04.07.2017
Jazda nr: 125

Tagi: MM, wiejskie_przygody, zach_slonca |

Dzisiejszego dnia podobnie jak 02.07.2017, stanąłem przed próbą charakteru, siły, wytrzymałości i tego jak bardzo zależy mi na samorozwoju, na byciu najlepszym.. "Najlepszym być naprawdę chcę jak nigdy dotąd nikt! Kraj przemierzę wzdłuż i wszerz, znajdę w sobie moc ! (...) ". Widocznie bardzo mi na tym zależy bo pojechałem. Co prawda zmieniły mi się trochę plany na dzisiaj. Jednak zmiany nie zawsze oznaczają coś złego. Dzisiaj dały możliwość poznania nowych terenów, i dzielenia trasy z towarzystwem ;) To zawsze raźniej, przyjemniej mimo tej niesprzyjającej pogody - chodź pogoda późnym popołudniem zrobiła się o wiele przyjemniejsza, o wiele fajniejsza niż była wcześniejszych godzinach gdy wyjeżdżałem. Nie byłem z początku pewny ile zrobię km, dzisiaj na nic się nie nastawiałem. Planowałem nieco dłuższą trasę przez Rokitę, gdzie także poznałbym nowe nieznane trasy, no ale może tą trasę zrobię w późniejszych dniach tego tygodnia - niedługa trasa ok. 103 km tylko. Ale przecież nie zawsze liczy się sama odległość regularność. Bo to, że zrobię np. dwie trasy po 100 km i z 4 krótsze trasy gdzie najdłuższa będzie miała np. 70 km. Nie oznacza, że moja kolejna trasa nie może mieć 130-150 km. Bo może. Będę na to gotowy. Udowodnienia to moje jazdy z 2015 r. Gdy każda kolejna trasa po sobie trasa nie była coraz dłuższa i coraz dłuższa. Długości były różne ale był stały element, który jet najważniejszy w tych wszystkich treningach: regularność. Nad regularność stawiam zmienną i dość paskudną pogodę jaka towarzyszy od początku roku i ciągłe nadzieje, że dalej będzie lepiej - no cóż, pozostały jedynie nie spełnionymi marzeniami. Trzeba się wziąć za samorozwój i w trybie pilnym nauczyć się żyć w takiej pogodzie jaka jest - czyli głównie deszczowej, chłodnej gdzie tylko z pozoru pojedyncze dni mogą być bardziej ciepłe co nie jest dobre -.- Organizm nie zdąży się przyzwyczaić do cieplejszych dni i od razu ruszyć w trasę w gorące dni, skończy się jak zwykle, że znów będzie mnie z 2 dni głowa boleć -.- Czy to mnie jednak powstrzyma? NIE. Dzisiaj na wycieczkę rowerową ruszyłem po godzinie 13. Nieco się pospieszyłem. Nudziło mi się już, chciałem jechać ;p Normalnie to ja bym po 10 wyjechał gdybym miał robić te 103 km. Czemu? Kwestia psychologiczna. Pogoda za oknem może się zmienić wciągu paru minut np. na gorszą - nie zakładam, że na lepszą jestem pesymistą a w tym roku jest to na tyle słabe zjawisko, że raczej na gorszą. Wyjeżdżając szybciej mam o tyle dobrze, że już jestem w trasie, już gdzieś pojechałem, już ileś km. zrobiłem. I nawet gdyby miało się coś zdarzyć, przyjść nagła nawałnica, burza z gradobiciem, cokolwiek - to ja już trochę treningu zrobiłem, dzień nie jest stracony. A ta właśnie niestabilność pogody skłoniła mnie aby wyjechać szybciej i to w sumie dobrze. Byłem umowy z kolegą we wsi Radowo Małe - pojechałem tam przez Resko. Rozważałem jeszcze inną drogę, ale nie znam tej drogi ani tych stron - chodzi o to aby pojechać przez Łosośnicę na Miłogoszcz i przez Miłogoszcz przez wsie - miałem w planie wracać tą drogą, ale innym razem pojadę specjalnie aby ją poznać. Wolę jednak nie wracać wieczorem, po nie znanych drogach bo to na pewno skończyłoby się tak, że bym pobłądził, czyli nic dobrego by z tego nie wyszło. Jak postanowiłem tak zrobiłem. Nie chciałem rezygnować z dzisiejszej jazdy tylko dlatego, że pogoda kiepska - i co z tego? Nie mam przecież na to wpływu. Realnego wpływu na stan techniczny roweru i problemów z nim też nie mam. A wydawało się, że rower to taka prosta konstrukcja, co tam się może popsuć a tu proszę. Nie wiadomo co się popsuło, nie wiadomo o co chodzi, problem jest nadal, nadal mnie to denerwuje - osiada mi tył, ciężko się jedzie. Dzisiaj było nieco lepiej ale nie od razu, gdzieś dopiero od połowy trasy się ustabilizowało. Odkryłem pewną zależność ale wciąż nie wiem czy naprawdę takowa zależność istnieje czy tylko takie złudzenie (dość fałszywe). Czy bardziej napompowana opona może wpływać na to, czy jedzie mi się ciężko czy lżej? Zakładam raczej słabą jakość dętek co można tłumaczyć tym, że nawet po kilku dniach od napompowania tego powietrza trochę ujdzie. Stąd przed dzisiejszą jazdą nie pompowałem powietrza - obserwuję co się będzie działo. Jest istotnie lepiej niż 02.07 ale wciąż gorzej niż było 29.06.2017 gdy jeździło się fajnie. Przypuszczam, że jeżeli moja teoria jest prawdziwa, to jeszcze w tym tygodniu powinno mi się znów jeździć dobrze. Dzisiaj przeszkadzały mi turbulencje na tylnym kole, które towarzyszyły mi tuż po wyjeździe z domu, przez całą rodzinną mieścinę, po drogę 152 w stronę Reska, którą jechałem. Dopiero gdzieś w Resku gdzie kierowałem się w stronę Węgorzyna - było nieco lepiej. Tuż za Reskiem mijałem wieś Ługowina, dalej Radowo Wielkie gdzie wjechałem na drogę 147 i pojechałem nią do Radowa Małego gdzie byłem tuż przed godziną 15 - a z kolegą byłem umówiony na godzinę 16. Pokręciłem się po wiosce. Wciąż było zimno i chłodno. Dokuczał porywisty, mroźny wiatr. A ja pokręciłem się trochę po wiosce, bocznych drogach w końcu ruszyłem z Radowa Małego w stronę Łobza i wjechałem taką polną drogą, która prowadziła mnie w stronę wolno stojących drzew - myślałem, że tam jakiś las się zaczyna. Będąc tam nie wiedziałem gdzie ta droga prowadzi. A prowadziła do wsi Czachowo. W sumie ta wieś nie jest daleko i z niej można wrócić na drogę 147. Jakbym o tym wiedział to bym tam pojechał i tak wrócił na Radowo Małe. Liczyłem na to, że pogoda będzie lepsza i pokręcę się po okolicy nim mój kompan do dzisiejszej jazdy się zjawi. Jednak słaba pogoda zabijała przyjemność z jazdy, klimat wakacji..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 126

  • Trasa nr [łączna]: 211
  • Trasa nr [na blogu]: 125
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 61

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 208 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 122 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 662.17 km
  • Stan Licznika Końcowy: 745.02 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 757 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 840 km

  • Maksymalna prędkość: 38.9 km/h

  • Przejechałem: 82.85 km
  • Przejechałem [msc]: 196.61 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2196.06 km
  • Przebieg roweru [suma]: 8062.68 km

  • Przejechalem w 2017: 2196.06 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 5.4901 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 20.1567 [%] km

  • Czas jazdy: 06:03:00 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 510:27:22 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 287:01:14 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 151:22:18 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:44:29 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:14:50 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:28:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:41 h

  • Średnia: 13.69 km/h
Jeszcze trochę się pokręciłem po okolicy a więcej czasu spędziłem w ochronie drzew na polnej drodze w stronę Czachowa nim kolega się tu zjawił, gdy był już w drodze wróciłem na wieś Radowo Małe i wkrótce ruszyliśmy dalej na ekspansję tutejszych wsi, terenów. Nowe miejsca, nowe przygody. A związku z tym, że to taki wiejski teren, dużo wiejskiego życia - to takie Wiejskie Przygody ;) Wkrótce poprawiła się pogoda, zrobiło się słonecznie, znacznie przyjemniej i trochę cieplej. Ustał wiatr. Tak mogłoby być cały dzień od rana i byłoby całkiem inaczej! Trzeba jednak doceniać nawet te małe dobre aspekty - związku z tym dobrze, że chociaż po południu zrobiło się cieplej, przyjemniej i bardziej słonecznie. Ciekawa trasa przez tutejsze wsie z początku wiodła na wieś Pogorzelica skąd odbiliśmy do Orle, z niej zaś na Dargomyśl, Ukleiki i Rogowo. Muszę przyznać, że bardzo ciekawe tereny - typowo wiejskie, chodź jak na wiejski standard mają dość dobre lokalne drogi :) Co jest oczywiście wielkim plusem tych terenów. Subtelne powiązanie tradycji dawnych czasów, z nowoczesnością. Rozciągające się na wiele kilometrów pola, lasy, łąki .. przepięknie tu. A jeszcze piękniej będzie na jesień, z chwilami kończącego się dnia co stanowi prawdziwą kwintesencję wsi, i jej niedocenionego klimatu. Z okolicy wsi Rogowo (faktycznie w tej wsi nie byliśmy), odbiliśmy na Sielno Dolne dalej Sielno Górne - i wciąż nieustające wiejskie tereny, przepiękne miejsca.. Aż dojechaliśmy do drogi 147. Zawsze chciałem tą droga z Wierzbęcina na Łobez pojechać - dzisiaj była ku temu okazja, że przynajmniej zapoznałem się z tą drogą. Ale na razie jest ona dość w kiepskim stanie. Rzekłbym nawet, że jest z nią gorzej niż z drogami lokalnymi między wsiami. Jadąc 02.07 w trasie z Nowogardu na Dobrą, mijałem Wierzbęcin i widziałem tą drogę 147. Były oznakowania o remontach na drodze. Polski standard letnich remontów drogi to są jakieś żarty. Nasypane drobne czarne kamienie na dziury. Wszędzie syf bo tych kamieni miejscami jest od cholery - wbijają mi się w przednią oponę i tylko mnie to denerwuje -.- Przez dłuższy kawałek tak z nimi jechałem. Nawet stawałem kilka razy aby je wydłubać ale co to dało jak za niedługo znów się nazbierały -wkurzające trochę. Dopiero bliżej końca tej drogi 147 (gdy zbliżaliśmy się do Radowa Wielkiego), te pseudo naprawy ustępowały i syfu już nie było i mogłem w całości oczyścić oponę. Nie mam na razie na co ponarzekać, to ponarzekam na drogowców :D Na razie nie spotkałem się z karygodnym zjawiskiem masowego wycinania drzew w tej okolicy. To się jednak może zmienić. Tuż za Reskiem w stronę Radowa Wielkiego, wiele drzew jest pozaznaczana - przynajmniej przeliczona. To podejrzane nieco bowiem pewnie chodzi o to aby je powycinać -.- Cóż. Na razie jednak wycinka nie jest prowadzona. Będąc z powrotem w Radowie Wielkim odprowadziłem kolegę do Radowa Małego. Zbliżała się już godzina 20. Miałem także zrobione nie całe 60 km już. Dzień chylił się ku końcowi. Wciąż było słonecznie, ale robiło się już chłodniej. Wkrótce opuściłem Radowo Małe, minąłem Radowo Wielkie. Wracając już samemu utrzymywałem głównie prędkość ponad 20 km/h. Minąłem kolejno te same wsie, jakie mijałem w pierwszą stronę lecz teraz było o wiele przyjemniej (głównie z górki :PP) ale to nie jest najważniejszy powód. Najważniejszy to to, że było słonecznie, przyjemnie, i tak pięknie jak w lecie powinno być. Droga blisko której drzewa rosną, dookoła pola, i zboże mieniące się w zachodzących promieniach słońca, wieś, klimat wsi - nie wspomnę o dziewczętach ze wsi :) I tak dojechałem do Reska, wkrótce mijałem Resko i mijając je byłem świadkiem pięknego zjawiska na niebie. To chyba tęcza, dziwne bo skąd tęcza jak nie padało ani nic. Takie piękne światła - czerwone, żółte na niebie. Widywałem je cały czas w drodze powrotnej do domu - i przystawałem często aby porobić parę zdjęć. Wracałem w bardzo fajnej uroczej atmosferze kończącego się dnia, zachodu słońca.. <3 Przepięknie.. Pewnie gdybym pojechał w trasę jaką planowałem lub wracał przez Miłogoszcz, Łosośnicę te piękne zjawiska i te możliwości by mnie ominęły :( To może dobrze, że stało się jak się stało? ;) Przecież każdy wybór niesie za sobą jakieś możliwości, nowe wyzwania, nowe przygody. Zawsze coś poświęcamy by móc odebrać całkiem inne cenne chwile..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa04lipca2017zdj1.jpgtrasa04lipca2017zdj2.jpgtrasa04lipca2017zdj3.jpgtrasa04lipca2017zdj4.jpgtrasa04lipca2017zdj5.jpgtrasa04lipca2017zdj6.jpgtrasa04lipca2017zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)