15.07.2021
Jazda nr: 867

Tagi: trPracy, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa rozpoczyna kolejną przygodę, kończy pewny okres w życiu. Coraz wyraźniej czuć to, że kończy się lato i wakacje. A wraz z ich końcem na nowo nastanie jesień i oczekiwanie na kolejną wiosnę. Takie można rzec: "piaski czasu", gdzie tytuł dzisiejszej trasy nie jest zawdzięczany temu zjawisku upływania i nieustannej zmienności w której tkwimy.. Zawdzięcza się pewnej pięknej i nie dużej wsi pod Reskiem, do której jak dotąd nigdy nie udało mi się dotrzeć. Dzisiaj po wielu dniach jeżdżenia, wykończenia tą pogodą - upałami i ciągłą zmiennością pogodowej aury jaka po nich następuje - ruszyłem ambitnie i przede wszystkim niezłomnie ku nowej przygodzie! Wszystko poszło prawie idealnie zgodnie z założeniami poza małym drobiazgiem. Nie ma się jednak czym przejmować, na niektórych drogach bywam rzadko, inne zaś jeszcze nie odkryłem - zaś jeszcze inne drogi co dopiero poznałem i jeszcze dobrze tych stron nie pamiętam - wobec tego nie wiem jak jechać! Tak było w przypadku kolonii Policka, nieopodal drogi DW152 (Płoty - Stargard). Chciałem przejechać kolonią Policka do piaszczystej i tu niezbyt nadającej się dla mnie do jazdy drogi do Reska. A zamiast tego wyjechałem na wspominają drogę DW152. Nie ma co się jednak dziwić, w końcu raz w tych stronach byłem i to jechałem od strony Reska! Więc się pomyliłem i nie skręciłem tu gdzie trzeba, na tych nie dawno odkrytych stronach: Niepowtarzalne przygody. Są one jednak tak fajne, że postanowiłem tu wrócić przy najbliższej okazji jaka nadarzyła się dzisiaj! Wszystko nieustannie zmierza ku mojemu przymusowemu urlopowi. Nie chętnie się na niego wybieram, choć poza rowerem znalazłoby się coś do roboty - trochę zaległych spraw, raportów, porządków w strukturze katalogowej moich zbiorów danych na komputerze. Prawda jest taka, że jakbym dobrze do tego siadł, pełny energii i zaangażowania to pewnie w kilka dni maksymalnie ogarnąłbym to wszystko. Więc obawiam się, że ten wolny czas zmarnuję i nic z niego nie wyniknie. A, że to perspektywa coraz bliższa.. To coraz częściej o niej myślę. I o ewentualnym rowerowaniu w tym czasie, które będzie dzielone z innymi do załatwienia sprawami! Trzeba się w końcu za to wszystko wziąć, być na bieżąco. W końcu niedługo zacznie się nowy rok szkolny a wraz z nim nowe wyzwania i kolejne nieustające zmiany, które tak mocno zakorzenione są w te kruche chwile, definiujące upływający czas..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 872

  • Trasa nr [łączna]: 953
  • Trasa nr [na blogu]: 867
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 127

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 944 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 858 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 510.28 km
  • Stan Licznika Końcowy: 581.28 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13131 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 13202 km

  • Maksymalna prędkość: 39.7 km/h

  • Przejechałem: 71 km
  • Przejechałem [msc]: 581.28 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5261.61 km
  • Przebieg roweru [suma]: 37272.97 km

  • Przejechalem w 2021: 5261.61 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 13.154 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 93.1824 [%] km

  • Czas jazdy: 04:13:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2355:36:32 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2132:10:24 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 331:36:44 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:39:09 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:19:55 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:40 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:43 h

  • Średnia: 16.84 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była dla mnie dużym wyzwaniem i trochę ciężko - można rzec, że z oporem mi szła. Trochę się już chyba wyjeździłem i potrzebuję odpoczynku. A może to pogoda? Choć dziś nie było tak upalnie tylko w granicach +27℃. No ale zmienna aura pogodowa dawała się we znaki - raz słońce, raz chmury. Do wiatr. Wahania ciśnienia. Było niemalejące zagrożenie przed burzami itd. Ale oczywiście w moich stronach nic się nie dzieje. Burze zazwyczaj waliły w Dolny Śląsk. Zagłębie tamtejszego przemysłu, mocno zurbanizowanych storn gdzie przez dziesiątki kilometrów ciągnie się miejscowość za miejscowością, gdzie mieszka miliony ludzi - dla porównania tyle co w niektórych całych województwach! Często burze i deszcze w ostatnich dniach nawiedzały Warszawę. A tu nic się nie dzieje. Tylko takie wkurwiające nadzieje. Pojawiające się niczym nieuzasadnione nadzieje, które nie miały szansy się spełnić. Tradycyjnie również nie czułem się za dobrze. A mimo wszystko w zaplanowaną - już dziś krótszą trasę - krótszą względem ostatniej: Pożegnalna trasa - wybrałem się z myślą jej przejechania. Na trasie, a w sumie w dniu dzisiejszym też mnie tknęła pewna niepokojąca myśl. Od wielu wyznaczników mijającego czasu - nie tylko rosnącej liczby przejechanych kilometrów w tym roku, która od paru dni niebezpiecznie przekracza granicę 5k km.. Ale także niektórych wydarzeń jak np. ostatnia podróż z antyrowerowcem: Makowice-Lotnisko "Odkupienie antyrowerzysty?", od której licząc mija prawie 1000 km. Mija również czas od moich porażek, do których już nie chcę wracać i zwycięstw. Parę ładnych tras mam już za sobą a trzeba pamiętać, że od tygodni obserwuję niepokojące zjawisko niszczejącej tylnej opony. Zaczęło się dość niewinnie. Patrząc chronologicznie to pierwsze znamiona niosła przednia opona. Potem pojawiły się znaki na tylnej oponie - ta do dziś dnia nie zdołała wyłysieć :( Niestety. Miałem na to nadzieję ale niestety nie wyłysiała. Za to zdałem sobie sprawę, że dawno będzie już z kilka tras - nie obserwowałem tego jak bardzo niszczeje! A jest w sumie bardzo intensywnie wykorzystywana! No i dziś na nią zajrzałem. Po prostu szok. Pęknięcia są coraz wyraźniejsze, poszycie ładnie się pruje na linii wzdłuż obręczy. Nie wiadomo w sumie ile ta opona wytrzyma. A w najbliższych dniach - licząc ostatnie dni Lipca, może coś w Sierpniu - na pewno będę się wybierał na dłuższe trasy. No to trochę ryzykowne, zarówno jechać na tym dobitym napędzie jak i na tej oponie. No ale z drugiej strony liczę na to, że przejedzie te 20k km. Choć nikt mi nie powie ile dokładnie da radę nim ją rozsadzi. To jest w sumie kwestia sporna, bo balon nie jest na wierzchu. Jest dziwne wybrzuszenie i w sumie tyle. No ale nie wiadomo czy to będzie działać jeszcze czy nie. W końcu Schwable Mundial to porządna firma i porządne opony - jak widać bardzo wytrzymałe. Jednak co by nie mówić czas tej opony się kończy. Kończy się również czas napędu. Już jestem umówiony na wymianę całego napędu włącznie z przerzutką na najbliższą sobotę (17.07). Do tego czasu - ba, do końca miesiąca - na pewno napęd by wytrzymał. Sama opona też! Co do tego jestem pewny, choć to i tak jest rosnące ryzyko biorąc pod uwagę to ile jeżdżę, jak i gdzie jeżdżę :) Można to obserwować przez dzisiejszą trasę. Tradycyjny dojazd częściowo zniszczonymi drogami do pracy w Trzygłowie.. Potem powrót przez Brodniki do Gryfic, i trochę po Gryficach. I najgorszy z możliwych odcinków droga w stronę Łopianowa, gdzie dzisiaj nie jechałem do Łopianowa. Odbijałem na Kocierz a to jest jeszcze gorsze. To jest po prostu nie normalne jak droga może tak wyglądać. A wygląda naprawdę strasznie. Trudno nazwać to drogą. Odcinek na Gostyń nie był wcale lepszy. A do tego nieustannie niszczony ludzką chciwością - wycinane całe lasy, wywożone zamordowane drzewa. Zresztą wśród złych informacji jest jedna dobra! Naprawiony został most z Gostynia na Dobiesław. Dzisiaj przez niego jechałem i widziałem, że go naprawili! Pisałem pismo w tej sprawie do UM Płoty. I wzięli się za te zagadnienie! To jednak jedna dobra wieść, która ginie wśród wielu złych. Odcinek leśny między Dobiesławiem a Komorowem - coraz mniej przypomina to las. Zniszczone do granic możliwości drogi. I wszystko powyrzynane i zamordowane. Dalsza część trasy była spokojniejsza. Mniej spokojna była pogoda - chmurzyło się mocno. Nie było jednak z tego ani deszczu ani burzy. Taka aura utrzymała się od okolic Reska, skąd mimowolnie wyjechałem na DW152 - po prostu za szybko skręciłem, aż po mój powrót do domu. A tylko dzisiaj wyjechałem na DW152 i już trafiłem na wariatów, nadpobudliwych kierowców. Byłem przeciwny aby tym kurwom drogę naprawiać a mimo tego skurwysyny z Gminy Łobez postanowili remontować drogę - fakt, w części ale jednak. Blisko mnie, prawie mnie taranując przejeżdżała ciężarówka, która na siłę wpychała się aby wyprzedzać. Nie zważała na to, że z przeciwnego kierunku jechały inne samochody. Swoją drogą to aż nienormalne aby tyle samochód mną stop jeździło w każdym kierunku. To jednak nie usprawiedliwia takiego zachowania. Tylko się niepotrzebnie zdenerwowałem. A to wcale nie pomaga. Męczyło mnie zmęczenie, nie jechało mi się dziś za dobrze. A mimo wszystko nie rezygnowałem z planów. Zrobiłem rundę po Resku i pojechałem do tych Piasków! Piękna wieś. Na pewno jeszcze nie raz tu wrócę. Aż dziwne, że do tej pory w niej jeszcze nie byłem. Aż dziwne, że ten antyrowerowy MM, nigdy mnie tu nie zabrał. Ma w swoich stronach tyle fajnych miejsc, tyle fajnych dróg. A mimo wszystko woli antyrowerować.. Cóż. Ostatnim wyzwaniem była ostatnia prosta z Reska, którą zrobiłem praktycznie na jednym tchu. Bez postoi. I wcale nie przejmowałem się tą wielką złowrogą chmurą, która za mną wisiała! :) Po prostu chciałem już wrócić z trasy, odpocząć po ciężkim dniu. Stąd trzymanie średniej 20 km/h+.. I brak postoi.. :) Byle ku kolejnej przygodzie i kolejnemu spędzonemu na rowerze dniu!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa15lipca2021zdj1.jpgtrasa15lipca2021zdj2.jpgtrasa15lipca2021zdj3.jpgtrasa15lipca2021zdj4.jpgtrasa15lipca2021zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)