29.07.2019
Jazda nr: 444

Tagi: zs_dino, zs |

Trasa z dnia dzisiejszego jest naturalną koleją rzeczy - nie tylko wydarzeń z przed weekendu, które ją definiują (konieczność ponownej regulacji przerzutki w Aureli), mimo, że nie dawno po wymianie linki, taką regulację robiłem - ZS: Sklep Dino. To muszę znowu robić, bo znowu się zjebało. Podejrzewam, że czas życia przerzutki dobiegł końca. Ile może działać, jest już tak zużyta, że nie będzie się dało jej regulować, a ja będę tylko pompował pieniądze w regulację, która utrzymywać się będzie w najlepszym razie przez kilka tras, przy okazji niszczyć będę napęd, który chciałbym aby mi trochę posłużył (jeszcze). Dopiero przekroczyłem 20 000 km z Aurelią, życie napędu nie powinno być mniejsze niż 7k km (tyle wytrzymał oryginalny) - pierwszy zamiennik mniej, drugi zamiennik - nie wiadomo. Ale liczę na to, że wytrzyma do około, czy do tych 7k km. Więc napęd się jeszcze przyda, jeszcze trochę chcę na nim przejechać nim będzie nadawał się do wymiany. Powód jest oczywisty. Chodzi oczywiście o kasę. No nic, dzisiejszego po południa podjechałem na regulację, wykorzystałem to, że dzisiaj skończyliśmy szybciej męczący i dłużący się dzień w pracy. To przez pogodę, ok. +33℃ a odczuwalna jeszcze większa robi swoje. Na szczęście dzisiaj był krótszy dzień pracy. Kończyliśmy o godzinie 14. Więc na trasę mogłem śmiało pojechać po godzinie 15. I o ile w dzień świeciło słońce (z chmurami czasami) i grzało, o tyle po południu się pogoda zesrała. Zaczęło się chmurzyć, robić burzowo. I faktycznie, dookoła Szczecina, w Polsce była burza. Szczecin jednak ominęła. Nie ominęła nas jednak spora ulewa, która zaczęła się na chwilę przed moim wjazdem do serwisu rowerowego. W dalszą trasę do Przecławia wybrałem się w strugach deszczu, w duchocie. Po powrocie do akademika po dzisiejszej trasie, od razu napisałem o tych wydarzeniach piosenkę! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 447

  • Trasa nr [łączna]: 530
  • Trasa nr [na blogu]: 444
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 103

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 523 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 437 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 7 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
  • Stan Licznika Końcowy: 0 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12344 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12361 km

  • Maksymalna prędkość: 38.7 km/h

  • Przejechałem: 17.16 km
  • Przejechałem [msc]: 422.55 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2928.93 km
  • Przebieg roweru [suma]: 20076.92 km

  • Przejechalem w 2019: 2928.93 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 7.3223 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 50.1923 [%] km

  • Czas jazdy: 01:06:15 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1263:06:04 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1039:39:56 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 183:22:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:40:06 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:00 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:49 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:33 h

  • Średnia: 15.6 km/h
Dzisiejsza trasa do sklepu Dino, łączyła w sobie kilka elementów. Wspominane w tytule - deszcze, przelotną burzę, oczywiście cel podróży czyli sklep Dino, kolejną regulację przerzutki w Aureli, która na przykładzie moich ostatnich regulacji w Szczecinie - 1-wsza regulacja w Szczecinie: ZS: Trasa "20-tka", 2-ga: ZS: Sklep Dino, była najtańsza: 15 zł. A poprzednie wynosiły po 20 zł. Chwilę po regulacji miałem wrażenie, że na przełożeniu 1 i 2 coś się tnie, i jest nie tak (ciężko szło) - nawet zakręciłem się przy rondzie na Gumieńce aby to sprawdzić ale się uspokoiło to pojechałem dalej. W tą coraz bardziej deszczową aurę, jechałem wzdłuż ul. Europejskiej po drodze rowerowej. I szybko pożałowałem tej decyzji. Przynajmniej z początku po tej pseudo drodze się nie da jechać. Kostka brukowa, poniszczona, nie równa, ustawiona WZDŁUŻ kierunku jazdy a nie w SZERZ, co sprawiało, że szybko tracę tor jazdy na czymś takim i mam wrażenie, że się wypierdolę. Gdyby tego było mało to tuż przed rondem Uniwersyteckim (skrzyżowanie ul. Mieszka I z ul. Cukrową) - DDR się nagle skończył -.- Nie przejechałem na drugą stronę drogi, to pojechałem chodnikiem - no chuj tam. Ciężka droga, mało stabilna utrudniała ona robienie "ręczne" za wycieraczki na kamerce, która mną stop była w kroplach deszczu zachlapana. Także, z dzisiaj ten materiał będzie mizerny. Wkrótce wjechałem na mocno zakorkowaną ul. Cukrową. Dojechałem nią do osiedla "Nowa Cukrownia" na ul. Kwiatkowskiego. Zerwał się silny wiatr, który wyłamywał ogrodzenia ogródków, mocno grzmiało, kilka razy się błysnęło, widziałem co najmniej 2 pokaźne wyładowania w nie dalekiej ode mnie odległości. Teraz był jedyny moment dzisiejszej trasy gdy deszcz był zimny. Przystanąłem na dłuższą chwilę na tym osiedlu "Nowa Cukrowa", wspominanej ul. Kwiatkowskiego. Postanowiłem odwiedzić kuzynkę, która tu mieszka. Na początku pomyliłem klatki xD A potem się okazało, że i tak ich nie ma. Nie chciało mi się tu stać i czekać, i tak jestem mokry, nic mi to nie da. Wzmogłem się więc w sobie i pojechałem. I powiem tak, bardzo dobrze się stało. Bo wkrótce w Warzymicach, moją drogę olśniła rudowłosa piękna dziewczyna, która właśnie z Lidla wyjechała i pojechała na osiedle w Przecławiu. Nie odważyłem się jej wyprzedzać, więc spokojnie za nią pojechałem, po zalanych Warzymicach, i zalewającym się Przecławiu. Wkrótce znalazłem się w Dinie, zebrało się jeszcze trochę ciemnych chmur, ale deszcz wyraźnie osłabł. W drodze powrotnej, która była już tradycyjna do ul. Cukrowej a dalej wzdłuż ul. Mieszka I, towarzyszyły mi słabe opady deszczu. Pochwalę się jeszcze moimi wyczynami na ul. Cukrowej, na którą ze ścieżki rowerowej zaraz na początku Szczecina (za skrzyżowaniem drogi DK13 z ul. Cukrową) - włączyłem się na ul. Cukrową, która stała przez przejazd kolejowy na przystanku Gumieńce. Wyprzedziłem tutaj auta, i ostatecznie autobus miejski. Byłem pewny, że korek sięga samego ronda akademickiego, ale nie. Autobus stanął aby wypuścić ludzi, na przystanku "Cukrowa" i zmierzał w stronę przystanku "Cukrowa Uniwersytet". Nie potrzebnie go wyprzedziłem i to z biegło się z chwilą gdy autobus ruszył. Z naprzeciwka sznur aut. A ja zapierdalam jak głupi aby mnie nie wyprzedził! Nie osiągnąłem 40 km/h ale byłem bliski - jechałem z prędkością 38-38,5 km/h. Zwolniłem dopiero przed samym rondem akademickim, gdzie powróciłem na ścieżkę rowerową, którą dojechałem do Placu Szyrockiego a dalej ul. Bohaterów Warszawy już do akademika :)) Piękna trasa, choć niesie też smutną wieść. Otóż, gdy jechałem jeszcze do serwisu i przejeżdżałem przez skrzyżowanie (rondo) ul. Ku Słońcu z ul. Europejską, ul. Okulickiego i ul. Derdowskiego zwyzywała mnie jakaś niewyrodna kurwa - która krzyczy do mnie: TY PEDELARZU - czy jakoś tak. Tylko nie ma takiego słowa jak pedałarz, pedalarz, czy jakoś tak XDD No nie wiem o chuj kurwie chodzi. Jadę przecież po DDR, które przecina się na tym zjebanym rondzie. To trochę kontrowersyjne rondo, ale co - zwalniam, jak samochody staną to jadę. Nie wiem co jakiemuś śmieciowi przeszkadza. Byłem za daleko aby się zatrzymać, odwrócić do śmiecia i powiedzieć jemu: JA PEDALARZ A TY MATKOJEBCA - ciekawe co by powiedział. W końcu ktoś o takim niskim ilorazie inteligencji, nie może być przecież wartościowym elementem w społeczeństwie, który najwidoczniej ma jakieś problemy do rowerów. Sam by ruszył swój bezmózgi organ, który pewnie ma głęboko w dupie umiejscowiony i przestał zatruwać miasto jeżdżąc po nim samochodem. Byłoby to najlepsze wyjście, i to dla każdego ;] Jak ja nie lubię tego cholernego miasta tak w ogóle. Ludzie są tacy zawili wobec siebie, pełni nienawiści, chciwości i podłości..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29lipca2019zdj1.jpgtrasa29lipca2019zdj2.jpgtrasa29lipca2019zdj3.jpgtrasa29lipca2019zdj4.jpgtrasa29lipca2019zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)