29.04.2018
Jazda nr: 221

Tagi: tr100stka, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa to jedno wielkie wyzwanie, próba sił, wiary i co najważniejsze determinacji. Determinacja jest tu na tyle ważna, że wspominam o niej w tytule wpisu. Myślałem o tym dniu od początku tygodnia gdy sobie zaplanowałem taki szalony pomysł czy nie zrobić trasy 100 km. Nie wiedziałem do samego końca jak mi pójdzie, czy w ogóle mi pójdzie. W końcu to długa trasa, którą bardzo dobrze znam. A jednak zdecydowałem się na jej zrobienie. Kieruję się od kilku miesięcy w życiu nową zasadą: podążać za marzeniami, spełniać swoje cele i aspiracje bez względu na koszty o czym wspominam w jednym z większych wyzwań z jakim się mierzyłem w dniu 12.05.2017 w trasie: Próba charakteru. Jednak prawdziwe znaczenie wiary w marzenia, odnalazłem w wymownym wpisie z dnia 05.11.2017, wpisie: Odnaleźć wiarę, gdy na nowo odnalazłem w sobie wiarę i siły w marzenia, z którymi podążałem do końca 2017 r., którymi podążam w pierwszych miesiącach 2018 r. W tym roku nie jest mi tak dobrze jak to miało miejsce w 2017 r., gdzie już od LUTEGO miałem długie wakacje, mnóstwo czasu na wszystko. Teraz mam obowiązki wynikające ze studiowania i zajmowania się tematyką MGR, na I roku studiów. Nie mniej daję z siebie wszystko. Każdy wolny czas poświęcam na treningi, na jeżdżenie. Moje poświęcenie dzisiaj zaowocowało. Miałem duże obawy i niepewności przed wyjściem z domu na tą trasę. Nie wiedziałem co mnie podczas niej czeka, czy uda się dojechać? Jednak najgorsze co mógłbym zrobić to poddać się przed walką. Byłem przygotowany na to, że będzie ciężko, że ileś kilometrów (pewnie 70-80) zrobię bez problemu a ostatnie kilometry będą katorgą jak na cytowanym już dzisiaj wpisie z 12.05.2017 r. "próba charakteru". Jednak nie! Życie mnie bardzo mile zaskoczyło, i co gorsze zrobiłem trasę "100 km", bardzo szybko bo jeszcze w kwietniu, podczas gdy mój pierwszy taki wyjazd, od którego się wszystko zaczęło miał miejsce 29.05.2015 r. Niestety nie powołam się na wpis na blogu, niestety nie prowadziłem wtedy bloga, nie mam zapisków video, ale pozostaje mi pamięć, zdjęcia z tamtego dnia, gdy zrobiłem moje pierwsze wyzwanie 2015 r., które zapoczątkowało cały świetny rok na rowerze. Od tamtego dnia 29.05.2015 r., aby uczcić to wydarzenie postanowiłem co roku jeździć w trasy 100 km w Maju. Niestety statystykę popsuł 2016 r, gdzie po raz pierwszy w taką trasę wybrałem się w dniu 03.08.2016 r., w 2017 r, wybrałem się w 100 km trasę 12.05.2017, podczas gdy 11.05.2017 robiłem także trasę i zrobiłem na niej prawie 34 km. To przełożyło się na sumę 135 km (dzień po dniu), co było jednak przesadą i ponad moje ówczesne możliwości. Może dlatego byłem padnięty? Nie wiem czemu ale utkwiło mi w pamięci, że pierwsze 100 km wyzwanie roku, otwierające na dobre sezon rowerowy jest ciężkim przeżyciem, ciężkim i męczącym. Z takim nastawieniem wybrałem się na dzisiejszą trasę. Byłem przygotowany na to, że będzie źle i ciężko. I owszem było. Najważniejsze jest jednak to, że się udało. Przebieg dzisiejszej trasy jest pewnie znany, to zwykła trasa: "100 km", tylko inaczej nazwana. Nie mniej opiszę ją pokrótce. Wyjechałem z domu o godzinie 950 w bardzo słoneczny, i ciepły dzień. Ruszyłem w myśl oryginalnego przebiegu trasy 100 km. Od początku towarzyszyła mi myśl, że jest to daleki wyjazd, to kawał drogi, byłem dopiero u początku drogi, dopiero robiąc pierwsze kilometry a już odczuwałem takie myśli czy na pewno dam radę, czy jest to na pewno dobry pomysł. Nim opiszę samą trasę, zastanawiałem się już po trasie jak to jest, że w tym roku tak dobrze mi poszła trasa 100 km, że nie byłem po niej wcale zmęczony ani nic. I myślę, że ma to związek z ilością kilometrów jaką robię w danym roku. W tym roku wyjeżdżając w trasę 100 km, miałem zrobione prawie 950 km. W poprzednich latach było gorzej (dla porównania w 2017 r. tylko 782 km i w 2015 r. tylko 473 km !!! Nic dziwnego, że w 2015 r. naprawdę nie dawałem rady i naprawdę ledwo co wróciłem. Jak widać jest w tym jakaś zależność. Im więcej mam zrobionych kilometrów w danym roku rowerowym, i oczywiście regularne wyjazdy na porządku dziennym tym większa szansa na mierzenie się z dłuższymi trasami. Po dzisiejszej trasie jestem pewny, że dam sobie radę z trasą 200, 300 km!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 223

  • Trasa nr [łączna]: 307
  • Trasa nr [na blogu]: 221
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 36

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 303 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 217 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4502.42 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4604.13 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4548.83 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4244 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 4346 km

  • Maksymalna prędkość: 35.9 km/h

  • Przejechałem: 101.71 km
  • Przejechałem [msc]: 560.44 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1050.98 km
  • Przebieg roweru [suma]: 11921.79 km

  • Przejechalem w 2018: 1050.98 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 2.6275 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 29.8045 [%] km

  • Czas jazdy: 06:15:26 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 760:16:41 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 536:50:33 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 69:46:12 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:55:56 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:45:50 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:56:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:27 h

  • Średnia: 16.27 km/h
Ok, przechodząc do samej dzisiejszej trasy ruszyłem przez rodzinną mieścinę i udałem się w stronę wsi Słudwia, w którą skręciłem z zamiarem przejechania przez Dobiesław aż do skrzyżowania na Czarne -> Resko lub powrót do Płotów. Miałem dosłownie zrobione kilka kilometrów, jechałem dosłownie 20 min, gdy zrobiłem pierwszy postój jeszcze przed wsią Dobiesław. Dokuczał mi dziwny ból, rozchodzący się w okolicy chyba lewej nerki (nie pamiętam już w tej chwili, z której to strony było). Przystanąłem więc na chwilę, rozchodziłem, rozmasowałem i pojechałem dalej. Nie mogłem przecież pozwolić aby mała dolegliwość miała wpływ na moją całą trasę. Wspomniałem na początku wpisu, że tuż przed wyjazdem towarzyszyło mi wiele niepewności, związane były one właśnie ze zdrowiem. Od rana gdy się zbudziłem bardzo dziwnie się czułem. I w plecach mnie pobolewało i w innych miejscach. Nie wiedziałem przez to czy dam radę. Ostatecznie dałem, ale to była ciągła walka z myślami, i środowiskiem. Robiło się coraz cieplej, a droga jaką miałem do pokonania była długa. Minąłem wkrótce Dobiesław i skrzyżowanie (53.788003, 15.317596), na którym skręciłem w stronę Reska drogą DW152. Jeden z przyjemniejszych etapów mojego wyzwania. Jak na niedzielny dzień zdaje mi się, że ruch samochodów był duży. Wszystko pędzi nad morze. A ja pędzę kółko robić. Wcale się nigdzie nie spieszyłem. Spokojnie sobie jechałem. Tak minąłem Resko, gdzie skręciłem w stronę Nowogardu. Obawiam się tej drogi, która wiedzie przez Łosośnicę w stronę Kulic i skrzyżowania z drogą DW144 (Dobra Nowogardzka -> Nowogard). Ten kawałek drogi, chodź jest niesłychanie urokliwy, wiele tu drzew, natura, i mały ruch samochodów jednak bardzo mi się dłuży. Nie inaczej było dziś, gdzie na tej drodze robiłem sobie małe przystanki. Nie obyło się także bez wulgarnych aktów, gdy widziałem ile drzew powycinano, i nie tylko koło Miłogoszcza, co nastąpiło w zeszłym roku i spotkało się z moim kategorycznym potępieniem. Za każdym razem gdy jadę drogą gminną z Reska do Nowogardu, mijając Łosośnicę mam ochotę skręcić na wieś Łosośniczki. I nie tylko tutaj, bo w dalszej części trasy gdy mijam Jasiel zawsze chciałem skręcić na Zagórcze. Nigdy tam nie byłem, dzisiaj te myśli mnie nie opuszczały. Z każdym kilometrem przypominałem sobie inne trasy podczas, których jeździłem na tych drogach, oraz myślałem o każdej trasie 100 km, wiodącej tymi terenami. Tyle razy już robiłem takie trasy, dobrze znam te tereny, i mam do nich ogromny sentyment. Wszystko co dobre (i nie), w końcu musi się skończyć. Gdy zbliżałem się do zrobienia 35 km, byłem już bliski Nowogardu. Przed Nowogardem czekało mnie jedno z kilku wyzwań, stromy podjazd, pierwszy taki stromy podjazd miałem w Resku. Podjechałem :) Zawsze trzeba podjeżdżać, chodź bym nie wiem co. Można przy tym stosować różne sztuczki, kląć, śpiewać piosenki, wygłaszać serenady, ale co najważniejsze trzeba pokonać każdą taką przeszkodę niezależnie od tego ile zrobiło się kilometrów i jak jest się zmęczonym. To jest w końcu inwestycja w nas, nasze siły i możliwości i to się zwraca w postaci możliwości robienia długodystansowych wyjazdów na które się szykuje. Pierwsze takie wyjazdy naprawdę długie (ponad 100 km), mogę planować na nie wcześniej niż na Lipiec. To tylko 2 msc, zleci, mam nadzieję.. bo przy coraz lepszej pogodzie i coraz lepszych wynikach na rowerze, będzie mi coraz trudniej studiować i pozostawać na studiach. Wróćmy jednak do wzywań górkowych. Pierwsze było w Resku, drugie w Nowogardzie, i jedno z najważniejszych przed wsią Wyszobór (to już koło Modlimowa - DK6/S6). I Nowogard. Trochę czasu mi zajęło przyjechanie do Nowogardu, spokojnie go opuściłem, przejechałem cały Nowogard, i skierowałem się na wieś Karsk. Za wsią Karsk miałem jeden z dłuższych postoi na łonie natury. Uwielbiam taki wiejskie tereny. Szkoda, że z roku na rok te wiejskie tereny są coraz bardziej zawłaszczane przez ludzi. To smutny widok, który jakiś czas mi towarzyszył. A ja zbliżałem się do połowy trasy (50 km). Do 2017 r., trasa między Nowogardem a skrzyżowaniem z DW108 (nie daleko Golczewa) była zawsze męcząca i się dłużyła. Ale od 2017 r., już taka nie jest i tak było i dzisiaj. Wkrótce minąłem wieś Błotno. Kierowałem się zasadą, że nigdzie mi się nie spieszy, mam czas, liczy się zrobienie trasy a nie szarżowanie. Więc za Błotnem wyprzedziła mnie rodzinka, która wybrała się na rowery, ojciec i matka rodziny i ich nastoletnia córka. Nieźle sobie gnali, ja miałem 18 km/h na liczniku, oni na spokojnie z 25 km/h jechali. Tyle, że skręcali na Grabin (Grabin w stronę Wołowca). Pewnie cała rodzinna wycieczka to nie więcej niż 20 km, po przyjemnych drogach, więc nie dziwię się, że tak szybko jadą ;) A ja jadę z myślą czy dojadę. W końcu czeka mnie większe wyzwanie, 100 km to już jest coś. To taki punkt wyjścia przed prawdziwą zabawą, bowiem prawdziwa zabawa zaczyna się na trasach > 100 km. Jakoś dałem radę, dojechałem do drogi 108. Kolejny element wyzwania za mną. Pozostały kolejne elementy wyzwania, dojechać do wsi Unibórz i z niej do Gryfic. To mi szło nieco dłużej, nie spieszyłem się, częściej przystawałem. Większe zmęczenie dawało o sobie znać. Znajome miejsca :) Gdzie gdy minąłem wieś Jasiel miałem myśli o których już wspominałem zajechać do tego Zagórcza! Tego jednak na razie nie zrobiłem i pojechałem dalej mijając Kołomąć w stronę wsi Jabłonowo. Tutaj w nie dalekiej przeszłości (przed skrzyżowaniem Trzygłów - Rzęsin (53.879169, 15.144110), dokonano makabrycznej zbrodni na naturze. Wycięto drzewa, wyrwano ich korzenie. Pozostały tylko trociny, sporo trocin i syfu, który już powoli zarasta. Gdy całkiem zarośnie nikt nie będzie pamiętał, że były tu kiedyś drzewa. Sądziłem, że ta wycinka służyć będzie naprawie odcinka drogi przez cały Kołomąć do wspominanego skrzyżowania (53.879169, 15.144110), ale chyba nie! Bo na razie nic nie wskazuje na to, że będzie naprawiana nawierzchnia drogi. Swoją drogą nie rozumiem tego, dla mnie to jest zwykłe pajacowanie i to powinno być karalne prawnie! Jak można robić odcinek drogi na zasadzie, o tu sobie w środku wytniemy i zrobimy, a resztę zostawimy.... NIE! NIE! NIE! albo jak mówi klasyka: nie no po prostu kurwa no nie - video. Nigdy nie rozumiałem tego pajacowania ani go nie akceptowałem i nie zamierzam. Albo robi się coś od początku do końca albo nie robi się w ogóle. Fakt faktem, że droga jest jaka jest, ale po tych naprawach i tak długie lata nie wytrzyma bo to ewidentne zaproszenie ciężarówek, które szybko zrujnują tą drogę. Zrujnują ją dwie pory roku i skrajne temperatury (upalne lato, i chłodna, mroźna zima). Cóż na głupotę lekarstwa nie ma, nie mniej prokuratura i RZĄD zamiast zajmować się bzdurami jak dziecinną zabawą z Opozycją powinni skończyć z wybieraniem lichwiarzy do budowy i remontów dróg, tak aby zniszczyć każdą taką firmę i jej zarząd i zrobić w końcu porządek! No. Droga na Gryfice nieco mi się dłużyła, gdy byłem w Jabłonowie, coraz więcej domków, coraz więcej działek na sprzedaż! I wciąż było bardzo ciepło i słonecznie. Dzisiaj cały dzień taki był, co pozwoliło mi spędzić mile czas. Przejeżdżałem przez miasto Gryfice, i natknąłem się na ciekawą sytuację, gdy skręcałem w stronę Modlimowa na skrzyżowaniu (53.916609, 15.199865). Tuż przed skrzyżowaniem wyprzedziła mnie jakaś baba w dużym suvie. Stanęła na światłach i zadowolona, było czerwone światło ale zapaliła się strzałka i nie jedzie. Zatrzymałem się za nią i od razu ruszyłem, od razu ją wyprzedziłem i pojechałem a ona rura za mną, aby wkrótce mnie znów wyprzedzić ;)) Taka historia. A przede mną, ostatnie kilometry drogi. Robiłem wszystko by jak najszybciej i jak najsprawniej dojechać do Modlimowa. W końcu się udało! Byłem w Modlimowie. Jeszcze na początku trasy, kilka godzin wcześniej pomyślałem sobie tak, że jak będzie okazja, to skrócę sobie drogę z Modlimowa, i do skrzyżowania z wsią Kocierz->Gostyń Łobeski podjadę S6! Ostatni raz gdy chciałem tak zrobić na trasie z 22.04.2018 Wrong turn, spotkałem się z zamkniętą drogą i bez przejazdu. Niestety dziś było to samo. Co prawda mógłbym ominąć bramkę, ale to trochę ryzykowne, iść przy przepaści, nadrobiłem więc 200 m więcej i cofnąłem się do technicznego zjazdu i zjechałem na DK6 koło restauracji Europa. Miałem już nabite 90 km. Zamiast zdychać po trasie ze zmęczenia szarżowałem po prędkościach 20-30 km/h. Dobrze mi się jechało i tak w dobrych warunkach dojechałem do domu, będąc bardzo zadowolonym z trasy, przy okazji ustanowiłem nowy rekord długości trasy 100 km (101,7 km). Było ciężko miejscami, ale determinacja pozwoliła mi przetrwać. Dzieliłem sobie duże wyzwanie na mniejsze zadania, i tak dojechałem. Najgorsza w tej trasie jest świadomość odległości, która potrafi rujnować zapał i czasami pogrzebać możliwości zrealizowania marzeń.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29kwietnia2018zdj1.jpgtrasa29kwietnia2018zdj2.jpgtrasa29kwietnia2018zdj3.jpgtrasa29kwietnia2018zdj4.jpgtrasa29kwietnia2018zdj5.jpgtrasa29kwietnia2018zdj6.jpgtrasa29kwietnia2018zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)