19.11.2022
Jazda nr: 1135

Tagi: JS, iglice, drzewa, wiejskie_przygody, GPS |

Dzisiejsza trasa po wielu takich niepewnościach, zmienianiu zdania co chwile i nie spodziewanemu atakowi zimy (szkodliwemu zresztą) - ostatecznie się odbyła. Jednak w nieco innej oprawie niż pierwotnie planowanej (planowanej jeszcze w zeszły weekend). Gdy mieliśmy po prostu z Gryfic pojechać do tych cholernych Iglic. Ale ta pogoda (z całodobowym mrozem), możliwe opady śniegu i wszystko inne złe co miałoby się dziać jakoś skutecznie mnie zniechęcało. Jednak ostatecznie po wkurwiającym dniu pojechałem. Tak jakoś od rana się zebrać na nic nie mogłem... Ta pogoda psuła wszystkie plany i chęci do robienia czegokolwiek. Po porannych zakupach w Gryficach, miałem się zająć blogiem - mam tu znowu kilka wpisów zaległych, potem inne raporty między innymi raport Citroena C3. A to nic z tego, bo na tym pierdolonym Facebooku na grupie Suszą Szczecin wrzucili zimwoego posta, w którym to wywalił się na ul. Potulickiej w jebanym Szczecinie przegubowy autobus. Napisałem im komentarz pod tym wpisem, że tak się kończy oszczędzanie na odśnieżaniu dodając: Paraliż na drogach - sól droga drożeje - TwojaPogoda.pl. A niejaka kurwa jebana, szmata pierdolona joanna jaszczak (ta szmata nie zasługuje aby pisać jej imię z dużej litery): szmata jaszczuk joanna profil na facebooku - zablokowała mnie na tej "elitarnej" grupie Suszą Szczecin. Tak to mnie dzisiaj wkurwiło, że składam w poniedziałek pozew sądowy przeciwko jej. Niech szmata się w sądzie w Gryficach tłumaczy i jeździ na swój koszt na rozprawy za te bezprawne działania których się dopuszcza. Dzisiaj bym i tak nic nie zrobił tylko wkurwiał dalej. Gdzie sprawiedliwość na tym pierdolonym świecie?! Nie zrobiłem niczego zakazanego prawem. Więc nie można nikogo wykluczać z jakiejkolwiek społeczności, pozbawiając dostępu do informacji i kontaktów nie mając ku temu należytych powodów. A tu takich nie ma. Nie łamię żadnego prawa. A to co sobie w tym pustym łbie uroi taka szmata, co ma ryj jak sprzedajna dziwka nie ma znaczenia. Będę szmatę hejtował ile się da. Niech wie z kim zadziera - dziwka jebana. Sami spójrzcie na jej paskudną mordę: paskudna morda joanny jaszczak na facebooku. Możliwe, że gdyby nie ta pizda dzisiejsza wyprawa w końcu by się nie odbyła. Tak od wczoraj nie pewnie patrzyłem na tą pogodę i co się dzieje. I niby miało być dziś gorzej niż ostatecznie było. Miało być w granicach -5 do -3 stop. A było faktycznie w okolicach +1℃ może 0℃. Dopiero po zachodzie słońca gdy powoli zapadł zmrok robiło się chłodniej. W momencie gdy faktycznie było to odczuwalne a mieliśmy jeszcze do pokonania z JS ok. 3 km drogi do Iglic gdzie mieliśmy samochód temp. spadła do -0.5℃. A już pod samochodem była w granicach -1℃. Ale to ciekawe. Bo np. w Gryficach było +1℃ gdy zdążyliśmy tam wrócić. Także ta pogoda bardzo taka zmienna i to dosłownie na obszarze kilku km... Jednak było mimo wszystko dzisiaj trochę chłodno. Nie było jednak tak źle jak się spodziewałem. A nie chciałem po prostu ryzykować, że się przeziębię czy coś bo w tygodniu są zapowiadane już naprawdę fajne temp. w granicach nawet 5-6℃ na plusie. I szkoda by było nie skorzystać z takiej okazji i kilku dłuższych tras nie porobić. A takie nie skorzystanie mogłoby się pojawić w wyniku zachorowania :(
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1141

  • Trasa nr [łączna]: 1221
  • Trasa nr [na blogu]: 1135
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 179

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1209 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1123 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 11517.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11543.38 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11537.22 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24131 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24158 km

  • Maksymalna prędkość: 27.2 km/h

  • Przejechałem: 26.08 km
  • Przejechałem [msc]: 280.47 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6988.66 km
  • Przebieg roweru [suma]: 48242.97 km

  • Przejechalem w 2022: 6988.66 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 17.4717 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 120.6074 [%] km

  • Czas jazdy: 02:09:34 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3056:24:35 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2832:58:27 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 462:04:16 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:38:32 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:57:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:34:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:58 h

  • Średnia: 12.13 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego po wspominanych przebojach i mimo, że piszę tą historię po kilku dniach tak mi się te opóźnienia w pisaniu wpisów udzielają... To nadal trzymają się we mnie te negatywne emocje związane z tą wspominaną pizdą, szmatą jebaną jaszczukową kurwą. Wysłać dziwkę do ruskiego burdelu - tam takiej szmaty miejsce. Wkurwia mnie ta kurwa. Co sobie tylko o niej przypomnę to już mi niszczy dzień i humor. I zresztą jej negatywne działania dzisiaj się na mnie odbijały - poprzez awarię kamerki. Wyjebało mi część i to część dość ważnej części trasy bo odnosiła się do nowej dotąd nie przejechanej drogi. To była jedna z dwóch takich dróg. Jak mnie to dzisiaj zdenerwowało. Bardziej niż zwykle. A kto temu winny jak nie ta jaszczukowa szmata? Ona wszystkiemu winna. Także temu, że pod koniec trasy zaczął mi się licznik psuć - obecny główny licznik Sigma BC 16.16. Nosz kurwa. No ale dobra od początku. Dzisiejszą historię planowałem z myślą o JS. I mimo, że wyszło jak wyszło i jedziemy późno - później niż powinniśmy i tak robiłem to z myślą o JS. Wspominała o pewnych dolinach, które jej się bardzo podobały. To musiało być gdzieś w kwietniu. Gdy byliśmy samochodem w Starej Dobrzycy (ja zwiedzałem ruiny i to co zostało z ruin) dworku w Starej Dobrzycy a potem byliśmy w Iglicach. I wtedy jej się coś po drodze podobało. Założyłem, że chodziło jej o wjazd do Iglic w stronę Łabunia Wielkiego. Tutaj nie byliśmy rowerami na poprzedniej trasie: Serca lasu 2. Ale jak się okazało to nie o to chodziło. Możliwe, że było to na krótkim fragmencie drogi między Starą Dobrzycą a skrzyżowaniem dróg do Iglic (po lesie) lub skręt na Wicimice. No nie mniej miałem dobre intencje. Myślałem, że o to chodzi i ją (JS) tutaj zabiorę! I mimo tak wszystkiego, przyjechaliśmy do Iglic samochodem aby stąd ruszyć jedną z nie wielu nieznanych w okolicach Iglic dróg, po których jeszcze nie jeździłem. Ta jedna z tych dróg była naprawdę fajna. Choć z przejazdem to tak... Męcząca, narzekałem. Na początku spotkał nas bruk, miejscami jeszcze oblodzony, mokry i śliski przy tym. A więc niebezpieczny. A potem taki grząski teren, polne drogi. I jedna autoryzowana przeze mnie (i jak się okazało prawidłowo), ścieżka biegnąca dosłownie przy polu. Tu było naprawdę pięknie. Utrzymał się lekki śnieżek na tle kiełkującej zielonej trawki. Ten kawałek drogi jednak długo nie trwał, po nim zjechaliśmy znów w leśne drogi pełne ludzkiego ścierwa i ich działań. Wymordowane setki drzew. Rzuca się to wszystko w oczy, tak kuje w serce ten widok :( Jak tak można niszczyć wszystko dookoła. A do tego przejazd nadal nie przyjemny. Miałem nadzieję, że rychło się to skończy i skończyło! W końcu cywilizacja, asfalt! Wjechaliśmy do Starej Dobrzycy. A skoro już tu byliśmy... To obowiązkowo! Wjechać na jeziorko, kilka fotek i jedziemy na Gardzin. Taką fajną drogą. Szeroka utwardzona. Miejscami jednak oblodzona i zalegał na niej śnieg. Do końca temu nie ufałem. W trakcie tej podróży zrobiło się bum. Kamera się wyłączyła. A mnie to bardzo mocno wkurwiło.... No zawsze coś takiego to musi się mnie dziać. No zawsze! Jak się tu nie wkurwiać jak ten świat nie potrafi mnie nie wkurwiać... I jeszcze ta szmata jaszczukowa pizda jedna, ciągle mi w głowie siedziała. Pozwę szmatę i tak się to skończy. Sprawiedliwość musi być. Nie można tak sobie bez powodu kogoś blokować! Do czego to podobne. I cóż, nasza historia tej trasy dobiegła końca. Fragment drogi ze Starej Dobrzycy do Gardzina nie był długi - chwila moment i przejechany. Z dziurą w śladzie dzisiejszej trasy. No ale co zrobić... Tak bywa. Co prawda mogłem skrócić tą trasę, jednak kilometry też są ważne! I przeciągnąłem JS z Gardzina do Reska. Gdzie czekały na nas dwie ostatnie trudności. Stromy podjazd z Reska w stronę Łabunia Wielkiego oraz sam fragment drogi z Łabunia Wielkiego do Iglic (3 km). Trochę męczący był i chłodny. A do tego dookoła pełno śladów kolejnych nielegalnych wycinek drzew. Te przybierają coraz większe oblicza... Wszystko jest tak masowo niszczone. To jest po prostu nie pojęte co się dzieje. I tak kończyła się ta historia, dosłownie z okolicy +1℃ do -1℃... No zima co powiedzieć, zima... Zima jest zła. Bardzo zła. Nie lubię zim. Te krótkie depresyjne dni, te ograniczanie aktywności na zewnątrz. I ta panosząca się szmata jaszczuk joanna ze szczecina, z paskudnym ryjem. Już nie długo, nie długo się będzie czuła taka bezkarna. Oj nie długo.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19listopada2022zdj1.jpgtrasa19listopada2022zdj2.jpgtrasa19listopada2022zdj3.jpgtrasa19listopada2022zdj4.jpgtrasa19listopada2022zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)