Dzisiejsza trasa była zaplanowanym jesienno-zimowym eksperymentem. W moim przeświadczeniu a te się nie myli póki co, tego roczna jesień a za nią idąca zima będzie bardzo trudna do przeżycia. Te ekstremalnie krótkie dni, takie dobijające, szare i wprost depresyjne. Pojawia się coraz większa tęsknota za ZdalnąSzkołą, która miała jakiś większy sens. Zresztą patrząc na to jak zmieniły się czasy i młodzież w szkole, takie lekcje, taka szkoła w ujęciu cyklicznym musi się wręcz pojawiać. Gdyby w ogóle nie wprowadzano tych mechanizmów byłoby inaczej. A tak zmienił się kompletnie system wartości wśród dzieci, którym od zbyt długiego okresu chodzenia na zajęcia mocno odwala. Widzę to z dnia na dzień. Ta durnota rośnie. O ile jeszcze we wrześniu nie było tak źle, to był niepewny początek, ten nieśmiały powrót o tyle obecnie jest tu gorzej niż w cyrku. Do okresu świąt jeszcze daleko, więc należałoby już na dniach zamykać szkoły i pozbyć się stąd dzieci. Byłoby to z korzyścią dla wszystkich - w tym również samej szkoły. Bo w innym wypadku te bachory tą szkołę po prostu rozniosą. To nie jest niestety jedyny problem z jakim przychodzi mi się mierzyć każdego dnia. Wciąż pojawia się te zagadnie tych zbyt szybko pojawiających się nocy. Destabilizuje mi to całe życie. Jazda po nocy jest trudna, i mocno nieefektywna. Czas poświęcony na jazdę bardzo się wydłuża. A do tego mimo rosnących cen paliw, wciąż pojawia się bardzo wiele pierdolniętych wariatów. To po prostu niesprawiedliwe podejście, że pewne kurwy w społeczeństwie dostają wyższe wypłaty, wręcz żądają podwyżek zważywszy na rosnące koszty życia! Tak nie powinno być. To właśnie rosnące koszty życia powinny w nich uderzać. A tym czasem najbardziej uderzają i tak w najmniej zarabiających. A więc nie będzie zauważalnej poprawy sytuacji na drogach, i zauważalnego zmniejszenia się ilości aut na drogach :( A to nie wszystko. Niespodziewanie nie tylko depresyjny nastrój dzisiejszego dnia dawał się we znaki, ale także niepohamowana złość odnośnie zbyt wiele razy poruszanego zagadnienia drzew... Kolejne wstrząsające zbrodnie. I to na tak ważnej dla mnie trasie, na najważniejszym fragmencie Trasy 20-stki. To przecież nie może przejść bez stanowczego komentarza z mojej strony. To wszystko co się dzieje na tym świecie, w jakiej skali, to z każdym dniem coraz bardziej odbiera chęci do życia. Najlepiej byłoby już umrzeć, choćby dziś. Aby nie widzieć jak bardzo ten świat popada w mrok.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 944
Trasa nr [łączna]: 1025
Trasa nr [na blogu]: 939
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 199
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1015 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 929 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 4002.54 km
Stan Licznika Końcowy: 4020.69 km
Stan Licznika Końcowy2*: 4021.06 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 16625 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 16644 km
Maksymalna prędkość: 26.9 km/h
Przejechałem: 18.15 km
Przejechałem [msc]: 314.12 km
Przebieg roweru [rok]: 8701.87 km
Przebieg roweru [suma]: 40713.23 km
Przejechalem w 2021: 8701.87 km
Podroż dookoła świata (2021) 21.7547 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 101.7831 [%] km
Czas jazdy: 01:07:16 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2561:25:13 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2337:59:05 h
Czas Jazdy Suma (2021): 537:25:25 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 18:43:48 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:52:23 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:02 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:36 h
Średnia: 16.25 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w sensie eksperymentu średnio się powiodła. W sensie życiowym również nie było lepiej. A wszystko przez tą paskudną pogodę, która była taka dołująca :( Z rana było wyjątkowo pięknie. Od dawna nie widziałem słońca, ani od dawna w okolicy godziny 7 nie było tak jasno jak dzisiaj. Trochę słonecznych chwil wciągu dnia nie mniej zniknęło pod deszczowymi chmurami. Dzień rozpocząłem po nocnej migrenie. Kolejne koszmary w snach, których oczywiście nie pamiętam na tyle aby coś z nich pospisywać. Bez większego celu mijają mi w życiu dni. Świat dookoła staje się coraz mniej przyjaznym miejscem. Coraz więcej zbrodni. Pod płaszczykiem rzekomej 4 fali rzekomego covida, dokonuje się coraz większych nieodwracalnych zniszczeń. Całe lasy są nieustannie niszczone, i mordowane. Nie ma tu żadnej świętości. Nawet Dzień Niepodległości został splamiony tymi mordami: Niepodległa trasa. Nie było w tym tygodniu dnia abym nie widział pojedyncze ciężarówki wywożące skądś te zamordowane drzewo. Nie wiem jednak skąd oni jeżdżą. Gdzie tym razem dokonują tych mordów. Może gdzieś dalej niż okolice Golczewa, są więc poza moim zasięgiem jak na ten jesienny czas. Jednak przeraża mnie każdy następny dzień bo to nie wiadomo do czego te skurwysyny się posuną. Nie dość, że pogoda nie dopisuje - pomimo temp. w okolicy +9℃ jest nieprzyjemnie. Silny wiatr, szaro a na domiar złego pada. Pod wieczór tworzyły się gęste mgły. Lecz nie były wstanie przykryć tego na co natknąłem się tuż po wyjechaniu ze wsi Mechowo. Od razu gdy wjeżdżałem na drogę DW108, ciśnienie skoczyło. Wszystkie drzewa w zasięgu wzroku były wyrżnięte. Jakby się nic nie stało, jakby nic nie znaczyły. Skala zniszczeń jest jednakże przeogromna - ciągnie się na całej długości drogi od Mechowa po Płoty. Wszystkie brzozy wymordowane!!! I stało się to jeszcze dzisiaj albo wczoraj, gdyż we wtorek - na trasie 2 dni temu te drzewa nadal były, nadal żyły: Nocna Trasa "50-tka" z 16.11. A dziś są kurwa martwe. Martwe jak dusze tych zwyrodnialców, którzy dopuszczają się takich haniebnych czynów. Aż strach stawać z łóżka następnego dnia bo nie wiadomo jakie okropieństwa się jeszcze wydarzą. Ile jeszcze zbrodni musi być, nim ktoś w końcu się przeciwstawi temu złu, które tak bezprecedensowo się tutaj panoszy?! Świat bez wojny się nie odbędzie. Zginąć muszą miliony aby na gruzach ich ciał, mógł powstać lepszy nowy świat. Świat z nowym ładem, porządkiem i prawami. To co się dzieje obecnie jest po prostu nie do utrzymania. Tych zbrodni oczywiście tak nie zostawię. Całą pozostałą drogę tak na kurwy kląłem. Tak! Bardzo sobie życzę sobie tego aby wyzdychali wszyscy winni tym zbrodniom. To przecież nie są ostanie drzewa jakie zabiją. To nie jest ostatnia droga jaką zeszpecą. Wyjątkowy urok trasy drogi DW108, został na zawsze odebrany dosłownie z dnia na dzień. I co będzie kurwa dalej?! Ile jeszcze lasów, ile drzew wybiją, w imię kurwa czego!? Jebanego konsumpcjonizmu?! Tak nie może dalej być. Problem z drzewami nieustannie opisuję od 2017 r., gdy zaczął być groźnym zjawiskiem. Zjawiskiem które z roku na rok przybiera strasznie na sile. Obawiam się tego co jeszcze może się wydarzyć w ostatnie dni 2021 r., i co przyniesie dotąd nieznana przyszłość z roku 2022 r. Jedno jest pewne, ten wniosek często się powtarza w moich przemyśleniach: będzie gorzej. Coraz większa liczba kataklizmów będzie nawiedzała Polskę, moje regiony. Natura będzie się mścić na ludziach za to co się dzieje. Tu jest jednak mały problem - nie będzie patrzyć na to aby mścić się na tych co naturę tak bardzo skrzywdzili. Mścić się będzie na każdym napotkanym człowieku, który w swojej bezradności i ignorancji jest równie winny tym zdarzeniom co ich faktyczni winowajcy. Ja tego tak nie zostawię. Jeśli jutro również uda mi się wyjść ze szkoły po godzinie 14.. To od razu jadę na Mechowo - robić zdjęcia tego co się działo. Dziś się już nie zatrzymywałem. Zresztą padał deszcz, szybko zapadał zmrok. Te zdjęcia i tak nie byłyby udane. Jeśli chodzi o formalizm dzisiejszej trasy 20-stki - udało mi się w miarę szybko wyjechać bo już o godzinie 15:10. Powróciłem o godzinie 16:18. Było już ciemno, za parę minut i to dosłownie (16:25) było już całkowicie ciemno. Dzisiejszy dzień jednakże może nie być miarodajny. Ta ponura aura i zbyt szybki zmrok niekoniecznie zależą od godziny dzisiejszego zachodu słońca a te nastąpiło już o godzinie 15:56 a od tej dobijającej pogody. Ciemne, ciężkie chmury i opady deszczu, które sprawiły, że mrok zapadł znacznie szybciej niż zapadłby normalnie. Ale czy oby na pewno? Na trasie dosłownie z przed 3 dni: Trasa Makowice-Słudwia:
"Rurowe straszydło" - dowiodłem, że już o godzinie 16:35 było całkowicie ciemno. Dzisiaj co prawda o 17 min szybciej - ale to mało prawdopodobne, że wpłynęło na to aż tak znacząco skrócenie się dnia (zachód słońca z godziny 16:01 do 15:56). Nie mniej o ile dzisiaj miałem szansę w miarę "za dnia" zrobić choćby tą trasę 20-tkę, którą liczę na maksymalny czas jej realizacji (75 min) czyli w wypadku wyjazdu o godzinie 15 do maksymalnie 16:15 powrót, o tyle taka szansa wraz z kolejnymi dniami kończącego się 2021 r. maleje. I tak będzie aż do dnia: 21 grudnia. Tyle, że ostatnie 10 dni roku, już naprawdę nie wiele zmienią i na faktyczną poprawę będzie trzeba poczekać do okresu Luty / Marzec 2022 r. A więc przede mną daleka mroczna droga...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)