzenia, różne cyrki, które w mniejszym bądź większym stopniu trwają po dzisiejszy dzień.. I nie przynoszą niczego dobrego. A ja już od tygodni miałem w planie jebnąć tą pracę, w której i tak czułem się nieszczęśliwy. Przypuszczałem, że polecę stąd.. I moje przypuszczenia stały się faktem właśnie w dniu dzisiejszym. Jestem jednakże pewny, że problem wynika z "koronakryzysu", który zmienia i zmieni sporo w świecie i społeczeństwie. I to nie będą zmiany na dobre. Różne ograniczenia od strony rządu, i wymowne rozkazy z góry aby nie przedłużać umów czasowych i zwalniać pracowników. Byłem dzisiaj na rozmowie u kierownictwa swojego. Nie mieli dobrych wiadomości, ma być nie podpisane przedłużenie umowy ze mną. Kierownik sekcji, pod którego podlegam ma uwagi odnośnie mojej pracy i braku współpracy w zespole. Powiedziałem co o tym sądzę, jak wygląda ta współpraca i jak Sekcja Wsparcia Technicznego, traktuje patentów. Od miesięcy przewija się sprawa nie stosowania się do ich standardów XD Chodzi o pewną sprawę związaną z drukarkowym problemem, co szerzej opisuję w dokumentach związanych z pracą (Praca życie, i Serwis - gdzie opisuję wszystkie czynności zawodowe, jakie w danym dniu wykonałem). Czepianie się o coś co miało miejsce tyle czasu temu (Czerwiec /Lipiec) wtedy była fala takich problemów. Spodziewałem się tego, że się mnie pozbędą, że mnie tu nie chcą, nie lubią, nie szanują. Poświęcenie było daremne. Niby powinno mnie to cieszyć, w końcu tego chciałem - nie pracować tu, ale w obecnej sytuacji życiowej i w kraju, gdzie nie mam alternatywy aby stąd odejść.. Nie jest mi jakoś dobrze. Mimo wszystko.. Dzisiejszego późnego po południa (przed godziną 17) wyruszyłem na zaplanowaną na dzisiaj trasę 50-tkę.. Było mi nadal smutno, takie nieprzewidywane uczucia, pewne niepokoju i niepewności o przyszłość. Na domiar złego w obszarach leśnych pojawiają się komary.. Jakby jednego zła było mało to kolejne stwory atakują!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 596

  • Trasa nr [łączna]: 678
  • Trasa nr [na blogu]: 592
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 72

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 669 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 583 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 51 km
  • Stan Licznika Końcowy: 100.39 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1117 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 1167 km

  • Maksymalna prędkość: 31 km/h

  • Przejechałem: 49.39 km
  • Przejechałem [msc]: 656.03 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2545.89 km
  • Przebieg roweru [suma]: 25111.62 km

  • Przejechalem w 2020: 2545.89 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 6.3647 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 62.779 [%] km

  • Czas jazdy: 02:38:33 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1585:58:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1362:31:56 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 164:08:36 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 41:57:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:59:48 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:16:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:10 h

  • Średnia: 18.76 km/h
Dzisiejszy wyjazd poprzedzony jest jak już na wstępie napisałem nieco trudnym i smutnym dniem. Dzisiaj nic dobrego mnie w pracy nie czekało, w ostatnie dni i tak nic się nie robiło i chodziło się w kratkę.. A jednak jest smutno jak po prawie roku pracy, stwierdzają, że źle wykonuje się swoje obowiązki, jest się nie przydatnym i po prostu mnie tu nie chcą. To wszystko jest bez sensu w takim razie. Po co było robić te uprawnienia SEPowskie za które płaciła komenda, po co inne szkolenia i bzdury, po co aż roczny okres przygotowawczy, znacznie dłuższy niż w innych sekcjach. Złą opinię mają o mnie niektórzy decydenci z zespołu, z którymi byłem w konflikcie, oni są natomiast w konflikcie z całą resztą komendy, to dość duży temat.. Związany z tym jaka jest tu nienormalna sytuacja. Tego tematu nie ma sensu poruszać. Ostateczna decyzja jeszcze nie padła, jestem oficjalnie zatrudniony do 06.05. Zastępca Naczelnika WŁiI, ma jeszcze rozmawiać z Naczelnikiem WŁiI KWP w tej sprawie. Jednak nastawiać się nie ma co, bo już naczelnik odnośnie mnie podjął decyzję, która jest pewnie kierowana tym co mu nagadał kierownik na mnie. A tak zawsze mieli tutaj problem z ludźmi, nikt tu nie chce przyjść, nikt tu nie chce pracować. I teraz się tak robi, że nie przedłuża się umowy. Jestem ciekaw tylko czy drugiemu koledze, też nie przedłużają umowy co zaczął ze mną tą szkodliwą działalność jaką jest praca w KWP. Wiele się przez ten rok czasu (Szczeciński miejski wojaż: "Trasa po pracy") - zdążyło zmienić. Niestety na gorsze. Jest mi teraz w życiu gorzej. Już coraz mniej cieszy i rower, i powrót w rodzinne strony. Zmiany w świecie są nie do zaakceptowania. Obawiam się najgorszego, że same tragedie i porażki życiowe jakich doświadczam, skończą się o wiele bardziej tragicznie. Wyraz tych smutków i niepokoi nie widać w samym przebiegu trasy, choć z początku była ona szara, i wietrzna. Jechałem moją ulubioną wersją trasy 50-tki, w stronę Golczewa, i powrót przez Grabin, Sikorki i Glicko.. W trakcie trasy, pod koniec dnia wyszło słonko, zrobiło się spokojniej. Ode mnie nieco odeszły smutne, przybijające myśli. Starałem się na trasie utrzymywać wysokie tempo, ignorując egzystencjalne problemy i natłok myśli. Jednym z większych problemów był problem przy Aurelii, który uwidocznił się po serwisowaniu: Gryfice: test nowego osprzętu. Stuka mi coś w piaście-prądnicy (przednie koło), i co jakiś czas tworzy się opór w jeździe, koło ciężko się kręci.. Wcześniej tych efektów nie było.. Próbuję je przezwyciężać mocniej jadąc, po jakimś czasie odpuszczają.. I jedzie się dalej. Mam jednak w planie po weekendzie zajechać do lepszego serwisanta, niż pajaca w Gryficach, niech mi zajrzy do tej piasty.. Bo coś tam się niepokojącego dzieje. Wcześniej miałem tylko luz z prawej strony, teraz się sypie cała.. Eh. Wszystko się sypie włącznie z moim nieudanym życiem, w którym nie czeka mnie nic dobrego, tylko samotność i nieustanne porażki, ze wszelakim wykluczeniem.. Mimo wszystko ukończyłem trasę i tylko to mnie pociesza.. mimo wszystko, mimo wszystkim, mimo przeciwności..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa24kwietnia2020zdj1.jpgtrasa24kwietnia2020zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)