27.10.2020
Jazda nr: 700

Tagi: zaginione_drogi, dw108, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego taka w większości szara, krótki dzień i smutna. Także wybieram się na tej trasie w smutne miejsce. Ostatnie do odwiedzenia w ramach projektu: "w poszukiwaniu zaginionych dróg". Na trasie się słoneczko jednak pojawiało, przepięknie ozdabiając jesienne widoki.. A niekiedy okazując mordercze oblicza, ludzkiego ścierwa nieustannie wyniszczającego lasy.. Niszcząc przy okazji drogi dojazdowe w lasach. Wszędzie gdzie te gnoje się pojawiają wszystko jest rozjebane, zniszczone. Pełno błota, kałuż, i dziur w drodze. Przejechać się nie da. To może dzisiaj ściśle nie związane z samą trasą zaginionych dróg było tylko obraną trasą powrotu do domu, gdzie postanowiłem wracać przez przepiękną wieś Podłęcze. Dalej wracałem przez Ościęcin, Jasiel i oczywiście na Wytok.. Często jeżdżę tą drogą, przynajmniej w tych jesienno-zimowych miesiącach. Zaawansowana jesień sprawia, że jest tak pięknie, kolorowo. Obawiam się tylko tych chwil gdy będzie smutno. Dziś już tak było. Jak bez słoneczka, tak szaro i zniechęcająco. Jednak mimo wszystko skorzystałem z pogody bo było naprawdę ciepło. I warto było pojechać, w tą niezwykłą podróż, - choć sam jej cel bardzo smutny i przygnębiający. To znane historyczne miejsce. Cmentarz w Sosnownicach, tuż za schroniskiem dla zwierząt w Sosnowicach. Ukryty w niegdyś w bujnym lesie, z którego historii, i pięknych nienaruszonych przez ludzkie ścierwo storn nie wiele zostało. Wszystko niszczone, wyżynane.. W te miejsce nie miałem żadnego problemu z trafieniem. Pojechałem dla swojej wygody przez Golczewo w stronę Upadłego i skręciłem na Sosnowice. Zostałem tu dłuższą pełną zadumy chwilę. Takie miejsca, myślenie o tych co odeszli, i w ogóle myślenie o życiu jest dla mnie coraz cięższym i smutniejszym tematem.. Po wizycie w ostatnim z zaplanowanych i faktycznie ostatnim kryjącym się w przeze mnie nazywanym Golczewskim lesie, nie pozostawało nic innego jak powrócić.. Powrócić do rzeczywistości, z której wróciłem.. Z nadzieją, że wkrótce wybiorę się tutaj na finałową trasę - przejazd przez te wszystkie odwiedzane miejsca: Cmentarz Sosnowice, jezioro Żabie, Golczewski Gaj oraz Golczewskie Bagno. Raz jeszcze wrócę do tematu związanego z osadą Żabie, którą błędnie szukałem przy Golczewskim Gaju.. Być może w ramach bonusu faktycznie pojadę na tą osadę, tak myślę, że wiem gdzie ona jest xD I pokażę jak bardzo się myliłem z próbą dojechania do niej..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 704

  • Trasa nr [łączna]: 786
  • Trasa nr [na blogu]: 700
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 180

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 777 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 691 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6730 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6779 km

  • Maksymalna prędkość: 28.9 km/h

  • Przejechałem: 49.67 km
  • Przejechałem [msc]: 776.42 km
  • Przebieg roweru [rok]: 8213.65 km
  • Przebieg roweru [suma]: 30779.38 km

  • Przejechalem w 2020: 8213.65 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 20.5341 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 76.9484 [%] km

  • Czas jazdy: 03:10:51 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1941:23:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1717:57:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 519:33:46 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 48:46:53 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:02:56 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:11 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:25 h

  • Średnia: 15.69 km/h
Dzisiejsza trasa choć początkowo smutna, na końcu okazała się o wiele fajniejsza, milsza i ładniejsza :) Trochę czasu mi zajęła, trochę kilometrów na niej zrobiłem, choć szczerze liczyłem, że 50 km przekroczę a to jednak nie :( Trochę zabrakło :) No ale nie kilometry się liczą a przejechany dystans i fajnie spędzony czas. Tylko tak po pracy.. Po pracy.. Od razu nie jechałem dopiero po godzinie 13, nawet bliżej godziny 14 było. Ale gdy wyjechałem to musiałem się cofnąć do domu ;) Zacząłem wyjazd od małej awarii z kurtką, i musiałem wziąć coś innego :( Zamek mi się popsuł i się rozpina.. A tak przecież nie będę jechał. Nie jest na tyle ciepło aby jechać w samej koszulce polarowej. To mnie dodatkowo czas zabrało. A zależało mi aby ruszyć sprawnie bo czułem się zniechęcony tą pogodą i życiem.. Pojechałem jednak i mi przeszło. Choć najgorszy to zarazem mój najbardziej ulubiony fragment trasy. No ale dłuższy mi się to bardzo i początkowo zniechęca do jeżdżenia. Ten fragment na Golczewo. Wydaje się to być tak daleko, zajmować tyle czasu, że czasem po prostu nie chce mi się tam jechać :( Trzeba jednak przetrwać każde chwile słabości by osiągnąć cel. Dzisiejszym celem było odwiedzenie cmentarza w Sosnowicach: Cmentarz jeńców wojennych w Sosnowicach. A z niego powrót do domu, w majestatycznych pięknych jesiennych, smutnych bo i samotnych widokach. Eh, ile bym dał aby móc dzielić te chwile - z dziewczyną? Ze swoją dziewczyną.. (...)Idź przez jesień w liściach złotych, Przez czekanie i tęsknoty Z twoją dziewczyną.. A potęguje to historia dawno minionych chwil, choćby trasa z 2016 r. Właśnie na Podłęcze, przez które dziś wracałem.. Przygoda w Podłęcze. Droga na Podłęcze była taka cudna, oświetlana w promieniach zachodzącego słońca.. Aż nie chciało się wracać.. Było tak cudnie.. Aż nie chciało się wracać.. Dalsza droga to zmagania z coraz szybszym otaczającym mrokiem. Eh, w tym tygodniu jak w tym ale na przyszły to już chyba będę musiał zamontować sobie lampkę na stałe. Bo nie będzie możliwe jeździć (przynajmniej w tygodniu) na trasy nawet do 50 km.. Za dnia.. I zaczyna się ten trudny okres, gdy robi się tak szybko ciemno i smutno. Zmrok ostatecznie dopadł mnie za Mechowem, gdy zmierzałem ostatnią prostą do domu.. I mimo, że miałem lampkę spakowaną ze sobą, do sakwy rzuconą to nie chciało mi się już po nią sięgać i pojechałem bez oświetlenia. W tym tygodniu jak w tym, nie ma to takiego sensu ale w przyszłym już będę musiał sobie zamontować ją na stałe, i wyciągać jedynie akumulator do ładowania. W końcu z tygodnia na tydzień z dnia na dzień będzie coraz gorzej.. W końcu do najkrótszego dnia w roku pozostało jedynie: 55 dni. I z dnia na dzień będzie coraz trudniejsza sytuacja. A ten rok będzie przecież wyjątkowy, i może pobić moje jeżdżenie w 2019 r. Przecież jeżdżę jeszcze więcej i więcej i więcej.. :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27pazdziernika2020zdj1.jpgtrasa27pazdziernika2020zdj2.jpgtrasa27pazdziernika2020zdj3.jpgtrasa27pazdziernika2020zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)