Dzisiejsza trasa szła mi już zgoła lepiej niż poprzednie, czy niż wczorajsza: Goleniów: test nowego osprzętu. Gdzie brakowało mi motywacji i sił do jazdy. Te pierwsze dni przymusowego urlopu, bo chętnie bym na niego nie szedł jakoś szybko mi zleciały i niekoniecznie przyniosły cokolwiek - tj. nadrobienie jakichkolwiek zaległych tematów. Coś tam podłubałem czy to przy porządkach i katalogowaniu plików czy przy blogu ale w sumie nie wiele zdołałem ogarnąć. Największe wyzwanie aby to wszystko pouzupełniać jest dopiero przede mną - a dotyczy raportu części roweru, który ostatni raz był aktualizowany w Lutym 2021 r. Wiem o jednej nie zapisanej tam sprawie - poprawce ustawiania sterów tuż przed trasą: Zamek Joanitów 2. To też był długi, męczący i nie zbyt udany dzień. Takie jak widać zdarzają się na porządku dziennym. Wczorajszy niezbyt udany dzień, dzisiejszy jest dalszą konsekwencją niezbyt udanego serwisu. Już się nad niczym innym skupić nie mogłem i musiałem ten temat załatwić - tj. kupić najlepiej całe tylne koło. Wybrałem się w tym celu do Szczecina nie bez powodu w sumie. Liczyłem na to, że zrobię sobie trasę, zrobię sobie wycieczkę na pocieszenie po nieudanej próbie Urbexu w Maszewie. I faktycznie - pomimo tego, że droga była długa i męcząca.. Straszne wzniesienia są na tej dzielnicy Północ a potem Skolwin, to sama wycieczka się udała. Zajęła trochę czasu i miejsca na kartach pamięci. Tak się złożyło, że słabo byłem na to przygotowany. Po rozładowywały mi się akumulatorki do kamery, od aparatu foto - prawie też padła. Zabrakło mi miejsca na karcie w telefonie a także nie wiele go zostało na karcie z kamerki. Jednak jakoś udało się! Na pocieszenie zaliczyłem dwie urbexowe lokalizacje na Skolwinie. A przede mną jeszcze kilka. W tym powrót na tą mityczną dawną fabrykę papieru na Skolwinie, która skradła moje serce.. Wyjątkowe miejsce, którego w całości nie zwiedziłem - w zasadzie 1 z aktualnie 4 dostępnych, nie używanych budynków. Część budynków ma już nowe przeznaczenie jak choćby utylizację papieru - prawdopodobnie spalarnia to jest. A także zagospodarowane jako mieszkania dla pracowników - prawdopodobnie dawne pomieszczenia biurowe. To taka udana część wycieczki. Część z kołem była już mniej udana. Odwiedziłem 3 sklepy z serwisami dzisiaj. I był problem aby w ogóle coś dostać jakiekolwiek koło 28" pod oponę 700x35C. Chciałem w ogóle koło 36 szprych z piastą maszynową 36 szprych ale z tym też był problem. Tylko na Gumieńcach na ul. Źródlanej obok ul. Babińskiego znalazłem serwis, gdzie zgodzili się mi w ogóle te koło złożyć, a także zakupiłem piastę Novatec w regularnej, nie przesadzonej cenie (150 zł). Tylko nie spisałem co to za model. Nie mniej usługa i tak mnie sporo wyniesie - ok. 350 zł. Nie wiadomo ile będą kosztować szprychy czy 1 zł czy 1,50 zł. Dzisiaj udało mi się kupić wzmacnianą obręcz Accent za 75 zł. Była jeszcze Merrida za 90 zł. Ale to raczej bez sensu więc wziąłem tą tańszą. Piasta 150 zł, usługa 80 zł. Więc suma kosztów rośnie. No ale dobrą sprawę czy to w sklepach czy internecie będzie problem z dostaniem dobrej piasty, coś w stylu Novateca. Nie ma nic. Gotowych kół też się nie dostanie. Więc skusiłem się na to co mieli. Mam przy tym nadzieję i tak zaznaczyłem w serwisie aby mi gościu do końca tygodnia to koło złożył. To ja po nie pojadę, przełoży mi kasetę i będę miał w końcu po tym incydencie: Nieudany serwis i trasa - gotowy do jazdy rower. A póki co będę jeździł dalej, na coraz gorzej wyglądającej tylnej oponie Schwable i na pękniętej obręczy. Czuje się jak te koło bije, lata na boki. I tak się stało po tym jak jebnęła w nią przerzutka. Nie tak jak powiedziała ta gnida z serwisu w Goleniowie, że to wina obciążeń z jakimi jeżdżę. Bo to nie prawda, bo przed wizytą w jego serwisie felga była cała. Żadna szprycha mi nigdy nie pękła. Więc mija się skurwiel z prawda. I tylko mnie koszty narobił. A jak sobie dalej przypomnę to jaki jest bezczelny z tym zażądaniem wpłaty za spinkę, w obliczu tego jakie mi koszty narobił... To aż mnie roznosi...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 876
Trasa nr [łączna]: 957
Trasa nr [na blogu]: 871
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 131
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 948 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 862 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 679.19 km
Stan Licznika Końcowy: 735.05 km
Stan Licznika Końcowy2*: 735.42 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13301 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13357 km
Maksymalna prędkość: 32 km/h
Przejechałem: 55.86 km
Przejechałem [msc]: 735.9 km
Przebieg roweru [rok]: 5416.23 km
Przebieg roweru [suma]: 37427.59 km
Przejechalem w 2021: 5416.23 km
Podroż dookoła świata (2021) 13.5406 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 93.569 [%] km
Czas jazdy: 03:40:49 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2365:29:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2142:03:20 h
Czas Jazdy Suma (2021): 341:29:40 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 46:32:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:06:08 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:25 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:43 h
Średnia: 15.23 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego rozpoczęła się dla mnie na osiedlu Kaliny w Szczecinie. Po niezbyt udanym dniu, użeraniu się z patologiczną sytuacją w domu co jeszcze bardziej mnie wnerwia w kontekście wydarzeń z ostatnich dni, gdzie kompletnie nic mi nie idzie. Jeśli chodzi o rowerowanie to też przestało mi cokolwiek wychodzić i widać ewidentny spadek w moim jeżdżeniu. Dzisiaj jednak odżyłem trochę. Mimo problemów i ewidentnego utrudnienia w postaci jeżdżenia na rozwalonym kole, które ma dość wnerwiające bicie.. Jechało mi się dość dobrze. Choć trasa była ciężka. No i należy podkreślić, że nie od razu wybrałem się na wspominaną Papiernię. Najpierw musiałem załatwić sprawę z kołem. A to nie było łatwe. Nigdzie nie ma części, dostać coś graniczy z cudem. Jak mają piasty (o dziwo) i to jeszcze nie w chorych cenach, to nie mają obręczy. I tak - pierwszym moim krokiem był serwis konik. Ale tam nic nie mieli. Ani obręczy ani piast. Pojechałem więc na tą ul. Źródlaną. Już tam jedną akcję robiłem, stąd wiedziałem, że jest tam serwis - zresztą przypadkiem go odkryłem w Maju, gdy chciałem wjechać na plac serwisu Konik, ale przejechałem zjazd ;) I tak przypadkiem odkryłem ten niby autoryzowany serwis Kross. Tam zrobili mi jedną usługę, niby poprawnie. Jedyna wada to to, że to trochę drogo wychodzi. Lecą zgodnie z cennikiem. Dzisiaj zleciłem u nich robienie koła, to właśnie na ul. Źródlanej mieli piastę a nie mieli obręczy. Obręcz zdobyłem dopiero na Bramie Portowej. Stamtąd tą obręcz wiozłem z powrotem na Gumieńce. I wracając zajeżdżałem na Pomorzany. Na osiedle gdzie mieszka MK, który dzisiaj na wycieczkę nie dołączył ;) Dzisiaj miałem dwóch innych towarzyszy - GŻ oraz GM. Gdzie GM od początku trasy, zgarnąłem ją w końcu z Kaliny. Dopiero teraz niezbyt mądrze jeśli chodzi o logistykę - mogliśmy ruszyć na Skolwin na Papierownię od razu, a nie czekać aż GŻ, przyjedzie z ul. Komuny Paryskiej do nas, i dopiero razem pojedziemy znowu w okolicę ul. Komuny Paryskiej.. W kierunku dzisiejszej wycieczki na dawną fabrykę papieru: Dawna fabryka papieru - Skolwin, Szczecin. Logistyka zawiodła ale tak to się udało. Mnie już dawno w Szczecinie nie było. Odzwyczaiłem się od miasta, ba. Nigdy do niego nie przywykłem a to trzeba było mierzyć się z nienormalnie wielkim ruchem aut, hałasem i innymi utrudnieniami, które są tutaj zgoła czymś normalnym - tj. blokowane przez auta ścieżki rowerowe, czy pasy rowerowe. Co chwila te skrzyżowania, nienormalnie wielki ruch aut. I nieustanne zmiany, choć te akurat dobre! Plac nie daleko ul. Rayskiego: Plac Wielkopolska / Rayskiego. Stały straszaki miejskie i nie wpuszczały aut. Te co tam blokowały drogę najpewniej wywiezione zostały przez lawety. Nie można blokować postępu! To duży ogłaszany w poprzednich latach projekt modernizacji ulic w centrum miasta - torowa rewolucja w Szczecinie oraz kontrowersyjna w środowisku samochodziarzy ustawa o powiększeniu SPP - płatnej strefy parkowania. Ta obejmuje obecnie ten plac. Malowane są tu miejsca postojowe, robione oznakowania. I dobrze! Koniec nielegalnego, dzikiego darmowego parkowania co ewidentnie samochodziarzom się nie podoba. Nie zważając na to i na zbyt duży, wręcz nachalny ruch aut, trasa trwała dalej. Przebicie się przez centrum w stronę osiedla Północ była masakrą. Ale tam dalej, z Komuny Paryskiej wzdłuż trasy na Police była największa masakra. Tyle aut. Tysiące. Są jednak dobre wieści, które przekazał kolega GŻ - ma być do końca roku, a przynajmniej ma ruszyć budowa tutaj drogi rowerowej. Ta jest potrzebna. Mnie już tu dawno (w ZS) nie było. A szczególnie w tygodniu. Jeśli już to przyjeżdżałem w weekendy. A to całkiem inne życie - mniej aut, mniej ludzi. Teraz to masakra. Jeden za drugim. I te pierdolone autobusy z Polic. Te kurwa jebane kutasy co na milimetry wyprzedzają rowery. Ja bym te całe snobistyczne środowisko rozgonił. Brak poszanowania prawa i innych uczestników ruchu. Zbyt wielki ruch odbywający się również na zakłady chemiczne w Policach. Przecież w dzień w dzień jeździ tam tysiące tirów. Była to trudna przeprawa, która wkrótce odbiła na drogę w stronę Odry. Tam nieco mniejszy ruch ale nadal górki. A także pierwszy urbex. Dawne mieszkania w Skolwinie. Na ul. Nad Odrą 7,8. Obecnie opuszczone, zniszczone. Niektóre nawet były podpalane. Fajna wycieczka, która narobiła mi smaku na jej drugą właściwą część. Dawną fabrykę papieru, która znajdowała się już nie daleko, w której zwiedziłem tylko jeden budynek. Na tyle starczyło czasu i sił. Jak na jeden dzień to była naprawdę spora wycieczka. A trzeba było jeszcze wrócić do centrum - znowu górki, które wyniszczały mnie. I choć jest już mi łatwiej jadę na przełożeniu 38-32 to i tak odczuwam te podjazdy. Podjechać podjeżdżałem ale byłem wykończony. Przy Komuny Paryskiej niedaleko Wordu zgubiłem gdzieś towarzysza GŻ, i wracałem sam. Towarzysza MG, jakoś rowerowa dziś nie była i woziła się autobusem, już z Wilczej na łatwiznę pojechała autobusem linii nr 63. I tak wracała do centrum miasta. I miała tu na tyle pecha, że jej autobus zderzył się z dzikiem. Właśnie przejeżdżałem na trasie Police - Szczecin, i tak patrzę karetka, policja, pojazd ZDiTM. Potem się dowiedziałem o co chodzi, jej autobus miał takie zderzenie, ranny został pasażer autobusu. Kolejny znak naszych chorych czasów. Winę za to ponoszą jednak chciwi pasożytniczy ludzie, którzy nieustannie w nienormalny sposób rozbudowują te ludzkie osiedla, coraz bardziej zabierając ostatnie skrawki ziemi, na których mogła niegdyś żyć dzika zwierzyna. Zabierają im dom i pożywienie. Związku z czym obecnie - choć jeszcze kilka lat temu mogło to szokować - widok dzikich zwierząt w środku miasta nikogo nie dziwi. No cóż, będąc już trochę zmęczony jechałem dalej. Wracałem inną drogą niż przyjechałem przez Plac Przyjaciół Żołnierza wracałem na al. Wyzwolenia, z której odbiłem na al. Wojska Polskiego i wróciłem do ul. Mickiewicza, z niej na ul. Twardowskiego i miałem już prostą drogę na os. Kaliny. Jednak coś mi tam w pamięci zostało z tych setek jeśli nie tysięcy kilometrów pokonywanych tylko w obszarze samego miasta Szczecin w latach 2019-2020. I cóż, na dniach przyjadę tu znów po odbiór koła z serwisu Krossa na ul. Źródlanej, Gumieńce. I wówczas powrócę na Skolwin. Na dawną fabrykę papieru - dokończyć tą wycieczkę. A może wówczas wybiorę się również na inne miejsca? Kusi mnie odwiedzić starą olejarnię, znajduje się wzdłuż Odry. Ma być wkrótce rozebrana to szkoda by było jej nie odwiedzić. Zresztą o tym miejscu krążą różne informacje - jak nie to, że ma być rozbierana to to, że będzie sprzedawana. A prawda jest taka, że póki co stoi sobie samopas i niszczeje..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)